czwartek, 31 grudnia 2015

Robaczki z naszej paczki

Pokażę Wam dziś książeczkę, której na pewno nie znacie. Można by rzec, że jeszcze ciepła, prosto z drukarni, najnowsza pozycja w ofercie wydawnictwa Psychoskok, z którym mam przyjemność współpracować.
"Robaczki z naszej paczki"-prawda, że tytuł brzmi fajnie? A w środku jest jeszcze lepiej.


Ta niepozorna książeczka kryje w sobie treść, która na pewno przypadnie do gustu każdemu dziecku. Znajdziemy tu zbiór zabawnych, wierszowanych historyjek o różnych małych żyjątkach.
Pierwszą bohaterką jest mucha, która bardzo lubi jeść. Nie rozumie tylko dlaczego nie jest mile widzianym gościem. Następnie poznajemy ślimaka, który poszukuje domu, bo zapomniał, że ten dom ma na grzbiecie. Czy można lubić komara? Tego z kolejnego wierszyka na pewno tak. Gąsienica i motyl to bohaterowie kolejnych dwóch historyjek. "Leśne plotki" to wierszyk o tym, jak to wśród owadów ktoś puścił plotkę o tym, że wszyscy mają iść do szkoły, choć wcale nie mają na to ochoty. Jest też opowieść o dwóch pajączkach, o biedronce, o pszczole. Bohaterami ostatniego opowiadania są mrówka i ślimak.

Wszystkie te historyjki napisane są w formie rymowanych wierszyków. Ich treść jest naprawdę fajna i zabawna. Jak dla mnie autor naprawdę ma talent i nie będzie to grzech jeśli powiem, że jego styl pisania przypomina mi Jana Brzechwę (dla mnie absolutny mistrz poezji dziecięcej).  Wiersze dobrze brzmią, rymy są idealnie dobrane. Czasem zdarza się, ze książka jest pięknie wydana, ale treść to tragedia. Niektóre wiersze są po prostu beznadziejne pomimo ładnej oprawy. Tu jest odwrotnie- książka niepozorna, a treść rewelacja. Ja jestem szczerze zachwycona. Mam nadzieję, że jeszcze niejedną książkę tego autora będę miała w swoich rękach.
Dopełnieniem treści są przyjemne, rysowanie ilustracje.
Książeczkę na stronie wydawnictwa możecie znaleźć tutaj

Kilka informacji:
Autor: Adam Cichy
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 40
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Cena: ok 10-11 zł





środa, 30 grudnia 2015

Wygraj mini wyprawkę dla maluszka-KONKURS

Jakiś czas temu zapowiedziałam Wam konkurs z nagrodą dla noworodka i w końcu zebrałam się, aby wystartować.

Co do wygrania? Wszystko to, co na zdjęciu, czyli:
-poradnik z kalendarzem rozwoju maluszka (miejsce na swoje notatki) Nivea
-próbka kosmetyków Mustela z kosmetyczką
-smoczek 0m+ Chicco
-butelka 0m+ firmy Chicco
-krem do pielęgnacji pupki Chicco o pojemności 200 ml
-grzechotka z gryzakiem BabyOno



Wszystko to zgarnie jedna osoba.

Co trzeba zrobić, aby wygrać? Kilka prostych rzeczy:
1. Musisz być fanem strony Mama Filipka na facebooku https://www.facebook.com/mamafilipka/ fanem "starym" lub całkiem nowym. Czyli krótko mówiąc polub stronę.
2. Na facebooku pod postem konkursowym zaproś do zabawy trzech znajomych przez otagowanie (musi pojawić się odnośnik do tych osób)
3. W komentarzu pod tym postem lub pod postem konkursowym na facebooku odpowiedz na pytanie:
Opisz śmieszną historię z Twojego dzieciństwa lub z udziałem Twojego dziecka.

Dodatkowo możesz polubić i udostępnić post konkursowy na facebooku. Nie jest to warunek konieczny.

Nie musisz spodziewać się dziecka, ani być mamą noworodka, aby wziąć udział. Możesz zagrać, aby zrobić prezent np. znajomej świeżo upieczonej mamie.
Wygra osoba, której historyjka najbardziej rozbawi komisje konkursową złożoną z Mamy Filipka, Taty Filipka oraz Filipka;)

Zapraszam Was do zabawy, ale zanim weźmiecie udział koniecznie przeczytajcie poniższy regulamin!

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com
2. Nagrodą w konkursie jest zestaw akcesoriów dla noworodka, wyszczególniony w treści posta konkursowego. Fundatorem nagrody jest autorka bloga.
3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa organizator konkursu.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.
6. Konkurs trwa od dnia 30.12.2015 do dnia 13.01.2016 do godz. 23:59. 
7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 18.01.2016. Wyniki zostaną opublikowane na blogu.
8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej zobowiązuje się do podania swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.
9. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń (poniżej 15 osób)
11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857)
12. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.




wtorek, 29 grudnia 2015

Nasze święta

Czekałam na te święta od listopada i nie mogłam się ich doczekać. A w trakcie chciałam, żeby się już skończyły;) Nie to, żeby było źle, ale jednak odzwyczaiłam się od ciągłego rabanu, wyjazdów i braku rytmu dnia.
To były nasze pierwsze święta we czwórkę. Trzecie z Filipkiem. W tym roku Fifi już dużo bardziej świadomie wszystko przeżywał. W przeciwieństwie do trzymiesięcznego brata;)
Choinkę ubraliśmy w połowie grudnia, bo synek nie mógł doczekać się tego ubierania. Słuchaliśmy kolęd, żeby wprawić się w świąteczną atmosferę. Niewiele to dało, bo jednak czegoś już tym świąt brakuje. To już nie to, co było kilka lat temu. Święta w moim dzieciństwie wyglądały inaczej- może ja inaczej je odbierałam jako dziecko, a może rzeczywiście gdzieś zagubił się ten klimat. Pierwszy sprawca to pogoda, bo kto to widział, żeby w Boże Narodzenie termometr pokazywał 13 stopni? To już na Wielkanoc bywa zimniej! Białe święta z kilkunastostopniowym mrozem moje dzieci będą znały chyba tylko z opowieści.
Mam wrażenie, że w tej gonitwie przedświątecznej, porządkach, szykowaniu jedzenia gdzieś zagubił się ten największy sens świąt.
U nas ten bożonarodzeniowy czas jak zwykle w rozjazdach. Najpierw Wigilia u teściów, później wieczorem 60 km dalej u mojego dziadka. Tam przenocowaliśmy i po południu w pierwszy dzień świąt wróciliśmy do domu. Padnięci niesamowicie, choć wydawałoby się, że święta to czas odpoczynku. W drugi dzień świąt obiad u teściów, a później jeszcze mała impreza u nas w domu. Także bardzo intensywne trzy dni za nami.
Dla Filipka oczywiście największą frajdą były prezenty, których trochę nazbierał. Hit to drewniana kolejka, wóz strażacki, zestaw ciastoliny do robienia pizzy i zestaw małego strażaka. Mój syn całą Wigilię przesiedział robiąc pizzę:D Kubuś nazbierał mnóstwo ciuszków.
A Wam jak minęły święta? Też w rozjazdach, czy raczej w małym gronie we własnym domu?



poniedziałek, 28 grudnia 2015

Historyjki saharyjskie i rymowanki dla wnuka

Wśród książek, które otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Psychoskok znalazły się "Historyjki saharyjskie i rymowanki dla wnuka". Autorką tej książeczki jest Maria Boukef, Polka mieszkająca wiele lat w Tunezji.


"Historyjki saharyjskie i rymowanki dla wnuka" to zbiór wierszy głównie o zwierzętach. Pierwsza część to tematyka typowo egzotyczna. Możemy przeczytać o fenku, wielbłądach, pustynnych kozach, osiołkach, a także o znajomości sarenki z gazelą w pewnym zoo. W drugiej części temat rymowanek zmienia się- tu spotykamy bardziej znane nam zwierzęta-trzmiela, kreta, jaszczurkę, łosia czy bobra. Są też wiersze o jesieni i wiośnie. Na końcu książki znajdujemy natomiast zabawną rymowankę o hipopotamie, która chyba spodobała mi się najbardziej z całego zbioru.
Nie będę czarować, że książka mocno mnie zachwyciła. W mojej ocenie jest przeciętna. Jedne wierszyki spodobały mi się bardziej, drugie mniej. Niektóre są naprawdę zabawne, inne bardziej poważne. Mi zdecydowanie bardziej przypadła do gustu część druga, niż rymowanki o zwierzętach pustynnych. Te pierwsze mogą być jednak świetnym źródłem wiedzy dla dzieci- dzięki nim maluchy mogą poznać egzotyczne zwierzęta, o których nie słyszą na co dzień. W wierszach przeplata się wiele prawdziwych informacji dotyczących życia, wyglądu i zwyczajów tych zwierząt.
Na uwagę zasługują piękne ilustracje, są one rewelacyjnym dopełnieniem treści w książce. Widać, że są ręcznie malowane, a nie robione komputerowo. Ich autorem jest Olfa Boukef, przypuszczam, że rodzina autorki.



Informacje praktyczne:
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2014
Okładka: miękka
Liczba stron: 53
Cena: ok 10-14 zł
Książka na stronie wydawnictwa: klik



niedziela, 27 grudnia 2015

Opowiadania i legendy o świętej Jadwidze

Mam słabość do literatury z wątkiem historycznym. Uwielbiam czytać o historycznych postaciach, królowych, dynastiach, ciekawostkach i skandalach osadzonych w dawnym świecie. Z ciekawością sięgam po książki dla dzieci, które są powieściami historycznymi. Tym razem taką książkę otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Petrus.
Postać św. Jadwigi znana jest chyba większości z nas. O tej królowej uczyliśmy się na lekcjach historii już w szkole podstawowej. Żyła ona w XIV wieku i już od najmłodszych lat była przygotowywana do funkcji królowej. Była żoną Władysława Jagiełły, dobrą królową, lubianą i powszechnie czczoną. Została kanonizowana przez Jana Pawła II w 1997 roku. Św. Jadwiga jest patronką Polaków.


"Najpiękniejsze opowiadania i legendy o świętej Jadwidze" to książka, która opowiada o najmłodszych latach życia  św. Jadwigi. Postać tą poznajemy w momencie narodzenia. Następnie czytamy o jej dzieciństwie na zamku, zajęciach małej królewny, nauce. Kolejny rozdział to opis podróży do Austrii, gdzie Jadwiga została zaręczona z Wilhelmem. Miała wówczas 5 lat. Mali następny tronu zaprzyjaźnili się ze sobą, ale niestety zostali rozdzieleni- Jadwiga zamieszkała w Austrii, a Wilhelm wyjechał na Węgry do jej dawnego zamku. Dalsze losy królewny potoczyły się jednak zupełnie inaczej niż początkowo planowano-w wieku dziewięciu lat Jadwiga została królową Polski. Wyjechała do swojego nowego kraju, aby tam panować. Książka kończy się na opisie koronacji w Krakowie.
Dalsze losy młodziutkiej królowej opisane są w kolejnej części: "Królowa Jadwiga. Marzenia i rozterki"

 "Najpiękniejsze opowiadania i legendy o świętej Jadwidze" to książka, która bardzo mi się podoba. Przeczytałam ją z przyjemnością.  Jest napisana lekkim, zrozumiałym dla dzieci językiem. Przybliża najmłodszym czytelnikom historyczną postać, dzięki czemu służy nie tylko rozrywce, ale i nauce. Podzielona jest na krótkie rozdziały, które ułatwiają lekturę. To idealna pozycja książkowa dla dzieci, które potrafią już samodzielnie czytać. Myślę, że spodoba się szczególnie dziewczynkom, dla których opis życia małej królewny będzie z pewnością atrakcyjniejszy niż dla chłopców. Dzięki takim książkom nauka historii to prawdziwa przyjemność. Jeśli preferujecie mądre książki dla waszych dzieci, to koniecznie sięgnijcie po tą pozycję! Ja polecam.

Autor: Alicja Biedrzycka
Wydawnictwo: Petrus
Liczba stron: 40
Okładka: twarda
Cena: 15 zł
Książka na stronie wydawnictwa: klik
Książka dostępna jest również w formie audiobooka.



poniedziałek, 21 grudnia 2015

Dwujęzyczne historyjki dla dzieci- recenzja

Czas na recenzję kolejnej książeczki, którą otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Psychoskok. Dziś zaprezentuję wam "Historyjki dla dzieci w języku polskim i angielskim" autorstwa Wojciecha Filabera.


Mamy takie czasy, że bez znajomości angielskiego ani rusz. Języka obcego uczą się już przedszkolaki. Jest wiele sposobów na naukę języka i ogrom różnych pomocy naukowych. Taką pomocą mogą być również książeczki.
"Historyjki dla dzieci w języku polskim i angielskim" to zbiór dziesięciu różnych historyjek o zwierzętach. W każdym opowiadaniu występują inni bohaterowie- myszki, małpki, słonie, kaczki, misie czy świnki. Sama treść niespecjalnie mnie zachwyciła, ale nie to w tej książce jest ważne. Ważny jest układ treści- po jednej stronie mamy bajkę w języku polskim, a po drugiej- w angielskim. Dzięki temu można sprawnie czytać w dwóch językach i tłumaczyć sobie tekst historyjek.


Możemy w ten sposób zapoznawać młodsze dziecko z językiem angielskim- na przykład czytać najpierw fragment po angielsku, a następnie po polsku, lub odwrotnie. Starsze dzieci, czytające już samodzielnie mogą doskonalić znajomość języka przez czytanie po angielsku. Myślę, że ta książka może być naprawdę przydatną pomocą dydaktyczną. Dzięki niej dziecko może poznać nowe słówka i wyrażenia w języku angielskim, konstrukcję zdań i ogólne brzmienie języka. Tekst jest dość prosty i zrozumiały dla najmłodszych czytelników. Dodatkowo przyjemne, kolorowe ilustracje uatrakcyjniają lekturę.


Mój synek jeszcze nie uczy się angielskiego (choć powoli zaczynam wplatać w zabawie pojedyncze słówka), ale w przyszłości na pewno sięgniemy po tą książeczkę.

Kilka informacji:
Wydawnictwo: Psychoskok
Oprawa: miękka
Liczba stron: 36
Rok wydania: 2014
Cena: ok 11 zł

Książeczka na stronie wydawnictwa klik



sobota, 19 grudnia 2015

Pomysł na...zabawę w sklep

Wszędzie czuć już świąteczną atmosferę. Na wielu blogach możecie poczytać o prezentach, choinkach i świątecznych wypiekach. A ja mam dzisiaj dla Was coś w zupełnie innym temacie. Pomysł na to, jak bawić się z dzieckiem w sklep.
Co potrzebujemy? Gazetki reklamowe ze sklepów, klej, nożyczki i tekturkę np.okładkę z bloku plastycznego.
Z ulotek wycinamy różne produkty. Dobrze, aby były całe, w miarę spore i bez dodatkowych napisów np. z ceną. Warto, aby wszystkie produkty wybierać razem z dzieckiem. To też idealny sposób, aby porozmawiać z maluchem o tym, co lubi jeść, co jest smaczne, zdrowe itd.


Wycięte z ulotek obrazki przyklejamy na tekturkę (warto zaopatrzyć się w dobry klej do papieru), a następnie wycinamy. Otrzymujemy produkty do naszego sklepu, które są usztywnione, a dzięki temu trwałe. Bez tej tekturki szybko by się zniszczyły.



My co jakiś czas dorabiamy zaopatrzenie do sklepu. Jeśli dysponujecie jakimś fajnym pudełkiem można je na stałe zaadoptować  do zabawy. 



Filipek bardzo lubi bawić się w sklep. Praktycznie codziennie rozkłada pudełeczko i bawimy się- raz ja sprzedaję, raz on. Na urodziny planuję kupić drewnianą kasę sklepową, a póki co za kasę robi kuchnia;)
Polecam Wam ten sposób na zrobienie produktów do zabawy. Fajnie wyglądają i nic nie kosztują.

piątek, 18 grudnia 2015

Przygody Leonka. Szalone wakacje na wsi

Kiedy wspominam moje dzieciństwo przed oczami stają mi wakacje, które co roku spędzałam na wsi u babci i dziadka. To były wspaniałe czasy. Beztroskie dni upływające na zabawach, spacerach po lesie i małych dziecięcych przygodach.
Temat wakacji na wsi zagościł w książeczce Pawła Choroszczaka "Przygody Leonka.Szalone wakacje na wsi". Już czytając ten tytuł wiedziałam, że ta opowieść przywoła moje dziecięce wspomnienia. Czułam, że mi się spodoba i nie pomyliłam się.


Bohaterem opowiadania jest sześcioletni Leonek. Poznajemy go w dniu jego wyjazdu na wieś. Już sama podróż jest pełna przygód- wymiana koła w samochodzie, uszkodzenie cennego motoru i pusty bak paliwa. Wakacje zaczynają się naprawdę ciekawie. W kolejnych rozdziałach Leonek przeżywa wiele ciekawych sytuacji, w których towarzyszą mu dziadkowie i pies Kajtek. Myszkowanie na strychu pełnym starych rzeczy, psikus zrobiony sąsiadce, ospa wietrzna, latawiec, który utknął na drzewie i przejażdżka wozem strażackim- to tylko kilka z przygód, które spotkały małego Leona. Krótko mówiąc wakacje u dziadków okazały się dla tego chłopca niezwykłe.
Tą książeczkę czyta się naprawdę przyjemnie. Jest napisana prostym, zrozumiałym dla dziecka językiem. Ma humorystyczną treść, która na pewno zachęci młodego czytelnika do lektury. Idealnie nadaje się dla dzieci, które zaczynają samodzielnie czytać. Ma przejrzystą, sporą czcionkę i myślę, że atrakcyjną treść. Nie jest też zbyt długa. Mam nadzieję, że mój synek w przyszłości chętnie po nią sięgnie.
Ja czytając przeniosłam się myślami do swojego dzieciństwa i corocznych wiejskich wakacji. Mam piękne wspomnienia i cieszę się, że dzięki lekturze mogłam na chwilę do nich wrócić.

Książka została wydana w tym roku przez wydawnictwo Psychoskok. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem
Ma 63 strony. Podzielona jest na krótkie rozdziały, a w każdym z nich znajduje się nowa zwariowana przygoda. Cena książeczki to mniej więcej 10-11 zł.



wtorek, 15 grudnia 2015

Mata edukacyjna "Wesoła farma" od Canpol babies

W tym miesiącu po raz kolejny mam przyjemność testowania produktu z Blogosferą Canpol babies .
A testujemy coś naprawdę fajnego, czyli matę edukacyjną "Wesoła farma".


Mata ta przeznaczona jest do zabawy dla najmłodszych dzieci. Z powodzeniem możemy na niej kłaść już niespełna dwumiesięczne maluszki. Wykonana jest z miękkiego, przyjemnego w dotyku materiału. W środku jest ocieplona dzięki czemu  może służyć do zabawy na podłodze.
Posiada dwa pałąki z przyczepionymi zabawkami (które łatwo można odczepić i dać dziecku do zabawy)- jest tu lustereczko, grzechotki, piszczek. Na samej macie również znajdują się elementy interaktywne- grzechotka, piszczałka i elementy szeleszczące.


Największym atutem maty są jej boki, które można złączyć ze sobą przy pomocy rzepów. Powstaje "kojec", który chroni maluszka przez przeturlaniem się na podłogę.
Matę łatwo składa się na płasko, dzięki czemu nie ma problemów z jej przechowywaniem, można schować chociażby za łóżeczko.
Średnica maty to 76 cm, czyli naprawdę sporo miejsca dla naszego maluszka.
Cena waha się w granicach 140-150 zł.

Moje odczucia co do tego produktu są jak najbardziej pozytywne. Mata jest ładna, kolorowa i solidnie wykonana. Myślę, że jest również atrakcyjna dla dziecka. Mój Kubuś dopiero zaczyna interesować się zabawkami, ale kiedy kładę go na matę to rozgląda się zaciekawiony. Raz nawet na niej zasnął;) Co najśmieszniejsze na macie lubi też bawić się Filipek. Kiedy tylko położę Kubusia, to zaraz krzyczy, że jego kolej. Kładzie się i w lusterku ogląda swoje ząbki- sprawdza czy nie ma próchnicy;) A najbardziej lubię, kiedy leżą sobie na macie razem i Filipek zabawia braciszka <3






poniedziałek, 14 grudnia 2015

Żółwik Emil i zaczarowane okulary


Dziś zaprezentuję Wam kolejną książeczkę, którą otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Psychoskok.
"Żółwik Emil i zaczarowane okulary" to opowieść o małym żółwiku, który bardzo chciał przeżyć jakąś niezwykłą przygodę. Pewnego dnia, kiedy wraz ze swoimi przyjaciółmi szedł do przedszkola dostrzegł leżące w krzakach okulary. Postanowił je sobie wziąć. Po powrocie z przedszkola dzieci umówiły się na wspólną zabawę. Z wielkim zdziwieniem odkryli, że znalezione okulary są magiczne! Osoba, która je założy staje się niewidzialna. Po chwili okazało się również, że za pomocą okularów można spełnić swoje marzenie. O czym marzył Emil? O tym, żeby dowiedzieć się, co jest na końcu tęczy. Jakie przygody spotkały tam żółwika i jego przyjaciół, tego już nie zdradzę. Przeczytajcie sami. Powiem tylko, że dzięki spotkaniu z niedobrym bobrem oraz z pieskiem Stasiem, Emil odkrył, że warto się dzielić i spełniać marzenia- nie tylko swoje, ale również innych.
Bajeczkę czyta się przyjemnie, a dodatkowym atutem są kolorowe ilustracje. Cała historia kończy się morałem, a to w bajkach dla dzieci bardzo lubię. To duży plus jeśli książeczka nie tylko bawi, ale również uczy.


Kilka informacji o książce:

Autor: Ewelina Stolarska-Cheńko
Wydawnictwo: Psychoskok
Oprawa: miękka
Liczba stron: 28
Cena: ok 10 zł
Rok wydania: 2015

Książka na stronie wydawnictwa klik





sobota, 12 grudnia 2015

Krótka historia przewijania

Sruuu

Czekasz kilka minut na ciąg dalszy. Podnosisz do góry nóżki, masujesz brzuszek. Nie ma, więc rozpinasz śpioszki. Zdejmujesz. Rozpinasz body.
Rozpinasz pieluchę. Myjesz dokładnie pupkę, każdą fałdeczkę. Zwijasz pieluchę i wyrzucasz. Wietrzysz pupkę przez parę chwil.
Dokładnie smarujesz kremem pielęgnacyjnym.
Nakładasz świeżą pieluszkę. Kilka razy poprawiasz rzepki, żeby było równo symetrycznie (takie moje małe zboczenie). Zapinasz body. Nakładasz śpiochy.
Chowasz krem, chusteczki, podkład.

Sruuu

piątek, 11 grudnia 2015

Świąteczne książeczki z naklejkami

Filip uwielbia książeczki z naklejkami, o czym już zapewne doskonale wiecie. Dziś pokażę Wam cztery propozycje książeczek w tematyce świątecznej.

"Gwiazdkowe łamigłówki"



Dostępne są dwie części, my mamy akurat drugą. W książeczce są różnorodne zadania- labirynty, uzupełnianki, szukanie różnic, doklejanie, rysowanie szlaczków itd.
Wydawnictwo: Aksjomat
Liczba stron: 16
Cena: ok 3-5 zł




"333 świąteczne naklejki"



Największym atutem tej książki jest całe mnóstwo świątecznych naklejek, które można wykorzystać nie tylko do zrobienia proponowanych ozdób, ale również do innych celów np. ozdobienia prezentów, kartek świątecznych. W książeczce jest też kilka zadań- uzupełnianie obrazka naklejkami, labirynt, szukanie takich samych elementów.
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza VEMAG
Liczba stron: 20
Cena: 7,99 zł




"Historyjki z nalepkami. Boże Narodzenie"



W książeczce znajduje się 7 świątecznych historyjek. Niektóre słowa zastąpione są obrazkami, na które trzeba przykleić odpowiednie naklejki. Mój Filipek bardzo lubi książeczki z tej serii.

Wydawnictwo: Olesiejuk
Liczba stron: 16
Cena: ok 3-5 zł




"Święty Mikołaj. Świąteczna historyjka, kolorowe naklejki i malowanki"



Jest to świąteczna bajka, którą dodatkowo na każdej stronie można uzupełnić naklejkami. Na końcu książeczki znajduje się kilka świątecznych malowanek. U nas oczywiście nietknięte, bo Filip nie lubi kolorować:(

Wydawnictwo: Siedmioróg
Liczba stron: 24
Cena: ok 4-5 zł



Oczywiście książeczek o tematyce świątecznej jest bardzo dużo, my póki co posiadamy te cztery.

Bajki o gotowaniu w wesołym wydaniu

Kiedy powiem "książka o gotowaniu" co przyjdzie ci na myśl jako pierwsze? Założę się, że pomyślałeś o książce kucharskiej. A czy o gotowaniu można napisać bajkę? Okazuje się, że tak, co doskonale uczyniła Monika Luberda.
"Najpiękniejsze bajki o gotowaniu w wesołym wydaniu" to książka, którą przeczytałam z wielką przyjemnością. Główną bohaterką jest Sonia, dziesięcioletnia dziewczynka. Snuje ona swoją opowieść, przeplataną wydarzeniami z życia, przygodami z gotowaniem i ludowymi opowieściami.


W każdym rozdziale oprócz dziecięcej opowieści znajdziemy jakąś ciekawą ludową legendę. Możemy dowiedzieć się czym jest mandragora, ciućpajs czy sołdra ze spyrnika. Ludowe bajki rewelacyjnie przeplatają się z rzeczywistością. Sama dowiedziałam się wielu rzeczy o których wcześniej nie miałam pojęcia.



Książka jest naprawdę magiczna i czyta się ją bardzo przyjemnie. Mi przypomniała czasy dzieciństwa, kiedy to zaczytywałam się w literaturze dziecięcej i młodzieżowej.
Bardzo fajnym dodatkiem są przepisy na ludowe potrawy, znajdujące się na końcu książki. Kilka z nich zamierzam wypróbować.


Książka dostępna jest również w formie audiobooka. My dopiero zaczynamy naszą przygodę z taką formą opowiadań, ale już widzę, że fajnie sprawdzają się przy zasypianiu. Tekst czyta aktorka Marta Żmuda-Trzebiatowska.

Kilka informacji o książce:
wydawnictwo: Petrus
liczba stron: 46
oprawa: twarda
cena: 17 zł

Książka na stronie wydawnictwa klik

Dziękuję wydawnictwu Petrus za możliwość zrecenzowania książki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...