piątek, 18 sierpnia 2017

Najlepsze komedie w tematyce małżeńsko- rodzicielskiej

Nadchodzi wieczór. Masz ochotę obejrzeć jakiś film dla odstresowania po ciężkim dniu. Tylko nie masz pomysłu, co konkretnie włączyć. Podpowiem Ci-wybierz jakąś komedię z poniższej listy i baw się dobrze!

Najlepsze (wg mnie) komedie o małżeństwie i rodzicielstwie (kolejność przypadkowa)

1. Za jakie grzechy dobry Boże

Claude i Marie marzą o tym, aby ich cztery córki wyszły dobrze za mąż. Jednak przyszli zięciowie nie do końca spełniają te oczekiwania. Komedia rewelacyjna i chyba najlepsza ze wszystkich jakie dotąd widziałam.


2. Nauki przedmałżeńskie (inny tytuł Licencja na miłość).

Ben i Sadie (Mandy Moore) to świeżo zaręczona para, która marzy o tradycyjnym ślubie w rodzinnym kościele. Jednak najpierw muszą przejść ekstremalny kurs przedmałżeński prowadzony przez pastora Franka (Robin Williams). Film oglądałam jeszcze przed swoim ślubem i bardzo mi się wtedy podobał.




3. Jak urodzić i nie zwariować

Pięć par stoi u progu rodzicielstwa. Każda z nich przeżywa to inaczej.  Można powiedzieć, że jest to pokazanie ciąży, porodu i rodzicielstwa w komiczny, czasem nieco wyolbrzymiony sposób. Film mi się podobał, polecam szczególnie dla młodych rodziców:)



5. Oh, życie

Dwoje singli, nie pałających do siebie sympatią dowiaduje się, że ich wspólni przyjaciele zginęli w wypadku samochodowym, a na opiekunów swojej rocznej córki wyznaczyli właśnie ich.




6. Zanim odejdą wody

Żona Petera ma urodzić dziecko za pięć dni. Mąż bardzo pragnie jej towarzyszyć jednak na drodze staje mu Ethan, który zabiera go w zwariowaną podróż. Film śmieszny, choć momentami żarty są dość ciężkie. Mi się jednak podobał.



 7. Wychodne mamusiek

Film, który dopiero wchodzi do kin, a ja miałam okazję zobaczyć go wczoraj na pokazie przedpremierowym. Bardzo śmieszna komedia, o czterech mamach, które wyrwały się z domu na wspólną kolację. Jednak zamiast spokojnie siedzieć przy stoliku w restauracji postanowiły zaszaleć.



Które z tych filmów mieliście okazję obejrzeć? Co dodalibyście do tej listy?

*Plakaty filmowe prezentowane w poście pochodzą ze strony www.filmweb.pl

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Nauka czytania-piersze czytanki

Nadchodzi taki moment, że nasze maleńkie dzieciątko zaczyna być coraz większe i mądrzejsze. Przestają już wystarczać bajki czytane przez mamę i dziecko zaczyna garnąć się do samodzielnego czytania.
Filipek już kilka miesięcy temu oznajmił mi, że "chcę naucyć się cytać". Literki zna wszystkie i powoli ćwiczymy składanie ich w najprostsze słowa. Wszystko oczywiście w formie zabawy, żadnego przymusu.

Kiedy maluch opanuje już trudną sztukę łączenia liter w słowa, a następnie zdania możemy sięgnąć po proste czytanki. Rewelacyjnie sprawdzi się tu książeczka od wydawnictwa Aksjomat "Pierwsze czytanki. Wierszyki i opowiadania do nauki czytania."

 
Jest to książeczka bardzo kolorowa, która już samym swoim wyglądem jest atrakcyjna dla dzieci. Znajdziecie w niej kilka różnych historyjek obrazkowych z serii "Przygody Zuzi i Leona", różne wierszyki oraz krótkie dwustronnicowe opowiadania. Dodatkowo znajduje się tutaj wkładka z naklejkami, którymi trzeba uzupełnić poszczególne historyjki. Wszystkie teksty napisane są dużą, prostą czcionką, która idealnie sprawdzi się dla dzieci rozpoczynających przygodę z samodzielnym czytaniem.
Dzięki takiej ciekawej, wesołej książeczce nauka czytania będzie dla dziecka świetną zabawą i prawdziwą przyjemnością. Książka ma 24 strony i kosztuje ok 7,90 zł. Tutaj możecie zobaczyć książeczkę na stronie wydawnictwa klik





W nauce czytania świetnie sprawdzą się także gazetki, o których wspominałam już kilkakrotnie. "Akademia malucha" dla dzieci najmłodszych oraz "Abecadło" dla tych nieco starszych.


W sierpniowej "Akademii malucha" jak co miesiąc znajdziecie mnóstwo dobrej zabawy. Czytanki, ciekawe zadania, labirynt, naukę literek i cyferek. W zadaniu Bystre oko dziecko może poćwiczyć spostrzegawczość. Znajdziecie tu także pomysł na pracę plastyczną, masażyk, kolorowankę i naukę angielskich słówek.




W sierpniowym "Abecadle" znajdziecie mnóstwo ciekawostek, doświadczenie, pomysł na pracę plastyczną. Poznacie literki N i O, kilka angielskich słówek oraz liczby 15 i 16. Oprócz tego jest tu wiele ciekawych zadań i czytanek.
Przypominam, że obydwie gazetki ukazują się co miesiąc i kosztują po 5,90 zł. W obu znajduje się wkładka z naklejkami do zadań.









czwartek, 3 sierpnia 2017

Moje dziecko ma czarne zęby-lapisowanie

Kilka dni zbierałam się do napisania tego posta. Nie jest łatwo mówić o tym, co się nie udało. W końcu każdy chciałby mieć piękne, zdrowe dzieci z białymi ząbkami...A już szczególnie na blogach wszystkie dzieci są idealne, prawda?
Postanowiłam jednak podzielić się z Wami moim doświadczeniem, bo jestem pewna, że ten wpis może komuś pomóc. Sama przez kilka ostatnich dni przekopywałam Internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. Znalazłam dużo wiadomości przydatnych, jak i takich przez które wylałam może łez (o tym za chwilę).

Chciałabym Wam opowiedzieć o lapisowaniu ząbków mlecznych u dzieci, które niestety spotkało nas w przypadku Kubusia. Lapisowanie jest to metoda leczenia próchnicy u małych dzieci. Zabieg zupełnie bezbolesny, podobno bardzo skuteczny, niestety posiadający jeden ogromny minus- ząbki pozostają później czarne, już do końca, czyli do momentu wymiany na stałe. I z tym nie mogę się pogodzić.

Dawniej, kiedy widziałam dziecko z czarnymi ząbkami, myślałam: "Jak można tak zaniedbać, jak można do tego dopuścić...". Teraz biję się w piersi za te myśli, bo to wszystko nie tak! Jeśli zobaczysz dziecko z polapisowanymi (czarnymi) ząbkami, to nie myśl, że to zaniedbanie rodziców. Wręcz przeciwnie, to oznacza, że dziecko jest leczone.

Próchnica butelkowa? Myślałam, że to bajki i co najwyżej efekt zaniedbania rodziców. Boleśnie się przekonałam o swojej pomyłce. Od samego początku dbałam o ząbki Kubusia, codziennie je myłam, słodycze jadł sporadycznie, a mimo to, próchnica zaatakowała jego ząbeczki. To nie jest tak, że dziecko z próchnicą miało zaniedbaną higienę. Są dzieci, które nie wiedzą, co to pasta i szczoteczka i mają śliczne, białe ząbki, a są dzieci, które mają myte ząbki od początku, a mimo to muszą je leczyć. Przyczyn próchnicy może być wiele. Czytałam nawet o dzieciach, którym ząbki wyżynały się już z ubytkami. Czynniki są przeróżne, od predyspozycji genetycznych, poprzez spożywanie słodkich napojów, leków (np.niektórych antybiotyków), aż po zaniedbania, wiadomo i tak się zdarza.
Posłuchajcie jak to wszystko było u nas.

Filipek od samego początku miał duże, mocne zęby. I nadal mając 4,5 roku ma je zdrowe. Kubuś od początku miał ząbki drobniutkie, ale początkowo nic nie wskazywało na to, że mogą być problemy. Ząbki myliśmy codziennie. Karmiony był piersią, nigdy nie pił mleka z butelki. Przez jakiś miesiąc używał butelki do soków (rozcieńczanych z wodą), ale zaraz przeszedł na kubki ze słomką. Nie pił w nocy, nie zasypiał z butlą w buzi.
Pierwsze oznaki próchnicy pojawiły się jakoś na początku tego roku. Podczas mycia zauważyliśmy na jedynkach brązowe smugi. Początkowo myśleliśmy, że może za lekko myjemy ząbki i powstał osad. Niestety pomimo mocnego mycia plamy nie schodziły. Zapisaliśmy Kubę na prywatną wizytę u stomatologa, gdzie usłyszeliśmy, że to początek próchnicy butelkowej. Szczerze mówiąc byłam w szoku, bo tak jak napisałam butelki prawie nie używaliśmy. Usłyszeliśmy, że są trzy metody leczenia- usunięcie ząbków (co jest dla mnie w ogóle niedorzeczne!), lapisowanie (o którym nie chciałam słyszeć) oraz ozonowanie. Zdecydowaliśmy się na to ostatnie, choć drogie, to brzmiało dobrze. Ozonowanie ząbków pochłonęło nam 800 zł (200 zł za ząbek-okazało się, że do leczenia są górne jedynki i dwójki). Jedna wizyta, trwająca dosłownie 1, góra 2 minuty kosztowała nas 200 zł. Nie przejmowałam się tym jednak, zdrowie jest ważniejsze od pieniędzy. Zabieg był całkowicie bezbolesny i cieszyłam się, że Kuba będzie miał zdrowe ząbki.
Moja radość nie trwała jednak długo. Jakiś miesiąc temu zauważyliśmy, że prawa dwójka lekko się nadkruszyła. Myślałam, że synek gdzieś się uderzył. Jednak kilka dni temu przeżyłam szok, kiedy zauważyłam, że na dwójce powstały ubytki w szkliwie, a jedynka zaczyna również się kruszyć. To wszystko stało się dosłownie w kilka dni! Na szybko zapisaliśmy Kubusia do dentysty (tym razem innego), gdzie okazało się, że ząbki zaczynają być coraz poważniej zaatakowane, robią się ubytki w szkliwie i odsłania się wnętrze ząbka. Ozonowanie okazało się nieskuteczne, z wierzchu było dobrze, a od środka próchnica szła dalej. Nie wiem czy metoda okazała się za słaba, czy zabieg był wykonany niedokładnie, czy próchnica zbyt silna. Tym razem nie mieliśmy już wyjścia-musieliśmy zgodzić się na lapisowanie ząbków. Ząbki po zabiegu wyglądają okropnie. Wierzcie mi, że nie mogę się z tym pogodzić, przepłakałam kilka wieczorów. Każdy pociesza mnie, że to tylko mleczaki, ale ja wiem, jak każdy będzie na nas patrzył- na Kubę, że brzydko wygląda, na mnie, że go zaniedbałam, choć robiłam co mogłam.
Lapisowanie powtarza się trzy razy-co tydzień. Jest bezbolesne, trwa krótko. Czarne stają się ząbki zaatakowane próchnicą. U Kuby są to jedynki i dwójki na górze. Dolne ząbki ma zdrowe i modlę się, aby próchnica się zatrzymała i nie poszła dalej. Podobno, lapisowanie powinno tego dokonać.

Niektóre gabinety stomatologiczne oferują również lapisowanie bezbarwne. Jest ono jednak mniej skuteczne. Choć ząbki Kubusia wyglądają okropnie, tłumaczę sobie, że to wszystko dla jego dobra. Gdybyśmy nie zdecydowali się na tą formę leczenia., ząbki zaczęłyby się kruszyć. Pociesza mnie myśl, że Kubuś ma ząbki drobne i taki układ buźki, że mało je widać. Nie rzuca się to od razu w oczy. Mimo wszystko pod koniec sierpnia mamy zarezerwowaną wizytę u kolejnego stomatologa, który robi wypełnienia na zalapisowanych ząbkach. Pomimo, że w rejestracji ostrzegano nas, że nie na wszystkich ząbkach da się to zrobić, chwyciłam się tego jak tonący liny. Tli się we mnie nadzieja, że mój synek nie będzie miał czarnych zębów.

Przez ostatni tydzień dziesiątki razy zastanawiałam się dlaczego nas to spotkało, czy coś zrobiłam źle. Dbaliśmy o higienę, a mimo to nie uchroniliśmy synka przed próchnicą. Pojawiła się ona zaraz po pierwszych chorobach Kubusia- kiedy to inhalowany był sterydem oraz brał antybiotyk. Może to jest przyczyną? Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że po inhalacji zawsze trzeba umyć ząbki, bo może to prowadzić do grzybicy jamy ustnej lub próchnicy. O tym doczytałam dopiero kilka tygodni później.

Kiedy szukałam w Internecie informacji na temat lapisowania natknęłam się na forum, gdzie w bardzo niemiłych słowach ludzie oceniali rodziców, których dzieci mają czarne zęby. Niestety większość myśli, że ta czerń to potworne zaniedbanie...Dużo obraźliwych słów tam padło, po których przepłakałam cały wieczór, choć zwykle nie przejmuję się takimi wypowiedziami. Z tego też względu chciałam napisać ten post, aby powiedzieć ci- nie znasz sytuacji-nie oceniaj!
Sama kiedyś oceniałam...Może teraz za to pokutuję?

środa, 2 sierpnia 2017

"Skąd się wzięłam i inne opowiadania"

Całą Polskę ogarnęła fala upałów. Większość narzeka, a ja się cieszę, bo na takie lato czekałam! Choć jestem ciepłolubna, to jako odpowiedzialna mama nie wychodzę z dziećmi na dwór w największy gorąc. Idziemy z samego rana, a później wieczorem. Cały dzień musimy więc zagospodarować inaczej. A czy jest lepsze zajęcie od leżenia na łóżku i czytania książek? Chyba nie:)
W ostatnich dniach czytaliśmy nową dla nas książeczkę z serii "Julka poznaje świat". Jest to pozycja wydana nakładem wydawnictwa Aksjomat, przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym.


"Skąd się wzięłam i inne opowiadania" to zbiór dziewięciu historyjek, w których główną bohaterką jest kilkuletnia dziewczynka Julka. Przeżywa ona typowe dla dzieci w jej wieku rozterki, problemy i radości.
W książce poruszone są sprawy bliskie wszystkim małym dzieciom- nauka korzystania z wc, wyjazd na wakacje, nauka wspólnej zabawy z rówieśnikami, czy kulturalnego jedzenia bez grymaszenia. Czytając o przygodach Julki mały czytelnik może przemyśleć wiele spraw i oswoić się z różnymi wydarzeniami w swoim życiu. Jak sugeruje tytuł zbioru jest tu nawet część o tym skąd się biorą dzieci-wytłumaczona bardzo przystępnie dla małego ciekawskiego człowieka.
Książka o małej Julce może pomóc nam rodzicom podjąć z dzieckiem trudne tematy. Może pomóc nam pokazać dziecku niewłaściwe zachowania i sposób na ich odmienienie. Chociażby rozdział dotyczący wspólnych zakupów i znanego wielu rodzicom tematu pod tytułem "mamo, kup mi to". Jest tutaj także poruszony temat pojawienia się młodszego rodzeństwa, który dla każdego małego dziecka jest trudny (dla książkowej Julki także).
Książka oprócz ciekawej, mądrej i zrozumiałej dla dziecka treści posiada również miłe dla oka ilustracje. Mojemu Filipkowi bardzo się spodobała, on lubi wszelkie historyjki o dzieciach. Ja również książeczkę oceniam bardzo pozytywnie, poza jednym rozdziałem, który w mojej opinii nie powinien się tutaj w ogóle znaleźć. Jednak jest to moje subiektywne odczucie i po prostu pomijam te kilka stron, kiedy czytam książkę Filipkowi.


Kilka informacji o książce:
Autor: Aleksandra Stańczewska
Wydawnictwo: Aksjomat
Okładka: miękka
Liczba stron: 48
Cena: 19,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa klik



 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...