wtorek, 28 lutego 2017

ZooPark 2017

W niedzielę wybrałam się z Filipkiem na Lubelską Wystawę Zoologiczną Zoopark. Chciałabym napisać kilka słów o tym wydarzeniu.
Bilety kupiłam online kilka dni wcześniej, aby uniknąć stania w kolejkach (a były ogromne!). Na wystawę pojechaliśmy w niedzielę rano, aby uniknąć największych tłumów. I faktycznie to było dobre posunięcie, bo jeszcze mogliśmy wszystko w miarę sprawnie obejrzeć. Koło południa było już bardzo ciasno! Na wystawę pojechałam z Filipkiem autobusem, co było dla niego dodatkową atrakcją.
Wydarzenie odbywało się w hali targowej. Przybyło mnóstwo zwierząt- psy, koty, gryzonie, kuce, konie, lamy, wielbłąd, króliki, fretki, węże i wiele innych. Filipek chętnie wszystkie oglądał i niektóre głaskał. Bardziej jednak interesowała go strefa zabaw dla dzieci, gdzie na najmłodszych czekało sporo atrakcji. Filip układał klocki, bawił się wagą, grał w piłkę i rysował.
Czy było warto? I tak i nie, z przewagą tego drugiego.
Właściwie jedyny plus to możliwość obejrzenia różnych zwierząt, pokazania dziecku czegoś nowego. Takie wydarzenia są dla dzieci ogromną atrakcją, ale gdyby nie strefa zabaw Filip po półgodzinie byłby znudzony. Niestety minusów jest znacznie więcej.
Po pierwsze, to co dla nas wydaje się świetną rozrywką dla zwierząt jest po prostu MĘCZARNIĄ. Dwa dni poupychane w ciasnych klatkach, a dookoła tysiące ludzi. Zapachy, hałas, tysiące rąk, które chcą dotknąć. Naprawdę szkoda mi było tych zwierzaków, bo całe to wydarzenie to dla nich ogromny stres.
Do tego stoiska z balonami, które co chwilą pękają powodując dodatkowy hałas.
Bilety także nie należały do najtańszych, a i tak za dodatkowe atrakcje trzeba było dopłacać (np. malowanie buziek czy zabawa na dmuchańcach, nie wspominając już o parkingu, który podobno kosztował 15 zł!). Tysiące ludzi, ścisk, hałas, awanturujące się dzieci, ciężko było się dopchać, aby zobaczyć niektóre rzeczy.
Na wystawie byłam pierwszy raz i raczej ostatni. Nie lubię takich tłumów. Lubię zwierzęta, ale przykro mi, kiedy pomyślę o tym jak się męczą. Filipkowi natomiast bardzo się podobało, ale to oczywiste, że dla dzieci takie wydarzenia są atrakcyjne. Mimo wszystko cieszę się, że pojechaliśmy, spędziliśmy razem dzień i przekonaliśmy się jak to wszystko wygląda w praktyce.










piątek, 24 lutego 2017

Zabawy z dzieckiem #21

Czy wiecie, że przez prawie cztery lata istnienia bloga pokazałam Wam już kilkadziesiąt propozycji na zabawy z dzieckiem? Sama jestem tym zaskoczona! A to przecież nie koniec, bo ciągle wymyślamy coś nowego. Dziś mam dla was kolejny zbiór pomysłów.

  • Wiosenna praca plastyczna 
Z gazetek reklamowych powycinałam Filipkowi różne kwiaty. Filipek stworzył piękny plakat przedstawiający wiosenną działkę. Pracował w skupieniu prawie 2 godziny! Bardzo podoba mi się efekt jego pracy, ale niestety nie nacieszyłam się nim długo. Swoją pracę Fifi podarował dziadkowi;) A miała być na lodówkę.




  • Tworzymy magnesy
Aby stworzyć własne magnesy np. na lodówkę trzeba zaopatrzyć się w samoprzylepną taśmę magnesową. Kosztuje kilka złotych, kupić można na allegro. Taką taśmę można przykleić do dowolnej powierzchni. Jest miękka, można ją ciąć zwykłymi nożyczkami do papieru.
Filipkowi bardzo spodobało się robienie magnesów! Najpierw zrobiliśmy je z drewnianych guzików zwierzątek (kupione na aliexpress). Pierwszą partię Filipek podarował koledze. Później zrobił także dla nas. Wykonał też magnesy z obrazków powycinanych z okładek książeczek.





  •  Kuchenne wycinanki
Z gazetek reklamowych powycinaliśmy różne produkty. Ze sztywnej kartki wycięłam szafkę, lodówkę i koszyk. Filipek segregował wycięte rzeczy i przyklejał w odpowiednie miejsca.




  • Piankolina
O piankolinie już kiedyś pisałam, ale jeszcze raz przypomnę. Powstaje z połączenia pianki do golenia z mąką ziemniaczaną (proporcje "na oko"). W dotyku bardzo fajna, delikatna masa, ale ma ogromny dla mnie minus- jej mdły zapach sprawia, że jest mi po prostu niedobrze. Filip bawił się świetnie, ale po niecałej godzinie nie mogłam już wytrzymać. Od tego zapachu było mi dosłownie słabo i piankolina powędrowałą do kosza;)




  • Zamrożony dinozaur
Zabawkę dinozaura zamroziłam, a następnie zaproponowałam Filipkowi zabawę w wydobywanie go. Filip bawił się świetnie i chwilę po odzyskaniu zabawki kazał zamrozić ją na następny raz.
Wszystko odbywało się oczywiście pod naszą kontrolą, aby synek nie zrobił sobie krzywdy.



  • Bałwanek na patyczku
Z bloku technicznego stworzyliśmy bałwanka na patyczku do lodów. Przyklejony jest taśmą dwustronną. Karton można zastąpić płatkami kosmetycznymi.



  • Zabawa manualna- przenoszenie pomponów
Za pomocą szczypczyków Filipek przenosił pomponiki z jednego pudełeczka do drugiego. Świetna zabawa na ćwiczenie małych rączek oraz na skupienie.





środa, 22 lutego 2017

Pomysł na zabawę- projektujemy własną koszulkę

Ostatnio Filipek pobawił się w projektanta i stworzył własną koszulkę!
Tak, nie jest to najnowszy krzyk mody i pewnie mało kto wyszedłby w takiej koszulce do ludzi, ale...satysfakcja dziecka jest nie do opisania! Miło było patrzeć jak Filipek w skupieniu pracuje, jak ostrożnie maluje, żeby nie popełnić błędu. Sam wymyślił obrazek, sam go stworzył. Nie chciał przez cały dzień zmienić koszulki na inną.
Jest z siebie bardzo dumny i jeśli będzie miał ochotę nosić tą koszulkę chociażby do przedszkola, to z chęcią mu ją założę. Myślę, że stworzenie takiej koszulki bardzo podbudowuje w dziecku poczucie własnej wartości i oczywiście jest świetną zabawą. Nikt na całym świecie takiej koszulki nie ma:D
Zanim Filipek zabrał się za malowanie na materiale stworzył projekt na tekturze. Pozwoliło mu to przemyśleć co chce namalować.


Aby stworzyć własną koszulkę potrzebne są pastele do tkanin oraz jasna koszulka (najlepiej z bawełny). Gotowy obrazek utrwalamy żelazkiem, czyli prasujemy przez czystą kartkę papieru. Podobno się nie spiera (jeszcze nie prałam, więc nie mogę się wypowiedzieć).

A oto efekt Filipkowej pracy:









niedziela, 19 lutego 2017

Warto rozmawiać! Czyli kilka spraw, które koniecznie musisz poruszyć z dzieckiem

O tym, że warto rozmawiać z dzieckiem wie pewnie każdy. Są jednak takie tematy, których nie poruszamy na co dzień, a które są bardzo ważne dla bezpieczeństwa naszej pociechy.

Ja od czasu do czasu urządzam sobie z Filipkiem pogadanki na ważne tematy. Nie jest to kazanie, które wygłaszam dziecku, a rozmowa, w której biorą udział obydwie strony. Filip lubi te nasze dialogi i chętnie bierze w nich udział. Chciałabym wam przedstawić listę spraw, które warto obgadać z dzieckiem.

Nigdy nie idź z obcym!
Mój Filipek jest bardzo śmiałym dzieckiem, nie raz zdarzało mu się wchodzić w rozmowy z przypadkowo spotkanymi osobami. Wydaje się to fajną cechą u malucha, ale z drugiej strony jest bardzo niebezpieczne. Dzięki naszym rozmowom Filip już nie zaczepia obcych ludzi i wie, że gdy ktoś zaczepia jego ma natychmiast przyjść do mnie. Nie chodzi o to, żeby zrobić z dziecka bojucha, ale niestety maluch musi mieć świadomość, że nie każda osoba ma dobre zamiary. Powtarzam jak mantrę, że z obcą osobą nie wolno Filipkowi odejść nawet na kilka kroków. A gdyby ktoś np. na placu zabaw podszedł i zaproponował wspólne wyjście ma od razu krzyczeć i biec do mnie.

Nie bierz nic od nieznajomych osób!
"O jaki ładny chłopczyk, czekaj czekaj mam tu cukiereczka, weź sobie". Znacie to? Na pewno jako rodzice nieraz spotkaliście się z tym, że obce osoby chcą czymś poczęstować waszą pociechę (nigdy nie zapomnę staruszki, która wyciągnęła kostkę czekolady z portfela (!) i chciała ją dać Filipowi). Warto nauczyć dziecko, aby nic nie brało od nieznajomych osób. Po pierwsze nigdy nie wiadomo co to jest na 100% a po drugie taki cukierek to może być dobry wabik na ufnego malca. W takich sytuacjach mój Filipek zdaje egzamin celująco, już kilka razy ktoś obcy chciał go poczęstować cukierkiem, a on powiedział nie. A ja w takich sytuacjach grzecznie tłumaczę, że uczymy dziecko aby nie brało nic od nieznajomych


Z przedszkola-tylko z kilkoma osobami!
Niedawno został przeprowadzony eksperyment, który pokazał, że większość dzieci wyszłaby z przedszkola z obcą osobą! Przerażające prawda? Oczywiście wiadomo, że obowiązkiem placówki jest sprawdzić tożsamość osoby, która chce odebrać dziecko, ale wiadomo jak to w praktyce...Z Filipkiem rozmawiam więc o tym z kim może wyjść z przedszkola. Filip potrafi z pamięci wyrecytować listę osób. Tłumaczę mu, że z nikim spoza listy nie wolno mu wyjść i w takiej sytuacji od razu ma mówić swojej pani, że nie wyjdzie z tą osobą.


Zgubiłem się! 
Sobotnie popołudnie, całą rodziną jedziecie do centrum handlowego na większe zakupy. Bierzesz coś z półki, odwracasz się dosłownie na sekundę i wtedy spostrzegasz, że dziecka nie ma...Brrr koszmar, którego nikt z nas nie chciałby przeżyć. A co musi czuć malec, który zgubi się sam w gigantycznym dla niego sklepie? (imprezie plenerowej, czy w jakimkolwiek innym miejscu). Taką sytuację też przegadałam z Filipkiem. Synek ma wytłumaczone, że musi wtedy podejść i poprosić kogoś o pomoc. Najlepiej kasjerkę czy ochroniarza. Warto przećwiczyć z dzieckiem takie sytuacje, aby w razie potrzeby potrafiło szukać pomocy.


Naucz dziecko podstawowych infromacji!
Warto nauczyć dziecko kilku najważniejszych danych- imię i nazwisko, imiona rodziców, adres (ulica razem z numerem domu i mieszkania). Filipek oprócz naszych danych zna także adres babci i dziadka.


Mamie coś się stało, ratunku!
Większość czasu jestem sama z dziećmi w domu. Nie raz myślałam sobie, co by się stało, gdybym np. zemdlała. Takie sytuacja może się przecież zdarzyć. Porozmawiałam więc z Filipkiem o tym, co powinien zrobić w takim momencie- zadzwonić na 112 i wyjść na korytarz zapukać do sąsiadki i poprosić ją o pomoc.


Nie dotykaj mnie!
Bardzo trudny temat, ale warto go poruszyć z dzieckiem. Maluch powinien wiedzieć, że to on sam wyznacza granice swojej cielesności. Jeśli nie ma ochoty na przytulanie, dotykanie, całowanie może jasno powiedzieć nie i nikt nie ma prawa go zmuszać. Dotyczy to zarówno znajomych, jak i nieznajomych, którzy w ogóle nie powinni dotykać dziecka ( a jednak nie raz się zdarzało, że obca pani chciała wziąć Filipka za rączkę).


Nie otwieraj drzwi!
U nas nie ma z tym problemu, bo mamy małe mieszkanie i wszystko mam w zasięgu wzroku. Mimo to rozmawiam z Filipkiem o tym, że nigdy nie wolno mu otwierać drzwi. Szczególnie jeśli dysponujecie większym metrażem powinniście uczulić dziecko na to, że nie może nikogo wpuszczać.

Trzeba rozmawiać i trzeba mieć świadomość, że nie wystarczy raz pogadać i sprawa załatwiona. Do każdego tematu trzeba wracać wiele razy, aby mieć pewność, że w małej główce zostało wszystko to, co chcieliście przekazać. Warto bawić się w scenki i nie tylko rozmawiać, ale także ćwiczyć różne sytuacje. Ja przemycam to także w trakcie zabaw, które nie raz prowadzę tak, że Filipek musi odpowiednio zareagować. 
A wy poruszacie takie tematy z waszymi dziećmi? Dodalibyście coś do tej listy?

wtorek, 14 lutego 2017

Wybierz maskotkę i wygraj! Wyniki!

Zapraszam Was do konkursu, w którym możecie wygrać jedną z 5 uszytych przeze mnie maskotek. Do wyboru piesek lub jeden z czterech króliczków.


Zasady są bardzo proste. Pod tym postem lub pod postem konkursowym na facebooku odpowiedz na pytanie, którą z maskotek chciałbyś wygrać i dlaczego. Przy wypowiedzi mile widziane zdjęcie, ale nie jest to warunek konieczny. Wybiorę jedną osobę, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba. Konkurs przeznaczony jest dla fanów strony Mama Filipka i Kubusia na facebooku (warunek ten nie dotyczy osób nie posiadających aktywnego konta i podających odpowiedź na blogu).

Konkurs trwa od 14.02 do 28.02.2017 (do godz.23:59).

Przed wzięciem udziału koniecznie zapoznaj się z poniższym regulaminem.

Mile widziane wszelkie udostępnienia informacji o konkursie.
Zapraszam do zabawy!

Wyniki!!!
Nie było łatwo wybrać jedną osobę spośród tylu zgłoszeń. Po długich rozmyślaniach, a nawet konsultacjach z mężem zdecydowałam, że nagroda- szary króliczek powędruje do Pani Patrycji Radek (zgłoszenie na facebooku)! Gratuluję i czekam na adres do wysyłki. Dziękuję wszystkim za udział i zapraszam do śledzenia bloga, wkrótce kolejne konkursy:)

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com
2. Nagrodą w konkursie jest jedna z maskotek. Sponsorem nagrody jest autorka bloga.
3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa organizator konkursu.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.
6. Konkurs trwa od dnia 14.02.2017 do dnia 28.02.2017 do godz 23:59.
7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 08.03.2017. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w zaktualizowanym poście konkursowym.
8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej zobowiązuje się do podania swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.
9.Minimum zgłoszeń- 30. W przypadku mniejszej liczy osób zastrzegam sobie prawo do odwołania konkursu.
10. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń
11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857)
12. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
13. Facebook nie uczestniczy w organizacji konkursu, nie jest sponsorem nagrody. Facebook nie ponosi żadnej odpowiedzialności za dzialania Organizatora w związku z przeprowadzanym konkursem.


wtorek, 7 lutego 2017

Zabawy z dzieckiem #20

Witam was, w 20 poście z serii Zabawy z dzieckiem .Mam nadzieję, że czasem korzystacie z naszych pomysłów i bawicie się tak samo dobrze jak my. Dziś kolejna garść inspiracji!

1. Wojna na poduszki

Zabawa przy której jest mnóstwo śmiechu, a dodatkowo dziecko może trochę "wytracić" swoją energię. Niestety gorzej z wyciszeniem po takich wariacjach. My wysuwamy na środek łóżeczko turystyczne, zajmujemy z Filipkiem miejsca po przeciwnych stronach i "walczymy".
Nasza amunicja:



2. Kalambury

Na zmianę pokazujemy sobie na migi różne czynności, a druga osoba musi odgadnąć co to za czynność. Zabawa chyba wszystkim znana.

3. Muzyczne wyobrażanki

Włączam muzykę (ostatnio Bollywood:D), tańczymy i wyobrażamy sobie różne czynności i sytuacje pasujące do rytmu. 

4. Paluszkowe liczenie

Na kartce napisz cyfry od 1 do 10. Przygotuj farbę. Dziecko moczy paluszek i stawia tyle odcisków paluszka ile wskazuje cyfra.



Na koniec pobawiliśmy się jeszcze w robienie różnych odcisków:


5. Skrzaty ze zdjęciem

Do zrobienia skrzatów będzie potrzebne zdjęcie dziecka, z którego trzeba wyciąć głowę, klej, sztywne kolorowe kartki (blok techniczny), nożyczki oraz nitka do powieszenia naszych dzieł.





6. Kolorowy ryż


Pofarbowany na różne kolory ryż jest u nas hitem od kilku dni. Filip godzinami go przesypuje, bawi się w budowę, układa drogi. Ryżem bawi się w skrzyni od klocków, a po skończonej zabawie przesypujemy go do puszki.
Do zrobienia ryżu będą potrzebne:
  • ryż
  • bibuły w kilku kolorach
Około 1/3 bibuły zalewamy ok 100 ml (pół szklanki) wody. Czekamy aby puściła kolor i wyciskamy ją (koniecznie w rękawiczkach bo bardzo farbuje). Do tej wody wsypujemy szklankę ryżu, mieszamy, aby dobrze zwilżyć. Odsączamy ryż na sitku i wysypujemy np. na gazety do wyschnięcia. Nasz ryż wysychał całą noc, a ponieważ rano był nadal wilgotny, to podsuszyliśmy go jeszcze na patelni.
Zabawa z ryżem jest świetna, jedyny minus- ryż jest później wszędzie;)








 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...