sobota, 31 maja 2014

Majteczki treningowe

Dziś kilka słów na temat naszego ostatniego zakupu, jakim są majteczki treningowe. Podobały mi się one od dawna, kilka razy podchodziłam do aukcji z myślą,że je kupię, ale ciągle rezygnowałam. Nie będę ukrywać, że odstraszała mnie ich cena (14,60 zł za sztukę), zwykłe majtki dla dziecka można kupić dużo taniej. W końcu jednak się zdecydowałam i zamówiłam majteczki treningowe z oferty sklepu PluPlu.



Filip aż krzyknął z radości, kiedy rozpakowałam paczkę i zobaczył gatki z kaczuszką:D Krzyczał "kaka,kaka" i pokazywał, że mam mu założyć. Nie miałam wyjścia i tak oto nacieszyliśmy się nimi 3 minuty, aż Fifci się posiusiał;) Chyba ze szczęścia:D

Ale wracając do konkretów. Na pierwszy rzut oka majteczki treningowe nie różnią się może zbyt wiele od zwykłych majtek dla dzieci. Jednak mają one zasadniczą różnicę- od wewnątrz mają grubszą bawełnianą warstwę, która chłonie siuśki, dzięki czemu nie lecą one np. na dywan. I o to mi właśnie chodziło- zwykłe gatki niestety w żaden sposób nie zabezpieczały dywanu przed zamoczeniem. Dodatkowo do środka można włożyć wkładkę chłonną (taką jak do pieluszek wielorazowych, czy złożony niewielki ręczniczek), dzięki czemu zyskujemy jeszcze większą chłonność. Dla mnie bomba. Teraz jak jest ciepło, Filip często po domu biega bez pieluszki. Niestety zwykłe majtki sprawiały, że kilka razy mieliśmy już kałużę na dywanie. Nie uśmiecha mi się codzienne czyszczenie dywanów, dlatego w końcu zamówiłam te gatki.
Oczywiście te majteczki nie zastępują pieluszki! Jak sama nazwa wskazuje są treningowe, czyli pomagają w nauce korzystania z nocniczka. Dziecko czuje mokro, dzięki czemu zaczyna uświadamiać sobie na czym polega robienie siusiu. A my jesteśmy akurat na etapie treningu nocniczkowego. Kupkę Filipek już praktycznie woła, i w sumie od 3 miesięcy robi tylko na nocnik. Siusiu też często udaje się złapać, ale jeszcze niebyt świadomie. Choć Filip nauczył się mówić "si" jak siedzi na nocniku i mówi "ne ma" jeśli nic nie zrobi.





Co jeszcze fajnego mają w sobie majteczki treningowe? Są śliczne:) Nie wiem jak Wam, ale mi podobają się bardzo. Lubię, kiedy na pupie są jakieś fajne obrazki. Dodatkowo ładnie przylegają do pupki, nie odstają, a jednocześnie nie cisną.
Podsumowując- nie żałuję zakupu i polecam.




poniedziałek, 26 maja 2014

Idealna niedziela

Nareszcie mamy za sobą weekend, w który naprawdę wypoczęliśmy. No może nie mam na myśli soboty (ogólnopolski dzień sprzątania jak co tydzień w większości domów), ale za to niedziela była wręcz idealna!
Rano wybraliśmy się do kościoła. Dobrze,że przezornie zostaliśmy na dworze, bo Fifci rozrabiał na całego. Krzyczał, rzucał zabawkami, tańczył do pieśni o śmierci, cały czas chciał chodzić. Co chwila innym biegającym dzieciom robił no,no no:D Po powrocie spakowaliśmy się i pojechaliśmy na działkę z rodzicami.
Było super! Filip calutki dzień biegał bez pampersa, w samych majteczkach. W teorii miał sikać na trawę, a nasikał na: koc, sukienkę mojej mamy, leżak, wózek i ostatnim razem na trawę. Mam nadzieję,że dzięki temu, że nie nakładam mu pampersa szybciej załapie, o co chodzi w robieniu siusiu.
Bawił się na kocu, spacerował po trawie, huśtał się. My poleżeliśmy, pojedliśmy jedzonko z grilla-żyć nie umierać:)
A to mała fotorelacja:

Filip bal się stać gołymi stopkami na trawie, jak postawił jedną, to drugą trzymał  w górze:D


Pół dnia na huśtawce...


W oczekiwaniu na przejeżdżający za siatką pociąg


Spacerki:





Działkowicz:D




Jest i mama;)


sobota, 24 maja 2014

Skrót tygodniowy

Po dwóch tygodniach deszczu, wiatru i pochmurnego nieba nadeszło wreszcie to,co lubię najbardziej, czyli ciepło! I to nie byle jakie, bo od kilku dni mamy prawdziwe upały.
Może w godzinach południowych bywa wręcz za gorąco, ale ja nie narzekam. Mam tak dość brzydkiej pogody, nakładania warstw ubrań na każdy spacer, że kolejny upalny dzień witam z uśmiechem.
Nie mogłam  już doczekać się spacerów, na które będę mogła ładnie ubrać Filipka i nie ukrywać tego pod kurtką. Czasami kilka razy go przebieram zanim zadecyduję ostatecznie;) Tym bardziej, że ubranek mamy dużo- sporo dostałam od koleżanki oraz dalekiej rodziny, dużą część też kupiłam.

poniedziałek

wtorek
Body z długim rękawem przemienione w krótki, bo okazało się cieplej, niż myślałam;)
Na bodach napis: "Moja mama precyzyjnie parkuje i innych aut nie taranuje". Taranować, nie taranuje, ale z precyzją bywa różnie;) Wciąż jeszcze się uczę, a egzamin na prawo jazdy zbliża się wielkimi krokami!



środa
W ostatniej chwili spodenki zamienione na szare, żeby pasowały do czapki:) Niestety padły baterie w aparacie i zostało zdjęcie z wersją pierwszą.

czwartek

Uwielbiam te spodenki!


piątek


sobota
Prawie cały dzień w domu, strój koszulka+majteczki lub pampers, więc nie ma co pokazywać;) Po południu wybraliśmy się na zakupy, ale o zdjęciu zapomniałam.

Na każdym zdjęciu Filipek ma buty, a to dlatego, że zawsze kiedy go ubieram na spacer bardzo pilnuje,żeby te buty mu nałożyć. Po wyjściu z domu, kiedy Filip siedzi w wózku ściągam mu buty i skarpetki, lubię, kiedy dziecko ma gołe stópki:)
Przez upały musieliśmy też zmienić nieco nasz rozkład dnia. Do tej pory było tak, że drzemkę Fifci miał ok godziny 9-10, później jadł zupkę i w południe wychodziliśmy na długi spacer. Teraz jednak w południe jest za gorąco, wychodzimy więc po śniadaniu, Filip idzie spać około 11-12 i dopiero po południu wychodzimy drugi raz, na dłuższy spacer.
Od kilku dni Filip w dzień śpi w łóżeczku (do tej pory spał w wózku albo na naszym łóżku). W dodatku zdejmuję mu pampersa, śpi z gołą pupką na podkładzie. Póki co sprawdza to się świetnie.

Jeszcze kilka słów o najnowszych postępach mojego synia. W tym tygodniu Filip nauczył się mówić pa oraz baba, a także naśladować psa:) Coraz śmielej chodzi trzymany za jedną rączkę, wciąż jednak nie próbuje chodzić bez trzymania. Bardzo ładnie je sam- rączkami np. pokrojoną kanapkę. Próbuje też jeść łyżeczką. Wprowadziliśmy zwyczaj zabierania zabawek na spacer- Filipek przed każdym wyjściem sam wybiera sobie, co chce wziąć- prawie zawsze są to grabki:D Wczoraj wziął też pilot od radia;) Nauczył się wreszcie turlać i rzucać piłkę:)

A na koniec nasze najnowsze zabawy. Kupiliśmy w Biedronce pudełko pieluszek Dada (zazwyczaj używamy Pampers Active Baby, ale Dady też są dobre). To pudełko składa się w domek. Filipowi bardzo ten domek się spodobał, chowa tam zabawki, a później zagląda przez drzwiczki:)


 A dziś podczas sprzątania i zmieniania pościeli urządziliśmy domową zjeżdżalnię:D



wtorek, 20 maja 2014

Druga rocznica ślubu

Wczoraj obchodziliśmy z mężem drugą rocznicę ślubu, a zarazem 7 rocznicę związku. Niewiarygodne jak to zleciało! Wydaje się, że dopiero, co planowałam wesele, godzinami wertowałam allegro, szukałam inspiracji.

Sam dzień ślubu był przepiękny! Pogoda dopisała, było  ciepło, ale nie upalnie. Msza ślubna była bardzo ładnie odprawiona, wiele gości myślało, że to jakiś nasz znajomy ksiądz. Wesele również udane, goście świetnie się bawili, na parkiecie praktycznie cały czas tańczyło mnóstwo osób. Jedyne, co nie wyszło, to oczepiny, które zostały zmienione przez orkiestrę bez konsultacji z nami.
Eh było, minęło, a nam zostały piękne wspomnienia!






sobota, 17 maja 2014

Dlaczego Filip jest Filipem?

O tym jak trudno jest wybrać imię dla swojego dziecka przekonałam się na własnej skórze. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że jest to bardzo ważna decyzja, która ma wpływ na całe życie dziecka. Przeczytajcie historię o tym jak wybieraliśmy imię dla naszego synka.
Zacznijmy od tego, że od początku ciąży byliśmy przekonani, że to będzie córcia. Innej opcji w sumie praktycznie nie braliśmy pod uwagę. Niby mieliśmy przeczucie;) Już na początku chcieliśmy wybrać imię, żeby nie zwracać się do maleństwa bezosobowo. Mi podobały się: Edyta, Olga, Ida, Natalia. Mąż upierał się przy Beata. Ponieważ nie mogliśmy dojść do porozumienia, wzięliśmy kalendarz i czytaliśmy imiona po kolei. Kiedy doszliśmy do Lilianna oboje jednocześnie powiedzieliśmy : to! I tak zapadła decyzja, że córeczka będzie miała na imię Lilianna, Lili, Lilunia. Zakochaliśmy się w tym imieniu. O dziecku zaczęliśmy mówić Lili.
Wielkie było nasze zdziwienie, kiedy podczas usg okazało się, że nasza Lili to stuprocentowy chłopak. Ciężko było nam się przestawić. No i pojawił się problem numer dwa: trzeba wybrać imię dla chłopca. I tutaj znowu żadne typy nam się nie pokrywały. Mąż chciał Staś lub Piotr, ja natomiast od zawsze mówiłam, że mój syn to będzie Ignaś. Niestety mąż powiedział, że nie ma takiej opcji;/ No dobra, to miałam kolejne typy: Wojtek, Aleksander, Julian, Filip. Niestety mojemu wybrednemu małżonkowi żadne z tych imion się nie podobało. I tak przez kilka tygodni trwała batalia: Piotr czy Filip (zawęziliśmy wybór do minimum). W sumie prawie do końca ciąży wciąż nie mogliśmy dojść do porozumienia, aż mąż mi ustąpił. Miałam jeszcze wątpliwości (wciąż tliła się iskierka nadziei na Ignasia), ale, że maluszek urodził się 5 tygodni przed terminem nie było już czasu na zastanawianie się.
I tak nasz syn został nazwany Filip Krzysztof. Drugie imię dostał po tatusiu.
Mówimy na niego Filipek, Filipuś, Filipunio, Fifi, Fifcio, Fifulek, Fifci, Filipa, Filipiński, jak widać zdrobnień jest bardzo wiele. Filip zwany jest też bardzo często Kotinkiem, a czasami też Psotą, Bąbim i wieloma innymi nazwami, które przychodzą nam na myśl w danym momencie.

A jak Wy wybieraliście imię dla Waszych maluszków? Podzielcie się historiami w komentarzach:)

środa, 14 maja 2014

Wyniki konkursu oraz trochę nowinek

Dobiegł końca drugi konkurs zorganizowany na moim blogu. Dziś udało się przeprowadzić losowanie zwycięzcy. Udział wzięło tylko 11 osób. A zwycięzcę oczywiście losował Filip.


Początkowo w ogóle nie był zainteresowany.


Dopiero po kilku minutach się namyślił. Wylosował karteczkę, po czym tak szybko wrzucił z powrotem, że nawet nie zdążyłam jej sprawdzić. Na szczęście po chwili wybrał kolejną.



A wylosowana osoba to:


Proszę o kontakt (priv na facebooku) w celu podania danych do wysyłki nagrody.

*  *  *
A teraz tak, jak w tytule trochę nowinek.
Filip robi coraz większe postępy. Coraz śmielej chodzi trzymany za rączki, a nawet za jedną. Nie próbuje jednak chodzić samodzielnie, brakuje mu odwagi.
Uczy się coraz więcej rzeczy, ostatnio np. nauczył się naśladować lwa, samochód i krowę. Kiedy coś robimy, robi to samo np. ja wydmucham nos, on udaje,że też dmucha. Taka śmieszna małpka z niego.
Coraz częściej bawi się np. misiami, a najbardziej samochodami. 
Często je samodzielnie np. kawałki kanapki z talerzyka, bułkę itd. Najczęściej je rączkami, ale próbuje też łyżeczką.
Codziennie rano robi kupę na nocnik, czasem, jak zachce mu się w ciągu dnia, to woła, a raczej pokazuje na nocnik i chrumka, co oznacza,że chce na niego siąść.
Uwielbia spacery i zabawy na placu zabaw. Polubił też towarzystwo innych dzieci, często sam je zaczepia. Zaczepia też dorosłych, macha do obcych ludzi z wózka, śmieje się do ekspedientek w sklepie. 
Jest niesamowicie pogodny i roześmiany, ale od kilku dni próbuje wymuszać różne rzeczy głośnym krzykiem, a nawet płaczem.
Rozumie praktycznie wszystko, co do niego mówimy, choć czasem udaje, że nie słyszy;) 

 Mój kurs na prawo jazdy zmierza ku końcowi. Raz idzie mi lepiej, raz gorzej. Problemem są duże odstępy pomiędzy jazdami, przez co często zapominam to, co się nauczyłam. 
Znowu wygrałam nagrodę w konkursie, tym razem książkę:) Udało mi się też codziennie wysupłać chociaż kilka minut przed snem na czytanie. 

Mam nadzieję, że lada dzień pogoda w końcu się poprawi, bo już mnie coś trafia od tego siedzenia w domu;/

To tak pokrótce o tym, co u nas:) 


niedziela, 11 maja 2014

Jak ułatwić życie mężowi?

Czy Wasi mężowie również mają problem z zapamiętaniem, gdzie leżą konkretne ubranka dla dziecka? U nas standardem są sytuacje, w których proszę np. o podanie bodów, a mąż po pierwsze zastanawia się, która szuflada, a następnie przerzuca wszystko, aż dotrze do właściwiej kupeczki. Denerwujące to.
Dziś pojawiła się dodatkowa trudność- przeniosłam Filipowe ubranka z szuflad na półki, bo w komodzie przestały się mieścić. No i mąż całkiem się pogubił.
Ponieważ czasami zdarza się, że zostaje z Filipem sam, postanowiłam trochę ułatwić mu sprawę. Zrobiłam etykietki, z oznaczeniem ubranek. Chwila pracy, a jakie ułatwienie. Zobaczcie sami.






piątek, 9 maja 2014

Mamy nowy wózek:D

Kupiliśmy wózek...już czwarty:D Tak wyszło, że kilka razy musieliśmy zmieniać.
Pierwszy wózek 3w1 kupiliśmy, kiedy byłam w ciąży. Znalazłam go na allegro i stwierdziłam, że to ten mój wymarzony. Nie podobały mi się wtedy skrętne koła i chciałam możliwie najprostszy wózek. Po kilku miesiącach używania zaczęły psuć się koła tzn. jedno czasami odpadało, w dodatku wózek skrzypiał. Oprócz tego wyjęliśmy siedzenie spacerówki i okazało się porażką- plastik obleczony materiałem, twardy i niewygodny. Po zakupie nie zwróciłam na to uwagi, bo zajęłam się gondolą.


Filip miał już jakieś pół roku, więc zaczęliśmy szukać po prostu spacerówki. Na tablicy znalazłam jednak ogłoszenie, które było tak wielką okazją, że nie mogłam uwierzyć. Bebecar Vector At 3w1 używany za 100 zł. Mąż od razu pojechał i tak staliśmy się właścicielami kolejnego wózka. Poprzedni udało nam się sprzedać. Bebecar okazał się super zakupem! Używaliśmy przez całą jesień i zimę. Na wiosnę przesiedliśmy się na lżejszą spacerówkę. A ten wózek został zawieziony do dziadka, na pewno jeszcze nam posłuży.








Trzeci wózek to spacerówka Bebe Confort Streety. Ten model wpadł mi w oko w komisie, kiedy szukaliśmy wózka przed zakupem tego Bebecar. Niestety był różowy, więc musiałam sobie odpuścić. Jakiś czas później taki wózek pojawił się na aukcji i udało mi się go kupić. Byłam nim zachwycona. Całą zimę używałam w domu, a jak tylko zrobiło się ciepło, to stał się wózkiem na spacery. Niestety popsuły się w nim koła- przekrzywiły się i zaczęły obierać z pianki. Prowadzenie tego wózka stało się katorgą. Generalnie ten model ciężko się prowadzi, a z uszkodzonymi kołami to już w ogóle. Podjęliśmy więc decyzję o kupieniu wózka kolejnego, ale tym razem nowego, który posłuży nam dużo dłużej.


Wybraliśmy model Caretero Monaco. Wózek dotarł dzisiaj i jestem zachwycona! Prowadzi się niesamowicie lekko, dosłownie jednym palcem. Żadnej siły nie trzeba w to wkładać (niesamowita odmiana po Streetym). Ma wiele zalet- jest bardzo lekki (8kg) i zwrotny, ma dwie tacki, kieszeń na budce, dość spory kosz na zakupy, siedzisko opuszczane do pozycji leżącej, regulowany podnóżek, okienko w budce, osłonkę na nóżki, jest dość tani (cena waha się w granicach 300-360 zł). Póki co jedyną wadą, którą zauważyłam jest dość niskie oparcie, mogłoby być o kilka centymetrów wyższe. Filipowi wózek przypadł do gustu, a szczególnie tacka. Mam nadzieję, że ta spacerówka posłuży nam dużo dłużej niż poprzednia.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...