sobota, 26 września 2015

Zabawy z dzieckiem nr 10

To już 10 notka z cyklu "Zabawy z dzieckiem". Ostatnio przez końcówkę ciąży, mam mniej energii do wymyślania Filipkowi twórczych zajęć, stąd też notki pojawiają się rzadziej. Kilka pomysłów jednak Wam przedstawię.

1. Segregowanie skarpetek
Jeśli dziecko lubi pomagać w codziennych zajęciach, to trzeba z tego korzystać (choć czasem więcej przeszkadzania niż tej pomocy). Filipek np. bardzo lubi wieszać ze mną pranie. Jego zadanie polega m.in na dobieraniu skarpetek parami- takie zadanie na spostrzegawczość.

2. Obrazkowe układanki
W naszym domu zużywa się ogromne ilości różnych książeczek z zadaniami dla dzieci. Filipek uwielbia w ten sposób spędzać czas. Większość zużytych książeczek wywożę na wieś dla dzieci, ale część wykorzystuję ponownie. Np. obrazek z książeczki dzielę na części, a zadaniem Filipka jest poprawne ułożenie układanki. Albo wycinam obrazek na kształt puzzli. Lub też kilka obrazków przecinam na połówki, a zadanie polega na ich dopasowaniu. Opcji jest naprawdę sporo:)







3. Nakrętkowe dopasowywanie
Pomysł na tą zabawę zaczerpnęłam z książki "Gdy dzieci się nudzą- 500 zabaw dla dzieci w każdym wieku", o której pisałam tutaj .Do jej przygotowania potrzebujemy różnych butelek z nakrętkami. Ja zrobiłam w ten sposób, że poodcinałam góry butelek i całość skleiłam taśmą. Zadanie polega na odpowiednim dopasowywaniu nakrętek do gwintów. Ta zabawa zajęła Filipka na dość długo, niestety miałam mało butelek przez co zadanie było dość łatwe.





4. Pszczółki z kinder jajek
Do zrobienia pszczółek potrzebujemy: plastikowe jajeczka z kinder niespodzianek, kawałek niebieskiej kartki (którą wycinamy na kształt skrzydełek) i plastelinę. Pokazałam Filipkowi jak wykonać pszczółki, pomogłam mu naszykować elementy, a resztę zrobił całkiem sam.






Przypominam, że wszystkie notki z cyklu "Zabawy z dzieckiem" znajdziecie w zakładce pod tym linkiem lub klikając na górze strony.
Piszcie w komentarzach swoje pomysły na twórcze spędzanie czasu z dzieckiem, chętnie je wykorzystam.

sobota, 19 września 2015

Akademia malucha- czasopismo dla najmłodszych

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy jest na rynku jakieś czasopismo przeznaczone typowo dla najmłodszych dzieci w wieku 2-3 lat. Wpisałam w google "czasopismo dla trzylatka" i od razu trafiłam na stronę z opisaną "Akademią malucha".
Jest to miesięcznik wydawany przez wydawnictwo Aksjomat. Przeznaczony jest dla dzieci w wieku od 2 do 4 lat.
Dziś kupiłam Filipkowi aktualny numer. Od razu po powrocie do domu synek zabrał się za przeglądanie gazetki.




Co znajdziemy w środku? Dużo fajnych rzeczy- czytanki, zadania np. na dorysowywanie, wybieranie elementów, kolorowanie, doklejanie (dołączony jest niewielki arkusik z naklejkami). Jest duży labirynt, który dziecko pokonuje słuchając jednocześnie opowiadania. Są zadania na znajdowanie różnić na obrazkach oraz wynajdywanie szczegółów. Są wierszyki, zagadki, zabawa z pokazywaniem-masowaniem. Jest nauka jakiejś literki i cyferki. Krótko mówiąc 24 strony naprawdę dobrej zabawy.
Na dole każdej strony jest też podpowiedź dla rodzica jak wykonać z dzieckiem zadanie, o co zapytać malucha, o czym mu opowiedzieć.
Filipkowi czasopismo bardzo się spodobało i wszystkie zadania wykonał bez żadnego problemu.
Na pewno sięgniemy po kolejne numery i bardzo żałuję, że nie kupowałam "Akademii Malucha" od początku.







niedziela, 6 września 2015

Podkład do przewijania- mój must have

Każda mama ma na pewno listę rzeczy dla dziecka, które okazały się prawdziwym hitem i bez których nie wyobraża sobie życia. U mnie jednym z takich gadżetów jest wielorazowy podkład do przewijania ze sklepu Pupus.
Kiedy urodził się Filipek nie miałam pojęcia o istnieniu takich podkładów. Do przewijania używałam jednorazówek, które służyły do momentu zabrudzenia, a później lądowały w koszu. Ciągle więc trzeba było dokupować nowe. Kiedy zobaczyłam podkłady z oferty Pupus od razu zamówiłam.
Podkład taki kosztuje 24 zł+ koszt przesyłki, wychodzi więc niewiele ponad 30 zł. Z jednej strony ma mięciutki materiał minky w ładnym wzorze, a z drugiej nieprzemakalny PUL. Kiedy podkład się zabrudzi po prostu pierzemy go w pralce lub przecieramy wilgotną szmatką.
Nasz pierwszy podkład kupiłam jak Filipek miał jakieś 7 miesięcy, więc używamy go już prawie 2 lata, a praktycznie nie widać po nim żadnych śladów zużycia. Oczywiście od kiedy Filipek nie nosi pieluszki nie potrzebujemy już podkładu do przewijania, ale doskonale sprawdził się on  pod prześcieradło- w razie nocnej awarii materac jest suchy.


Ostatnio zamówiłam drugi podkład. Pojawiło się dużo fajnych wzorów i miałam ogromny dylemat na który się zdecydować- w końcu wybrałam wzór Kropki:


Taki podkład to bardzo praktyczna sprawa- składa się do niewielkich rozmiarów, z powodzeniem można go zabrać na każdy wyjazd. Może służyć nie tylko do przewijania ale także do zabawy dla niemowlaka czy rozłożenia podczas badania u lekarza. Jest mięciutki i przyjemny w dotyku.

Ja te podkłady uwielbiam i polecam je każdej mamie. W dodatku cenowo wychodzą dużo taniej niż kupowanie jednorazówek, które po zabrudzeniu są do niczego. Policzcie sobie ile takich jednorazowych podkładów zużyłoby się podczas całego okresu pieluchowania. W dodatku podkład z powodzeniem posłuży wam dla kolejnych dzieci.

Wymiary takiej maty to 75 x 75 cm.


Zobaczcie jakie ładne wzory są dostępne w sklepie Pupus- klik

*To nie jest post sponsorowany.

piątek, 4 września 2015

Ostatnia prosta, czyli kilka słów o tym, co u nas

Dawno już nie pisałam o tym, co się u nas dzieje. Dziś postanowiłam nadrobić.
Jestem już w 32 tygodniu ciąży. Bardzo szybko zleciało. Czuję się dobrze, choć brzuszek zaczyna przeszkadzać i powoli czuję stres przed zbliżającym się rozwiązaniem. Jednocześnie nie mogę się doczekać. Dla maluszka już wszystko gotowe. Wygląda na to, że nasz Kubuś postanowił pójść w ślady starszego brata i śpieszy mu się na świat. Niestety, ale istnieje realne ryzyko, że poród zacznie się za wcześnie- tak stwierdził lekarz podczas badania usg. Być może konieczne będzie założenie pessara i podanie sterydów, ale o tym zadecyduje moja lekarka na wtorkowej wizycie. Póki co mam nadzieję, że obejdzie się bez szpitala, ale szanse chyba są marne. Nasz synek waży już 1860g i wszystko z nim w porządku. Nie mogę się doczekać jak go zobaczę. Filipek też niecierpliwie czeka na narodziny braciszka. Staram się przygotować go na kilkudniowe rozstanie, tłumaczę, że pójdę do szpitala. Fifi nawet pomógł mi spakować torbę, upierając się, żebym zapakowała też jego samochodzik policyjny:D

Tak się prezentowała mamuśka w 30 tc:


Powiem szczerze, że jednakowo przeraża mnie myśl, że moja ciąża mogłaby potrwać jeszcze 8 tygodni, jak i taka, że to równie dobrze może być kilka dni. W dodatku dopadł mnie paskudny wirus. Najpierw zachorował Filipek- w nocy z piątku na sobotę zaczął gorączkować. Musieliśmy zrezygnować z zaplanowanego wyjazdu do rodziny. W sobotę Fifi czuł się fatalnie, a gorączka osiągnęła 39,7. Wieczorem pojechaliśmy na dyżur i na szczęście okazało się,że to tylko wirus. Kiedy już Filip praktycznie ozdrowiał,  to dopadło mnie. Wczoraj leżałam cały dzień bez sił, a Fifi postanowił psocić za całe 5 dni choroby.
Dziś czuję się już lepiej, więc mam nadzieję, że choróbsko pożegnamy na dobre.
Póki co, wypoczywam.
Planuję dla Was kilka postów wyprawkowych, więc zaglądajcie na bloga:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...