piątek, 17 listopada 2017

"Cudowne Boże Narodzenie. O radosnym przeżywaniu świąt." Recenzja

Boże Narodzenie to niezwykły czas w ciągu roku. Dla wielu z nas jest to okres najpiękniejszy, magiczny i długo wyczekiwany. Lubimy tą atmosferę radości, ten klimat tworzony przez kolędy i światełka z choinki. To czas szczęścia, czas rodziny, czas, który przywołuje wspomnienia z dzieciństwa.
Od kiedy mam dzieci Boże Narodzenie nabrało dla mnie nowych barw. Od nowa czuję te emocje towarzyszące przygotowaniom, ubieraniu choinki czy szykowaniu prezentów. Cieszę się tą radością, którą przeżywają moi chłopcy. Wiem jednak, że to nie choinka, prezenty i dobre jedzenie jest istotą tych świąt. I zależy mi na tym, aby moje dzieci też to wiedziały.
W szale świątecznej atmosfery łatwo zapomnieć o tym co jest tak naprawdę ważne.
Jako dziecko uwielbiałam opowieść o Narodzeniu Jezusa, fascynowała mnie ta historia, ta stajenka w Betlejem. Chciałabym aby moi chłopcy również poznali święta w wymiarze duchowym i religijnym. A pomaga nam w tym książeczka, o której chcę dziś napisać kilka słów.


"Cudowne Boże Narodzenie. O radosnym przeżywaniu świąt" to kolejna książeczka w cyklu "Pomocne Elfy". Opowiada ona o Bożym Narodzeniu w bardzo ciekawy sposób. Pokazuje radość świąt, tradycje i zwyczaje, a jednocześnie podkreśla to, co najważniejsze. Opowieści o prezentach i Mikołaju przeplatają się tutaj z historią o Narodzeniu Jezusa czy przybyciu Trzech Króli. Autorzy podkreślają jak ważna jest w tych dniach modlitwa, czytanie Ewangelii i kochanie swoich bliźnich poprzez na przykład czynienie dobrych rzeczy. Mali czytelnicy mogą dowiedzieć się na przykład, że prezenty to nie tylko super zabawki, ale także miłe uczynki, wspólna radość czy modlitwa za drugą osobę.
Całość podzielona jest na krótkie, jednostronnicowe rozdziały. Tekst jest ciekawy dla dziecka, a kolorowe ilustracje czynią książeczkę atrakcyjną nawet dla najmłodszych dzieci. Moi chłopcy słuchali z uwagą.
Można powiedzieć, że jest to Kompendium świąt Bożego Narodzenia dla najmłodszych, a dla rodziców doskonała pomoc dydaktyczna ułatwiająca przekazanie istoty świąt. Ta niepozorna książeczka kryje w sobie ważne i potrzebne treści.



Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: PROMIC- Wydawnictwo Księży Marianów
Autor: Ted O'Neal
Liczba stron: 32
Okładka: miękka
Cena: aktualnie 13 zł
Książka na stronie wydawnictwa- kliknij tutaj


sobota, 11 listopada 2017

Zabawka fotograficzna DIY

Kilka dni temu zrobiłam dla Kubusia prostą i ciekawą zabawkę. Mój synek bardzo lubi zdjęcia więc już dawno zaplanowałam, że muszę mu stworzyć jakąś zabawkę z fotografiami. Rezultatem i pomysłem chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.

Do wykonania zabawki potrzebowałam:
-dużej tektury (ja akurat wykorzystałam karton po ramce na zdjęcia)
-nożyczek
-dobrego kleju (używałam kleju introligatorskiego Magic)
-pistoletu i kleju na gorąco
-okienek z chusteczek nawilżanych (kupuję małe chusteczki Babydream w Rossmanie)
-zdjęć osób z rodziny i przyjaciół
-kolorowych kartek
-taśmy bezbarwnej
-markera


Nasza zabawka prezentuje się tak:


Na ramkę ponaklejałam małe zdjęcia, używając kleju introligatorskiego Magic. Następnie na każde zamknięcie od chusteczek nakleiłam tym samym klejem kolorową kartkę i markerem narysowałam jakiś znaczek. Na całość nakleiłam taśmę bezbarwną, aby Kuba nie odrywał kartek (trzeba uważać aby nie skleić całości, bo wtedy nie da się otworzyć okienka). Niestety zabawkę robiłam szybko, znaczki rysowałam zanim klej porządnie zasechł i po kilku godzinach rysunki się rozmazały. Myślę, że zamiast markera lepiej byłoby ponaklejać obrazki lub zostawić po prostu kolorowe kartki.
Następnie tak przygotowane okienka przykleiłam na tekturę klejem na gorąco. Całość ozdobiłam jeszcze naklejając misie powycinane z książeczek.

Kuba jest zabawką zachwycony. Po kilka razy dziennie otwiera wszystkie okienka, mówi kto jest kim, rozmawia z tymi zdjęciami, szczególnie z tymi przedstawiającym babcię i dziadzia. Filip też często otwiera okienka i bawi się zadając nam zagadki- opisuje poszczególne osoby, a my mamy zgadywać o kim mówi.
Kuba już pierwszego dnia zapamiętał kto jest w którym okienku;)






Jak Wam się podoba taka zabawka handmade?:)

czwartek, 9 listopada 2017

Konkurs- Ulubione zwierzątko mojego dziecka

Kochani mam przyjemność zorganizować dla Was konkurs we współpracy z firmą Canpol babies, która jest sponsorem nagrody. Konkurs organizowany jest w ramach programu "Blogosfera Canpol babies", w którym miałam okazję uczestniczyć już kilka razy.

Nagrodą są dwa zestawy "Kolorowe zwierzątka", widoczne poniżej. Kiedyś miałam okazję testować taki zestaw i byłam naprawdę zadowolona. Tym bardziej zachęcam do udziału w konkursie.


Temat konkursu to "Ulubione zwierzątko mojego dziecka". Forma dowolna- może to być zdjęcie, rysunek, kolaż zdjęć (max.4), wierszyk czy odpowiedź słowna. Swoje zgłoszenia możecie przesyłać w komentarzu pod tym postem, w komentarzu pod postem konkursowym na facebooku (kliknij tutaj) lub na mój adres mailowy aneta.sawicka05@gmail.com. Wysyłając zgłoszenie na maila zgadzacie się, aby w razie wygranej praca została opublikowana na facebooku oraz na blogu w tym poście. Jest to wymóg konieczny, aby wszyscy uczestnicy mieli wgląd w zwycięską pracę.
Pamiętajcie, że zwierzątko nie musi być wasze, nie musi być nawet żywe. Pluszaki też mogą być ukochanymi zwierzątkami:)

Zabawa potrwa do 30 listopada. Po tym czasie wybiorę dwa zgłoszenia, które najbardziej mi się spodobają. Po ogłoszeniu wyników zwycięzcy w ciągu 5 dni muszą skontaktować się ze mną w wiadomości prywatnej na facebooku lub mailowo w celu podania adresu do wysyłki nagrody.

Zachęcam do  polubienia  na Facebooku stron Mama Filipka i Kubusia oraz Canpol babies udany początek macierzyństwa.

Zanim weźmiecie udział w konkursie koniecznie przeczytajcie poniższy regulamin.

Powodzenia i mam nadzieję, że otrzymam dużo zgłoszeń konkursowych:)

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com we współpracy z programem Blogosfera Canpol babies
2. Nagrodą w konkursie jest zestaw ufundowany przez firme Canpol babies.
3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa sponsor konkursu.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.
6. Konkurs trwa od dnia 09.11.2017 do dnia 30.11.2017 do godz. 23:59. 
7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 07.12.2017. Wyniki zostaną opublikowane na blogu.
8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej zobowiązuje się do podania swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.
9. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń (poniżej 15 osób)
11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857)
12. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.

poniedziałek, 30 października 2017

Opowieści biblijne na dobranoc

Kiedy byłam mała bardzo lubiłam słuchać biblijnych opowieści. Lubiłam kiedy rodzice opowiadali mi o Arce Noego czy o narodzeniu Jezusa. Nie pamiętam czy miałam jakąś Biblię dla dzieci, ale wydaje mi się, że nie.
Mój Filip również lubi takie opowieści. Zapewne traktuje je jak bajki, choć często wspominam, że są one prawdziwe. W każdym razie chętnie ich słucha, a ja cieszę się, że buduję w nim podwaliny do wiary, którą mam nadzieję nabędzie w przyszłości.
Kiedy dotarła do nas najnowsza książeczka Filip od razu zabrał się do jej przeglądania. Akurat była u nas babcia, która szybko została zaprzęgnięta do czytania:) Trudno mi stwierdzić komu książka podobała się bardziej, czy Filipowi, który słuchał uważnie, czy mojej mamie, która co chwila wtrącała uwagi, jaka ta książka jest piękna, jakie ma ładne ilustracje i jakie ciekawe historie.


"Opowieści biblijne na dobranoc" to nowość od wydawnictwa Promic. Jest to zbiór kilkunastu najbardziej znanych biblijnych historii. Jest tu opowieść o Mojżeszu, Noe, Dawidzie, Jezusie i kilku innych postaciach znanych nam z kart Biblii. Każda historia napisana jest w taki sposób, aby wyciszyć dziecko- nie bez powodu książka ma w tytule opowieści na dobranoc. Idealnie nadaje się do czytania przed snem. Historie są spokojne i nastrojowe, a każda z nich zakończona jest krótką modlitwą.
Oczywiście nie byłoby dobrej książki dla dzieci bez pięknych ilustracji. Dla małych czytelników obrazki to podstawa. W "Opowieściach biblijnych na dobranoc" ilustracji nie brakuje. Cała książka jest kolorowa i atrakcyjna wizualnie.
Książka idealnie nadaje się na prezent, ma nawet miejsce na wpisanie dedykacji.
Warto mieć ją w swojej biblioteczce, bo jest nie tylko idealną lekturą na dobranoc, ale również dobrym pretekstem na wprowadzenie dziecka w świat chrześcijańskiej wiary i wartości. Każda przeczytana historia może stać się podwaliną do rozmowy i zgłębiania tematu przez naszą pociechę.



Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Okładka: miękka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 122
Cena: 24,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa kliknij tutaj



wtorek, 24 października 2017

Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko- poradnik dla rodziców

Czy zdarza Ci się krzyczeć na swoje dziecko? Pewnie w większości przypadków odpowiedź zabrzmi tak.
Mi też się zdarza, nawet dość często. Choć zawsze chciałam być super mamą, taką która się nie denerwuje, nie krzyczy, zawsze mówi spokojnie i tłumaczy, to jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany. Od kiedy jestem mamą dwóch łobuzujących chłopców moja cierpliwość zmalała bardzo drastycznie. Bywają dni, kiedy jestem zmęczona i denerwuję się z byle powodu. Zdarza mi się nakrzyczeć na chłopców. Później mam potworne wyrzuty sumienia, źle się czuję sama ze sobą i z tym co robię. Szczególnie wieczorem, kiedy patrzę jak słodko śpią, ściska mnie w środku i chce mi się płakać, że byłam dla nich niedobra. Postanawiam, że następnego dnia będzie inaczej, a później chłopcy zaczynają się bić czy psocić, a ja znów wybucham...
Zauważyłam też, że im więcej ja się denerwuję, im bardziej krzyczę, tym bardziej chłopcy są niegrzeczni, sprzeciwiają się i krzyczą choćby na siebie nawzajem. Błędne koło.

Jakiś czas temu postanowiłam, że na poważnie muszę spróbować coś w sobie zmienić, aby być lepszą, spokojniejszą i cierpliwszą mamą. Zaczęłam sięgać po poradniki, które co jakiś czas recenzuję dla Was na blogu.


W ostatnich dniach przeczytałam poradnik  "Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko". Jest to krótka, prosto napisana książka, która może uświadomić nam rodzicom jak destrukcyjny wpływ ma nasza złość na relacje z dziećmi. W książce obszernie wyjaśnione zostały mechanizmy złości i to jak dochodzi do jej wybuchów (tzw.myśli zapalniki). Poradnik opisuje różne praktyczne sytuacje oraz sposoby radzenia sobie w kryzysowych chwilach. Jest tu opisanych wiele ćwiczeń, które nam rodzicom mogą pomóc uporać się ze swoimi emocjami. Między innymi podkreślony jest fakt, że wiele zależy od naszego postrzegania dziecka i jego zachowania. Zamiast myśleć, że dziecko jest złe, złośliwe czy niemądre, warto przekształcić to w myślenie, że dziecko zachowuje się adekwatnie do swojego wieku, ma swoje emocje czy nie do końca rozumie otaczające go sprawy. 
Bardzo podobał mi się rozdział dotyczący radzenia sobie z emocjami dzięki ćwiczeniom rozluźniającym. Myślę, że mogą one być bardzo pomocne w pozbyciu się stresu i codziennego napięcia. 
Autorzy zachęcają do prowadzenia notatek i dzienniczków, które mają pokazać nam schematy naszego postępowania i ułatwić wprowadzenie zmian. Opisują także wiele konkretnych sytuacji pokazując różne możliwe sposoby zareagowania na nie. 
Książkę czyta się bardzo dobrze. Skłania do przemyślenia swojego zachowania i zachęca do wprowadzenia zmian. Myślę, że jest to idealna lektura dla osób, które czasami nie potrafią się uporać ze swoją rodzicielską złością.


Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Wydawnictwo MiND
Autor: Matthew McKay, Patrick Fanning, Kim Paleg, Dana Landis
Rok wydania: 2013
Okładka: miękka
Liczba stron: 200
Cena: 29, 90 zł
Książka na stronie wydawnictwa kliknij tutaj





poniedziałek, 23 października 2017

#MeToo

Jakiś czas temu na portalach społecznościowych pokazały się wpisy o treści #MeToo. Wstawiają je kobiety, które doświadczyły w swoim życiu molestowania seksualnego. Molestowanie to nie tylko gwałt, to także szereg innych rzeczy.
Ja również doświadczyłam w swoim życiu takiej sytuacji. Byłam wtedy jakoś w 6 miesiącu ciąży. Było około godziny 18, ale środek zimy, więc już całkiem ciemno. Wracałam autobusem od rodziców. Usiadłam sobie na samym końcu. Kilka przystanków dalej wsiadł młody mężczyzna. Zwróciłam na niego uwagę, bo wydał mi się znajomy. Możliwe, że na przykład chodziliśmy do jednej szkoły. Był niewiele starszy ode mnie, przystojny, na pewno go gdzieś wcześniej spotkałam. Na palcu pięknie połyskiwała mu obrączka. Ubrany w koszulę, garniturowe spodnie i elegancki płaszcz. Nigdy nie pomyślałabym, że coś może być z nim nie tak!
Po kilku chwilach mężczyzna przybliżył się do mnie, stanął tak,że całkowicie zagrodził mi możliwość zmiany miejsca. Zaczął na mnie napierać i w końcu ocierać się kroczem o moje kolana (siedziałam na podwyższonym siedzeniu). Przemknęło mi przez myśl, że to niemożliwe, że mi się wydaje. Ale on ocierał się coraz bardziej. Zaczęłam się bać, nie miałam jak wstać, bałam się zrobić jakikolwiek ruch, żeby nie uderzył mnie w brzuch. W głowie kołatała mi tylko jedna myśl-muszę uważać na dziecko. Grzecznie poprosiłam, żeby się odsunął i mnie nie dotykał, powiedziałam, że jestem w ciąży i źle się z tym czuję. On jednak powiedział tylko "jeszcze chwilkę" i ocierał się dalej, czułam jego przyrodzenie na moich nogach. To były sekundy, mnie zaczął paraliżować strach. Wyciągnęłam rękę i dotknęłam chłopaka który siedział na siedzeniu przede mną (był zajęty rozmową z dziewczyną, myślę,że nie zauważył, że coś się dzieje). Powiedziałam tylko- niech mi Pan pomoże, bo ten człowiek mnie molestuje. Wtedy autobus zatrzymał się na przystanku i zboczeniec wystraszony uciekł...
Byłam w szoku i przyznaję, że nic z tym nie zrobiłam. Marzyłam tylko o tym, żeby znaleźć się bezpieczna w domu. Dopiero kiedy emocje opadły myślałam co mogłam zrobić inaczej, na przykład mogłam krzyczeć. W tamtej chwili myślałam jednak tylko o tym, że muszę chronić dziecko.
Od tamtego dnia nigdy nie siadam na końcu autobusu.

Najbardziej przerażające jest to, że zboczeńcem może być każdy. Tamten człowiek zupełnie nie wyglądał na takiego...Miał nawet żonę.
W swoim życiu spotkałam tego typu ludzi trzy razy. Tydzień po tamtym wydarzeniu natknęłam się na człowieka, który onanizował się w autobusie pełnym ludzi.Natomiast za pierwszym razem byłam jeszcze dzieckiem. Razem z siostrą spacerowałyśmy sobie po osiedlu, kiedy zauważyłyśmy mężczyznę chodzącego z przyrodzeniem na wierzchu. Bardzo nas to rozbawiło, więc pobiegłyśmy do domu pochwalić się mamie, co widziałyśmy (eh te dzieci). Oczywiście tego dnia mama już nas nie wypuściła z domu.

Po co dzisiaj taki wpis? Bo myślę, że o takich rzeczach trzeba głośno mówić. Uczulać kobiety, a także dzieci na takie sytuacje. Reagować, aby zboczeńcy nie czuli się bezkarni. Ja do dzisiaj żałuję, że nie poszłam na policję. Wtedy jednak wstydziłam się i bałam, że ne potraktują mnie poważnie. Teraz po pięciu latach wyciągam wnioski. Każda taka sytuacja powinna być zgłaszana. Każdy zboczeniec powinien ponieść karę.

czwartek, 12 października 2017

Dzieci patrzą inaczej

Kilka tygodni temu wybraliśmy się z chłopcami na plac zabaw. Byliśmy sami, ale po kilku minutach przyszła mama z córeczką. Dziewczynka od razu ochoczo podbiegła do bawiącego się Filipka.
Zwykła, codzienna scenka. Coś ją jednak różniło. Ja zauważyłam od razu, z daleka. Dziewczynka miała zespół Downa.

Wtedy w mojej głowie pojawiły się dziesiątki myśli- czy Filipek coś zauważy? Czy nie powie nic przykrego? Czy nie skomentuje w jakiś sposób? Czy będą się normalnie bawić i komunikować?

Podczas gdy ja zastanawiałam się nad tymi kwestiami moje dziecię jakby nigdy nic bawiło się z nową koleżanką. Biegali po całym placu, rzucali do siebie piłkę, ganiali się i śmiali, czystą dziecięcą radością.

Filip NIC nie zauważył. W ogóle nie zwrócił uwagi na to, że dziewczynka nieco się różni.
I tu naszły mnie takie refleksje, jak bardzo różnimy się od dzieci. Podczas gdy my dorośli od razu patrzymy stereotypami, analizujemy, zastanawiamy się, dzieci są po prostu sobą.

Moje dziecko zawstydziło mnie, bo podczas gdy ja od razu w myślach zaklasyfikowałam dziewczynkę jako "inną", on zachował się zupełnie normalnie.
Tego powinniśmy uczyć się od dzieci.

wtorek, 10 października 2017

Lego Duplo i klocki kompatybilne

Jeśli zastanawiasz się czy warto inwestować w Lego Duplo, moja odpowiedź brzmi-tak. Nasza przygoda z tymi klockami zaczęła się jak Filipek miał 2 latka i trwa do teraz (czyli już 2,5 roku). Przez ten czas nagromadziliśmy kilka różnych zestawów, które trzymamy (zmieszane) w wielkiej skrzyni wsuwanej pod łóżko. Od jakiegoś czasu chłopcy bawią się już razem. Kubuś zaczął interesować się klockami kilka miesięcy temu. Jeszcze nie buduje, ale lubi przekładać figurki, wkładać je przez otwierane drzwiczki i jeździć pojazdami.


W naszej kolekcji mamy zarówno oryginalne Lego Duplo, jak i klocki kompatybilne, których jak się okazało jest ogromny wybór. I dziś o tych drugich chciałabym wam napisać. Wypróbowaliśmy trzy rodzaje klocków i naszym numerem 1 są klocki (chyba Włoskie) Unico. Prawdę mówiąc w mojej opinii są one lepsze od Duplo, mają ciekawsze zestawy, a w nich fajniejsze klocki.
Pierwszy zestaw (ogródek z pszczółką Mają) zamówiliśmy na allegro, kosztował coś około 30 zł. Bardzo nam się spodobał, więc po jakimś czasie dokupiliśmy szkołę z serii Maximilian Families. Zakochałam się w tych klockach!


Same klocki są wykonane bardzo dobrze, według mnie ich jakość nie odbiega od Duplo. Figurki są nieco większe od oryginałów, w naszym zestawie były akurat zwierzątka.


Klocki łączą się bez problemu zarówno ze sobą nawzajem, jak i z oryginalnym Duplo. W zasadzie trudno odróżnić które są które.
Jeśli chodzi o zestawy tematyczne z Unico jest ich ogrom. Od klocków podstawowych, poprzez straże, policje, farmy, aż po śliczne domki. Mi najbardziej spodobała się ta seria Maximilian families. Są też różowe zestawy dedykowane dla dziewczynek.


Naszą szkołę zamawiałam na stronie mall.pl, tam znalazłam największy wybór tych klocków.

Drugą firmą, z której mamy dwa zestawy jest jixin. Są to klocki nieco gorsze jakościowo od oryginalnego Duplo. Nie jest to jednak odczuwalne podczas zabawy. Łączą się bez problemu. Figurki są większe i niestety mają wyciągane nogi, przez co u nas zwykle są kalekami bez nóg;) Zestawy tematyczne są bardzo fajne, my posiadamy policję oraz inżyniera.

Po lewej figurka Jixin, po prawej Lego Duplo.


Bardzo fajne są natomiast pojazdy. Helikopter jest tym najbardziej ulubionym bo działa na baterie, wydaje dźwięki i kręci śmigłem.

Po lewej pojazdy Jixin, po prawej Duplo.


Natomiast trzeci rodzaj klocków, to firma Jdlt. Te klocki są dużo, dużo gorsze od Lego Duplo. Trudno się łączą z Lego, wykonane są z cienkiego plastiku. Figurki są kiepskiej jakości, luźne, trudno je ustawić w pionie. Kupiłam jeden zestaw i więcej na pewno nie kupię. Lepiej dopłacić i mieć klocki lepszej jakości.


Podsumowując bardzo polecam klocki Unico oraz Jixin, natomiast Jdlt odradzam.

Poniżej płytki z trzech różnych zestawów- Unico, Duplo, Jixin.



Filip zaczyna już zabawę zwykłymi, małymi Lego, jednak do Duplo i tak sięga prawie codziennie.

piątek, 6 października 2017

Kilka prostych zabaw dla dwulatka

Od kilku dni oficjalnie mam w domu dwulatka! To niemożliwe, przecież dopiero co go urodziłam. Ale dzieci rosną tak szybko, że ani się obejrzałam jak zamiast niemowlaka mam całkiem mądrego chłopca, chętnego do zabawy i nauki.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka prostych zabaw, które w ostatnich dniach przygotowywałam dla Kubusia. Każda z nich była powtarzana po kilka lub kilkanaście razy, bo jak coś się Kubie podoba to nie ma mowy, żeby poprzestał na jednym.

1. Dopasowywanie kształtów

Z dużej tekturowej kartki wycięłam kilka różnych kształtów, które Kubuś przyporządkowywał w odpowiednie miejsca.



Oczywiście starszy zazdrośnik też musi mieć swoje 5 minut:D


Drugą wersję tej samej zabawy wycięłam z książeczki, w której trzeba było połączyć kształty liniami, ale ponieważ Kuba jeszcze tego nie opanował, to zrobiliśmy po swojemu.


2.Układanie misiów

Elementy do tej zabawy wycięłam z książeczki. Każdego misia przecięłam na pół, a Kubuś miał połączyć elementy w całość. Oczywiście do zabawy można użyć jakichkolwiek obrazków.


3. Puzzle z obrazka 

Okładka kolejnej książeczki posłużyła nam do zrobienia trzyelementowych puzzli. Kuba na początku miał problem ze stworzeniem obrazka, ale szybko załapał o co chodzi.



4. Wybieranie figur

Z tekturki wycięłam różne figury, a zadanie Kubusia polegało na wybraniu wszystkich kółek.


W drugiej wersji tej zabawy powycinałam z książeczek obrazki a Kubuś miał wyszukać tylko motylki.



5. Dopasowywanie kolorów

Z kolorowych kartek wycięłam po dwa koła. Po jednym z każdego koloru nakleiłam na dużą tekturową kartkę. Kuba miał za zadanie dopasować kółeczka do tych przyklejonych.Bardzo mu się podobało.




6. Budowanie obrazków z dwóch elementów

Podobnie jak w zabawie z misiami wycięłam z książeczek kilka obrazków, które poprzecinałam na pół. Kubuś dobierał elementy tak, żeby ułożyć obrazki.



7. Robienie min

Nam do tej zabawy posłużyły obrazki z misiami wycięte z książeczek. Zabawa polegała na robieniu min takich jak na rysunku. Można też bawić się w naśladowanie siebie nawzajem.


8. Kolejne dopasowywanie elementów

Różne obrazki z książeczek przecinam na kilka elementów. Słoniom trzeba dobrać głowy, a kotkowi dopasować uszka i ogonek.




9. Zabawa na rozumienie poleceń

Z książeczki wycięłam chłopca oraz piaskownicę i huśtawki. Mówiłam Kubusiowi polecenia np. zaprowadź chłopca do piaskownicy. Oczywiście to jest tylko jeden przykład, bo możliwości dla tego typu zabawy jest mnóstwo.



Czy aby dobrze się bawić potrzeba drogich zabawek i super sprzętów? Oczywiście, że nie! Wystarczą nożyczki, kartki, gazety lub książeczki, do tego trochę wyobraźni i można zająć malucha na długi czas. A co najlepsze, po zabawie wszystko ląduje w koszu i nie zajmuje miejsca w pokoju;)

Jak Wam się podobają nasze propozycje? Jakie Wy macie pomysły na zabawy z dwulatkami? W co najchętniej bawią się wasze maluszki? Podzielcie się w komentarzach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...