poniedziałek, 31 marca 2014

O ubieraniu....

Ręce mi opadają na niektórych ludzi.

+15 stopni na plusie, piękne słonce zero wiatru-Filip ubrany w cienkie rajstopki+bawełniane spodenki, body z krótkim rękawem, bluzeczkę i cienką kurteczkę, bawełnianą czapkę i cienką chustkę na szyję.

Podczas spaceru mijam dziadka z wnukiem/wnuczką na spacerze. Dziecko w gondoli ubrane chyba w kombinezon lub przynajmniej grubą kurtkę, na głowie polarowa czapka plus do tego oczywiście gruby kaptur. Ale to nie wszystko- to dziecko było okryte grubym kocem złożonym na jakieś 3 części-bo nic za gondolę nie wystawało. A co do tego? Oczywiście założony pokrowiec na wózek. Może temu Panu pomyliła się temperatura +15  z -15 ?
No ludzie ogarnijcie się;/ Myślicie,że dzieciom nie jest gorąco? Sami opatulcie się w gruby koc, ubierzcie w grube ciuchy i wystawcie się na słońce;/

Niestety takie widoki są na porządku dziennym. Nie dalej jak tydzień temu mijałam na spacerze dwie mamusie z dziećmi mniej więcej w wieku Filipa. Na dworze też ok. 15 stopni. Mamusie w samych sweterkach. A dzieci? Nie dość, że ubrane w grube kurtki i polarowe czapy to jeszcze jedno okryte grubym kocem, a drugie włożone w śpiwór zimowy.

Kiedyś w upał mijałam dziadka z wózeczkiem, w którym dziecko okryte było kocem;/ Czy ludzie myślą, że dzieci nie odczuwają uczucia gorąca?

Innym razem jakoś pod koniec lata mijałam panią, która swoje dziecko w gondoli okryła grubym kocem złożonym na kilka razy. Dla porównania- Filip miał na sobie body z długim rękawem, bawełniane spodnie i skarpetki.

Jasne, ja też nie jestem idealna. Też kilka razy zdarzyło mi się ubrać Filipa za grubo. Choćby kilka dni temu, kiedy wychodząc z domu na termometrze miałam +10 stopni, a po godzinie spaceru okazało się, że jest prawie 18. Niedawno wiosna rozpieściła nas kilkoma bardzo ciepłymi dniami, ale też nie ryzykowałam jeszcze ze zbyt lekkim ubraniem. Ale są pewne granice. Trzeba mieć jakiś zdrowy rozsądek i starać się ubierać dziecko stosownie do pogody.
Wiadomo teraz jest taki trudny czas jeśli chodzi o ubieranie się, niby już ciepło, a wiaterek jeszcze chłodnawy. Ale trzeba próbować znaleźć jakiś mądry kompromis. Ja staram się stosować zasadę, żeby ubierać dziecko mniej więcej tak, jak siebie. No i podczas spaceru kontroluję, czy maluch nie jest spocony, bo to wg mnie pierwszy krok do przeziębienia.

A na widok dzieci opatulonych w grube koce coś mnie trafia;/

niedziela, 30 marca 2014

Śniadania i kolacje

Kiedyś pisałam o gotowaniu zupek dla maluszka, a dziś kilka słów na temat śniadań i kolacji. Przez długi czas korzystałam z gotowych kaszek w proszku. Postanowiłam jednak z nich zrezygnować na rzecz bardziej naturalnych produktów. Nie mam nic do tych kaszek, czasami nadal z nich korzystam, ale na co dzień staram się podawać Filipowi bardziej urozmaicone posiłki.
No więc jeśli nie kaszki błyskawiczne, to co? Oczywiście wszystko uzależnione jest od wieku dziecka i od konsystencji pokarmów, które toleruje. Wiadomo, że dziecku, które nie potrafi gryźć nie podamy kanapki. Mój synek na szczęście nie ma problemów ze stałymi posiłkami, pomimo, że ma właściwie tylko dwa zęby (górne jedynki dopiero się wyżynają) to i tak ładnie gryzie, przeżuwa i nie dławi się.
Na początku kasze gotowałam na wodzie, a pod koniec dodawałam trochę mleka modyfikowanego rozpuszczonego w niewielkiej ilości wody (pod koniec,aby nie gotować mm). Z czasem zaczęłam do wody dawać niewielkie ilości mleka krowiego. Po kilku dniach mieszałam mleko pół na pół z wodą. Ponieważ Filipowi nic nie było, to zaczęłam gotować na samym mleku. Dziś wprowadziłam kolejną nowość i do kaszy manny na kolację dodałam niewielką ilość miodu.

A to kilka pomysłów na to, co możemy małemu szkrabowi podać na śniadanie czy kolację:

1. Kaszka kukurydziana- np. z dodatkiem soku malinowego, owoców ze słoiczka, startego jabłka, rozgniecionego banana itd. Niecałą szklankę mleka (lub wody) trzeba zagotować i wtedy dodać ok. 1,5-2 łyżki kaszy (w zależności od konsystencji jaką chcemy uzyskać). Gotować 3 minuty. Jest to produkt bezglutenowy.


2. Kasza manna- identycznie jak w kukurydzianej. Ta kaszka zawiera jednak gluten.


3. Kasza jaglana-również podaję ją z owocami. Bardzo zdrowa, cieszę się, że Filip ją polubił, bo za pierwszym podejściem mu niestety nie smakowała. Kaszę jaglaną gotuję w większej ilości wody ok. 30 minut, następnie odcedzam. Można ugotować wieczorem, żeby była na rano. Jeśli komuś przeszkadza jej specyficzny smak, to przed gotowaniem można przelać wrzątkiem lub wrzucić na chwilę na rozgrzaną patelnię.


4. Błyskawiczne płatki ryżowe- z owocami lub bez. Z moich obserwacji wynika, że są bardzo sycące, bo Filip bardzo szybko się najada. Sposób przygotowania jest podany na opakowaniu- jednak wg niego płatki wychodzą bardzo gęste.


5. Płatki owsiane- Filip niestety nie przepada za nimi. Będę musiała zrobić kolejne podejście.


6. Kleik ryżowy na mleku modyfikowanym lub krowim z dodatkiem rozgniecionego banana.

7. Jajecznica na maśle

8. Kanapeczki np. z wędliną, dżemem, jajkiem na twardo- od jakiegoś czasu Filip je kanapki praktycznie codziennie. 

9. Kiedy Filip był młodszy czasami na śniadanie gotowałam jajko na twardo, gniotłam je widelcem i dodawałam do tego niewielką ilość mm.

10. Do typowo stałych posiłków jako dodatek daję czasami kaszki do picia Nestle, które Filip uwielbia. Dziś pierwszy raz dostał też do śniadania kakao.

Jakie jeszcze macie pomysły na posiłki dla dziecka? Co Wasze maluszki zjadają na śniadanie i kolacje? Piszcie, może podsuniecie mi jakiś nowy pomysł!

środa, 26 marca 2014

Filip skończył rok!

Dziś mój syn skończył rok! Dosłownie kilkanaście minut temu o 20:05 stuknęła nam pierwsza rocznica. Rok temu o tej porze leżałam już po cesarskim cięciu, nie czując własnych nóg, nie mogąc się ruszać...W mojej głowie kotłowało się tysiące myśli i nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę już. Powoli docierało do mnie, że już nie jestem w ciąży, tylko jestem MATKĄ, prawdziwą, najprawdziwszą, że piętro wyżej leży moje dziecko...Co czułam? Z tego co pamiętam, to przede wszystkim strach, że nie dam rady, że nie będę potrafiła zająć się takim maleństwem. Pamiętam jak bardzo bałam się tego momentu, kiedy przyniosą mi synka i będę zdana tylko na siebie. Jednocześnie nie mogłam się tego doczekać.
Niewiarygodne, że minął już rok od tamtych wydarzeń. Już rok jestem mamą cudownego dziecka, uśmiechniętego, radosnego. Filip jest dla mnie nieustannym źródłem radości. Uwielbiam patrzeć na niego, wdychać jego zapach, bawić się z nim, patrzeć jak uczy się nowych rzeczy. Macierzyństwo na pewno mnie zmieniło, głównie pod tym względem, że na pierwszym miejscu w moim życiu pojawiło się dziecko. Wszystko inne zeszło na dalszy plan. Jeszcze kiedy byłam w ciąży twierdziłam, że nie będę czuła się spełniona siedząc całymi dniami w domu, że będę się nudzić, że "oszaleję". A tymczasem okazało się, że uwielbiam zajmowanie się synkiem i domem i najchętniej nie zmieniałabym tego.
Los mnie rozpieścił dając mi wspaniałe i praktycznie bezproblemowe dziecko. Gdybym narzekała, popełniłabym okropny grzech. Filip właściwie od samego początku był pogodny, mało płakał, dawał mi się wyspać (pomimo,że nie przesypia całych nocy, nawet jeszcze teraz). Teraz, choć jest zwiercony, ciężko go utrzymać w miejscu, psoci i zawsze pełno go tam, gdzie wcale nie powinno go być, to i tak nie mogę powiedzieć, żeby sprawiał nam jakiekolwiek problemy. Do tego jest prawie zawsze uśmiechnięty, nie boi się ludzi, szybko uczy się różnych rzeczy...Czego chcieć więcej? Jest mi z nim po prostu wspaniale:)

Z okazji roczku oczywiście też kilka słów na temat małego jubilata:)

waga: ok. 10,3-10,5 kg- ciężko dokładnie stwierdzić, bo waga łazienkowa nie jest zbyt dokładna
wzrost: 77 cm
stopka: ok.11 cm, nie dał dokładnie zmierzyć

Gesty, które zna Filip: papa, brawo, tu tu sroczka, a kuku, pi pip (czyli dotykanie nosa lub klaksonu w zabawce), no no no, ojojoj (łapie się za głowę i kręci na boki), pokazuje jaki duży urośnie, cześć, tak, nie, pokazuje jak tańczy, halo, pokazuje jak zjada owoce, daje innym jeść, udaje, że bierze jedzenie z talerzyka,  a potem "na niby" karmi. Robi "aaaa Filipka", czyli kładzie się na mnie,żebym go kołysała. Podaje przedmioty, kiedy go o to prosimy. Pewnie o czymś zapomniałam, ale Filipek już naprawdę wiele rozumie i ciągle zaskakuje nas czymś nowym.

Przemieszczanie się: intensywnie raczkuje, wstaje przy meblach, przy nas, schyla się po zabawki, chodzi trzymając się np.łóżeczka lub pchacza, kilka razy zdarzyło mu się puścić, ale po jakichś 3 sekundach padał na pupę.

Ząbki: dolne jedynki oraz górne jedynki, które właśnie dziś się przebiły

Jedzenie: Filip coraz częściej zjada normalne, dorosłe jedzenie- od jakiegoś czasu kaszkę dostaje juz tylko raz dziennie, a w zamian za to częściej dostaje kanapeczki, jajecznicę itd. Obiady coraz częściej zjada z nami i widzę, że dużo chętniej je normalne jedzenie, niż takie, które gotuję specjalnie dla niego. Ładnie zjada sam to,co ma w rączce np. biszkopty, chrupki, kawałek bułeczki

Sen: Na noc zasypia zazwyczaj między 20, a 21, budzi się w nocy jeden raz na cyca, śpi różnie czasem do 6, czasem do 7:30, czasem wstaje wcześniej lub później. W dzień ma dwie drzemki trwające zazwyczaj po pół godziny, chociaż zdarza się, że pośpi dłużej.

A jak nam minął dzisiejszy dzień? W sumie prawie zwyczajnie. Poszliśmy  do mamy, bo akurat miała wolny dzień. Wspólnie wybraliśmy się na małe zakupy do sklepu dziecięcego, bo akurat miałam kilka rzeczy do kupienia- rajstopki cienkie, kubek niekapek z miękkim ustnikiem, smoczek do butelki, miseczka. Kupiłam też nocniczek, żeby Filip miał u dziadków, bo często tam jesteśmy. No i gratis dostaliśmy dwie łyżeczki:) Nowy kubek strasznie spodobał się Filipkowi i bez problemów zaczął z niego pić. Wcześniej mieliśmy kubek krówka z Canpol babies- i niestety okazał się porażką ze względu na twardy ustnik-Filip w ogóle nie rozumiał o co w tym chodzi.



Po południu Filipek został z dziadkami, a ja z mężem wybraliśmy się oglądać samochód. Po powrocie do domu, kąpieli i kolacji Filip dosłownie padł. Wybrał ten najśmieszniejszy sposób zasypiania, czyli prawie śpiący nie mógł znaleźć sobie miejsca i wędrował po całym łóżku przybierając najdziwniejsze pozy. Momentami miałam wrażenie, że zaraz stanie na głowie i z trudem opanowałam śmiech- szczególnie, kiedy przez sen usiadł i po chwili padł. Na szczęście po kilku minutach usnął na dobre, a ja znalazłam chwilę, żeby siąść i napisać parę słów na blogu.



wtorek, 25 marca 2014

Muszka dla małego eleganta

My, mamy uwielbiamy stroić nasze maluchy;) A już szczególnie wtedy, kiedy jest jakaś większa okazja. Dziś chcę Wam podpowiedzieć jak za grosze zrobić muszkę dla chłopca. Oczywiście w sprzedaży jest mnóstwo muszek, krawacików itd., chociażby na allegro wybór jest ogromny. Ale niestety trzeba przynajmniej te 20 zł wydać. Ja należę do osób, które lubią oszczędzać i wynajdować tańsze opcje.
A więc jak zrobić muszkę dla małego eleganta? Wystarczy w sklepie lub na zwykłym bazarku kupić gumkę do włosów z kokardką. Ta ze zdjęcia kosztowała mnie całe 3 zł.


Następnie odcinamy gumkę, a kokardkę przyszywamy do koszuli. I gotowe! Proste? I jakie tanie;)
Wygląda fajnie, robi się szybko i nie kosztuje nas wiele. Ja z tej opcji skorzystałam już dwa razy- pierwszy raz, kiedy Filipek był z nami na weselu, a drugi raz na jego przyjęcie urodzinowe.



poniedziałek, 24 marca 2014

Przyjęcie urodzinowe


W niedzielę 23 marca, 3 dni przed skończeniem przez Filipka roczku odbyło się jego przyjęcie urodzinowe. Łącznie z Filipkiem było 12 osób. Wszystko miało miejsce u nas w domu, więc było trochę szykowania. Gdyby nie pomoc mamy chyba nie dałabym rady! Gości zaprosiliśmy na 14 i wyrobiliśmy się dosłownie idealnie.
Na przyjęciu oprócz nas byli moi rodzice, moja siostra (chrzestna Filipka) z chłopakiem, siostra cioteczna, mama i brat męża, mój brat cioteczny (czyli chrzestny Filipka) oraz jego mama,czyli moja chrzestna zwana ciociobabcią;)
Całe mieszkanie ozdobiliśmy kolorowymi balonami.


Najpierw podaliśmy obiad. A po obiedzie oczywiście tort i odśpiewanie "sto lat" dla Filipka. Powiem Wam, że wzruszył mnie ten moment. Mój maleńki syneczek ma już roczek...a dopiero, co czułam jego ruchy w brzuchu...
Tort był robiony samodzielnie, wspólnymi siłami przez mamę, męża i mnie.




Po torcie zaprosiliśmy naszych gości na krótki film podsumowujący pierwszy roczek życia Filipka. Nad filmem mój mąż pracował przez kilka wieczorów i wyszło mu to świetnie! Będziemy mieli piękną pamiątkę. Film jest złożony ze zdjęć i filmików z każdego miesiąca.
Filip oczywiście był duszą towarzystwa, cały czas śmiał się, dokazywał, tańczył, pokazywał różne rzeczy, które już potrafi robić. Tańczył jeszcze długo po tym jak goście poszli, aż w końcu padł ze zmęczenia.
Oczywiście dostał też fajne prezenty:)
Klocki i układanki, pościel , dwa duże samochody, mniejszy samochodzik, klocki od babci, huśtawkę od babci i dziadka, a także pieniążki, za które mam coś Filipkowi kupić. Pierwszy zakup już zrobiony- body, które akurat są w ofercie Biedronki;)








Klocki spodobały się nie tylko jubilatowi. Tata i wujek też dobrze się bawili;)



Moje muffinki:


Kreacja Filipa:


wtorek, 18 marca 2014

Filipkowa biblioteczka

Zbierałam się do tego posta bardzo długo. Chodził mi po głowie od kilku miesięcy i ciągle nie mogłam się zebrać. A post dotyczy Filipkowych książeczek.
Zanim pokażę Wam naszą biblioteczkę muszę powiedzieć, że należę do osób, które uwielbiają czytać. Czytam od wczesnego dzieciństwa. Jest to dla mnie najlepszy sposób na relaks. Właściwie cały czas jestem w trakcie jakiejś lektury. Niestety od kiedy Filip stał się dzieckiem mobilnym nie mam już tyle czasu na czytanie. Czasem kilka minut przed snem i właściwie to wszystko...Lubię też książki same w sobie- przewracanie stron, zapach kartek, ładną okładkę. Zdarzyło mi się czytać ebooki na komputerze, ale to już nie jest to samo.
Nietrudno się pewnie domyślić, że jestem też fanką czytania dzieciom. Filipowi zaczęliśmy czytać w drugim m-cu jego życia i przez kilka miesięcy czytałam mu naprawdę dużo, czasem nawet godzinę dziennie. Teraz niestety w czytaniu bardzo się opuściliśmy. Powód? Filip jest bardziej zainteresowany poznawaniem świata, przemieszczaniem się, rozrabianiem niż siedzeniem przy książeczkach. Czasami udaje mi się chwilę go zainteresować, ale niedługo potem zaczyna się ciągniecie za kartki w książce, wyrywanie się i o zgrozo wyrywanie kartek! A książeczki trzeba szanować, więc w tym momencie mama przerywa czytanie. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda nam się powrócić do wspólnej lektury, a Filip zacznie interesować się treścią książek. A póki co oglądamy sobie książeczki obrazkowe z twardymi, tekturowymi stronami. Czasem też mówię wierszyki z pamięci.
Przez ten rok udało nam się zgromadzić trochę książek. Część Filip dostał w prezencie, sporo kupiłam, zarówno nowych, jak i używanych. Polecam szukanie książek na allegro, czasami za niewielkie pieniądze można kupić całe zestawy.

A tak prezentuje się Filipkowa biblioteczka:


A jakie pozycje wchodzą w jej skład?

Małe książeczki z otwieranymi okienkami. Od jakiegoś czasu Filipowy numer 1. Uwielbia odkrywać te okienka.


Kilka malutkich książeczek z krótkimi bajeczkami:


Książeczki tekturowe. Trzy z serii "Co to jest.Obrazki dla maluszków"-bardzo fajnie wydane, ale niestety praktycznie niedostępne, choć teoretycznie miały ukazywać się, co 2 tygodnie. Szkoda, bo chciałam zebrać serię, tymczasem nigdzie nie można ich dostać. Fajne są też książeczki z serii Baby Looney Tunes. Filipa ulubioną z kolei jest "Dobranoc potworki". Książeczka ta ma pluszowy element i Filip lubi go dotykać.





Do tych książeczek Filip ma nieograniczony dostęp, ponieważ ciężko je zniszczyć;) Synek bardzo lubi je oglądać.




Mamy trzy książeczki o zwierzątkach:


I trochę takich o tematyce różnej:








Znalazła się nawet jedna po angielsku, w dodatku z puzzlami do układania:


Oczywiście w naszej biblioteczce nie mogło zabraknąć klasyki, czyli wierszy Brzechwy i Tuwima:


oraz zbiorów bajek:


Przy trzech książkach chciałabym zatrzymać się na dłużej, ponieważ są to pozycje, które chciałabym Wam bardzo polecić.

Po pierwsze zbiór wierszy Jana Brzechwy:


Wiersze tego poety zna chyba każdy. Ja osobiście bardzo je lubię i pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa. Tą książkę kupiłam synkowi jako pierwszą i tą jako jedyną już kilkakrotnie przeczytałam mu od deski do deski. Chciałabym wam szczególnie polecić to wydanie, które mamy. W książce znajduje się ponad sto wierszy. Jest pięknie ilustrowana, bardzo kolorowa i stosunkowo nie droga.
Wydawnictwo: Siedmioróg. Liczba stron: 207. Warto ją kupić.





Druga książka, którą bardzo polecam to "Wielka księga bajek i baśni polskich". Filip dostał ja w prezencie od chrzestnego na Gwiazdkę. Książka, w której dosłownie się zakochałam.


Składa się z dwóch części- pierwsza to bajki polskie, czyli wiersze Marii Konopnickiej, Władysława Bełza, Stanisława Jachowicza, Aleksandra Fredro, Ignacego Krasickiego, Adama Mickiewicza oraz różne rymowanki i wyliczanki. Druga część to baśnie i legendy. Książka jest przepięknie zilustrowana! Uwielbiam taki styl obrazków dla dzieci. Przyznam Wam się, że czasem dla własnej przyjemności oglądam tą książkę.





Książka została wydana przez wydawnictwo SBM. Ma 357 stron. Cena z okładki 49, 95. Kupić można w Pepco. W innych miejscach pewnie też, ale tam jest na pewno. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Ostatnia pozycja to "Wielka księga bajek", którą Filip dostał od Babci na mikołaja. W tej książce znaleźć można różne bajki oraz legendy. Również ładnie zilustrowana i przyjemna do czytania. Dodatkowo posiada płytę CD z czytanymi bajkami. Na temat płyty się nie wypowiem, bo jeszcze nawet nie słuchaliśmy.Książkę wydało wydawnictwo Arystoteles, ma 215 stron.


Jak Wam się podoba nasza biblioteczka? Jakie książki najbardziej lubią Wasze maluchy?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...