wtorek, 29 kwietnia 2014

Nowe książeczki+ konkurs!

Dziś mam wiadomość, która powinna Was ucieszyć. A mianowicie rozpoczynamy kolejny konkurs! Tym razem do wygrania jest książeczka.
Ale zanim zdradzę szczegóły pokażę Wam jakie książeczki dołączyły ostatnio do biblioteczki Filipa.

Z okazji świąt od babci dostał "Wielkanoc Kurczaczka". Filipowi ta książeczka bardzo się podoba, bo myśli,że kurczaczek to kaczka, a póki co tylko kaczkę potrafi naśladować;) Ciągle powtarza: "ka ka ka".



Pozostałe książeczki kupiłam Filipkowi ja.

Książeczka-rozkładanka. Myślałam, że wzbudzi zainteresowanie, a tymczasem mój chłopczyk nie za bardzo polubił rozkładające się elementy. Pierwszego dnia wręcz bał się i jak tylko zobaczył tą książkę gdzieś w zasięgu wzroku, to zaczynał lamentować i denerwować się. Dopiero po trzech dniach odważył się samodzielnie ja obejrzeć.




Książeczka z serii "Pogłaszcz mnie". Filipek bardzo lubi jak w książeczkach są jakieś dodatkowe elementy np. plusz. Ma już jedną o potworkach, a teraz do biblioteczki dołączyła kolejna. Z tyłu jest napisane, że są jeszcze trzy inne z tej serii, będę musiała ich poszukać.



 Kupiłam też zestaw książeczek z serii Baby Looney Tunes, do którego jako gratis dołączone są skarpetki. Jeszcze za duże, ale kiedyś Filipek do nich podrośnie. Lubię tą serię książek ze względu na bardzo sympatyczne obrazki. Co więcej, zestaw kupiłam w świetnej cenie, w promocji za 9,99 zł (cena normalna 39,99!)





I w tym miejscu dochodzimy do obiecanego konkursu! Ponieważ jedna z książeczek z tego zestawu powtarza nam się, postanowiłam obdarować nią kogoś z Was.

Zasady są proste:
1. Polub profil Mama Filipka na facebooku (odnośnik w pasku bocznym po prawej stronie)
2. Udostępnij w jakiś sposób informację o konkursie np. przez udostępnienie grafiki konkursowej na facebooku, zaproszenie kogoś na facebooku przez wpisanie "zapraszam xxxx" tak, aby pojawił się odnośnik do tej osoby, wspomnienie na swoim blogu i podanie linka do konkursu, wstawienie na swoim blogu baneru konkursowego itd.
3. W komentarzu pod tym postem zgłoś udział w konkursie, napisz jako kto lubisz stronę na facebooku oraz w jaki sposób udostępniłeś/aś informację o konkursie. Możesz podać swojego maila, ułatwi to kontakt w przypadku wygranej. Jeśli nie chcesz podawać adresu mailowego, pamiętaj, aby za dwa tygodnie sprawdzić na blogu wynik konkursu i wtedy wysłać dane do wysyłki nagrody.

Szczegółowy regulamin zamieszczam poniżej. Konkurs trwa do 13 maja do godz 23:59.

Nagrodą jest książeczka "Kolory" z serii Baby Looney Tunes.




Zapraszam do udziału!!!

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu oraz sponsorem nagrody jestem ja-autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com
2. Wysyłka nagrody następuje na mój koszt, jest możliwa tylko na terenie RP.
3. Nagrodą jest książeczka "Kolory" z serii Baby Looney Tunes o wartości 14.99 zł.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić wszystkie punkty wymienione wyżej w treści notki.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu trafiają na czarną listę- w przyszłości będą wykluczone z możliwości brania udziału w  konkursach.
6. Osoby, które nie spełnią warunków konkursu zostaną wykluczone.
7. Zastrzegam sobie prawo do odwołania konkursu, jeśli zgłosi się mniej niż 15 osób. 
8. Celem konkursu jest m.in. poszerzenie grona czytelników. Jeśli jesteś tu pierwszy raz nie krępuj się wziąć udziału!
9. Zwycięzca zostanie wybrany przez mojego synka najpóźniej do 15 maja. Na adres do wysyłki nagrody będę czekać maksymalnie 5 dni od daty ogłoszenia wyników. Jeśli zwycięzca się nie zgłosi,wybiorę kolejną osobę. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu. 
10. Konkurs trwa od 29.04 do 13.05.2014 do godziny 23:59
Niniejszy konkurs nie jest grą losową lub zakładem wzajemnym,  w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U. 2010.127.857)

środa, 23 kwietnia 2014

Post świąteczno-zakupowy

Jak to mówią "święta, święta i po świętach". Zleciało nie wiadomo kiedy. Dla Filipka to były już drugie święta wielkanocne- pierwsze spędziliśmy w szpitalu, Filip miał 5 dni i z powodu żółtaczki kurczaczek wygrzewał się pod szpitalną lampą.
Tym razem było jak zwykle rodzinnie i wesoło. W niedzielę z samego rana pojechaliśmy do mojego dziadka od strony taty. Tradycyjnie zjeżdża się prawie cała rodzina. Jak zawsze było bardzo miło:) Filip był niesamowicie grzeczny. Jak zwykle uśmiech nie schodził mu z buzi, nikogo się nie bał, każdego sam zaczepiał, do każdego szedł. Rośnie nam dusza towarzystwa! Niestety pogoda nie dopisała:( A tak liczyłam na piękne słońce, planowałam wycieczkę po lesie, dotlenienie dziecka wiejskim powietrzem...No niestety. Skusiliśmy się tylko na kilkunastominutowy spacerek.



Po południu pojechaliśmy do rodziny od strony mamy. Posiedzieliśmy godzinkę i padnięci wróciliśmy do Lublina.
W poniedziałek świętowaliśmy w domu. Przyszli moi rodzice oraz siostra z chłopakiem. Siedzieliśmy do wieczora, z przerwą na spacer. Na szczęście pogoda znacznie się poprawiła!
Święta przedłużyliśmy sobie jeszcze o wtorek-pojechaliśmy do dziadków męża, a następnie do jego chrzestnego. Filip był bardzo zaciekawiony dziećmi i nowymi zabawkami! Był bardzo grzeczny i tradycyjnie prawie cały czas roześmiany:) Wyjazd chyba mocno go jednak wymęczył, bo po raz pierwszy przespał całą noc bez budzenia się na cyca i przytulanie! Mogłoby mu tak zostać;)
Wczoraj oprócz przespania całej nocy zaskoczył nas również tym, że po raz pierwszy zawołał kupkę na nocniczek! Mój mądry chłopczyk:)
Filipek w ostatnim czasie nauczył się bardzo wiele! Praktycznie codziennie umie coś nowego! Pokazuje wiele gestów, pokazuje co chce, potrafi się całkiem sprawnie  z nami komunikować. Mówi mama, tata, nie, tak i kakakaka czyli jak robi kaczuszka;) Pamiętam jak pisałam posty o jego nowych umiejętnościach i było tego tak niewiele! Teraz jest tyle,że nawet nie potrafię na poczekaniu wszystkiego sobie przypomnieć. Nie będę Was więc męczyć;)
Na koniec pokażę Wam kilka ostatnich zakupów;) Nie jestem oryginalna, ale powiem Wam, że uwielbiam robić zakupy dla synka;) Cieszy mnie nawet kupowanie najzwyklejszych skarpetek i zawsze stoję kilka minut zanim wybiorę te najpiękniejsze;D
A w ostatnim czasie kupiłam: skarpetki z czego jedne z silikonową podeszwą, kubek niekapek ze słomką, dwie pary butków (te kolorowe kupione jakiś miesiąc temu, te drugie wczoraj), spodenki z Myszką Mickey (trochę za duże), kredki i blok techniczny (zaczynamy bazgrolenie:D). Wczoraj w ciuchlandzie udało mi się upolować kilka par spodni dla Filipka, każde za całe 1 zł! Cieszy mnie to bardzo, bo akurat ze spodni powyrastał i już pilnie ich potrzebowaliśmy.








Dzisiaj dotarła też do mnie przesyłka-niespodzianka- znowu wygrałam nagrodę w konkursie i nawet o tym nie wiedziałam;) A nagroda to krem matujący:


środa, 16 kwietnia 2014

Wymianka zającowa

Dziś dotarła do nas paczuszka z mamowej wymianki zającowej. Paczkę dla mnie przygotowała Czarodziejka z bloga http://wielki-swiat-malego-chlopca.blogspot.com/ .Zobaczcie  jakie wspaniałe rzeczy dostaliśmy!


Filipek zawsze jest pierwszym zainteresowanym, kiedy w domu pojawia się jakaś paczka.


A jej zawartość bardzo mu się spodobała!



W paczce znaleźliśmy drewnianą zabawkę do pchania (nie uwierzycie, ale dokładnie taką planowałam niedługo kupić!), śliczną pachnącą kurkę, saszetkę ziołowej herbaty, słodycze oraz kartkę z życzeniami!










 Nową zabawką Filipek bawił się cały wieczór, bardzo przypadła mu do gustu!





 A dzięki ślicznej kurce w naszym domu zrobiło się już bardzo świątecznie...



Ślicznie dziękujemy za wspaniały prezent!

Okazało się, że mamowo blogowa wymiana to świetna zabawa! Na pewno jeszcze nie raz weźmiemy udział:)
Jeśli jesteście ciekawi, jaki prezent wysłałam ja, to zajrzyjcie na bloga http://littlecolourbubble.blogspot.com/

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wyniki konkursu!!!

Znam już zwycięzcę konkursu, w którym do wygrania była maść Bepanthen z kosmetyczką oraz drobna nagroda do wyboru.
Zwyciężczyni została wybrana na drodze losowania. Losował oczywiście Filip:) Na początku było ciężko, bo jak na złość miska nie wzbudziła w nim żadnego zainteresowania. Podchodził do niej, ale nie chciał losować;)


 No ale w końcu się udało.


A wylosowana osoba to........


Gratuluję! 
 Zgodnie z regulaminem czekam 5 dni na adres do wysyłki nagrody. Po tym czasie nagroda przepada.
Adres oczywiście proszę wysłać na maila lub jako prywatną wiadomość na facebooku.

piątek, 11 kwietnia 2014

Dziecko bezpieczne w aucie

Ostatnio trochę poszerzyłam swoją wiedzę na temat bezpieczeństwa dziecka w podróży. A to dzięki warsztatom, o których pisałam kilka dni temu oraz dzięki temu, że rozpoczęłam kurs na prawo jazdy. Dziś chciałabym krótko podsumować to wszystko, czego się dowiedziałam. Jeśli popełnię jakiś błąd, to proszę poprawcie mnie w komentarzu.

Naklejka "Dziecko w aucie"
Mając dzieci często na tylnej szybie samochodu naklejamy znaczek "Dziecko w aucie" lub coś podobnego. Zastanawialiście się kiedyś po co to robimy? Po to, żeby się pochwalić, że jesteśmy rodzicami? Otóż nie do końca...Taka naklejka zwraca uwagę innych kierujących na to, że wobec naszego auta trzeba zachować większą ostrożność, bo prawdopodobnie jest w nim mały pasażer. Ale to nie wszystko. Dowiedziałam się, że taki znaczek jest również informacją dla służb ratunkowych. W razie ciężkiego wypadku służby takie widząc plakietkę starają się dotrzeć najpierw do dziecka, a kiedy dziecka nie ma w aucie szukają go obok (bo dziecko mogło wypaść). Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale taką informację gdzieś wyczytałam.

Fotelik
Według aktualnie obowiązującego prawa dziecko musi podróżować w foteliku do 12 roku życia lub do wzrostu 150 cm. Prawo zezwala także na stosowanie podkładek zamiast fotelików. Pamiętajcie jednak, że te podkładki tylko podwyższają dziecko i nie zapewniają mu żadnej ochrony! Nawet kiedy jedziemy w krótką trasę, choćby do sklepu, to dziecko musi jechać w foteliku. Obowiązek taki nie dotyczy jedynie karetek pogotowia, radiowozów i taksówek (ta informacja była dla mnie dużym zaskoczeniem).
Nie ma jeszcze ustawy określającej wiek od którego dziecko może jeździć przodem (ale ustawa taka wejdzie i nałoży na rodziców obowiązek przewożenia tyłem dzieci do 15 miesiąca życia). Jednak dużo bezpieczniej jest przewozić maleńkie dzieci tyłem do kierunku jazdy. Nie warto śpieszyć się z przesiadką do większego fotelika. Małe dziecko ma dużo delikatniejszy kręgosłup, w czasie gwałtownego hamowania, głowa dziecka leci do przodu (jeśli jedzie przodem do kierunku jazdy) i może to spowodować uszkodzenie szyjnego odcinka kręgosłupa (dziecko ma ciężką głowę i kręgosłup może nie wytrzymać).
W niektórych krajach normą jest przewożenie dzieci tyłem nawet do 4 roku życia. U nas zauważyłam tendencję do jak najszybszego przesiadania się w większy fotelik. Sama temu uległam, sugerując się tym, że foteliki są od 9 kg. Naciskałam na męża, żebyśmy kupili duży fotelik już we wrześniu, myślałam, że to dobry czas na zmianę. Jednak sprzedawca w sklepie uświadomił mi, że to byłby błąd. I tak fotelik leży w folii na szafie, a Filip nadal jeździ w małym...
Wobec tego, kiedy fotelik zmienić? Wtedy, kiedy maluch wyrośnie z tego pierwszego- czyli przekroczy 13 kg, lub jego głowa zacznie wystawać poza krawędź fotelika. Wystające nóżki nie są oznaką, że fotelik jest za mały! Sama przez długi czas tak myślałam.
Fotelik najbezpieczniej montować z tyłu po środku. Jeśli nie ma takiej możliwości, to strona po której zamontujemy nie ma znaczenia, wg statystyk obie są obarczone takim samym ryzykiem. Jeśli chcemy dziecko przewozić z przodu nie możemy mieć w aucie poduszek powietrznych lub muszą być one bezwzględnie wyłączone (otwierająca się poduszka jest dla dziecka śmiertelnym zagrożeniem).
Wyłączenie poduszek i przewożenie dziecka z przodu może nas jednak narazić na mandat, bo ustawa nie mówi nic o przypadku, kiedy poduszki są wyłączone, chamski policjant może się przyczepić (Art. 45. 2. Kierującemu pojazdem zabrania się:
1.    przewożenia pasażera w sposób niezgodny z art. 39, 40 lub 63 ust. 1;
2.    przewożenia w foteliku ochronnym dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego wyposażonego w poduszkę powietrzną dla pasażera).

Foteliki bezpieczne mają co najmniej trzy gwiazdki w testach. Bezpieczeństwo dziecka w dużym stopniu zależy nie tylko od prawidłowego zamontowania fotelika, ale również od dobrze zapiętych pasów fotelikowych- nie mogą być za luźne, bo dziecko mogłoby się wysunąć. Dobrze zapięte pasy pozwalają na włożenie dłoni między uprząż a dziecko, a jednocześnie po podważeniu jednym palcem, nie dają się uszczypnąć dwoma innymi.

Szyby, drzwi
Na tylnych szybach powinniśmy nakleić folię ochronną lub osłonki przeciwsłoneczne na przyssawki. W razie wypadku chroni to dziecko przed pokaleczeniem szybą. Lepiej nie montować rolet, ponieważ mogą one stanowić śmiertelne zagrożenie dla dziecka-zawierają podłużny, twardy element.
Jeśli mamy taką możliwość powinniśmy blokować tylne drzwi przed otworzeniem w czasie jazdy. Dzieci miewają różne pomysły...;) Jeśli nie posiadamy takich blokad dziecko lepiej przewozić po prawej stronie.

Zabawki, kubki itd.
Jadąc z dzieckiem w podróż zawsze zabieramy dla niego jakieś zabawki, kubeczek z piciem, dajemy swój telefon, aby się czymś zajęło...Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że takie przedmioty mogą stanowić olbrzymie zagrożenie! Zdarza Wam się kłaść rzeczy na tylnej półce? A wiecie, że niepozorny kubek czy telefon mogą stać się przyczyną tragedii? Podczas gwałtownego hamowania takie rzeczy osiągają olbrzymią siłę, porównywaną do dużego kamienia. Nie chcę nawet myśleć co stałoby się z małym dzieckiem...
Wszystkie rzeczy w samochodzie trzeba zabezpieczać! Chować do skrytek, organizerów itd. Nic nie powinno "walać się" po wnętrzu auta.
Aby zapewnić mojemu dziecku bezpieczeństwo wszystkie rzeczy trzymamy w organizerze na siedzeniu lub w torbie ułożonej pod moimi nogami. Jedynymi zabawkami, które Filip ma w samochodzie są pluszaki, bo one raczej nie zrobią mu krzywdy. Wolę dmuchać na zimne.

Inni pasażerowie
Byłam bardzo zdziwiona, kiedy przeczytałam, że najbezpieczniej jest, kiedy dziecko jedzie z tyłu samo, a oboje rodzice siedzą z przodu. Rzeczywiście brzmi to w miarę logicznie, że pasażer na tylnej kanapie podczas zderzenia może wyrządzić dziecku krzywdę swoim ciałem. Jednak pewnie dla wielu rodziców, dla nas również jest to niewykonalne i mama siedzi z dzieckiem z tyłu. Ja jakoś nie bardzo wyobrażam sobie sytuację, w której Filip jedzie sam, tyłem na tylnej kanapie, a ja z przodu. Raczej długo by nie wytrzymał. Ja również czułabym się źle nie widząc, co dziecko robi.


W tym momencie nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Jeśli o czymś zapomniałam-piszcie! Jeśli w czymś się pomyliłam- prostujcie!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Pleśniawki

Dopadło nas bardzo częste schorzenie u dzieci, czyli pleśniawki.
We wtorek rano Filip obudził się z chrypką. Myślałam, że się przeziębił. Jednak po kilku minutach zauważyłam, że na języczku i wewnętrznej stronie ust ma białe plamki. Od razu pomyślałam, że to pleśniawki. Myślałam, że wystarczy pójść do apteki po jakiś lek, ale inna mama doradziła mi, żebym poszła do lekarza po lek na receptę. Tak też zrobiliśmy.
Pani doktor przepisała nam lek robiony. Jego składniki to witamina B, Aphtin i Nystatyna. Mamy stosować go 3 razy dziennie.


Wg zaleceń pani doktor powinnam za pomocą jałowego gazika zamoczonego preparatem "zczesywać" pleśniawki z Filipowego języczka. Brzmi prosto, ale jest niewykonalne. Filip jak tylko widzi, co się szykuje, to zaciska dziąsła i nie ma mowy, żebym dostała się do języka, czasem uda się jedynie maznąć. Wymyśliłam, więc inny sposób, na pewno mniej skuteczny, ale jakoś trzeba sobie radzić- smaruję preparatem smoczek i daję Filipowi. Przytrzymuję chwilę, żeby nie wypluł. Innej opcji nie wymyśliłam.
Coś tam jednak działa, bo już nie widzę białych plam na języczku. Niestety chrypa została, Filip ma głos jakby przechodził mutację. Preparat mamy stosować 3-5 dni. Oprócz tego pani doktor kazała często myć rączki i za każdym razem wyparzyć smoczek.
Mam nadzieję, że uda nam się do końca wyleczyć i że lada chwila zniknie też chrypa, bo momentami zaczynam się martwić, że jest ona nie tylko z pleśniawek, ale też z jakiegoś przeziębienia...


wtorek, 8 kwietnia 2014

Zalew Zemborzycki

Wczoraj po warsztatach, o których pisałam w poprzedniej notce wybraliśmy się nad Zalew Zemborzycki. Pospacerowaliśmy w otoczeniu przyrody i spędziliśmy trochę czasu tylko we trójkę. Mamy postanowienie, że w tym sezonie będziemy często urządzać sobie takie małe wycieczki.
Nad Zalewem jeszcze bardzo spokojnie, wszystko pozamykane, mało ludzi, więc można spokojnie pospacerować.





Wiosna, wszystko się zieleni....



 Filipowi spodobały się kaczuszki. Chcieliśmy nakarmić je chrupkami, ale nie były zainteresowane;)







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...