sobota, 5 kwietnia 2014

"Wyznania upiornej mamuśki"- recenzja

Ostatnio będąc w bibliotece natknęłam się na książkę Jill Smokler "Wyznania upiornej mamuśki". Chyba nikogo nie zdziwi, że od razu ją wypożyczyłam. Byłam ciekawa, kim może być upiorna mamuśka.
Książka ma tylko 190 stron, w dodatku jest napisana bardzo przyjemną dla oka czcionką i prostym językiem, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko. Jak ktoś ma wolny czas- to na pewno przeczytanie całej naraz nie będzie stanowiło problemu. U mnie z czasem krucho, więc czytałam ją przez trzy wieczory.



Autorka  jest mamą trójki dzieci. Na początku pisała bloga, z czasem jednak postanowiła wydać książkę. Każdy rozdział rozpoczęła od kilku cytatów innych mam. Są to komentarze, które pojawiały się na jej blogu.
Momentami naprawdę można się pośmiać. Choć zdarzały się i takie, które wprowadziły mnie w niemałe zdumienie. Tak samo postępowanie autorki- nie raz się z nią zgodziłam, ale czasem byłam wręcz przerażona- osobiście nawet nie wpadłabym na to, żeby podawać noworodkowi zimne mleko lub stwierdzić, że wszystkie inne dzieci są brzydkie i obrzydliwe, poza moim własnym;)

Krótko mówiąc ta książka to opis macierzyństwa z przymrużeniem oka. Pokazuje, że nie zawsze trzeba być mamą idealną, że pomimo, że kocha się swoje dzieci nad życie, to czasem ma się ich zwyczajnie dość. Ja jeszcze nie miewam takich stanów, ale...mam tylko jedno dziecko i to małe. Wiem, że jak pojawią się kolejne i podrosną, to może być  różnie.

Nie jest to literatura górnych lotów, raczej takie czytadło na jeden wieczór. Można się pośmiać, odprężyć, poprawić sobie humor i podbudować swoje mamuśkowe ego.

Książkę znalazłam w dziale psychologia lub pedagogika, już nie pamiętam dokładnie.

A teraz czekają na mnie kolejne...



3 komentarze:

  1. oj ja nie pamiętam kiedy ostatnio jakąś książkę przeczytałam. Chyba moją ostatnią lekturą była Encyklopedia Zdrowia Dziecka. Dawniej bardzo dużo czytałam i muszę chyba wrócić do tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety przy małym dziecku trudno znaleźć czas na czytanie. Dawniej czytałam bardzo dużo, potrafiłam cały dzień spędzić z nosem w książce. Teraz czytam kilka minut wieczorem przed zaśnięciem. Jeszcze póki Filip był mały i pół dnia leżał przy cycu to jakoś udało się czytać, ale od kiedy się przemieszcza to w dzień nawet nie ma szans

      Usuń
  2. Szczeree mowiac, takie ksiazki 'na jeden wieczor' sa chyba najlepsze dla zapracowanych mam ;) Jak zaczynam ksiazke, ktorej nie moge z braku czasu skonczyc, to sie tylko niepotrzebnie denerwuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...