poniedziałek, 23 marca 2015

2 urodziny Filipa

26 marca mój synek kończy 2 latka! Nie mogę się nadziwić jaki już jest duży i mądry. Chociaż pokazuje nam też co to znaczy sławny bunt dwulatka;)
W sobotę organizowaliśmy przyjęcie urodzinowe. Bałam się, że nie zdążymy, bo remont filipkowego pokoju strasznie się wydłużył, jeszcze w piątek byliśmy w rozsypce. Ale na szczęście jakoś udało się ze wszystkim zdążyć.
Przyjęcie było bardzo kameralne, na 9 osób+ Filipek. Było bardzo miło, posiedzieliśmy, pośmialiśmy się. Filipek dostał wspaniałe prezenty- rowerek biegowy, konia na biegunach, kuchnię, ciastolinę, znikopis, książeczkę, telefon uczący literek i cyferek. Hitem okazała się kuchnia  Filipa tak pochłonęła zabawa, że całe przyjęcie dziecka nie było widać:D Gotował w swoim pokoju i tylko wymieniał sobie osoby do zabawy;)
Od rana nie mógł doczekać się tortu i dmuchania świeczki. A kiedy przyszło co do czego, to na siłę go na tort prowadziliśmy, bo nie chciał ani na chwilę porzucić zabawy:D Zdmuchnął świeczkę za pierwszym razem, a kiedy zaczęliśmy śpiewać sto lat to kazał przestać i uciekał;) Chyba niezbyt dobrze nam to wychodziło.
Filipek ma niestety po przyjęciu brzydką pamiątkę- rozciętą skórę na policzku- biegł i uderzył się o kant stołu. Przez to zamieszanie i szykowanie zapomniałam kant zakleić. Dobrze, że nic poważniejszego się nie stało.
Nie będę się rozpisywać, zamiast tego wstawiam zdjęcia;)














sobota, 14 marca 2015

Ospa wietrzna

Mamy już za sobą pierwszą chorobę wieku dziecięcego- ospę wietrzną;) Nie wiem, gdzie Filipek to złapał, bo nie spotykał się z żadnymi dziećmi. Mamy pewne przypuszczenia, że stało się to na wieczornym dyżurze pediatrycznym, na którym byliśmy z Filipkiem, kiedy miał wirusówkę. Zgadzałoby się to, bo do pojawienia się pierwszych objawów ospy minęło nieco ponad 2 tygodnie ( a tyle wirus się wylęga), a w poczekalni było wtedy kilkoro dzieci. A może złapał po prostu na spacerze lub w sklepie? Nie mam pojęcia. Z ospą jest taka historia, że dziecko zaraża zanim jeszcze zorientujemy się, że jest chore i wirusik swobodnie może się przemieszczać.
U Filipka zaczęło się od jednej krosteczki, która wyskoczyła mu przy uchu. Akurat była u nas moja mama i kiedy powiedziałam, że ta krostka mi się nie podoba, że to może ospa to mama stwierdziła, że jestem przewrażliwiona;) Około południa pojawił się stan podgorączkowy. Na wszelki wypadek zrezygnowaliśmy ze spaceru. Wieczorem wyskoczyło kilka kolejnych krostek, w tym  we włosach, a to dla ospy bardzo charakterystyczne. Na drugi dzień Filipek był już cały zsypany, na szczęście bez gorączki. Jak zwykle nie dostaliśmy się do przychodni, więc zaczekaliśmy do wieczora i podjechaliśmy na nocną służbę zdrowia. Byłam praktycznie pewna, że to wiatrówka, ale chciałam, żeby lekarz potwierdził i postawił pieczątkę w książeczce zdrowia. Takie choroby chcę mieć na piśmie. Nie pomyliłam się. Pani doktor zaleciła smarowanie fioletem gencjanowym i w razie swędzenia podawanie wapna i fenistilu. Do tego oczywiście rezygnacja z wychodzenia na dwór. Fiolet, codziennie kąpiele (nie wyobrażam sobie nie kąpać dziecka, kiedy jest chore), codzienna zmiana ubranka i obyło się bez żadnych leków. Gorączka pojawiła się tylko jednego wieczoru, przy ostatnim wysypie krostek, ale na szczęście szybko spadła po paracetamolu (wyczytałam, że przy ospie nie powinno się stosować ibuprofenu). Filipek, pomimo, że był zsypanny dość mocno, to chorobę zniósł bardzo dobrze. Nie drapał krostek, nie marudził. Gdyby nie fioletowe plamy nie byłoby widać, że coś mu dolega. Bałam się, czy mój czyścioszek pozwoli smarować się gencjaną, ale na szczęście Filip był tym zachwycony. Sam się nastawiał, żeby robić mu "pykpyk" a potem chodził i podziwiał:D


Nowe krostki pojawiały się mniej więcej przez 5 dni. Później zaczęły przysychać i zamieniać się w strupki. Wyszliśmy nawet na spacer, bo szkoda było nie skorzystać z pięknej pogody. W sumie ospa trwała u nas 2 tygodnie- od pojawienia się pierwszej krostki do odpadnięcia wszystkich strupków. W miejscach, w których strupki odpadły zostały jeszcze ślady, ale wkrótce powinny one całkiem zniknąć. Filipek krostek nie drapał, więc nie powinny zostać blizny.
Teraz, z perspektywy czasu cieszę się, że tą ospę mamy już za sobą i Filipek ma spokój na całe życie. Ale na początku nie było mi do śmiechu- kilka dni wcześniej zorientowałam się, że jestem w ciąży. Przeraziłam się, że ospa może wpłynąć na rozwijające się maleństwo. Oczywiście siadłam do Internetu (tak wiem, ze dr google to nie najlepszy doradca...) naczytałam się przerażających rzeczy. Pomimo, że rozsądek mówił mi, że ospę miałam w dzieciństwie, więc nie zachoruję, to jednak i tak bardzo się bałam. Jeszcze pediatra mnie nastraszyła i kazała jak najszybciej zgłosić się do swojego lekarza. Co prawda w pierwszym trymestrze ryzyko dla płodu jest bardzo nikłe, no ale jest. Wiatrówka groźna jest w 2 trymestrze- dziecku grozi wtedy tzw. zespół ospy wietrznej wrodzonej. W trzecim trymestrze też wirus nie pozostaje dla dziecka obojętny.
Po panice postanowiłam rozsądnie działać. Chciałam zbadać sobie poziom przeciwciał, jednak okazało się, że na wynik czekałabym 2 tygodnie. Próbowałam na szybko dostać się do lekarza, ale też się nie udało. Na szczęście kilka dni później miałam umówioną wizytę. Pani doktor uspokoiła mnie, mówiąc, że skoro przechodziłam ospę to nic nie powinno się stać. Powiedziała też, że jedyne co mogłam zrobić to na szybko udać się do lekarza zakaźnika, ale musiałabym to zrobić zaraz po zauważeniu objawów u syna. Na szczęście nie zachorowałam i mogę być spokojna o zdrowie maleństwa.
Także w naszym domu walka z ospą już wygrana! :)

wtorek, 3 marca 2015

Testowanie Lego Duplo

Kilka dni temu otrzymałam informację, że razem z Filipkiem dostaliśmy się do akcji testowania klocków Lego Duplo. Możliwość tą otrzymaliśmy na portalu testmetoo. Wczoraj dotarła do nas paczuszka z klockami, którą Filipek oczywiście odebrał osobiście. On uwielbia paki:D
Od razu wzięliśmy się do rozpakowywania.



Taki zestaw otrzymaliśmy:


Klocki są super! Od pierwszej chwili zafascynowały Filipka. Złożyliśmy razem domek i zaczęła się zabawa. Nie mogłam w to uwierzyć, ale Filip zajął się klockami na 2 godziny! To jest jego prawdziwy rekord, bo zazwyczaj fascynacja zabawką trwa kilka minut. 
Filip domek rozmontowywał, układał według swojego pomysłu. Najbardziej spodobały mu się otwierane okienka, co chwila je otwierał, coś wkładał, zamykał, przekładał. Ślizgawka też przypadła mu do gustu, co chwila małe ludki z niej korzystały. 
Filipek cały czas coś przy domku robił, mówił, śpiewał, bawił się figurkami dzieci. 








Później aż do wieczora bawił się z tatusiem. A dziś od samego rana znowu lego duplo jest zabawą numer 1.




Muszę przyznać, że dawno żadna zabawka nie zafascynowała Filipka tak bardzo. To nasze pierwsze zetknięcie z Lego Duplo, ale już wiem, że nie ostatnie. Trzeba będzie dokupić jakieś zestawy, bo widzę, że synkowi naprawdę się te klocki spodobały.
Co mogę powiedzieć o samym zestawie? Jest bardzo solidny, kolorowy i ciekawy. Ma nie tylko klasyczne klocki, ale również inne ciekawe elementy- figurki, zjeżdżalnię, okna. To wszystko sprawia, że zabawa daje jeszcze większą frajdę. Początkowo mój mały tester miał problem z łączeniem elementów. Jest przyzwyczajony do klocków Mega Bloks, które są bardzo duże. Duplo wymaga jednak większej precyzji. Na szczęście już po kilku minutach zabawy załapał o co chodzi.
Jedynym minusem Lego Duplo jest dla mnie cena, bo niestety te klocki do tanich nie należą. No ale za markę i jakość niestety trzeba zapłacić.
Dziękuję serwisowi TestMeToo za wspaniałe testowanie. Oboje z synkiem jesteśmy zadowoleni.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...