piątek, 27 listopada 2015

9 zachowań obcych ludzi, które mnie denerwują

Od kiedy jestem mamą, musiałam pogodzić się z tym, że nieustannie będę mieć kontakt z obcymi ludźmi, czy tego chcę czy nie. Owszem, jest wiele sympatycznych osób, z którymi rozmowa to czysta przyjemność. Chyba każda mama lubi, jak ludzie zachwycają się jej dzieckiem. "Jakie ma piękne oczy! Jaki ładny chłopczyk. Jaki grzeczny. Jak ładnie mówi"- to miód na serce matki. Ale jest też druga strona medalu, czyli ludzie, którzy swoim zachowaniem zwyczajnie wkurzają! Dziś o takich zachowaniach i tekstach, które mnie osobiście denerwują strasznie!

1. Zaczepianie dziecka słowami "chodź ze mną"
Nie wiem, co z tymi ludźmi jest nie tak, ale 3/4 osób, które zaczepiają Filipa robi to słowami "chodź ze mną". Czy to naprawdę trudno zrozumieć że przeważająca liczba dzieci jest uczona przez rodziców, że nigdy z obcym iść nie wolno? My uczymy, a miła obca osoba robi dziecku mętlik w głowie. Ostatnio byłam dumna z Filipka, bo po raz pierwszy jednej pani odpowiedział "nigdzie nie wolno chodzić z obcą osobą". Moja cierpliwość też się skończyła i stanowczo, ale spokojnie proszę, aby nie zwracać się tak do mojego dziecka.

2. "To chłopczyk, czy dziewczynka"
O ile to pytanie jest zrozumiałe w przypadku niemowlaka (choć nie zrozumiem osób, które nie widzą,że dziecko w różu to dziewczynka), o tyle przy dwulatku robi się zwyczajnie dziwne. Dziecko ubrane jak chłopak, wygląda jak chłopak, a i tak czasem ktoś spyta. Brak słów.

3. Doradzanie i wtrącanie się
Znacie to? Ostatnio na spacerze Kuba wrzeszczy w wózku, więc go próbuję uspokoić, podaję smoczek, przekręcam na drugi bok, a jakaś kobieta do mnie "niech pani szybko okrywa, bo zimno jest". Naprawdę? No nie zauważyłabym:D Gdyby nie to, że byłam pochłonięta uspokajaniem krzykacza to pani doradca usłyszałaby kilka słów. Doradzanie i wtrącanie się to niestety powszechna praktyka wśród obcych kobiet- a to czapeczka, a to rękawiczki (kiedyś Filip nie chciał włożyć rękawic to jakaś pani podeszła złapała go za ręce i sprawdzała czy mu zmarzły!),a to czy nie za duży na wózek (miał 2 latka) a to jeszcze multum innych rzeczy.
Kiedyś już pisałam o sytuacji jak jakaś babka zaczęła krzyczeć, żeby Filip nie dotykał kałuży (dobrze się bawił skacząc w kaloszkach), bo tam są robaki. Pokłóciłam się z nią wtedy, bo co ją to obchodzi co robi moje dziecko? A kałuża była czyściutka tak na marginesie i nie miałam nic przeciwko, żeby Fifi się w niej bawił. Baa, nawet sama go do niej zaprowadziłam.

4. Wpychanie się do windy
Windy w naszym bloku nie należą do największych. Dwie dorosłe osoby, dziecko i wózek to maksimum. Mimo to są ludzie, którzy potrafią wciskać się na trzeciego, pomimo, że jest i tak ciasno. Któregoś dnia wracałam ze spaceru z Filipkiem i Kubą w wózku i wcisnęło się do nas dwóch chłopa. Dodać do tego kurtki zimowe i staliśmy pościskani jak sardynki. Lepiej przecież się cisnąć niż poczekać minutę na drugą windę. Bezmyślność ludzka nie zna granic. A gdyby winda zatrzymała się pomiędzy piętrami? Nie miałabym nawet jak zająć się dziećmi, bo praktycznie nie było jak się ruszać.

5. Częstowanie
Każdy rozsądny rodzic uczy swoje dziecko, aby nie brało nic od obcych. Niestety są ludzie, którzy tego nie rozumieją i próbują częstować nasze dzieci np. słodyczami. Już pomijam fakt, że niektóre dzieci są wychowywane bez słodyczy i trzeba to uszanować. Filip akurat słodycze je, ale litości....nie od obcych ludzi. Hitem była starowinka, która wyciągnęła z portfela kostkę czekolady (bez żadnego papierka!) i próbowała moje dziecko tym poczęstować. Oczywiście powiedziałam, że nie. I w każdej takiej sytuacji informujemy osobę, że nasze dziecko jest uczone, że nie wolno nic brać od obcych ludzi.

6. Głupie teksty
O różnych beznadziejnych tekstach w stosunku do dzieci to można by książkę napisać. U nas hitem była starsza pani, która widząc Filipa pierwszy raz w życiu wmawiała mu, że go kocha. Akurat w tym samym czasie, kiedy Fifi miał fazę na mówienie, że kocha sąsiadkę, a ja mozolnie mu tłumaczyłam, że kocha się rodzinę, a obcych ludzi po prostu lubi.

7. Dotykanie, zaglądanie do wózka
Rzadko się zdarza, ale jeśli już to mnie to wkurza strasznie- dotykanie dziecka. Każdy ma swoją strefę intymności i denerwuje mnie, że obca osoba bierze Filipka np. za rękę. Poza tym kwestia higieny! Przecież dotyka się różnych rzeczy, barierek, pieniędzy i nie wiadomo czego jeszcze (bo przecież nie wiem gdzie taka osoba była, co robiła). Hitem była kobieta, która w ciuchlandzie dotknęła Filipkowi bułkę, którą jadł z tekstami typu "co tam niunio je, dobre?" Ja na punkcie higieny mam małego hopla i bułka powędrowała dla ptaszków.
Denerwuje mnie też nachalne zaglądanie do wózka. Nie mówię o zerknięciu, bo sama też mam takie spaczenie, że zerkam na dzieciątka i wózeczki, ale takie natrętne gapienie się, wręcz zaglądanie jest już nieprzyjemne.

8. Straszenie
"Nie płacz, bo cię zabiorę" "Słuchaj mamy, bo cię zabierze pan/cygan/złodziej/dziad/baba jaga itd". O nie, tego nie znoszę. Oboje z mężem ustaliliśmy, że naszego dziecka straszyć nie będziemy i nie pozwolimy, aby robili to inni. Sąsiadowi  porządnie się oberwało za taki tekst w stosunku do mojego dziecka. A jaki był zdziwiony, że się wkurzyłam "bo matki zawsze są zadowolone, że im tak pomagam". No cóż, widocznie ja taka nienormalna matka, że nie straszę dziecka.

9. Zwracanie dziecku uwagi
Nam  raczej się  nie zdarza, ale byłam kiedyś świadkiem jak starsza kobieta przyczepiła się do chłopca na oko pięcioletniego. Naskoczyła na niego podniesionym głosem, że źle się zachowuje, że co to ma być itd. Chłopiec podskakiwał idąc jakieś 2 metry przed swoją mamą i bawił się jakąś zabawką. Naprawdę byłam w szoku, że takie coś może komuś przeszkadzać. Ale widocznie może.

A wy co dodalibyście do tej listy? Wkurzają was takie zachowania, czy raczej nie macie nic przeciwko zaczepianiu waszych dzieci?


czwartek, 26 listopada 2015

"Cudaczek Wyśmiewaczek", czyli opowieść o tym jak nie powinno się postępować

Słyszeliście kiedyś o małym skrzacie, Cudaczku Wyśmiewaczku? Nie? To ja wam dzisiaj o nim opowiem. Bo ja z Cudaczkiem zapoznałam się dzięki uprzejmości Wydawnictwa Siedmioróg.


Ten skrzat to "licho malusie i cieniutkie jak igła". Żywi się nie byle czym, bo śmiechem, a konkretnie śmiechem z brzydkich zachowań dzieci. Mieszka sobie w warkoczykach Panny Obrażalskiej i wyśmiewa z jej obrażonych minek. Później wprowadza się do Pana Złośnickiego, do Pana Beksy, do Pana Byle Jak, do Kasi co się bała grzebienia i do Panny Krzywinosek. Czemu tak często się przeprowadza? A temu, że jak dziecko przestaje być dla niego śmieszne, to Cudaczek robi się głodny. I tak wędruje biedaczek i szuka coraz to nowego mieszkania. I tak cały czas? Nie, bo na koniec odkrywa, że można być dobrym i śmiać się ze szczęścia, a nie tylko ze złośliwości.



Opowiadanie o "Cudaczku Wyśmiewaczku" w humorystyczny sposób pokazuje niewłaściwie zachowania dzieci. Każda z postaci, u której mieszka Cudaczek zmienia swoje postępowanie. Taka lektura pokazuje dzieciom, że lepiej być grzecznym niż obrażać się, płakać z byle powodu, czy robić wszystko byle jak. Myślę, że historia Cudaczka może pomóc w wytłumaczeniu naszym pociechom jak nie powinno się postępować.

Autorką książki jest Julia Duszyńska. Wydawcą wydawnictwo Siedmioróg.
Dla kogo to opowiadanie? Myślę, że dla dzieci powyżej 5 roku życia. Na stronie jest dość dużo tekstu, co może zniechęcać młodsze dzieci do słuchania. Książka jest idealna dla dzieciaczków, które zaczynają przygodę z samodzielnym czytaniem, dzięki dość dużej czcionce.

Książkę na stronie wydawnictwa znajdziecie tutaj


Dziękuję wydawnictwu Siedmioróg za zaufanie i możliwość recenzowanie książeczek.

Zapraszam na poprzedni wpis, w którym opisałam książkę "Najpiękniejsze opowieści o Świętym Mikołaju"

wtorek, 24 listopada 2015

Zestaw pielęgnacyjny Canpol babies- testowanie

W tym miesiącu, już po raz trzeci mam okazję testować produkt otrzymany w ramach Blogosfery Canpol babies .Tym razem jest to zestaw pielęgnacyjny z aspiratorem.



W skład tego zestawu wchodzą:

  • szczoteczka do pierwszych ząbków
  • grzebyk
  • szczotka z miękkim włosiem
  • cążki do paznokci
  • nożyczki do paznokci
  • pilniczki do paznokci
Wszystko zapakowane w wygodne etui, dzięki czemu każdy przedmiot ma swoje miejsce i nie gubi się pośród tych wszystkich akcesoriów do pielęgnacji maluszka.

Każdy z tych przedmiotów wykonany jest tak, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo podczas stosowania- nożyczki mają zaokrąglone końcówki, grzebyk ma okrągłe wykończenie itd. Wszystkie rączki wykończone są gumowym elementem. Zestaw pielęgnacyjny jest wygodny w stosowaniu i bardzo użyteczny w codziennej pielęgnacji maluszka.




Aspirator również jest bardzo funkcjonalny. Przede wszystkim ma gumową końcówkę, którą wkłada się do noska dziecka. Nasz poprzedni aspirator ( z Rossmanna) miał końcówkę plastikową i dość dużą, niewygodnie stosowało się go dla noworodka. Aspirator Canpol babies jest łatwy w użytkowaniu, a przede wszystkim w czyszczeniu. Bo o tym, że aspirator jest niezbędny w pielęgnacji dziecka, chyba nie muszę nawet pisać. 


Podsumowując- taki zestaw to bardzo fajna opcja. Znajdują się w nim wszystkie niezbędne elementy, dzięki czemu nie musimy kupować każdej rzeczy oddzielnie. 

Cena takiego zestawu waha się w granicach 26-30 zł, natomiast aspirator kosztuje ok 11 zł.

Poprzednie testowania w ramach blogosfery Canpol babies znajdziecie tutaj:






niedziela, 22 listopada 2015

Kampanie i konkursy

Szczęście mi ostatnio dopisało, więc pochwalę się moimi wygranymi:)

  • Zostałam ambasadorką kapsułek piorących Vizir na portalu everydayme.pl. W ramach kampanii otrzymałam opakowanie kapsułek oraz kilkanaście próbek do rozdania. Jeśli chodzi o sam produkt, to jestem bardzo zadowolona. Kapsułki są bardzo wydajne i łatwe w użyciu. Dobrze spierają zabrudzenia, a przede wszystkim pięknie pachną. Aż przyjemnie wejść do łazienki, w której wisi pranie.


  • Jednocześnie biorę także udział w kampanii organizowanej na portalu Streetcom. Zostałam ambasadorką marki dr Gerard, a w ramach współpracy otrzymałam całe pudełko pysznych ciastek. Przesyłka idealna, bo akurat często mamy gości. Ciastka są naprawdę smaczne, niestety szybko znikają:D


  • Na facebooku zgłosiłam się do Akademii Moller's i udało mi się dostać do testowania tranu dla dzieci, kobiet w ciąży i karmiących piersią. Dostałam także kapsułki z tranem, które oddałam mężowi. Tran jest naprawdę smaczny, smakuje cytrynowo. Jest dużo lepszy niż tran Vibovit, który miałam wcześniej. Nawet udaje mi się wcisnąć raz dziennie Filipkowi, a to duży sukces;D 

  • W konkursie organizowanym przez stronę Nie wierzę w bociana wygrałam książeczkę dla Filipka. Zadanie konkursowe polegało na napisaniu w jaki sposób uczymy swoje dziecko bezpiecznych zachowań. 


  • Na portalu Dzidziusiowo wygrałam zestaw książeczek poznawczych. Książeczkę kontrastową dla dzieci od 3 miesiąca, książeczkę dla dzieci od 6 miesiąca z ilustracjami przedmiotów codziennego użytku oraz książeczkę z cyferkami dla 12 m+. Tą ostatnią dałam Filipkowi, a dwie pozostałe schowałam-będą dla Kubusia na prezent mikołajowy;) Zadanie konkursowe polegało na napisaniu dlaczego warto czytać niemowlakom.




  • Na blogu MaaMaa BaalBinkaa wygrałam dla Kubusia zestaw zabawek od Canpol babies. Zadanie konkursowe brzmiało: "Moje dziecko w kolorowym oceanie". Wysłałam więc zdjęcie i wierszyk:)

  • Na fanpagu Nestle wygraliśmy zestaw produktów- kaszkę i jogurciki. Zadaniem konkursowym było wstawienie zdjęcia nawiązującego do Niebieskiego Misia Nestle.
  • Na stronie blogosfera Canpol babies dostałam się do przetestowania zestawu pielęgnacyjnego dla niemowląt. Recenzja wkrótce.
  • Na portalu familie.pl wygrałam zestaw książeczek z serii Disney baby. Przesyłka jeszcze nie dotarła stąd brak zdjęcia.
  • Nawiązałam również współpracę z wydawnictwem Siedmioróg, także spodziewajcie się recenzji książeczek:) Jedną z nich mogliście już poznać w poprzednim poście

czwartek, 19 listopada 2015

"Najpiękniejsze opowieści o Świętym Mikołaju"

Wielkimi krokami zbliża się najbardziej magiczny czas w całym roku- święta Bożego Narodzenia. Co roku już od początku listopada czekam na grudzień, mikołaja, choinkę i tą świąteczną atmosferę. Razem ze mną czeka też Filipek. Opowiadam mu o świętach, o Mikołaju, powoli szykujemy dekoracje i uczymy się kolęd. We wprowadzaniu się w świąteczny nastrój przyszła nam z pomocą przepiękna książka od wydawnictwa Siedmioróg- "Najpiękniejsze opowieści o Świętym Mikołaju".



Książka, która mnie osobiście zachwyciła. Kiedy wzięłam ją do rąk poczułam się dosłownie jak dziecko. Przyznaję, że przeczytałam całą jeszcze zanim przeczytałam Filipkowi- on na razie poznał dwie pierwsze bajki.
W książce tej znajduje się 5 bożonarodzeniowych historii. W pierwszej z nich przeczytamy o tym jak pewnej wyjątkowo mroźnej zimy Mikołaj uratował od głodu leśne zwierzęta. W drugiej poznamy Marysię i Stasia, którzy wybrali się po świąteczną choinkę i otrzymali czarodziejskie drzewko od leśnych duszków. W opowiadaniu "Niebiańskie pierniki" przeczytamy historię o tym jak aniołki- pomocnicy świętego Mikołaja szykują świąteczne pierniki dla dzieci. "Gloria, gloria..." to bajka o skrzacie, który nie lubił świąt i postanowił zepsuć je wszystkim innym skrzatom- przechwycił ich list do Mikołaja. Natomiast "Pasterka" to króciutkie opowiadanie o świątecznej mszy na którą przybyli ludzie i leśne zwierzęta.


Wielkim atutem tej książki jest niewielka ilość tekstu na stronie. Myślę, że ma to duże znaczenie dla najmłodszych dzieci, których zbyt długie patrzenie na jedną stronę zwyczajnie nuży.

"Najpiękniejsze opowieści o Świętym Mikołaju" to książka, która doskonale wprowadzi was i wasze dzieci w klimat świąt. Czy można nie zachwycić się tymi ilustracjami?
Sami zobaczcie:







Jeśli szukacie pomysłu na prezent to jest to doskonała propozycja! Myślę, że każdemu dziecku taka książka się spodoba.

Książkę na stronie wydawnictwa możecie znaleźć pod tym linkiem: Najpiękniejsze opowieści o Świętym Mikołaju .

Kilka dodatkowych informacji:
liczba stron: 72
Oprawa twarda.
Wydawnictwo: Siedmioróg
Cena: 9,99 zł, aktualnie w promocji 6,99 zł

My czytamy z wielką przyjemnością!




niedziela, 15 listopada 2015

Bajki o niewłaściwym zachowaniu

-Nie dotykaj piekarnika, bo gorące.
Minuta później:
-mówiłam ci,żebyś nie dotykał piekarnika, bo gorący
Dwie minuty:
-ile razy mam ci mówić, że nie wolno dotykać, to jest gorące.
itd...

Znasz to?
Powtarzasz dziesięć razy, a twój maluch i tak gnany ciekawością próbuje osiągnąć swój cel? Mówisz i mówisz, niby dociera, a po minucie musisz mówić znowu.

Za każdym razem, kiedy pieczemy coś w piekarniku tak to właśnie wygląda. Ostatnio doszłam do wniosku, że mówienie nie przynosi efektu, więc trzeba spróbować inaczej.
Opowiedziałam więc Filipkowi zmyśloną na poczekaniu bajkę o Adasiu:

Był sobie chłopczyk o imieniu Adaś. Tata Adasia robił zapiekanki w piekarniku. Chłopczyk był bardzo ciekawy i ciągle tam zaglądał, aż w końcu dotknął paluszkiem gorący piekarnik.Zaczął bardzo płakać, bo bolało okropnie, a na paluszku zaczął rosnąć wielki, wielki bąbel. Rodzice zabrali Adasia do lekarza. Doktor posmarował wielkiego bąbla maścią i nałożył bandaż. Paluszek nadal bolał i Adaś nie mógł nic robić- nie mógł trzymać zabawek, kredek, nie mógł grać w piłkę przez cały tydzień. Od tej pory Adaś już wie, że nie wolno dotykać gorących rzeczy!

Ten piekarnik i bajka o Adasiu to tylko przykład. O co dokładnie chodzi? O to, żeby zamiast kolejny raz zakazywać, spróbować opowiedzieć sytuację za pomocą bajki. Jestem w szoku jak to zadziałało na Filipa. Słuchał i bardzo przejął się historią Adasia. Prosił kilka razy, aby opowiedzieć mu jeszcze raz. I co najważniejsze- bajka przyniosła efekt i Filip zrozumiał, że piekarnika nie wolno mu dotykać. Problem został rozwiązany!

Spróbowałam więc z kolejnymi sytuacjami.
Fifi chciał deptać opakowania od puzzli- opowiedziałam bajkę o Ani, która zniszczyła wszystkie pudełeczka,  puzzle jej się pomieszały, pogubiły i nie miała jak układać.
Fifi próbuje otwierać sam drzwi wejściowe- opowiedziałam bajkę o Kamilku, który sam wyszedł z domu, zgubił się i nie wiedział jak wrócić dopóki pan policjant mu nie pomógł (i tu mała dygresja-policjant zawsze postać pozytywna, aby dziecko wiedziało, że w razie czego do policjanta może się zwrócić o pomoc!)
Fifi wysuwał szuflady w kuchni- dostał bajkę o Marcinku, któremu szuflada wypadła i uderzyła go w nóżkę.

Opowiadając mówię bardzo przejętym głosem, obrazuję sytuację, pokazuję np. jak wielki był ten bąbel, zawsze nadaję dziecku imię, aby było bardziej realne i opisuję sytuację identyczną do takiej jaka ma akurat miejsce.Na koniec zawsze daję małe podsumowanie np. od tej pory Ania już nigdy nie niszczy opakowań z puzzlami albo Adaś już wie, że nie wolno dotykać gorącego piekarnika. Sama jestem zaskoczona efektem tych opowiadań. Działają dużo bardziej niż "nie, nie dotykaj, nie rusz, nie wychodź sam itd".

Polecam spróbować! A może stosujecie już taki sposób?

czwartek, 12 listopada 2015

"Samochody bez tajemnic"-książka dla małego fana autek

Podczas ostatniej wyprawy do biblioteki Filipek wybrał sobie książkę "Samochody bez tajemnic" wydawnictwa Olesiejuk.


Jest to idealna książka dla każdego małego fana motoryzacji. Znajduje się w niej mnóstwo informacji na temat samochodów- od procesu produkcji, poprzez opis działania, radzenia sobie z usterkami, aż po kres ich żywota, czyli złomowanie.
Największą atrakcją tej książki są otwierane okienka, których jest ponad 60. W niektórych miejscach jest nawet okienko w okienku. Filipka takie książki zajmują na bardzo długo.
Jeśli chodzi o treść, to jest jej dość dużo. Naprawdę szczegółowo opisane jest działanie samochodu, czy jego naprawa. Jeśli dziecko interesuje się samochodami, to może bawić się przy książce naprawdę fajnie, choć sama treść jest przeznaczona dla trochę starszych dzieci niż mój dwulatek.
Pomimo skomplikowanych  opisów Filipkowi książka bardzo się podoba, a i tatuś ogląda ją z wielką przyjemnością;)






Książkę na stronie wydawnictwa znajdziecie tutaj

niedziela, 8 listopada 2015

Zabawy z dzieckiem nr 12

1. Zgadnij, co widzę

Jest to idealna zabawa na spacer. Teraz, kiedy więcej chodzimy niż bawimy się na placu zabaw, staram się jakoś Filipka zająć. I w ten sposób powstała ta zabawa. Mówię np. "widzę coś zielonego" i Filipek musi zgadnąć co to. Albo np. "widzę czerwony napis", "szary samochód", "niebieski śmietnik" i co mi tam jeszcze przyjdzie do głowy. Czasem bawimy się też w domu np. w szukanie rzeczy o określonym kolorze lub kształcie.

2. Przyporządkowywanie

Na kartce przygotowujemy miejsce na zbiory produktów- u nas były to owoce, warzywa, zabawki i ubrania. Z ulotek reklamowych wycinamy ilustracje pasujące do naszych zbiorów. Zadanie dziecka polega na posegregowaniu i naklejeniu każdego obrazka w odpowiednie miejsce.






3. Jesienna praca plastyczna

Rysujemy kształt drzewa z gałęziami. Następnie obrazek uzupełniamy za pomocą listków znalezionych wcześniej na spacerze. Podwójna zabawa- w domu praca plastyczna, a podczas spaceru dziecko ma zajęcie wyszukując niewielkie listki.




Tradycyjnie praca powędrowała na lodówkę:)


4. Zabawa z kasztanami

Pomysł tej zabawy zaczerpnęłam z bloga Dzieciaki w domu. Stamtąd też wydrukowałam szablon z kołami. Zadanie polega na położeniu kasztana w każde z kół. Następnie zamiast kasztanów używamy fasoli. Jest to ćwiczenie na małą motorykę. Po skończeniu zadania pobawiliśmy się jeszcze w układanie różnych figur z kasztanów i fasoli, powtarzanie wzoru (ja układałam jakiś wzór, a następnie Fifi miał ułożyć tak samo), segregowanie.






5. Domowe klasy

Filip nie lubi liczenia. Nie chce uczyć się liczyć i koniec. Oczywiście nie naciskam, bo na to ma jeszcze czas. Ale w zabawie staram się jakoś te cyferki przemycać. Ostatnio wpadłam na pomysł zabawy w skakanie po cyferkach (takie cyferki były na placu zabaw i Filipek bardzo lubił po nich skakać). Na kartkach napisałam cyferki i bawimy się na dwa sposoby:
- układamy cyferki po kolei, jak w zabawie w klasy i skaczemy mówiąc nazwy cyfr



-układamy cyferki w przypadkowy sposób i mówię Filipkowi np. "skaczemy na cyferkę dwa", "skaczemy na cztery" itd. Później zmiana ról i Filipek mówi mi na jaką cyferkę mam skoczyć.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...