piątek, 22 marca 2019

Metoda Montessori- naucz mnie to robić samodzielnie- poradnik dla rodziców

Kilkakrotnie już na moim blogu miałam okazję pokazać Wam książki dotyczące wychowywania dzieci w duchu Montessori. Dziś pokażę Wam kolejną ciekawą pozycję, która może przydać się zarówno rodzicom, jak i nauczycielom.


Nie będę opowiadać Wam o samej pedagogice Montessori, bo o tym możecie przeczytać w książkach, sama zresztą też wiem tyle, ile wyczytałam. Po przeczytaniu tych kilku książek mogę tylko stwierdzić, że założenia Montessori są mi bardzo bliskie i częściowo wykorzystuję je w wychowywaniu chłopców. Skupię się dziś raczej na tym, co możecie znaleźć w tym konkretnym poradniku.
Książka składa się z 6 rozdziałów, krótkiego wprowadzenia oraz podsumowania.
Rozdział pierwszy to biografia Marii Montessori- niezwykłej kobiety, która poświęciła swoje życie sprawom dzieci. Rozdział drugi to szczegółowo omówiony rozwój dziecka- są tu opisane okresy wrażliwości oraz poszczególne etapy rozwoju od niemowlaka po dojrzałego młodego człowieka.


Kolejna część to zasady pedagogiki Montessori w wieku od 3 do 6 lat. Omówione są tutaj takie zagadnienia jak poszanowanie wolności dziecka, swoboda wyboru aktywności, poruszania się, komunikowania, nauka samodyscypliny, edukacja itd. Warto wspomnieć, że nie chodzi o to, aby dziecko miało nieograniczoną swobodę, ale o to, aby mądrze dziecku towarzyszyć w poznawaniu świata, bez narzucania się, jednocześnie z miłością i zainteresowaniem. Trzeba podążać za dzieciem, dostosować się do jego tempa i możliwości.
Rozdział czwarty dotyczy pedagogiki Montessori w szkole. Możemy tutaj poczytać o tym, jak wygląda nauka w szkołach czy przedszkolach Montessori, jakie materiały dydaktyczne są stosowane, jak wygląda otoczenie, czyli klasa szkolna oraz jak przebiegają lekcje.


Rozdział piąty, to jest to co mnie interesuje najbardziej, czyli metoda Montessori w domu. Jest to naprawdę interesująca część, w której możemy przeczytać o tym, jak pozytywnie wychowywać dziecko, szanując je i ufając mu. Ważne jest również odpowiednie dostosowanie otoczenia do możliwości małego człowieka. Na koniec rozdziału znajdują się propozycje kilkudziesięciu aktywności, które mogą wykonywać dzieci w domu. Są one pogrupowane tematycznie np. życie codzienne, dbanie o dom, prace kuchenne, zabawy ruchowe, a także edukacja- językowa, matematyczna, przyrodnicza, pisanie, czytanie. Jest to świetna inspiracja dla rodziców.


Jest jeszcze rozdział szósty, czyli fiszki aktywności. Tutaj znajduje się 20 propozycji na ciekawe zabawy z dziećmi. Aktywności te mogą się wydawać bardzo proste i mało znaczące, a tak naprawdę mają one ogromny wpływ na rozwój i samodzielność dziecka. Jest tutaj na przykład zaproponowana zabawa w przesypywanie i przelewanie- mój Kuba od kilku dni uwielbia bawić się w ten sposób. Kiedy ja przy laptopie piszę dla Was recenzję Kubuś przelewa wodę w kubeczkach lub przesypuje sobie płatki kukurydziane (tylko dziwnym trafem ma ich coraz mniej:D).

"Metoda Montessori. Naucz mnie to robić samodzielnie" to doskonała książka zarówno dla rodziców jak i nauczycieli. Niezależnie od tego, czy stosujecie pedagogikę Montessori, czy też nie, ten poradnik może być świetną inspiracją na zabawy i aktywności edukacyjne zarówno w domu jak i w przedszkolu.

Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: RM
Autor: Charlotte Poussin
Okładka: miękka
Liczba stron: 202
Rok wydania: 2017
Cena: 24,99 zł
Książka na stronie wydawnictwa- kliknij tutaj


czwartek, 21 marca 2019

Minialbum z naklejkami- pojazdy i zwierzątka

Nie ma chyba dziecka, które nie lubiłoby naklejek, prawda? Przynajmniej ja takiego nie znam. Moi chłopcy bardzo lubią naklejki i jeśli mają wybór- to zawsze w pierwszej kolejności wybierają książeczki z naklejkami. Ostatnio dotarło do nas kilka nowości z wydawnictwa Aksjomat, a wśród nich 4 książeczki z serii minialbum.


Chłopcy dorwali się do nich, jak tylko Filip wrócił ze szkoły. Podzielili się po dwie i o dziwo zrobili to w pełnej zgodzie, bez kłótni (bardzo rzadko to się zdarza). Następnie zasiedli obok siebie na oparciu kanapy i za jednym zamachem wykleili wszystko;) Dawno nie było tak długiego momentu ciszy i skupienia.


Minialbumy z naklejkami to niewielkie gabarytowo książeczki z dużą ilością naklejek. Zabawa polega tutaj na wklejaniu obrazków w odpowiednie miejsca. W książeczkach o pojazdach są także niewielkie ilości tekstu z ciekawymi informacjami, natomiast w zwierzątkach tekstów jest mniej.



W tych książeczkach bardzo podoba nam się to, że na naklejkach są realne fotografie. Części o zwierzątkach nie na darmo noszą nazwę "słodkie koniki/zwierzęta"- ilustracje są tutaj naprawdę urocze.
W serii "Minialbum z naklejkami" oprócz pokazanych tutaj książeczek znajdziecie również część o dinozaurach, potworkach, kotkach i pieskach.

Dzięki temu, że książeczki są naprawdę niewielkie idealnie sprawdzą się podczas podróży. Planuję zamówić kolejne tytuły, aby chłopcy mogli je sobie wyklejać podczas jazdy nad morze (jedziemy już w czerwcu). Z powodzeniem sprawdzą się także w kolejce do lekarza, czy w każdym innym miejscu- zmieszczą się nawet do niewielkiej damskiej torebki czy dziecięcego plecaczka.

Wszystkie tytuły z serii minialbum znajdziecie na stronie wydawnictwa Aksjomat, w dziale nowości.
Koszt jednej książeczki to jedynie 4 zł. Każda z nich ma 10 stron (+wkładka z naklejkami).




środa, 20 marca 2019

Wielkanocny koszyczek- książka dla dzieci

Równo miesiąc został do Wielkanocy. Powoli zaczynamy myśleć o przygotowaniach, począwszy od dekoracji, poprzez menu aż po samo przeżywanie świąt. W tym czasie warto zadbać o nasze dzieci, aby i one dobrze przeżyły święta, a przede wszystkim zrozumiały o co w tym wszystkim chodzi. Dla dzieci najciekawszym momentem przygotowań jest pójście do kościoła z koszyczkiem. Sama widzę po moim Filipie- choć ogólnie nie lubi chodzić na mszę, w Wielką Sobotę idzie ze święconką z ogromną przyjemnością. Warto wyjaśnić dzieciom po co święcimy pokarmy, jaką one mają symbolikę, dlaczego do koszyczka wkładamy konkretne produkty. I jak zawsze z pomocą może przyjść nam książka, więc nieśmiało podsuwam Wam kolejny ciekawy tytuł.


"Wielkanocny koszyczek" to niewielka gabarytowo książka, za to bardzo wartościowa pod względem treści. Bohaterami opowiadania jest rodzeństwo- Małgosia i Pawełek, które razem z rodzicami szykuje koszyczek ze święconką. Podczas wkładania kolejnych pokarmów, mama wyjaśnia dzieciom ich symbolikę. Książka napisana jest w formie dialogu, luźnej rozmowy pomiędzy dziećmi, a dorosłymi. Dzieci z przejęciem szykują święconkę i zadają pytania oraz podsuwają własne pomysły.


Oprócz ciekawej treści książka ma również ładne, kolorowe ilustracje. Moim chłopcom bardzo się podobała, słuchali uważnie, a Filip od czasu do czasu wtrącał swoje uwagi, bazując na informacjach, których dowiedział się na religii w zerówce.


"Wielkanocny koszyczek" to doskonała pomoc dla nas rodziców- dzięki niej możemy wyczerpująco odpowiedzieć na dziecięce pytania oraz zainteresować nasze dzieci symboliką świąt. Po przeczytaniu książki pójście do kościoła ze święconką nabierze większego, duchowego wymiaru.




Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic
Okładka: miękka
Liczba stron: 32
Rok wydania: 2019
Cena: 14,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa- kliknij tutaj






* * *

wtorek, 19 marca 2019

Magiczny las- bajeczki dla maluszków


"Magiczny las" to urocza książeczka idealna dla małych dzieci. Mojemu Kubusiowi bardzo się podoba, natomiast na Filipie nie zrobiła większego wrażenia- chyba jest już na nią za duży.
W pierwszej kolejności uwagę zwracają ilustracje. Są bardzo bogate, kolorowe, dużo się na nich dzieje. Kuba z zainteresowaniem oglądał każdą stronę. Tekstu natomiast jest niedużo- kilka zdań na co drugiej stronie.


Bohaterami książki są Kasia i Piotruś- rodzeństwo, które w magiczny sposób przenosi się do świata zwierząt. Aby tego dokonać dzieci zjadają magiczne jagody, po których stają się malutkie. Dzięki temu mogą porozumiewać się ze zwierzętami i im pomagać. W świecie zwierzątek mają wielu przyjaciół- zajączka Karotka, dziadka Zająca, wiewiórkę Basię. Zwierzęta ufają im i zwracają się o pomoc, kiedy coś im zagraża. A ciekawych sytuacji tutaj nie brakuje.
Książka liczy sobie 6 rozdziałów, a każdy z nich to osobna przygoda. Nam najbardziej spodobała się ostatnia- o tym, jak króliczki robiły pisanki, a z tych pisanek wykluły się małe kaczuszki.


Niewielka ilość tekstu, a jednocześnie ciekawa treść, barwne, żywe ilustracje oraz odrobina magii- myślę, że to wszystko działa na dziecięcą wyobraźnię. Jest to książeczka, która wydaje mi się odpowiednia dla dzieci w wieku około 2-4 lat.





Kilka informacji o książce:
Autor: Kasia Najman
Wydawnictwo: Siedmioróg
Okładka: twarda
Liczba stron: 100
Rok wydania: 2019
Cena: 15 zł
Książka na stronie wydawnictwa- kliknij tutaj

poniedziałek, 18 marca 2019

Rekrutacja- trudne decyzje za nami

Jeszcze kilka tygodni temu byłam na 100% pewna, że posłanie Filipa do pierwszej klasy to dobra decyzja. Pisałam o tym w poście Sześciolatek w pierwszej klasie? Jestem za, a nawet przeciw! Jednak kiedy rozpoczął się czas rekrutacji dopadły mnie olbrzymie wątpliwości. Cała sprawa zaczęła być realna, a ja po raz kolejny zaczęłam rozważać wszystkie plusy i minusy. I niestety okazało się, że jednak te minusy są i one nie dawały mi spać po nocach...W dodatku każda osoba, którą pytałam o radę doradzała mi co innego. Jedni mówili- zostaw go w zerówce, jeszcze się nachodzi do szkoły, drudzy przekonywali, że on jest za mądry na to, żeby kolejny rok stać w miejscu. Jakby tego było mało Filip się rozchorował, więc nie dość, że gryzłam się sprawą rekrutacji, to jeszcze byłam wykończona siedząc z dwójką dzieci w domu.
Razem z mężem dziesiątki razy rozmawialiśmy o tym, co powinniśmy zrobić, jaką decyzję podjąć, aby była dobra dla naszego dziecka. Nawet nie sądziłam, że to może być takie trudne. Ostatecznie postanowiłam pójść do wychowawczyni Filipka, która razem z dziećmi przechodzi do pierwszej klasy i to ona będzie ich uczyła przez kolejne 3 lata.
Rozmowa z panią bardzo mi pomogła. Okazało się, że ogólnie jest ona przeciwko puszczaniu 6 latków, jednak w przypadku Filipa uważa inaczej. W jej opinii Filip jest gotowy na szkołę zarówno pod względem umiejętności, jak i emocji. Ba, on właściwie program pierwszej klasy ma już opanowany i pod tym względem odstaje od grupy. Zostawienie go kolejny rok w zerówce, to kiepski pomysł, bo zamiast się rozwijać Filip będzie stał w miejscu i się nudził.
Po rozmowie przejrzałam jeszcze podręcznik do pierwszej klasy i faktycznie okazało się, że praktycznie dla Filipa nie ma tam nic nowego. On zawsze był rok do przodu- jak miał 2 lata, robił książeczki dla trzylatków, jak miał cztery dla pięciolatków itd. Oprócz tego ma olbrzymią wiedzę i fenomenalną pamięć.
Ostatecznie zdecydowaliśmy się na pierwszą klasę. Nadal mam wątpliwości, czy to na pewno dobra decyzja, ale tak naprawdę nie ważne jaką decyzję byśmy podjęli miałaby ona i plusy i minusy. Pozostaje mi mieć nadzieję, że nie będziemy żałować i za rok, dwa, pięć z czystym sumieniem powiemy, że zrobiliśmy dla naszego dziecka coś dobrego. Postanowiłam zaufać doświadczonej nauczycielce oraz swojej intuicji. Czy słusznie- czas pokaże.

Natomiast Kubuś, chociaż ma 3,5 roku, jeszcze zostanie ze mną w domu. Uważam, że nie jest jeszcze gotowy na przedszkole i prawdę mówiąc ja również nie jestem. Kuba jest nieprzewidywalnym dzieckiem, ma zaskakujące pomysły i w kwestii pilnowania go nie ufam nikomu. Nie jest też gotowy psychicznie i wiem, że zostawianie go w przedszkolu na siłę miałoby złe skutki. Tutaj również ufam swojej intuicji, bo znam moje dziecko najlepiej. Denerwuje mnie ten społeczny nacisk na przedszkole, tak jakby każdy 3- czy 4 latek musiał obowiązkowo chodzić do przedszkola. Ja jestem zdania, że dziecko może świetnie rozwijać się będąc w domu, wystarczy poświęcać mu czas i proponować ciekawe zajęcia. Kuba choć nie chodzi do przedszkola jest świetnie rozwinięty- układa puzzle 30 i więcej elementów, rozwiązuje książeczki dla 4 latków, uwielbia labirynty, pięknie rysuje szlaczki, sam się ubiera, sam je, przeliteruje każdy wyraz, łatwo nawiązuje kontakty i gada tyle, że głowa puchnie i czasem błagamy go o chwilę ciszy;) Nie mam więc wyrzutów sumienia, że nie posyłamy go do przedszkola.

Tak więc czas decyzji i rekrutacji już za nami, teraz pozostaje nam mieć nadzieję, że decyzje, które podejmujemy jako rodzice są najlepsze dla naszych chłopaków.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...