poniedziałek, 19 lutego 2018

Dziękuję Ci, Panie Boże- modlitewnik dla dzieci

W jaki sposób nauczyć dziecko modlitwy? Od czego zacząć i kiedy? Jeśli jesteśmy osobami wierzącymi to pytanie prędzej czy później sobie zadamy.
Oprócz tradycyjnego pacierza, który maluch opanuje w stosownym dla niego czasie, warto pokazać dziecku również inne opcje. Jakie? Modlitwę swoimi słowami. Tak, i w tym temacie również z pomocą może nam przyjść dziecięca literatura.


"Dziękuję Ci, Panie Boże! Modlitwy dla dzieci" to przepiękna książeczka wydana przez wydawnictwo Promic. Najmłodsi czytelnicy znajdą w niej kilkadziesiąt króciutkich modlitw dotyczących wszelakich aspektów życia. Są tutaj zarówno modlitwy za swoich bliskich- rodziców, dziadków, kolegów jak i propozycje modlitw w ciągu dnia, w czasie wykonywania zwykłych czynności. Nie braknie tu również modlitwy na specjalne, ważne dni w roku (np. urodziny, święta) czy na konkretne wydarzenia np. w czasie chorowania czy podróży.

Ta książka pokazuje dzieciom, że modlić można się zawsze i wszędzie, i tak naprawdę nie potrzeba wielkich wyrażeń, wystarczy własnymi słowami podziękować Panu Bogu, czy poprosić go o to, czego potrzebujemy. Pokazuje Boga jako dobrego, troskliwego Ojca, do którego można zwracać się o każdej porze i z każdym problemem. Myślę, że taka świadomość może pomóc przezwyciężyć dziecku własny strach czy lęki np. przed ciemnością. Pomaga również stworzyć pozytywny obraz chrześcijaństwa i zaszczepić w dziecku nawyk zwracania się do Boga.
Wszystkie modlitwy napisane są tak, aby były bliskie dziecku. Piękne ilustracje sprawiają, że po książkę sięga się z ogromną przyjemnością.




Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Rok wydania: 2018
Oprawa: miękka
Liczba stron: 96
Cena: 23,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa kliknij tutaj






wtorek, 13 lutego 2018

Pan Samochodzik- seria książek dla młodzieży

Od kiedy tylko nauczyłam się czytać, książki stały się dla mnie nieodłącznym towarzyszem życia. Od dziecka uwielbiałam przenosić się w świat fikcyjnych bohaterów. W wieku młodzieńczym książki towarzyszyły mi na każdym kroku. Kiedy nadchodziły wakacje i pakowałam się na wyjazd do dziadków w moim plecaku zawsze znajdowała się cała sterta dobrych lektur. Wiele z tych książek pamiętam do dziś, a szczególnie w pamięci zostały mi Przygody Pana Samochodzika.
Na pewno wielu z Was również zaczytywało się w tych książkach autorstwa Zbigniewa Nienackiego. Sięgnijcie pamięcią wstecz...
Teraz, kiedy jestem dorosła lubię od czasu do czasu sięgnąć po książki z mojego dzieciństwa. To mnie niesamowicie odstresowuje (polecam każdemu!). Niedawno odświeżyłam sobie całą Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz ,a w ostatnich dniach sięgnęłam właśnie po przygody Pana Samochodzika.
Do mojej biblioteczki trafiły dwie książki w nowym wydaniu. A jak na prawdziwego książkoholika przystało cenię sobie nie tylko treść, ale i wygląd samej książki.


Przypomnijmy sobie kim jest główny bohater serii autorstwa Zbigniewa Nienackiego, czyli tytułowy Pan Samochodzik. Jest to historyk sztuki, którego pasją jest rozwiązywanie zagadek historycznych. Dzięki detektywistycznej żyłce i pomocy przyjaciół harcerzy Tomasz ocalił wiele skarbów kultury. Ale żeby nie było tak łatwo na drodze staje mu rywal Waldemar Batura. Pan Samochodzik wplątuje się przez niego w wiele emocjonujących sytuacji, ale zawsze wychodzi cało z każdej opresji;) Tomasz rozwiązuje wiele ciekawych zagadek, tropi złodziei, odnajduje ukryte skarby, udaremnia kradzieże i fałszerstwa. Na swojej drodze spotyka wiele ciekawych postaci, a sam nie raz podpada swojemu dyrektorowi. Nie zraża go to jednak i odważnie brnie do przodu, nawet kiedy naraża się na niebezpieczeństwo.
To co mi bardzo podoba się w tych książkach, to świetnie wplecione wątki historyczne. Przy czytaniu można się naprawdę sporo dowiedzieć. Kiedy czytałam część o Panu Samochodziku i zagadkach Fromborka od razu sprawdziłam gdzie leży Frombork i czy przy okazji jakiegoś wyjazdu byłoby nam po drodze. Myślę, że w młodzieży ta seria może rozwinąć zainteresowanie historią i kulturą naszego kraju.Czytałam gdzieś że są nawet organizowane wyjazdy śladem Pana Samochodzika.
Książki określane są jako obowiązkowa lektura dla młodych wielbicieli sensacji i nie sposób się z tym nie zgodzić. Każdy miłośnik zagadek będzie nimi zachwycony. Mam nadzieję, że za kilka lat moi chłopcy sięgną po przygody Pana Samochodzika i tak jak ja będą nimi zachwyceni.

Książki, które zaprezentowałam Wam na zdjęciach (wybaczcie jakość, ale nadal nie mam aparatu!) zostały wydane przez wydawnictwo Siedmioróg. Nakładem wydawnictwa ukazały się także inne książki z tej serii. Większość z nich kosztuje około 20zł, a więc cena bardzo korzystna.



Zachęcam Was do zajrzenia na stronę wydawnictwa, gdzie znajdziecie wszystkie części przygód Pana Samochodzika, w nowym, pięknym wydaniu Siedmioróg-Pan Samochodzik

wtorek, 6 lutego 2018

Motylek, kwiaty i burzowa chmurka- trzy łatwe prace plastyczne

1.Kwiaty
Do wykonania kwiatków potrzebujemy papier kolorowy, słomki, klej i nożyczki oraz taśmę klejącą. Papier kolorowy tniemy w paseczki, które następnie składamy na pół i sklejamy. Przyklejamy na wycięte kółko (najlepiej z bloku technicznego), a całość przyczepiamy taśmą klejącą do słomki.





2. Motylki
Do wykonania motylków wykorzystaliśmy rolki z papieru toaletowego, które chłopcy pomalowali farbami. W czasie kiedy rolki wysychały, z kolorowego bloku technicznego wycięliśmy skrzydła. Chłopcy ozdobili je papierem kolorowym i pianką dekoracyjną. Na koniec skleiliśmy rolki ze skrzydłami.



3. Burzowa chmurka
To praca plastyczna, w której wykorzystaliśmy aż trzy techniki. Chmurkę chłopcy malowali pastą do zębów używając tylko palców. Kropelki wykleili z plasteliny, a błyskawicę z bibuły (miała być również z plasteliny, ale okazało się, że nie mamy żółtego koloru).




A takie piękne prace przyniósł ostatnio Filipek z zajęć plastycznych, które odbywają się w naszej biblioteczce w czasie ferii zimowych:




Dwie ostatnie prace to natomiast zupełnie samodzielne projekty Filipka. Filip coraz częściej sam wymyśla różne prace. Kreatywności mu nie brakuje;)


Garaż z pudełka po pizzy:


piątek, 2 lutego 2018

"Za żywopłotem" - o dalszych przygodach Plastusia

Pamiętacie Plastusia? Ten uroczy plastelinowy ludzik bawi kolejne pokolenia młodych czytelników już od kilkudziesięciu lat. Wszyscy znamy go z książki "Plastusiowy pamiętnik", która od wielu lat jest lekturą pierwszej klasy szkoły podstawowej. Nie każdy jednak wie, że książka posiada również kontynuacje.


Mój Filip poznał Plastusia już dwa lata temu, miał wówczas 3 latka. Plastelinowy ludzik podbił serce mojego synka, a książkę czytaliśmy już wiele razy. Do tej pory co jakiś czas Filipek wybiera ją do wspólnego czytania. O naszym pierwszym spotkaniu z Plastusiem możecie przeczytać w archiwalnej notce O książce, która podbiła serce Filipka .
Ostatnio do naszej biblioteczki trafiła kolejna część przygód Plastusia- "Za żywopłotem". Pięknie wydana, limitowana seria (tylko 3 tys. egzemplarzy) z ilustracjami Janiny Krzemińskiej. Jest to edycja kolekcjonerska, po wyczerpaniu nakładu, nie będzie on wznawiany.


Tym razem przygody Plastusia mają miejsce nie w szkole, a w ogrodzie podczas wakacji. Plastuś wraz z misiem przeżywa różne małe i większe atrakcje. Poznaje świat roślin i zwierząt, obserwuje różne ptaki, owady, żaby. Odwiedza kreci tunel i pajęczą sieć. Ratuje misia z opresji i smakuje letnie owoce.
Podczas czytania książki dzieci mogą poznać wiele interesujących informacji na temat otaczającego nas świata. Opisanych jest tu wiele gatunków roślin i zwierząt-głównie owadów i ptaków. Opis ich zwyczajów jest rewelacyjnie wpleciony w przygody Plastusia i Misia.



Książkę czyta się świetnie, a charakterystyczny dla "Plastusiowego pamiętnika" styl dodaje jej uroku. Moi chłopcy słuchali bardzo uważnie, nawet Kuba skupiał uwagę na kilka minut. Mi osobiście bardzo podobają się ilustracje, unikatowe i bardzo przyjemne w dobie powszechnej animacji komputerowej.
Na końcu książki znajduje się dodatek- kilka stron o historii Plastusia oraz o autorce Marii Kownackiej, a także różne ciekawostki np. o szkole z czasów Plastusia. Znajdziecie tam zdjęcia pierwszego maszynopisu, czy ilustracje Plastusia z różnych wydań książki.



Książka podoba się zarówno mi, jak i moim chłopcom. Bardzo się cieszę, że trafiła do naszej biblioteczki, bo na pewno nie raz po nią sięgniemy.


Kilka informacji o książce:
Autor: Maria Kownacka
Okładka: twarda
Liczba stron: 70
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Siedmioróg
Cena: 19,99 zł
Książka na stronie wydawnictwa- kliknij tutaj



wtorek, 30 stycznia 2018

Jesteś dorosły, więc myśl

Ostatnio wracając z zakupów byłam świadkiem pewnej sytuacji, która zainspirowała mnie do napisania tego posta.

Pod sklepem stoi młody pan z dwoma pieskami rasy chihuahua. Pieski to małe, ale wyglądają wrednie (przynajmniej w mojej opinii). Z naprzeciwka zbliża się starszy pan z kilkuletnią wnuczką. Kiedy zauważa pieski mówi do dziewczynki: "o zobacz jakie ładne małe pieski, pogłaskaj je." Dziewczynka posłuszna dziadkowi głaska psa. Na szczęście pies nie reaguje. 

To co mnie uderzyło w tej sytuacji to kompletna bezmyślność dziadka. Zachęcił wnuczkę do głaskania obcego psa, nawet nie pytając właściciela o zdanie. Nic wielkiego się nie wydarzyło, ale pomyślcie co by było gdyby pies ugryzł dziecko? Byłoby to przecież całkiem zrozumiałe.. Ponadto dziecko nauczone takiego zachowania kolejnym razem może zbliżyć się do innego psa, może większego, może takiego, który nie lubi zaczepiania przez obce osoby.

Oczywiście mi nie chodzi o to, że dziecko nie powinno wchodzić w kontakt ze zwierzętami. Ale jako dorośli jesteśmy za tych małych ludzi odpowiedzialni i do nas należy zapewnienie im bezpieczeństwa. Jeśli nie znamy zwierzęcia, nie zachęcajmy dzieci do tego, aby podchodziły, a już tym bardziej głaskały. Jeśli już piesek wzbudził nasze zaufanie i chcemy zrobić dziecku frajdę spytajmy właściciela o to, czy można psa pogłaskać. Jeśli piesek jest spokojny i lubi dzieci właściciel na pewno się zgodzi.
Nie uczmy dzieci takiego zaufania do wszystkich zwierząt, bo może to być tragiczne w skutkach. Oczywiście nie warto w pociechach wzbudzać też strachu przed psami, to również jest zła droga. Tłumaczmy, tłumaczmy i jeszcze raz tłumaczmy,a swoim zachowaniem dawajmy maluchom przykład jak postępować ze zwierzętami.

I tu przy okazji apel również do właścicieli psów- nie puszczajcie psów bez smyczy w miejscach, gdzie bawią się dzieci np. przy placu zabaw. Kilka miesięcy temu mieliśmy taką sytuację, że biegnący luzem doberman (pies naprawdę spory szczególnie z perspektywy dziecka) obok placu zabaw (czyli można powiedzieć w miejscu bezpiecznym dla dzieci) podbiegł do Filipa i zaczął go nachalnie obwąchiwać. Filip bardzo się wystraszył, zaczął robić gwałtowne ruchy. Wcale mu się nie dziwię bo ja również się wystraszyłam pomimo, że pies nie był agresywny. Właścicielka z odległości kilkunastu metrów krzyczała,żeby się nie bać, bo nie ugryzie. Ale to jest zwierzę! Ma swoje instynkty, a dziecko może zareagować różnie. Jest wiele miejsc gdzie można puścić pupila bez smyczy, ale na pewno tym miejscem nie są place zabaw. O kupach, które pewnego razu znaleźliśmy w piaskownicy nawet nie wspomnę...

Zwierzęta są ważną częścią ludzkiego życia, często traktowane są jak pełnoprawni członkowie rodziny. Pamiętajmy jednak, że nie każdy pies jest z natury chętny do głaskania i nie każdy pies powinien być puszczany luzem w miejscach gdzie bawią się dzieci.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...