piątek, 20 stycznia 2017

Kosmetyki? Zrób je sama!

Sklepowe półki uginają się od kosmetyków. Każdy może znaleźć produkty dla siebie. Ale jak wybrać te najlepsze? Czy wyższa cena zawsze idzie w parze z jakością? Otóż nie.
Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że studiowałam chemię środków bioaktywnych i kosmetyków. Choć nie pracuję w swoim zawodzie i właściwie od kilku lat z chemią mam niewiele wspólnego, to jednak pewne rzeczy we mnie zostały. Takie małe zboczenie zawodowe-staram się zawsze przejrzeć skład kosmetyku zanim go kupię. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że jest mnóstwo substancji szkodliwych, które spotykamy w produktach, nawet tych z górnej półki (a czasem one mają gorszy skład, niż te dużo tańsze, serio!). Jako ciekawostkę powiem wam, że nawet w produktach dla dzieci zdarza się beznadziejny skład. Na studiach zrobiliśmy kiedyś analizę jednej z najpopularniejszych marek kosmetyków dla dzieci i niestety wyniki pozostawiały wiele do życzenia...
Jakie kosmetyki są więc najlepsze? Naturalne! Oczywiście w dzisiejszych czasach mało kto ma czas na to,żeby przyrządzać domowe kosmetyki. Ale od czasu do czasu warto zrobić sobie taką przyjemność i zafundować sobie pielęgnację 100% naturalną. Pewnie spytasz skąd wziąć produkty? Nic prostszego, wystarczy zajrzeć na stronę MIESZADEŁKO . Możecie tam kupić gotowe zestawy, jak i pojedyncze składniki.


Dzięki uprzejmości firmy w ostatnich dniach miałam okazję przetestować kilka produktów z ich sklepu. Otrzymałam: peeling z pestek malin, olej kokosowy, wosk pszczeli, olejek z pestek malin oraz olejek z orzechów włoskich. W paczce dostałam także gotowe receptury na kosmetyki. Takie przepisy są również do pobrania na stronie sklepu.


Zrobienie kosmetyku jest bardzo proste. Wystarczy zmieszać składniki w odpowiednich proporcjach i już możemy cieszyć się naturalną pielęgnacją. Receptur jest bardzo dużo! Ja wypróbowałam na razie tylko te, które otrzymałam w przesyłce, czyli peeling malinowy, serum olejowe, balsam do ciała, balsam do ust i maseczka do włosów.

Szczególnie przypadł mi do gustu peeling malinowy- gruboziarnisty i rewelacyjnie wygładzający skórę.
Bardzo spodobał mi się olej z orzecha włoskiego, który dzięki dodatkowi eterycznego olejku pomarańczowo-cynamonowego rewelacyjnie pachnie. Zwykle nie przepadam za kosmetykami o zapachu cytrusów, ale tu jednak to połączenie okazało się bardzo trafne.



Samodzielne robienie kosmetyków, to nie tylko fajna zabawa, ale również gwarancja naturalnej pielęgnacji, bez chemicznych dodatków, których ogrom znajduje się w kosmetykach sklepowych. Warto choć od czasu do czasu sięgnąć po takie produkty, choćby po to, żeby sprawić sobie trochę przyjemności.

Dziękuję firmie Mieszadełko-naturalne surowce kosmetyczne za możliwość przetestowania produktów.

 

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Zabawy z dzieckiem #18

Jakiś czas temu opublikowałam post z propozycjami na zabawy z wykorzystaniem katalogu odzieżowego. Post ten bardzo wam się spodobał, więc dziś wymyśliłam drugą część. Zapraszam do przeczytania i wspólnej zabawy z dziećmi:)

Część pierwszą zabaw znajdziecie w poście Zabawy z dzieckiem #17


1. Segregowanie ubrań

Na kartce narysowałam trzy "szafki". Z katalogu powycinałam różne ubrania. Zadanie Filipka polegało na poprzyklejaniu ubrań dla mamy, taty i dzieci.




Kubuś zamiast pomagać, to się przytulał;)



A to gotowa praca, Filipek jeszcze domalował coś od siebie:


2. Dorysuj tułów

Z katalogu wycięłam same głowy, przykleiłam na kartkę, a Filipek dorysował całą resztę.




3. Układanka

Z katalogu wycięłam stronę i pocięłam ją na paski. Filipek miał za zadanie ułożyć obrazek.






4. Dopasowywanie ubrań

Z katalogu wycięłam kilka różnych rzeczy, po czym odrysowałam je na kartce. Filipek przyporządkowywał wycięte obrazki do ich obrysu.







5. Grupowanie ubrań

Z katalogu powycinałam po kilka ubrań w czterech kolorach. Na kartce narysowałam cztery duże okręgi. Pierwsza część zadania polegała na posegregowaniu ubrań w grupy wg kolorów.






Następnie Filipek policzył elementy w każdej grupie i wpisał cyferki.



Na koniec zadałam Filipkowi pytania:
W którym zbiorze jest najmniej ubrań?
W którym jest najwięcej?
Pokaż dwa zbiory, w których jest po tyle samo ubrań.
Poszukaj w naszym pokoju po jednej rzeczy w każdym z tych kolorów.


6. Dorysuj brakujące połówki

Na kartce przykleiłam połówki ubrań, a Filipek dorysował brakujące części.





7. Zabawa z literkami

Wytnij z katalogu jakiś napis, każdą literkę osobno. Na kartce napisz ten sam wyraz. Zadanie dziecka polega na ułożeniu literek.



sobota, 7 stycznia 2017

5 rodzicielskich trików, które musisz znać

My, rodzice, to mistrzowie kombinowania, zgodzicie się? Dziś mam dla Was 5 prostych trików, które mogą wam się przydać.

1. Dmuchanie balonów
Na samą myśl o nadmuchaniu baloników na przyjęcie bolą cię płuca? Wykorzystaj do tego celu inhalator! Wystarczy, że podłączysz baloniki do rurki i problem masz z głowy


2. Kąpiel na wyjeździe
Jadąc z niemowlakiem na wakacje zastanawiasz się jak rozwiązać kwestię kąpieli? Samochód wyładowany po brzegi i nie ma gdzie wcisnąć wanienki. O tak, znam to doskonale! Zamiast wanienki weź więc ze sobą mały dmuchany basenik. Spełni funkcję wanienki bez żadnego problemu, a miejsca zajmie niewiele.


3. Jak osłonić dziecko przed słońcem w samochodzie?
Nic prostszego- wystarczy na szybie powiesić flanelową pieluszkę (trzeba ją przytrzasnąć szybą u góry). Dodatkowo w lecie pieluszkę moczymy w wodzie, więc ma funkcję podwójną- osłania dziecko od słońca (a w nocy od drażniących świateł latarni) i dodatkowo nawilża powietrze w samochodzie (oraz chłodzi, gdy zamoczymy ją w zimnej wodzie).


4. Zabawki w wózku
Idziesz z niemowlakiem na spacer i co chwila schylasz się, aby podnieść zabawkę wyrzuconą z wózka. Na bank to znasz. Aby rozwiązać ten problem wykorzystaj smycze reklamowe (takie do kluczy). Przyczepiam je do pałąka lub stelaża, a na nich zaczepiam zabawki. Mamy też przy wózku dodatkową smycz, za którą trzyma się Filipek podczas spaceru.


5. Jak podgrzać jedzenie w podróży?
Jadąc w dłuższą podróż z niemowlęciem powstaje problem podgrzania jedzenia dla malucha. Jeśli nie dysponujesz podgrzewaczem samochodowym możesz wykorzystać nasz sposób. Zupkę w słoiczku stawiamy pod maską na silniku- po kilku minutach obiadek jest bardzo ciepły. Oczywiście ten sposób można wykorzystać tylko do kupczych, zamkniętych słoiczków, do których na pewno nie przedostanie się żadne zanieczyszczenie! Nam ten sposób kilka razy pomógł w czasie dłuższej podróży. W lecie jedzenie dla dziecka można też zostawić na tylnej półce, lub z przodu przy szybie, wtedy nagrzeje się od słońca. Oczywiście tylko w czasie, kiedy samochód stoi na parkingu, nigdy podczas jazdy!


Jak Wam się podobają takie sposoby? Są wam znane, czy któryś poznaliście po raz pierwszy?

czwartek, 5 stycznia 2017

Radość na każdy dzień

Czy zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być szczęśliwym? Czy ty jesteś szczęśliwy w swoim życiu? Zamknij oczy i pomyśl chwilę...Usiądź wygodnie i wymień, co sprawia ci radość. Rodzina, praca, dom, pasje, sport. To sprawy, które przychodzą do głowy jako pierwsze. Ale czasem warto sięgnąć głębiej...

Co byś powiedział na to, żeby znaleźć słowo o radości na każdy dzień roku? Alessandro Pronzato tak zrobił- w swojej książce "Radość na każdy dzień" zebrał 366 krótkich opowiadań, aforyzmów, rozważań na temat radości. Dodam, że chodzi tu o radość chrześcijańską, głęboką, nie o wesołość czy dobry humor. Każdy miesiąc ma swoje hasło przewodnie, pod które ułożone są rozważania na każdy dzień. Radość codziennego odkrywania powodów do życia, radość z posiadania matki, radość modlitwy, radość działania na rzecz pokoju i wiele innych.
Myślę, że aby żyć naprawdę, pełnią życia, trzeba umieć patrzeć głębiej.  Nie skupiać się na tym co widoczne, co materialne, ale potrafić zajrzeć w głąb siebie, zrozumieć istotę życia i szczęścia. Nie jest to takie proste i czasem warto wspomóc się słowem innych. Jeśli masz w sobie chęć duchowego rozwoju, to ta książka jest dla ciebie.

Czy jest to łatwa lektura? Nie. Nie jest to książka, którą czyta się z zapartym tchem, nie da się (a przynajmniej ja nie potrafiłam) przeczytać kilkadziesiąt stron naraz. To raczej książka, do czytania po małym kawałeczku każdego dnia. Do przeczytania i rozważenia, zastanowienia się. Dla mnie to była trudna lektura, zdecydowanie gustuję w innym typie książek. Niemniej warto czasem wznieść się wyżej i spróbować popracować nad swoim rozwojem czy to intelektualnym, czy duchowym.





Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Oprawa: twarda
Liczba stron: 495
Rok wydania: 2016
Cena: 36,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa: tutaj



 

niedziela, 1 stycznia 2017

Pierwsze puzzle dla dziecka

Wraz z rozwojem naszego dziecka zmienia się repertuar zabawek odpowiednich dla malucha. Bobas wyrasta z grzechotek  i zaczyna sięgać po bardziej skomplikowane zabawy. Czasem zadajemy sobie pytanie jakie zabawki będą odpowiednie dla naszego dziecka i kiedy zacząć wprowadzać poszczególne elementy. Myślę, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, trzeba obserwować malucha i iść za jego potrzebami.
W pewnym momencie życia dziecka warto wprowadzić puzzle, które są nie tylko świetną zabawą, ale przede wszystkim bardzo rozwijają. Kiedy zacząć? Tego wam nie powiem- z jednym dzieckiem można przed roczkiem, z innym wiele miesięcy później. Dziś chciałabym Wam pokazać propozycje puzzli dla najmłodszych dzieci. Puzzli, od których warto zacząć przygodę z układaniem.
U nas jako pierwsze puzzle sprawdziły się dwie firmy- Czuczu i Trefl.



Czuczu- odkrywam koło
To chyba najprostsze puzzle dostępne na rynku. Kupiliśmy je Kubusiowi na Mikołaja i powiem, że jestem zachwycona. W pudełeczku znajduje się 8 kwadratów z wyciąganymi kółeczkami. Każdy obrazek jest dwustronny, więc łącznie mamy ich 16. Puzzle są bardzo grube i wytrzymałe. Ogromny plus za małe pudełko- denerwują mnie układanki, które mają duże pudło, a w środku małe elementy. Kilka takich pudełek i brakuje miejsca na półce. Czuczu ma opakowania odpowiednie do zawartości i to duża zaleta tej firmy. Kubuś póki co nie układa jeszcze obrazków, za to lubi je rozrzucać i oglądać. W serii są jeszcze Odkrywam trójkąt oraz Odkrywam kwadrat.





Druga propozycja od Czuczu to Puzzle do pary-Zwierzątka. Nasz zestaw wygrałam w konkursie, kiedy Filipek miał niecały rok. Pomimo bardzo intensywnego używania (Filip je uwielbiał i układał codziennie) praktycznie nie widać żadnych śladów, puzzle się nie zniszczyły, ani nie porozklejały. Są bardzo wytrzymałe! W zestawie znajduje się 10 obrazków zwierząt- każdy złożony z dwóch elementów. W serii są również puzzle do pary-pojazdy.



Druga firma, która gości u nas w domu to Trefl, a konkretnie seria Trefl Baby-Moje pierwsze puzzle. Jeden zestaw dostał kiedyś Filipek, drugi dostał Kubuś na tegoroczną gwiazdkę. W każdym z zestawów znajdują się cztery obrazki do ułożenia. Każdy z nich złożony jest z innej liczby elementów-2,3,4 i 5. Puzzle są grube i solidne, podobnie jak te z Czuczu nie uległy zniszczeniu pomimo tego, że Filipek układał je bardzo często. Obrazki są duże i kolorowe, a w serii jest dużo różnych tytułów. Kubuś jeszcze nie jest zainteresowany układaniem, za to rozrzucaniem jak najbardziej;)


Filipek, pomimo tego, że ma już całą kolekcję puzzli dopasowanych do swojego wieku, to lubi czasem wrócić do tych pierwszych.


A jak to wygląda cenowo? Muszę powiedzieć, że bardzo korzystnie.
Czuczu Odkrywam Koło- ok. 16-23 zł
Czuczu Zwierzątka do pary- ok. 13-15 zł
Trefl Baby- 14-20 zł
Ja zawsze takie rzeczy, a także wszelkie książeczki dla dzieci i dla siebie kupuję w księgarni internetowej Aros-mają korzystne niskie ceny oraz tanią wysyłkę (2,99 zł do kiosku ruchu). Mogę polecić z czystym sumieniem.

Czy wasze maluszki lubią układać puzzle? Od jakich puzzli rozpoczęliście swoją przygodę?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...