poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Mój przyjaciel Bóg Poradnik dla dzieci

Właśnie przeżyliśmy święta Wielkanocne. Szykowaliśmy pisanki, piekliśmy ciasta i zabraliśmy nasze dzieci na święcenie koszyczków. Czy jednak wśród tych wszystkich zwyczajów i przygotowań pamiętamy o tym, co najważniejsze? Czy tłumaczymy naszym dzieciom o co tak naprawdę chodzi?
Nie jest to łatwe. Jak rozmawiać z dziećmi o Bogu? Jak im wytłumaczyć to, co tak naprawdę nawet dla nas dorosłych jest jedną wielką Tajemnicą? Kiedy i od czego zacząć? Opowiadanie o cierpieniu Jezusa raczej nie jest dobrym pomysłem w przypadku małych dzieci. Lepiej zacząć od łatwiejszych spraw, stworzyć dzieciom obraz Boga-Ojca. Aby ułatwić sobie to zadanie warto sięgnąć po książki religijne. Dziś chciałabym Wam pokazać jedną z nich.

"Mój przyjaciel Bóg. Poradnik dla dzieci" to nowość, która ukazała się nakładem wydawnictwa Promic. Jest to krótka, zaledwie 32 stronnicowa książeczka, która w prosty sposób przybliża dzieciom postać Boga Ojca.
Bóg jest tutaj przedstawiony jako najlepszy przyjaciel. Na kolejnych stronach najmłodsi czytelnicy poznają Jego cechy. Dowiadują się, że przy Bogu zawsze mogą czuć się swobodnie, nie muszą martwić się niepowodzeniami. Że mogą z Nim rozmawiać, a nawet się bawić. Dzieci mogą poczuć Jego obecność i spotkać się z nim np. w modlitwie lub po prostu obserwując piękno świata. Pan Bóg-przyjaciel jest naprawdę blisko, pomaga, troszczy się i kocha każdego bezwarunkowo.

Książka podzielona jest na kilka króciutkich rozdziałów napisanych prostym językiem, idealnym dla dzieci. Jest tu dużo kolorowych ilustracji, co sprawia, że to idealna lektura dla tych najmłodszych czytelników.
Książka jest nie tylko atrakcyjna wizualnie, ale przede wszystkim mądra i wartościowa. Warto takie pozycje mieć w domowej biblioteczce.

Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Rok wydania: 2017
Oprawa: miękka
Liczba stron: 32
Cena: 14,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa znajduje się tutaj






środa, 12 kwietnia 2017

Zabawy z dzieckiem #22

Witam Was w kolejnej odsłonie cyklu Zabawy z dzieckiem . Mam nadzieję, że spodobają Wam się nasze propozycje i wykorzystacie je w waszych domach.

1. Poszukiwanie króliczków

Z tekturki wycięłam ok 20-30 króliczków. Następnie pochowałam je w całym pokoju, a zadaniem chłopców było ich szukanie. Zabawa okazała się strzałem w dziesiątkę! Obaj mieli wielką frajdę podczas szukania króliczków. Kubuś ciągle krzyczał "ki kik ki kik" :D Oczywiście tak im się spodobało, że musieliśmy bawić się kilka razy. Później zamieniliśmy się rolami- Filipek chował, a ja szukałam (chociaż nie mógł wytrzymać i wszystkie mi pokazywał). Polecam bo zabawa jest idealna i dla czterolatka i dla póltoraroczniaka.







2. Poszukiwania na spacerze

Filipek bardzo lubi wykonywać różne zadania. Często na spacerze zadaję mu zagadki, żeby odnalazł jakąś rzecz. Tym razem podeszliśmy do sprawy bardziej profesjonalnie. Na tekturce narysowałam Filipkowi różne elementy do odnalezienia- autobus, kwiatek, robaczka, śmietnik, psa, rower, drzewo z listkami, ptaka. Kiedy coś zobaczył odznaczał to. Bawił się świetnie. Cały spacer nosił tekturkę pod pachą, a kiedy zobaczył coś z listy, zatrzymywał się, kładł na tacce w wózku i odznaczał. Bardzo mu się to spodobało i już wiem, że będziemy częściej tak się bawić. Można to wykorzystać także w podróży i na pewno skorzystamy w czerwcu, jadąc nad morze.






3. Rysowanie pisanek

To zabawa, która króluje u nas co roku przed Wielkanocą. Wycinam Filipkowi z tekturki jajka a on je ozdabia. Potrafi na tym rysowaniu spędzić naprawdę dużo godzin!




-Mamo narysowałem na pisance dla Ciebie śmieciarkę
-ojej naprawdę? zawsze marzyłam, żeby mieć pisankę ze śmieciarką
-Naprawdę o tym marzyłaś? Jejku ale fajnie! Kuba słyszałeś? Mama zawsze marzyła o pisance ze śmieciarką i ja jej marzenie spełniłem.
Kocham to dziecięce branie wszystkiego na serio:D

4. Zabawy z sylabami

Filipek zna już większość literek i zaczyna rwać się do czytania. Powoli więc wprowadzamy elementy czytania do zabawy. Zaczęliśmy od prostych słów podzielonych na dwie sylaby, które Filipek łączy. Powoli będę mu dokładała kolejne słówka. Pochwalę się jeszcze, że Filip potrafi już sam, bez podpowiadania napisać "mama, tata, Filip".




5. Puzzle z plakatu

Bardzo prosta rzecz. Wystarczy duży w miarę sztywny obrazek pociąć tak, aby powstały puzzle. Największa zaleta tej zabawy- bez żalu można później wyrzucić;)




Jak Wam się podobają nasze propozycje? Korzystacie czasami z naszych zabaw? Zapraszam do całego działu tutaj

niedziela, 9 kwietnia 2017

Humor słowny #12

Mój zeszyt zapełnił się kolejnymi powiedzonkami Filipka, więc dziś czas na trochę humoru.

Na początek nasza rozmowa na bardzo poważny temat- skąd się biorą dzieci?
Filip: -Mamo, uródź jeszcze jedno dziecko
Ja: - ale wiesz ja nie chcę następnego, na razie wy mi wystarczycie
-Mamo, a skąd się bierze takie dziecko?
-Tata musi bardzo mocno przytulić mamę i wtedy włożyć jej do brzuska takie ziarenko.
-Ty zjadłaś dziecko??!!!

Po powrocie taty z pracy:
-Tato zrób mamie jeszcze jednego chłopca!
Po chwili:
-Tylko tym razem zrób grzecznego.


Filipek był niegrzeczny w przedszkolu i uderzył swoją panią. Po powrocie rozmawiamy:
-Filipku dlaczego uderzyłeś panią Wiolę? Jak to było?
-Pani podszedła do mnie i ją uderzyłem.
-Ale za co?
-za darmo.


Filipek znalazł różaniec. Kiedy wytłumaczyłam mu do czego służy poprosił, żeby się z nim pomodlić. Więc mówię mu "Zdrowaś Mario" a on powtarza każdy wers. W pewnym momencie ja mówię:
-Módl się za nami grzesznymi
A Filip powtarza:
-Módl się za nami grzecznymi...:D


Filipek opowiada:
-Pani w przedszkolu przychodzi na angielski z komputerem. To jest dla mnie masa!


Filipek prosi tatę o przyniesienie mu książek. Krzysiek nie reaguje, więc w końcu mówię do niego, żeby przyniósł te książki. Kiedy poszedł Filip do mnie:
-Jakbyś ty mu nie powiedziała, to by się nie domyślił księcio.


Filip o tatusiu:
-Tata to jest jeszcze takie dzieciątko...

Filipa rozważania:
-Ja jestem bardzo mamusiowy. Ale nie aż tak bardzo, żeby nie chodzić do przedszkola.


-Tato pobawmy się. Ja będę antybiotykiem, a ty bakterią. Zabiję cię bakterio!


Filip opowiada tacie:
-Ja napsociłem i mama mnie opierdziła


-Mamo boli mnie ręka. Ale to nie jest normalne bolenie.


Przy obiedzie:
-Nie będę jadł pomidora, bo nie lubię tej marchewki.


W niedzielę rano rozmawiamy o tym, że K.musi pójść do spowiedzi. Filipek zapytał co to znaczy, więc tata mu mniej więcej opowiedział. Wracam z Filipkiem z mszy i mówię mu:
-Musimy szybko wracać, żeby tatę zmienić przy Kubusiu, żeby zdążył do kościoła.
A Filip na to:
-Noooo, bo musi się wyskarżyć księdzu.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Trzy wiosenne prace plastyczne

W ostatnich dniach moi chłopcy wykonali trzy wiosenne prace plastyczne.

1. Przebiśniegi

Do wykonania obrazka wykorzystaliśmy płatki kosmetyczne oraz papier kolorowy.




2. Owieczki

Owieczki to praca plastyczna, którą z radością wykonał czterolatek i półtoraroczniak. Z Internetu ściągnęłam szablon owieczki, który następnie odrysowałam na sztywnej ciemnej kartce. Chłopcy malowali swoje owieczki pastą do zębów.







3. Kurczaczki

Podobnie jak owieczki szablon znalazłam w Internecie, a następnie przerysowałam go na sztywną kartkę. Chłopcy malowali kurczaczki farbami, ale bez użycia pędzelka:)






Uwielbiam jak tak pracują razem przy stoliku:)

czwartek, 30 marca 2017

Czy przedszkole=chorowanie?

U nas niestety tak!

Filipek zanim poszedł do przedszkola bardzo mało chorował. Przez 3,5 roku swojego życia zaliczył ze 4 lekkie wirusówki i ospę (przyniesioną z przychodni tak na marginesie). Nigdy nawet nie brał jakiegoś konkretnego leku. Szczyciłam się tym, że ma taką super odporność. O ja naiwna! To nie jego odporność była super, tylko brak styczności z tymi wszystkimi patogenami...

Od końca sierpnia zaczął przedszkole i wtedy się zaczęło. Najpierw jakaś wirusówka, zaraz po tym zapalenie ucha i pierwszy w życiu antybiotyk. A potem to już prawdziwa jazda bez trzymanki- 3 dni przedszkola i zaraz katar, kaszel i dwa tygodnie w domu (niedawno pani dyrektor przedszkola uświadomiła mnie, że z katarem powinnam go puszczać i niepotrzebnie za każdym razem siedział w domu). Początkowo Kuba zarażał się tylko katarem, ale z czasem zaczął łapać już wszystko.

Na dobre zaczęło się od grudnia, a w styczniu zaliczyliśmy już kolejny antybiotyk na początek zapalenia płuc. Zrobiliśmy ponad miesiąc przerwy od przedszkola. Od marca poszedł, zaliczył wirusówkę a po kolejnym tygodniu następne zapalenie płuc i antybiotyk. Dziś właśnie byliśmy na kontroli i nareszcie Filip jest zdrowy. Kuba jeszcze walczy z kaszlem, ale udało się bez antybiotyku.

Większość zimy przesiedzieliśmy w domu, to jest horror. 24 godziny na dobę w czterech ścianach z dwójką zasmarkanych kaszlących dzieci. Zwariować można! Inhalacje, leki, dziesiątki chusteczek...
Plus jest taki, że mamy wspaniałą panią doktor, która antybiotyki zapisuje naprawdę w ostateczności. Zawsze próbuje chłopców wyciągnąć z choroby łagodniejszymi metodami. Stosujemy inhalacje, bańki (oczywiście bezogniowe!). Rewelacyjnie sprawdza się u nas moczenie nóżek w ciepłej wodzie z solą epsom i imbirem.

Niestety Filipek musi mieć znowu przerwę od przedszkola.Choć on kocha tam chodzić, nie chcę rujnować mu zdrowia. Powiesz pewnie, że dziecko musi się wychorować, ale ja jestem innego zdania. Szkoda mi ich dzieciństwa. Chcemy biegać po dworze i kopać piłkę, a nie kisić się w domu. Liczę na to, że wraz z nadejściem ciepła choroby trochę odpuszczą. Mamy też zastosować kurację preparatem Entitis. Spróbujemy, bo naprawdę brak mi już sił do tych wszystkich chorób. Do przedszkola Filipek wróci dopiero w maju.

Kiedy zapisywałam Filipka do przedszkola liczyłam się z tym, że będzie chorował. Nie sądziłam jednak, że aż tak bardzo! Może gdyby inni rodzice bardziej odpowiedzialnie podchodzili do zdrowia dzieci i nie puszczali chorych maluchów sytuacja wyglądałaby inaczej. Rzeczywistość niestety wygląda tak jak wygląda, dzieci z gilami z nosa, kaszlem, niewyraźne, a niekiedy nawet z gorączką to przedszkolna  norma...
A dla nas normą stało się ciągłe siedzenie w domu, smarkanie i kaszel:( Tak więc jeśli puszczasz do przedszkola swoje chore dzieci to zastanów się przez chwilkę ile dzieci dzięki tobie zaliczy kolejne leki i tygodnie zamknięcia w domu.

A na koniec nasz Pan Misio Inhalator, na którego już patrzeć nie mogę;) Moi chłopcy zresztą też.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...