sobota, 25 marca 2017

Mama czyta- "Ewangelia według gangstera"



W ostatnim czasie, kiedy dzieci już zasnęły, wieczory uprzyjemniała mi bardzo ciekawa książka. Książka, która wciągnęła mnie od pierwszej strony- "Ewangelia według gangstera" wydana przez wydawnictwo Promic.
Już sam tytuł jest intrygujący, prawda? "Ewangelia" i "gangster" jakoś nie specjalnie do siebie pasują. Okazuje się jednak, że życie pisze nieprzewidywalne scenariusze. Życie, a raczej Ten, który to życie stworzył...

Autorem, a jednocześnie bohaterem powieści jest John Pridmore. Poznajemy go jako londyńskiego gangstera, bezwzględnego, nie mającego żadnych zahamowań. Włamania, bójki, narkotyki, przygodny seks, tak wyglądało jego życie. Głęboko poraniony w dzieciństwie przez rozwód rodziców odreagował popadając w egzystencję pełną zła i przemocy. Staczał się na dno, aż pewnego dnia jego życie się odmieniło. John nawrócił się! Dzięki Bożej łasce porzucił swoje dotychczasowe zachowania i wszedł na ścieżkę pełną wiary i miłości. Stał się gorliwym głosicielem Ewangelii. Rozpoczął życie we wspólnotach, prowadził rekolekcje, a przede wszystkim uwierzył, że Bóg mu wybaczył i dał drugą szansę.

Książka jest niesamowitym świadectwem, które pokazuje, że nigdy nie jest za późno aby odmienić swoje życie. Wystarczy uwierzyć i otworzyć się na Bożą miłość. Skłania do refleksji. Czyta się ją bardzo dobrze i tak jak napisałam wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Polecam!

Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 360
Okładka: miękka
Cena: 28,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa tutaj



niedziela, 19 marca 2017

Skąd się bierze piasek w nerkach? Historia prawdziwa...

Kilka miesięcy temu miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć ataku kolki nerkowej. Ból niesamowity, aż do wymiotów. Nie życzę najgorszemu wrogowi. Na szczęście cała akcja trwała u mnie pół godziny. Lekarz rodzinny dał mi skierowanie na usg, które na szczęście nic nie wykazało.

Kilka dni temu mama pyta mnie o to badanie:
-a wtedy na tym usg to co ci wyszło?
-no właśnie nic, lekarz powiedział, że albo był kamień i wyszedł, albo to "tylko"piasek w nerce
Na co z pokoju odzywa się Filip:
 -mamo.....,bo ja już wiem czemu cię wtedy tak bolało. To wszystko przeze mnie! W lecie jak byliśmy na placyku to ja ciebie obsypałem piaskiem, potem cię poklepałem łopatką i to na pewno wtedy ty ten piasek łyknęłaś! To wszystko moja wina!

Także kochani, uważajcie na placu zabaw i nie łykajcie piasku;)

środa, 15 marca 2017

Biuro Cudów, czyli kolejne spotkanie z Antkiem i jego Aniołem.

Na blogu już kilka razy mieliście okazję przeczytać recenzje książek "Twój Anioł z nieba", które ukazały się nakładem wydawnictwa Promic. Są to urocze, niezbyt długie opowiadania dla dzieci, w których głównym bohaterem jest mały Antek oraz jego Anioł Stróż. Dziś chciałaby pokazać Wam szóstą część cyklu, czyli "Biuro Cudów".


Tym razem większość akcji koncentruje się wokół Anioła. Otrzymał on od Antka list z prośbą o pomoc. Okazało się, że Antek modlił się za swoją mamę, której groziła utrata pracy. Chłopiec bardzo się przejął i poprosił o pomoc swojego Anioła. Anioł Stróż, jeszcze niedoświadczony zwrócił się o pomoc do swojego Wychowawcy. Co z tego wynikło? Czy prośba chłopca została wysłuchana? I gdzie w ogóle trafiają takie modlitwy? W jaki sposób są rozpatrywane? Tego wszystkiego młodzi czytelnicy mogą dowiedzieć się na kartach książeczki.
Opowieść, tak jak poprzednie części wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Napisana jest zabawnym, zrozumiałym językiem, a także sporą czcionką- to idealna książka dla dzieci, które już samodzielnie czytają.
To nie tylko opowiadanie dla dzieci, ale także piękna szkoła dobra i wartości. Młodzi czytelnicy mogą dowiedzieć się, że w każdej sytuacji można odnaleźć dobre strony i nie zawsze to co z pozoru jest niekorzystne, rzeczywiście takie się okazuje. Czasem smutne wydarzenia niosą za sobą nowe szanse i pozytywne aspekty.
Książeczka jest godna polecenia, myślę, że warto takie tytuły mieć w dziecięcej biblioteczce. Wartości, które przekażemy naszym dzieciom zaowocują w przyszłości.


Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Liczba stron: 64
Rok wydania: 2017
Okładka: miękka
Cena: 14,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa kliknij



piątek, 3 marca 2017

Humor słowny #11

Jesteście gotowi na solidną dawkę humoru? To zapraszam;)

-Filip musimy Ci włosy obciąć.
-czemu?
-bo już masz bardzo długie
-i będę głupi jak dziewczyna?


Filip ogląda misia Uszatka.
-Wiesz Filipku, ta bajka już stara jest. Ja ją oglądałam jak byłam dzieckiem
-Nooo, to bardzo stara...


Filip do Kuby, jak ten go zdenerwował:
-Nie lubię Cię! Nie jesteś moim bratem! Jesteś Ko-szma-rny!


Któregoś ranka podczas ubierania się stwierdził:
-wszystkie spodnie ze mnie wyrastają


Rozmawiam z mamą przez telefon i żalę się na chłopców.
-Ciągle tylko biją się, walczą...
Na to odzywa się Filip:
-bo my jesteśmy walcuchy


-Mamo ta bajka o Księżniczce Zosi to jest taka porąbana bajka, prawda?

-Mamo, rzęs mi się zagiął!

-Kuba to jest ostatnio taki pożądliwy (miał na myśli, że Kuba jest porządny, bo często sprząta)

Filip do Kuby:
-Znowu coś zeżarłeś, ty mały śmietniku?

-Tata mnie wychowuje na złe dziecko


Kuba się przewrócił pchnięty przez Filipa. Słyszę a Filip mówi do niego:
-no cicho, nie bec, psesies to był tylko drobny wypadek


Rozwiązujemy książeczkę. Mówię do Filipka:
-teraz narysuj jabłka
-a mogą być spleśniałe?
-spleśniałe? Nie no ładne narysuj
-A mogą być niedokwitłe?


-Mamo, mogę iść do Mikołaja? (kolega Filipka mieszkający w tym samym bloku)
-Nie dziś nie możesz
-Ale Mikołaj był wczoraj u mnie, to wypada, żebym ja się teraz zaprosił do niego


Filip do Kuby:
-Kubaaaaa, chodź na pogadankę


-Mamo dziewczyny już się za mną oglądają. Ja nie jestem jeszcze na to przygotowany.


Kubuś nosi jakąś zabawkę śrubokręt. Ja do niego:
-Kubuś, chodź ci pokażę jak się naprawia
Na co Filip z politowaniem:
-A ty cokolwiek umiesz naprawiać mamo?


Tata w zabawach w Tabalugę, jest Arctosem. Któregoś dnia, kiedy był w pracy Filip mówi do Babci:
-Babciu, pobawimy się w Tabalugę? W odcinek bez Arctosa


Filip je na obiad kluski z jagodami. Nagle stwierdza:
-mam zakalec!
-gdzie? w makaronie?
-nooo, albo w jagodach


Któregoś dnia przy śniadaniu nam oznajmił:
-Ta Pani w przedszkolu to jest taka głupia. Ona chce, żebym ja dotknął językiem do nosa. Co ona myśli? Że ja jestem krową?


Ja do Filipa:
-Filip nie oszukuj, bo ci urośnie nos jak u Pinokia
-i będę miał taki długi jak twój?


-Mamo, a czemu wy pijecie kawę a ja nie?
-bo jesteś dzieckiem, dzieci nie piją kawy
-Nie mów tak, bo mi tylko sprawiasz przykrość. Ty jesteś taka schamska!


Filip czyści mokrą chusteczką krzesełko do karmienia. Babcia, czyli moja mama do niego:
-Filip, co robisz?
A Filip:
-myję, ciołku, nie widzisz?


Dziś mi oznajmił, że powiedział Paniom w przedszkolu, że mają go nie przytulać, bo mama nie lubi jak pachnie innymi kobietami:D


Coraz lepsze ma te teksty i musimy się bardzo pilnować, co przy nim mówimy. Niby nie słucha, a w najmniej oczekiwanym momencie potrafi wszystko powtórzyć.  Jest wesoło;)
A jakimi śmiesznymi powiedzonkami zaskoczyły was wasze dzieci?



wtorek, 28 lutego 2017

ZooPark 2017

W niedzielę wybrałam się z Filipkiem na Lubelską Wystawę Zoologiczną Zoopark. Chciałabym napisać kilka słów o tym wydarzeniu.
Bilety kupiłam online kilka dni wcześniej, aby uniknąć stania w kolejkach (a były ogromne!). Na wystawę pojechaliśmy w niedzielę rano, aby uniknąć największych tłumów. I faktycznie to było dobre posunięcie, bo jeszcze mogliśmy wszystko w miarę sprawnie obejrzeć. Koło południa było już bardzo ciasno! Na wystawę pojechałam z Filipkiem autobusem, co było dla niego dodatkową atrakcją.
Wydarzenie odbywało się w hali targowej. Przybyło mnóstwo zwierząt- psy, koty, gryzonie, kuce, konie, lamy, wielbłąd, króliki, fretki, węże i wiele innych. Filipek chętnie wszystkie oglądał i niektóre głaskał. Bardziej jednak interesowała go strefa zabaw dla dzieci, gdzie na najmłodszych czekało sporo atrakcji. Filip układał klocki, bawił się wagą, grał w piłkę i rysował.
Czy było warto? I tak i nie, z przewagą tego drugiego.
Właściwie jedyny plus to możliwość obejrzenia różnych zwierząt, pokazania dziecku czegoś nowego. Takie wydarzenia są dla dzieci ogromną atrakcją, ale gdyby nie strefa zabaw Filip po półgodzinie byłby znudzony. Niestety minusów jest znacznie więcej.
Po pierwsze, to co dla nas wydaje się świetną rozrywką dla zwierząt jest po prostu MĘCZARNIĄ. Dwa dni poupychane w ciasnych klatkach, a dookoła tysiące ludzi. Zapachy, hałas, tysiące rąk, które chcą dotknąć. Naprawdę szkoda mi było tych zwierzaków, bo całe to wydarzenie to dla nich ogromny stres.
Do tego stoiska z balonami, które co chwilą pękają powodując dodatkowy hałas.
Bilety także nie należały do najtańszych, a i tak za dodatkowe atrakcje trzeba było dopłacać (np. malowanie buziek czy zabawa na dmuchańcach, nie wspominając już o parkingu, który podobno kosztował 15 zł!). Tysiące ludzi, ścisk, hałas, awanturujące się dzieci, ciężko było się dopchać, aby zobaczyć niektóre rzeczy.
Na wystawie byłam pierwszy raz i raczej ostatni. Nie lubię takich tłumów. Lubię zwierzęta, ale przykro mi, kiedy pomyślę o tym jak się męczą. Filipkowi natomiast bardzo się podobało, ale to oczywiste, że dla dzieci takie wydarzenia są atrakcyjne. Mimo wszystko cieszę się, że pojechaliśmy, spędziliśmy razem dzień i przekonaliśmy się jak to wszystko wygląda w praktyce.










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...