poniedziałek, 30 maja 2016

Długi weekend

Za nami długi majowy weekend, w którym pogoda naprawdę nas rozpieściła. Nareszcie się zrobiło się bardzo ciepło, wręcz upalnie. Tyle na to czekałam! Spędziliśmy ten czas rodzinnie, mąż miał wolne więc mogliśmy wypocząć razem.
W czwartek w Boże Ciało, wieczorem wybraliśmy się na Koncert Chwały. Jest to koncert muzyki chrześcijańskiej, odbywający się w naszym mieście każdego roku. Niestety tym razem nie do końca byłam zadowolona. Nie dość, że zrobiło się chłodno, to jeszcze dużo gadali zamiast śpiewać i Filipek trochę się nudził. Ciągnął nas do domu, choć wcześniej z niecierpliwością czekał na to, kiedy pojedziemy i będzie mógł potańczyć. Na szczęście Kubuś spał, więc mieliśmy o jednego marudę mniej.
W piątek wybraliśmy się do mini zoo w Leonowie. Pisałam wam o tym miejscu już rok temu (tu post ) Troszkę tam się teraz zmieniło- jest odmalowane, zniknęły wielbłądy, za to przybyły hamaki:) Filip karmił zwierzątka, poznał nowego kolegę z którym się bawił i hasał po tej ogromnej przestrzeni. Żałowałam, że nie wzięliśmy koca, żeby zrobić sobie piknik na trawie. Ogólnie jest to bardzo fajne miejsce, które polecam na rodzinny wypoczynek.










W sobotę wybraliśmy się do teściów, gdzie miło spędziliśmy czas gawędząc na podwórku i ganiając za Filipem. Ja nie wiem skąd on ma takie pokłady energii w sobie!
Niedzielę spędziliśmy na działce. Cały dzień na świeżym powietrzu, grill, lenistwo na kocu...Chyba nie muszę nic więcej dodawać:D
A już za tydzień wyruszamy nad morze! Oj nie mogę się doczekać, choć jednocześnie czuję lekki stres na myśl o takiej wyprawie z dwójką dzieci.
A wy jak spędziliście długi weekend?




czwartek, 26 maja 2016

Mama czyta- "W cieniu kaplicy"

Jakiś czas temu zaprosiłam was w podróż do czasów średniowiecza, a konkretnie do książki "Niespokojne kości" Melvina R.Starr. Poznaliśmy tam Hugha, ówczesnego medyka, który otrzymał bardzo ważne zadanie od możnego Lorda. Dziś chcę Wam opowiedzieć o drugiej części przygód tego bohatera, opisanych w książce "W cieniu kaplicy".


Tym razem Hugh ponownie musi rozwikłać zagadkę dwóch morderstw, które zostały popełnione na terenach lorda Gilberta, na których medyk jest rządcą.Najpierw znaleziono ciało Alana, nadzorcy folwarcznego. Wszystko wskazywało na to, że został rozszarpany przez wilka, ale....od wielu lat na tych terenach nie było wilków. Później zabity został Henry, niezbyt lubiany mieszkaniec wsi. Odnalezienie sprawcy nie jest łatwe, bo dowodów mało, a i prowadzenie śledztwa okazuje się dla chirurga niezwykle ryzykowne. Ledwo uszedł z życiem kiedy próbował wytropić mordercę. Równolegle do toczonego śledztwa obserwujemy też perypetie sercowe Hugha. Kobieta do której pałał uczuciem wyszła za innego, ale lekarz nie ustaje w poszukiwaniach. Może nawet trafił w końcu na tą jedyną? O nie nie, tego wam nie powiem.
To co najbardziej urzeka w tej książce to czasy, w których osadzona jest cała akcja. Mam słabość do powieści historycznych. Do tego świetnie nakreślona główna postać- Hugha nie sposób nie lubić. Bardzo dobrze oddane realia epoki, ciekawe opisy (szczególnie zabiegów medycznych brrrrr), dużo dialogów, lekka narracja to wszystko sprawia, że książka jest po prostu świetna.Czytałam ją z równie wielką przyjemnością, jak pierwszy tom. Jeśli lubicie tego typu powieści, to koniecznie przeczytajcie!

Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 360
Okładka: miękka
Cena: 38,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa klik





poniedziałek, 23 maja 2016

Zawsze wesoło z Biedronką Fionką

Biedroneczki są w kropeczki...i mają w sobie coś takiego, że chyba każdy je lubi. Mój Filipek zawsze jak znajdzie biedronkę, to nosi ją, głaska i często zabiera do domu. Biedronka to taki wesoły pozytywny owad:) Dlatego też Filipkowi bardzo przypadła do gustu książeczka o uroczej biedroneczce Fionce.


Pamiętacie jak w dzieciństwie liczyło się kropki biedronkom, żeby sprawdzić ile mają lat? Biedronka Fionka z opowiadania ma właśnie problem z kropkami- wyrastają jej dwie nowe. Niestety od tego bolą skrzydełka i Fionka, pod troskliwym okiem mamy musi leżeć w łóżku. Ale na dworze jest tak pięknie, tak wiosennie...Biedroneczka lekceważy polecenie mamy i razem z motylkiem wymyka się z domu. Niestety wkrótce spadł deszcz i Fionka została sama. Na szczęście z pomocą przyszła jej sympatyczna mrówka.

"Zawsze wesoło z biedronką Fionką" to przesympatyczna książeczka, która spodoba się każdemu dziecku. Jest ciekawa, krótka i baaaaaardzo kolorowa. Płynie z niej też ważna dla dziecka nauka, że trzeba słuchać mamy i pod żadnym pozorem nie wychodzić samemu.

Filipowi ta książeczka bardzo się spodobała. Polecamy! W ofercie wydawnictwa jest jeszcze kilka innych opowiadań z serii "Biedronka Fionka"

Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Siedmioróg
Oprawa: miękka
Liczba stron: 16
Cena: 7,99 zł
Książka na stronie wydawnictwa: klik



 

niedziela, 22 maja 2016

Humor słowny #3

Kolejna garść Filipkowych powiedzonek:)

-Filipku, jaką przytulankę weźmiesz sobie dzisiaj do spania?
-Kubusia

-Filip nie stukaj!
-Ja nie stukam, ja wydaję dźwięki

Tata do Filipka:
-Filipku, a ty wiesz, że jesteś chrześcijaninem?
Na co Filip:
-Nieprawda! Mama sama jest...chrzęścinką janinką

Kiedy zdenerwował się na babcię odpowiedział jej:
-Nie będziesz już mamą mojej mamy

Filipek biegł do łazienki i przewrócił się. Tak to skomentował:
-Jestem wkurzony na tą podłogę! Ta podłoga mnie poślizgnęła.
I po chwili znowu:
-Biegnąłem siku i podłoga mnie poślizgnęła! I bum! Ja powiedziałem coś tej podłodze!

Kiedy tata zgodził się zabrać Filipka do piwnicy, usłyszał:
-Ty jesteś taki dobry tatuś, który jest dobry i zna się na dzieciach

Filipek ma fazę na bajkę Tabaluga. Ciągle bawi się, że jest Tabalugą, a tata Arctosem. Kiedy tatuś mu coś podpadł usłyszał:
-ty stary bałwanu!

Rozmawiamy z dziadziem przez telefon i ten mówi, że do nas przyjedzie i przywiezie nam jajka ze wsi. Po skończonej rozmowie, Filip wkurzył się, że dziadek za szybko się rozłączył i powiedział
-niech dziadek do nas nie przyjeżdża, niech sam sobie zje te jaja

Kiedy Filip jest nie w humorze, wszystko mówi na przekór np.dodaje wszędzie nie, albo zgrubia wyrazy np. nie mama tylko mamucha, dziadek to dziad itd.  Ostatnio kiedy siedział wkurzony zaproponowałam mu mówienie wierszyka o jamniczku ("Popatrzcie na jamniczka, wyturlał się z koszyczka"), zaczęłam:
-Popatrzcie na...
A Filip dokończył
-brzydkiego jama

Ostatnio mówię do Kubusia coś w stylu "ty moja żabo mała"
Na co Filip:
-to nie jest żadna żaba, to jest mój skarbeń

Filip do mnie:
-mamo, my chcemy mieć siostrzyczkę. Brakuje nam jeszcze siostrzyczki. Może nam urodzisz na przykład na swoje urodziny?

Filip o chrzcie Kubusia:
-pójdziemy do kościoła i ksiądz poświęci Kubusia

Jakimi śmiesznymi powiedzionkami zaskoczyły was ostatnio dzieciaczki? :)

poniedziałek, 16 maja 2016

Chrzest Święty Kubusia

15 maja 2016 rok- bardzo ważna data dla Kubusia i całej naszej rodziny. Tego dnia, w święto Zesłania Ducha Świętego, mój młodszy synek przyjął Chrzest Święty.


Wszystko udało się znakomicie. Kubuś przespał pół mszy, pod koniec kazania obudziłam go, żeby później nie przeszedł szoku będąc chrzczonym od razu ze snu. Obudził się w bardzo dobrym humorze, śmiał się i wszystkich zaczepiał. Podczas samego Sakramentu, przy polewaniu wodą  śmiał się do księdza:) Bałam się, że będzie płakał, ale nic takiego się nie zdarzyło. Do końca mszy był w znakomitym humorze, zaczął popłakiwać dopiero przy ostatnich zdjęciach, miał już chyba dość pozowania i przechodzenia z rąk do rąk. Niestety było dość zimno i zdjęcia musieliśmy zrobić w kościele.
Po mszy wszyscy goście byli zaproszeni do naszego mieszkania na obiad i małe przyjęcie.
Obaj moi chłopcy byli bardzo grzeczni.
Niestety Filipek był chyba zbyt lekko ubrany i bardzo nam się pochorował:( Męczy go katar i kaszel, mam nadzieję, że szybko mu przejdzie. Mam wyrzuty sumienia, że nie ubrałam go cieplej i przeze mnie teraz tak się męczy. No ale czasu nie cofnę.






środa, 11 maja 2016

O książce, która podbiła serce Filipka

Filip bardzo lubi książki, ma to po mamusi.  Ma sporą biblioteczkę, często korzystamy też z biblioteki publicznej. Jedne książki podobają mu się bardziej, inne mniej. Czasem zdarza się taka, która okazuje się prawdziwym hitem. I tak stało się ostatnio, kiedy do naszej biblioteczki trafił  "Plastusiowy pamiętnik" od wydawnictwa Siedmioróg. Na pewno pamiętacie tą opowieść- lekturę z pierwszej klasy szkoły podstawowej. A jeśli nie pamiętacie, to za chwilkę będziecie mieli okazję sobie przypomnieć.


Tak jak wspomniałam, ta książeczka podbiła serce Filipka. I wcale nie przesadzam, moje dziecko po prostu oszalało na punkcie Plastusia! Już po pierwszych stronach musieliśmy ulepić z plasteliny naszego Plastusia, który towarzyszył nam przy czytaniu, a także przez kilka dni był towarzyszem Filipkowych zabaw. "Pobaw się ze mną Plastusiem"- to zdanie słyszeliśmy setki razy przez ostatni tydzień:D Do znudzenia-oczywiście  naszego, bo synkowi to się w ogóle nie nudziło.Cały czas chodził ze swoim piórnikiem, gumką do ścierania (na której musiałam narysować myszkę, żeby było jak w książce), plastelinowym ludzikiem i ołówkami. Odgrywał scenki z książki i mówił, że chce być Tosią. Razem z babcią napisał nawet list do Tosi:




Z racji tego, że książka ma ponad 100 stron, czytaliśmy Filipkowi po kilka rozdziałów dziennie. Ostatnie 20 stron tak mu się spodobało, że tą końcówkę czytaliśmy chyba z 8 razy (nawet babcię i dziadka wymęczył!). Filipkowi bardzo spodobała się opowieść o tym, jak Plastuś wisiał na choince a następnie został porwany przez niegrzecznego Witka. Przeżywał ten fragment bardzo i chciał go czytać jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz...
Filipek zrobił sobie nawet zakładkę do książki:


Jednego dnia mieliśmy akcję poszukiwawczą (zupełnie jak w książce)- Filipek nie pamiętał, gdzie schował Plastusia. Zrobiliśmy ogłoszenie i na szczęście Plastek został odnaleziony w puszce, przygnieciony samochodami;)


Zrobiłam też dla Filipka kilka zadań związanych tematycznie z czytaną książką, jeśli chcecie możecie te zadania pobrać za darmo tutaj



Przy okazji czytania książki obejrzeliśmy również serial "Plastusiowy pamiętnik". Filipkowi bardzo się spodobał, polecam, można znaleźć na youtube:


A tak Filipek narysował Plastusia całkiem sam!


Tak więc jak widzicie, w związku z tą lekturą mieliśmy cały szereg aktywności. Polecam takie tematyczne zabawy, super się sprawdzają.
No ale nie ma się co dziwić, że Filipkowi tak bardzo spodobała się ta książka, bo nie dość, że jest ciekawa, to jeszcze przepięknie wydana! Bardzo kolorowa, dynamiczna, świetnie ilustrowana (mój ulubiony ilustrator-Artur Piątek). Nasunęła mi się taka refleksja, że gdyby wszystkie szkolne lektury tak wyglądały, to dzieciaki kochałyby je czytać.
W mojej opinii ta książka jest doskonała. Idealna nie tylko dla pierwszoklasistów, ale jak widać również dla trzylatka. Czytanie Filipkowi tej książki, to ogromna przyjemność i dla nas rodziców i dla niego.

Zanim obejrzycie zdjęcia książki, opowiem wam jeszcze anegdotkę. Ostatnio do biblioteki Filipek zabrał swojego Plastusia (tego ulepionego przez nas). Trzymał go cały czas w rączce i rozmawiał z panią. Pani bibliotekarka spytała go jak się miewa braciszek, czy rośnie. Filipek zrozumiał jednak, że ta pyta o Plastusia i odpowiedział jej: przecież plastelina nie rośnie :D

Tym wesołym akcentem kończę moje wywody. Zobaczcie jak prezentuje się ta książka:








Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Siedmioróg
Oprawa: miękka
Liczba stron: 112
Cena: 11,99 zł
Książka na stronie wydawnictwa klik





poniedziałek, 9 maja 2016

Pingwiniasty konkurs z Canpol babies

Kilka razy miałam już okazję testować produkty, w ramach programu Blogosfera Canpol babies .Tym razem jednak nie testuję, tylko organizuję dla Was konkurs:)

Zadanie konkursowe brzmi:
Przedstaw pracę, której głównym bohaterem będzie pingwin. Może to być wierszyk, bajka, zdjęcie, kolaż, praca plastyczna, przebranie dziecka i co tylko chcesz. Ważne, aby było autorsko i kreatywnie. Najciekawsza praca zostanie nagrodzona zestawem Canpol babies.

W skład nagrody wchodzą: kubek niekapek, smoczek wraz z zawieszką oraz termoizolacyjna torba spacerowa!





Swoje prace możecie zgłaszać na facebooku pod postem konkursowym, w komentarzach pod tym postem lub wysyłać na maila aneta.sawicka05@gmail.com (w tytule konkurs Canpol babies). Prace wysłane na maila zostaną przeze mnie umieszczone na facebooku (wysyłając zgadzacie się na to).

Konkurs trwa do 25 maja. W ciągu 5 dni podam zwycięzcę, do którego powędruje nagroda.

Nie zapomnijcie o polubieniu profilu Mama Filipka oraz Canpol babies na facebooku. Dodatkowo możecie udostępnić post konkursowy i zaprosić znajomych do zabawy.

Zanim weźmiecie udział koniecznie przeczytajcie poniższy regulamin!




Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com we współpracy z programem Blogosfera Canpol babies
2. Nagrodą w konkursie jest zestaw ufundowany przez firme Canpol babies.W skład zestawu wchodzi kubek niekapek, smoczek z zawieszką oraz termoizolacyjna torba spacerowa.
3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa sponsor konkursu.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.
6. Konkurs trwa od dnia 09.05.2016 do dnia 25.05.2016 do godz. 23:59. 
7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 30.05.2016. Wyniki zostaną opublikowane na blogu.
8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej zobowiązuje się do podania swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.
9. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń (poniżej 15 osób)
11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857)
12. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
13. Facebook nie uczestniczy w organizacji konkursu, nie jest sponsorem nagrody. Facebook nie ponosi żadnej odpowiedzialności za dzialania Organizatora w związku z przeprowadzanym konkursem.


niedziela, 8 maja 2016

Wycieczka do Kazimierza-pokazy strażackie

W piątek, wchodząc na facebooka w oczy rzuciła mi się informacja: sobota 7 maja pokazy straży pożarnej w Kazimierzu Dolnym. Pokazałam mężowi i od razu decyzja: jedziemy! Jakiś czas temu pisałam, że Filipek przeżywa ogromną fascynację strażakami. Trwało to jakieś cztery miesiące, już mu trochę przeszło, ale mimo to nadal straż bardzo lubi. Postanowiliśmy więc wybrać się na wycieczkę, do oddalonego o około 60 km Kazimierza Dolnego.
Wyruszyliśmy z opóźnieniem, bo Filipek postanowił przed wyjazdem urządzić dwie awantury. Podróż też nie była łatwa, bo Kubuś marudził, a Filip kłócił się z gpsem, żeby ten przestał gadać:D No ale w końcu jakoś dotarliśmy!


Od razu udaliśmy się na Rynek, gdzie już trwały pokazy Kazimierskiej straży pożarnej. Najpierw strażacy zaprezentowali akcję na wysokościach, w ruch poszły wyciągi, drabiny i liny.







Nawet Kubuś obserwował wszystko z zaciekawieniem:


Następnie został podpalony wrak samochodu i zainscenizowano akcję gaszenia i ratowania rannych. Filipek wspomina to z ogromnym przejęciem.


Później udaliśmy się na spacer. Chcieliśmy pospacerować nad Wisłą, ale strasznie wiało. Kubuś ma jeszcze niewielki katar, więc bałam się, żeby go nie przeziębić. Spacer trwał więc kilka minut.






Chcieliśmy pospacerować po wąwozie, ale z wózkiem okazało się to zbyt trudne;/



W rezultacie w Kazimierzu pobyliśmy tylko dwie godziny. Marudzący Kubuś i zmienna pogoda (raz upał, raz silny zimny wiatr) skutecznie zniechęciły nas do dalszych spacerów. Mam nadzieję, że w tym sezonie uda nam się pojechać jeszcze raz i pochodzić dłużej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...