środa, 26 lipca 2017

Moje ulubione sklepy online

Zakupy przez Internet...dla jednych ostateczność, dla innych codzienność. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy.

Od kiedy jestem mamą buszowanie po sklepach stało się dla mnie dużo trudniejsze niż wcześniej. Z dziećmi ciężko się skoncentrować, samej trudno się wyrwać. Siłą rzeczy zaczęłam robić zakupy przez Internet i tak się wciągnęłam, że teraz nie wyobrażam już sobie żyć bez tego. Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o sklepach online, które lubię najbardziej.

Allegro
Od tego wszystko się zaczęło. Na allegro kupuję mnóstwo rzeczy-od drobiazgów do domu, ubrań, zabawek, prezentów, aż po wózki, rowerki, a nawet meble (na allegro kupiłam meble do pokojów oraz do kuchni, a także łóżko Filipa). Czasem śmiejemy się z mężem, że 3/4 naszego mieszkania to allegro:D Na tym portalu biorę udział zarówno w licytacjach, jak i w zakupach Kup teraz. Kupuję i rzeczy nowe i używane. Na setki kupionych rzeczy tylko kilka razy zdarzyło się, że coś było nie tak. Za każdym razem sytuacja była rozwiązana na moją korzyść.
Dlaczego lubię allegro? Przede wszystkim dlatego, że większość rzeczy udaje mi się kupić dużo taniej (nawet wliczając koszt przesyłki) niż stacjonarnie. Mogę porównać ceny od różnych sprzedawców i zrobić zakup w najkorzystniejszej cenie. Wszystko mogę zrealizować przez telefon, korzystając z aplikacji.
Czasami na allegro również sprzedaję.

AliExpress
Czasami nazywane chińskim allegro, według mnie zupełnie nieprawidłowo. Na AliExpress kupuje się tylko nowe rzeczy i tylko w opcji Kup teraz. To nic innego jak zakupy prosto z Chin. Bezpieczne i opłacalne. Ale ostrzegam....bardzo uzależniające:D
Na Facebooku możecie znaleźć wiele grup, w których po kolei dowiecie się jak kupować oraz znajdziecie recenzje różnych zakupionych produktów. Warto korzystać też z aplikacji na telefonie, bo wtedy ceny na ali są odrobinę niższe. Zakupów dokonuje się w dolarach, a podczas płacenia suma przeliczana jest na złotówki.
Ja na Aliexpress kupuję drobiazgi- gadżeciki np. długopisy, drobne zabawki, ubrania (kocham skarpetki z ali). Zamawiam tam dużo rzeczy, czasami jednocześnie czekam na 10-20 przesyłek.
Ponieważ zakupy idą prosto z Chin trzeba przygotować się na długi czas oczekiwania-czasem 2 tygodnie, czasem 2 miesiące. Ale co najlepsze-przesyłka jest darmowa (!), a w razie zaginięcia paczki lub otrzymania produktu niezgodnego z opisem otrzymujemy zwrot pieniędzy:)
Czy nie boję się kupować chińskich rzeczy? Nie! Większość produktów, które możemy kupić w polskich sklepach pochodzi właśnie stamtąd. Na facebooku, oraz w wielu internetowych/facebookowych butikach jest wielu sprzedawców, którzy zamawiają rzeczy z Ali doliczając sobie dużą marżę (czasem 2-3 razy więcej!). Mało tego czasami nawet sami nie widzą produktu, który kierują do klienta prosto z Chin. Jeśli natkniecie się na sprzedawcę, u którego czas wysyłki wynosi powyżej 2 tygodni możecie być prawie pewni, że to kolejny Aliexpressowy cwaniak.
Ja Ali uwielbiam, a najbardziej lubię ten dreszczyk emocji przy otwieraniu skrzynki pocztowej. Dziś miałam dobry dzień-dotarło jednocześnie 5 paczuszek, a 4 kolejne czekają zawizowane na poczcie, bo się nie zmieściły:D


Księgarnia internetowa Aros.pl 
To kolejny sklep, w którym jestem stałą klientką. Mając w domu dziecko uzależnione od książeczek, musiałam znaleźć miejsce, w którym znajdę duży wybór i niskie ceny. W Arosie wszelkie książki, puzzle i gry są naprawdę bardzo tanie! Przykładowo nasze ulubione książeczki do czytania, czyli seria o Misi Marysi-jedna książeczka kosztuje 6,90, a na stronie aros.pl kupujemy za 4,83 zł! W tej księgarni jest ogromny wybór książeczek dla dzieci. Średnio raz w miesiącu robię tam jedno większe zamówienie. Dodatkowo wysyłka do kiosku Ruch-u kosztuje tylko 2,99. Dla mnie opcja idealna, bo kiosk mam na osiedlu. Stronę Aros.pl polecam wszystkim moim znajomym.


H&M
Marka na pewno wszystkim znana, ale nie każdy korzysta z H&M online. A ja na H&M kupuję tylko w ten sposób. Dlaczego? Bo mogę na spokojnie wszystko pooglądać, porównać ceny. Bo dzięki rabatom i dodatkowym kuponom i kodom promocyjnym (które dość często się pojawiają) można zrobić zakupy w bardzo atrakcyjnych cenach. Dodatkowo będąc zarejestrowanym w H&M Club za każdy zakup otrzymujemy punkty, które można wymieniać na kupony. Ja teraz za 600 pkt wykupiłam darmową dostawę na pół roku. Mój ulubiony kurier z paczkami z H&M przychodził do mnie teraz trzy dni pod rząd:D
Na stronie H&M czasami zdarzają się błędy. Kiedyś kupiłam 6-pak body dla Kubusia za niecałe 20 zł:D

Pizzaportal.pl
Lubię zamawiać pizzę, ale nie znoszę robić tego przez telefon. Idealna okazała się dla mnie strona pizzaportal.pl. Często zdarzają się kody promocyjne, jak również można kupić specjalne kupony za punkty payback. Na stronie jest wiele różnych restauracji, z których możemy zamówić jedzenie, a swoje zamówienie można dowolnie modyfikować (np. zmienić dodatki w pizzy, czy grubość ciasta). Za zakupy  również płacę online. Polecam:)

Także jak widzicie jestem już prawdziwą weteranką jeśli chodzi o zakupy przez Internet. Zdecydowaną większość rzeczy kupuję właśnie tak. Śmiało mogę stwierdzić, że nie przepadam już za chodzeniem po sklepach;)
Powiedzcie jakie są Wasze ulubione sklepy online? Lubicie taką formę zakupów, czy wolicie wędrowanie po sklepach i oglądanie produktów na własne oczy?

wtorek, 25 lipca 2017

Nowości w naszej biblioteczce

W ostatnim czasie nasza domowa biblioteczka wzbogaciła się o dwie nowe pozycje. Są to książeczki wydane przez Wydawnictwo Mila.


"Garbus" to książka, która od razu spodobała się Filipkowi. Przez pierwsze dni musieliśmy czytać ją kilka razy. To, co od razu zwraca uwagę to świetne ilustracje. Sama oglądałam je z wielką przyjemnością.
O czym opowiada książka? Jest to historia brzydkiego, starego Garbusa,z którego wyśmiewały się wszystkie ładne samochody. Sprawiali mu przykrość, udawali, że są przyjaciółmi, tylko po to, aby mieć z kogo robić sobie żarty. Pewnego dnia Garbus miał wypadek i trafił w ręce mechanika samochodowego. Ten zrobił z niego piękne auto, które wszyscy podziwiali...
Książka przekazuje dzieciom bardzo ważne wartości. Mówi o tym, że nie ważne jak kto wygląda, liczy się to, co ma w sercu. Każdy, nawet brzydki i wyśmiewany, może osiągnąć w życiu bardzo wiele. Myślę, że to cenna lekcja dla najmłodszych.
Czasami zdarza się, że dziecko jest wyśmiewane przez rówieśników, czuje się gorsze. Pod postacią Garbusa może odnaleźć siebie i uwierzyć, że jest wartościową i ważną osobą. Z drugiej strony dzieci uczą się dlaczego nie wolno dokuczać słabszym i wyśmiewać się z kogoś, tylko dlatego, że jest inny.
Dla mnie ta książeczka jest idealna zarówno pod względem treści, jak i wyglądu. Jeśli masz w domu fana autek, to "Garbus" na pewno by go ucieszył.




Kilka informacji o książce:
Autor: Małgorzata Gintown
Okładka: twarda
Liczba stron: 48
Cena: 15 zł (na stronie wydawnictwa), 24 zł (okładka)


"Miotła i ptak" to opowieść o przyjaźni miotły i ptaka. Z jednej strony zabawna, z drugiej trochę smutna. Główna bohaterka-miotła tęskni za życiem na wsi. Aby umilić sobie nudne życie w mieście postanawia poszukać ptaszkowi miejsca do uwicia gniazdka. Okazuje się to bardzo trudne, bo z każdego miejsca miotłę przeganiają. W końcu nadchodzi jesień i ptak musi odlecieć do ciepłych krajów. Kiedy wraca na wiosnę okazuje się, że jego przyjaciółka miotła zamieniła się w małe drzewko. I znów z książeczki płynie nauka, że z pozoru brzydka i niewiele warta postać może przemienić się w coś pięknego i ważnego.
Filipkowi książeczka bardzo się podobała, słuchał z wielką uwagą. W opowieści jest wiele piosenek, więc można pokusić się o ich śpiewanie. Ja tak właśnie robiłam, choć Pan Bóg nie obdarzył mnie talentem:) Na szczęście moim dzieciom to nie przeszkadza.




Kilka informacji o książce: 
Autor: Wanda Chotomska
Okładka: twarda
Liczba stron: 48
Cena: 12 zł (strona wydawnictwa), 20 zł (okładka)

Te, oraz inne książki wydawnictwa Mila możecie zamówić na stronie wydawnictwa

czwartek, 20 lipca 2017

Moje ostatnie wygrane

Czasami słyszę jak ktoś narzeka, że nigdy nic nie wygrywa. Pytam wtedy- a grasz? I zwykle odpowiedź brzmi-nie, bo i tak nie wygrywam:D Błędne koło. A ja wam powiem, że żeby wygrywać to trzeba grać. Ja jestem prawdziwą konkursomaniaczką i na okrągło wysyłam zgłoszenia do różnych konkursów. Ostatnio znów miałam dobrą passę i wygrałam mnóstwo fajnych rzeczy:) Sami zobaczcie!

W konkursie "Lovi" wygrałam śliczny kubeczek 360. Ostatnia tura konkursu zaczyna się 24 lipca-pierwszych sto osób zgarnia kubek, a 10 najszybszych cały zestaw akcesoriów. Zabawy szukajcie pod tym linkiem


Jeszcze jeden kubeczek, bidon Avent wygrałam na portalu familie. Z tego kubka jestem bardzo zadowolona i naprawdę go polecam. Nasze poprzednie bidony, z innej firmy przeciekały, a w tym nareszcie nie muszę się martwić o mokrą wykładzinę i ubrania.


Na familie zgarnęłam także książkę "Proszę słonia". Pamiętam tą bajkę jeszcze z dzieciństwa, Filipek też ją oglądał. Bardzo się cieszę, że mamy ją w formie książkowej.


Kolejna rzecz z familie to zestaw 3 opakowań płatków śniadaniowych (jedne już zjedzone)...


...oraz najcenniejsza z ostatnich nagród, czyli hulajnoga:D Nie muszę chyba dodawać jaki Filip był szczęśliwy:)


W konkursach facebookowych wygrałam mały zestaw od firmy Unigel,


oraz sensoryczne zadanie matematyczne od Wydawnictwa Pedagogicznego Małe Jeżyki.


Szczęście dopisało także moim chłopcom. W konkursie organizowanym przez TVP ABC wygrali puzzle, kolorowankę z farbkami, zestaw magnesów na lodówkę oraz gadżety-balony, smycze i breloczki.



Mój zdolny Filipek wygrał także nagrodę w konkursie plastycznym z gazetki Abecadło.


Tak więc jak widzicie, kiedy się bierze udział w konkursach, to naprawdę można coś wygrać.
Przy okazji zapraszam Was na fanpage bloga na facebooku (klik). Od czasu do czasu organizuję tam zabawy, w której można wygrać drobne nagrody. Aktualnie trwa zabawa, w której do wygrania jest zestaw dwóch gazetek (post konkursowy).

Bierzecie udział w konkursach? Pochwalcie się, co ostatnio udało wam się wygrać.


poniedziałek, 17 lipca 2017

Gazetki i książeczki na lipiec

Wakacje w pełni, ale nie dla nas. Filip nie przerywa nauki, a wręcz przeciwnie- z takim samym zapałem jak zwykle rozwiązuje gazetki i książeczki. Mój synek to zdecydowanie typ małego naukowca:)
Jak co miesiąc chciałabym Wam pokazać czasopisma oraz książeczki od wydawnictwa Aksjomat. To z nimi pracowaliśmy przez kilka ostatnich dni.


"Akademia malucha" oraz "Abecadło" to czasopisma, które goszczą u nas co miesiąc. Filip jest ich wiernym fanem i zawsze niecierpliwie czeka na kolejny numer. W tym miesiącu, jak zawsze, w gazetkach znaleźliśmy mnóstwo wspaniałej zabawy.

W lipcowym numerze "Akademii malucha" znajduje się kilka czytanek, ciekawe zadania, kolorowanka, kącik kulinarny, nauka literek, cyferek i języka angielskiego, zagadki, labirynt, zadanie na spostrzegawczość (moje ulubione). Krótko mówiąc super zabawa połączona z nauką dla najmłodszych dzieci.




"Abecadło" przygotowało dla małych czytelników mnóstwo ciekawostek, naukę literek (Ł i M), cyferek, języka angielskiego. Kilka ciekawych zadań, kącik kulinarny ( a w nim przepis na lody!), czytanki. Dodatkowo w środku znajduje się gra planszowa, którą planuję nakleić na tekturę. Jak w każdym numerze jest też konkurs plastyczny (Filipek już szykuje pracę). Pochwalę się, że w majowym numerze udało mu się wygrać nagrodę:) Gazetka jest naprawdę świetna. Polecam!





Kiedy przerobiliśmy całe gazetki, nadszedł czas na książeczki.


W pierwszej kolejności sięgnęliśmy po "Bądź EKO". Jest to książeczka edukacyjna dotycząca ekologii. Książka kolorowa, ciekawa, z różnorodnymi zadaniami i naklejkami. Dzieci mogą dowiedzieć się z niej w jaki sposób segregować śmieci, co to jest recykling, gdzie i co należy wyrzucać aby było korzystnie dla środowiska. Filipkowi bardzo spodobała się zarówno forma, jak i tematyka zadań. Nawet Kubuś zaangażował się w naklejanie:)





"Bądź bezpieczny na drodze" to książeczka z tej samej serii, tym razem dotycząca bezpieczeństwa. Poruszone są tu zagadnienia związane z prawidłowym przechodzeniem przez ulicę, rozpoznawaniem znaków drogowych, pracą policji, a także zachowaniem w niektórych niebezpiecznych sytuacjach. Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć i przy okazji poruszyć z dzieckiem takie tematy. Dodatkowo w środku znajduje się gra planszowa. Filipek wszelkie zasady bezpieczeństwa ma w małym paluszku, często je powtarzamy, a książeczka jeszcze dodatkowo pomogła je utrwalić. Polecam!




Ostatnia książeczka, którą chciałabym Wam zaprezentować to "Lokomotywa 5-latka". Bardzo kolorowa z mnóstwem naklejek i różnorodnych zadań. Bardzo lubimy takie książeczki. Są tu ćwiczenia na rysowanie szlaczków, łączenie elementów, liczenie, kolorowanie, spostrzegawczość. W serii znajduje się także Lokomotywa 3-i 4-latka.








Wszystkie książeczki znajdziecie na stronie  Wydawnictwa Aksjomat



czwartek, 13 lipca 2017

TEK- nowoczesna książka dla dzieci

"TEK Nowoczesny jaskiniowiec"- na tą książkę miałam chęć już od dłuższego czasu. Widziałam ją kilka razy w Internecie, kilka razy grałam o nią w konkursach. W końcu wpadła w moje ręce.


Zarówno mi, jak i Filipkowi książeczka spodobała się już od pierwszej strony, a właściwie od okładki. TEK, to nie jest zwykła książka. To książka, która z wyglądu przypomina tablet, więc trudno się dziwić, że od razu wpadła w oko mojemu dziecku. Wydana jest świetnie i na miarę naszych czasów. Jestem przekonana, że każdemu dziecku się spodoba.
Dalej jest tylko lepiej. Pierwsza strona-podaj kod. Filip uwielbia jak w książce trzeba coś zrobić i w TEK-u zawsze najpierw "wpisuje" kod. A jakie było oburzenie, kiedy babcia pominęła pierwszą stronę i od razu przeszła do czytania;)


No dobrze, tyle o wyglądzie, przejdźmy do tego kim w ogóle jest TEK- główny bohater. Jest to kilkuletni chłopiec, żyjący w czasach prehistorycznych. Ale TEK nie jest zwykłym jaskiniowcem- jest jaskiniowcem nowoczesnym. Całe dnie spędza wpatrzony w telefon, tablet lub konsolę. Nie chce bawić się z przyjaciółmi, ani podziwiać otoczenia. Wcale nie wychodzi ze swojej jaskini i nie wie, co dzieje się na świecie. Tak jest do momentu, kiedy podczas wybuchu TEK traci połączenie...Wychodzi z jaskini i odkrywa, jaki piękny świat jest dookoła niego. Odkrywa, że można bawić się i śmiać z przyjaciółmi...
Czy cała ta historia nie brzmi znajomo? Żyjemy w czasach kiedy elektronika zupełnie zdominowała nasz świat. Coraz więcej jest dzieci, które większość czasu spędzają przy komputerach, telefonach, które już nie potrafią normalnie się bawić, które nie mają przyjaciół, które zamiast rozmawiać wolą przesiadywać na facebooku...
To nie jest dobry trend i warto już od najmłodszych lat pokazywać dzieciom, gdzie biegnie granica. Uświadamiać, że żadne sprzęty nie zastąpią normalnych międzyludzkich relacji.
Ta książka jest po prostu idealna do tego, aby podjąć z dziećmi temat rozsądnego korzystania z dobrodziejstw cywilizacji. Nauka płynąca z TEK-a jest bardzo ważna dla młodego pokolenia. Cała historia przedstawiona w humorystyczny sposób delikatnie pokazuje, co jest dobre,a co złe. Bez zbędnego umoralniania, za to z ogromną dawką humoru.
Mój Filip jest zachwycony książką. W ciągu ostatnich kilku dni czytaliśmy "TEK" co najmniej kilkanaście razy. Wyznacznikiem dobrej książki jest dla mnie fakt, że moje dziecko chce do niej wracać wiele razy. "TEK nowoczesny jaskiniowiec" spełnia wszystkie te kryteria. Polecam!


Kilka informacji o książce: 
Wydawnictwo: Kinderkulka
Autor: Patrick McDonnell
Okładka: twarda
Liczba stron: 32
Cena: 34,90 (teraz 29,90)
Książkę na stronie wydawnictwa znajdziecie tutaj



środa, 12 lipca 2017

Poród w XXI wieku-czy jest aż tak źle?

Kilka dni temu w bibliotece wpadła mi w ręce książka "Położna-3550 cudów narodzin". Wciągnęła mnie niesamowicie, przeczytałam ją w dwa wieczory. Podczas czytania naszło mnie kilka refleksji, którymi chciałabym się z wami podzielić.
Często narzekamy na polskie szpitale, na przebieg porodu, warunki, czy traktowanie. Czy jednak naprawdę jest tak źle? Czy poród i pobyt w szpitalu to jeden wielki koszmar? W niektórych przypadkach wierzę, że tak, bo wciąż spotyka się jeszcze zaściankowe szpitale, w których pacjent jest intruzem. Jednak myślę, że ogólnie rzecz ujmując nie jest tak źle...

Nasze mamy to dopiero miały przerąbane! Wiecie jak 30-40 lat temu wyglądała porodowa rzeczywistość? To był dopiero horror! Można przeczytać o tym w książce, a można też spytać mamy. Moja mama już dawno opowiadała mi jak się wtedy sprawy miały. Czytając "Położną" miałam wrażenie jakbym słyszała opowieść mojej rodzicielki...wszystko identycznie!
Począwszy od porodu ( a nawet przygotowań-chociażby golenie jedną maszynką kilku kobiet fuuuuuu!), aż po opiekę nad noworodkiem. Poród- jedna pozycja, brak możliwości wstawania z łóżka, nawet do toalety, brak możliwości picia. Mąż przy porodzie? Wolne żarty-mąż nie mógł wejść nawet na oddział. Zero odwiedzin, zero wsparcia. Przedmiotowe traktowanie rodzącej na porządku dziennym. Przy porodzie robili co chcieli. Mama opowiadała, że lekarz cisnął jej brzuch, żeby szybciej urodziła. Teraz już wiadomo, że tak nie wolno! Noworodka od razu zabierano od mamy, często nawet bez pokazania! O kontakcie skóra do skóry nikt nie słyszał. Przez cały pobyt w szpitalu dzieci przebywały osobno, były przynoszone tylko na karmienie (o karmieniu naturalnym też wtedy niewiele wiedzieli). Nikt nie przejmował się ich płaczem i samotnością...Koszmar! A co jeszcze ciekawsze maluszki były ciasno zawinięte w tetrę i mamy nie miały prawa ich odwinąć! Moja mama opowiadała, że jak wróciła ze mną do domu to pod paszkami miałam jedną wielką ranę, tak byłam poodparzana. Później jako dziecko i nawet jeszcze teraz nienawidziłam ciasnych ubrań. Od razu miałam nerwy jak tylko czułam,że coś mnie uwiera. Kto wie, może to uraz z pierwszych dni życia?

Czytając książkę dziękowałam Bogu, że rodziłam w XXI wieku. Bo tak naprawdę myślę, że teraz nie jest tak źle. Coraz częściej słyszy się o naprawdę dobrych porodach, wszelkich udogodnieniach. W większości przypadków mąż lub inna bliska osoba może towarzyszyć rodzącej. Dziecko najczęściej jest od razu z mamą, jest zapewniony kontakt skóra do skóry. Możemy nie wyrazić zgody na niektóre zabiegi (np. na kąpanie dziecka czy na szczepienie w pierwszych dniach życia-choć często robią problemy, to mamy takie prawo!), możemy towarzyszyć maleństwu przy wszystkich zabiegach i badaniach (prawo nam to gwarantuje).

Pewnie wiele was powie, że to nieprawda, że nadal jest źle. I właśnie dlatego powinniśmy to zmieniać. Właśnie my, pacjenci, bo lekarze, położne i pielęgniarki są dla nas, nie odwrotnie. Jeśli zaniedbują obowiązki, nie przestrzegają zasad, zachowują się nieodpowiednio, robią coś wbrew naszej woli, straszą, grożą, olewają, nie bójmy się reagować. Można złożyć skargę np. do Izby Lekarskiej czy Pielęgniarskiej, do Dyrekcji Szpitala, można dzwonić do Rzecznika Praw Pacjenta, można nawet wezwać policję (np. kiedy lekarz odmawia wypisu ze szpitala lub nakłania do podpisania czegoś, czego nie chcemy). Trzeba reagować, trzeba pokazać, że jesteśmy świadomi swoich praw. W przeciwnym razie, jeśli będziemy siedzieć cicho, będziemy się bać, nic nie będzie się zmieniać...

Ja swoich porodów nie wspominam źle. Szczególnie drugi mój poród był dla mnie pozytywnym przeżyciem i tak naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń. Przy porodzie Filipka, teraz z perspektywy czasu wiem, że nie było dobrze, ale wtedy byłam młoda i nieświadoma. Dlatego po raz drugi nie wróciłam do tego szpitala, tylko Kubusia urodziłam gdzie indziej (o moich odczuciach z obydwu szpitali możecie przeczytać w poście Lubelskie porodówki). Choć miałam dwa razy cięcie, a moje dzieciątka z racji wcześniactwa przez pierwsze doby przebywały nie ze mną, a w sali noworodków, to wiem, że to było najlepsze i najbezpieczniejsze wyjście. Wiem, że miały dobrą opiekę. Cieszę się, że tak dużo zmieniło się w kwestii porodów w Polsce, że nie musiałam rodzić tak jak rodziła moja mama. Mam nadzieję, że to początek zmian i będzie coraz lepiej. Jeszcze dużo jest do naprawienia, ale wierzę, że te zmiany nastąpią.

Kochani koniecznie zajrzyjcie do tego artykułu, gdzie są wypisane wszystkie prawa noworodka i rodzica w szpitalu. Wiedza i świadomość swoich praw to podstawa! Noworodek pacjentem-prawa na porodówce
 Prawa pacjenta-Fundacja Rodzić po Ludzku

Jakie są wasze odczucia związane z porodem i pobytem w szpitalu? Macie pozytywne doświadczenia, czy raczej wolelibyście do tego nie wracać? Podzielcie się proszę swoimi historiami i tymi dobrymi i tymi złymi.

Moje historie możecie przeczytać tutaj: Filip Kuba


 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...