piątek, 28 sierpnia 2015

Balansujący krokodyl- gra zręcznościowa dla dwulatka

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem kupienia jakiejś gry, w którą będziemy mogli grać z naszym dwulatkiem. Przeglądając Internet natknęłam się na opis drewnianej balansującej zabawki. Od razu przejrzałam allegro i znalazłam dużo różnych gier tego typu. Wybrałam grę "Balansujący krokodyl"- po części ze względu na wygląd, po części dlatego, że była stosunkowo tania. 


Gra składa się z krokodylka, kostki oraz 18 kolorowych wałeczków różnej wielkości (bawełków-jak to mówi Filipek;) )
Krokodylka trzeba ustawić na grzbiecie. Następnie każdy z uczestników rzuca kostką i układa na krokodylu wałeczek we wskazanym kolorze. Wałeczki można rozdać na początku lub korzystać ze wspólnej puli. Gra tylko z pozoru wydaje się taka łatwa- krokodyl chwieje się i trzeba tak układać elementy, żeby żaden nie spadł i żeby krokodyl się nie wywrócił.  To wcale nie jest takie proste! 



Filipek bardzo szybo zrozumiał na czym polega gra. Polubił tą zabawkę od pierwszej chwili. Wymaga ona od niego sporej koncentracji i zręczności, ale synek radzi sobie świetnie. Przez pierwszych kilka dni balansujący krokodyl był w naszym domu prawdziwym hitem (5:40 rano Filipek przychodzi i krzyczy "mamo chcę grać!").
Zabawka jest przeznaczona dla dzieci 3+, ale spokojnie każdy dwulatek da sobie z nią radę, pod warunkiem, że nie ma w zwyczaju brać do buzi małych elementów. 
Jest to naprawdę fajna gra, w którą można zagrać całą rodzinką. Przy okazji uczymy malucha korzystania z kostki, przestrzegania zasad. Dziecko ćwiczy koncentrację i zręczność małych paluszków. My polecamy. 


piątek, 21 sierpnia 2015

"Radosny 2-latek" teczka

Jakiś czas temu opisywałam "Edu teczki" wydawnictwa Olesiejuk. Ostatnio skusiłam się na kolejną teczkę, tym razem "Radosny dwulatek" wydawnictwa MAC Edukacja. Cena sugerowana tego produktu to 14,99 zł, ja kupiłam w promocji za 9,99 zł.


Co zawiera teczka? 2 "Wesołe książeczki" z zadaniami i naklejkami, kolorowankę z naklejkami oraz arkusze naklejek do dowolnego wykorzystania.


Zalety teczki:
- ciekawe zadania
- zadania bardzo zróżnicowane- kolorowanie, labirynt, dorysowywanie, dopasowanie, malowanie farbami
- zadania dostosowane poziomem trudności do dwuletniego dziecka
- naklejki do własnej aranżacji- dziecko może puścić wodze fantazji i stworzyć własne obrazki

Wady teczki:
-bardzo mało naklejek do zadań.
-w  "Wesołych książeczkach" polecenie do każdego zadania znajduje się na drugiej stronie- aby je odczytać trzeba przekręcić kartkę, co bardzo złościło Filipka. W ten sposób co druga strona jest praktycznie niewykorzystana- widnieje na niej polecenie i nic więcej. Wygląda to tak jakby wydawca chciał sztucznie powiększyć objętość książeczek- w rzeczywistości zadań jest o połowę mniej niż się wydaje.
- podobna sytuacja ma miejsce w kolorowance- co druga strona jest czysta.
- myślę, że sugerowana cena za produkt jest zbyt wysoka.

Kilka zdjęć jak książeczki wyglądają w środku:

Tak wygląda każda strona z poleceniem do zadania, które znajduje się na poprzedniej stronie:



Zadanie, które najbardziej spodobało się Filipkowi- trzeba było naśladować to, co robi kotek:)








Ogólna ocena- nie jest źle, ale cena promocyjna 9,99 zł to maksimum jakie powinien produkt kosztować. W porównaniu z opisywaną wcześniej Edu-teczką , "Radosny dwulatek" wypada dużo gorzej. Zadań ma znacznie mniej, a cenę wyższą. Ja raczej więcej nie kupię teczki z tej serii.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Zabawy z dzieckiem nr 9

Kolejna notka z serii zabawy z dzieckiem- zapraszam po garść pomysłów.

1. Cyferki
Nauka liczenia, to chyba najbardziej oporna sprawa w dotychczasowej edukacji Filipka. O tyle, o ile w mig łapie literki i większość z nich zna już od kilku miesięcy, o tyle cyferek nie za bardzo lubi się uczyć. Oczywiście nic na siłę, wszystko w formie zabawy i mamy sukces- liczenie do 3. Niedawno zrobiłam mini grę, która pomogła ogarnąć Filipkowi pierwszą matematykę. Wycięłam z tektury kolorowe cyferki oraz prostokąty, na których narysowałam odpowiednio 1, 2, 3 rzeczy. Zadanie Filipka polegało na odpowiednim dopasowaniu obrazków do cyfr.



2. Segregowanie spinaczy
Filipek miał czas, że lubił bawić się spinaczami do bielizny. Wykorzystałam to do nauki kolorów i segregowania. Zadanie polegało na posegregowaniu spinaczy kolorami na osobne kupeczki.


3. Biedroneczki
Potrzebujemy sztywną kartkę lub tekturkę, z której wycinamy kółka, papier kolorowy w kolorze czerwonym oraz czarnym. Z czerwonego wycinamy kółko wielkości tekturki, a z czarnego kropki i główkę biedronki. Oprócz tego klej i nożyczki. Filipek był zachwycony robieniem biedronek.



4. Owieczka-praca plastyczna
Potrzebujemy: sztywną kartkę lub tekturkę, waciki kosmetyczne, klej, nożyczki, kartkę z bloku technicznego w kolorze czarnym, różowym lub beżowym, opcjonalnie sztuczne oczy.







Poprzednie propozycje zabaw możecie znaleźć w zakładce Zabawy z dzieckiem

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Nie pal w ciąży, nawet biernie!!!



"Paliłam w każdej z trzech ciąż,mało, ale paliłam. Jakby tak człowiek patrzył co szkodzi w ciąży, a co nie, to jadłby chleb z masłem i nie wychodził z domu. 3-4 papierosy dziennie nie zaszkodzą."

"Paliłam w ciąży i urodziłam zdrowe dziecko."

"Ja paliłam prawie paczkę dziennie. Nałóg był silniejszy."

Takie i inne teksty można spotkać na wielu forach internetowych. Niestety, ale palenie papierosów przez ciężarne kobiety jest wciąż zjawiskiem powszechnym. O tyle, o ile mówi się dużo o złym wpływie alkoholu na płód, o tyle temat nikotyny jest niejako przemilczany. Niby się wie, że palenie szkodzi, ale jak ktoś pali nałogowo, to niewiele sobie z tej wiedzy robi.
Dla mnie osobiście widok kobiety z ciążowym brzuszkiem i fajką w ręku jest czymś okropnym. Mam ochotę potrząsnąć taką i krzyknąć jej w twarz, że truje niewinne dziecko. Ono nie ma wyboru, ono MUSI dostać to, co mama mu przekaże.
Niestety takie kobiety widuje się często. Za każdym razem, kiedy musiałam udać się do szpitala położniczego, przed wejściem stała przynajmniej jedna przyszła matka z papierosem w ręku. Kiedy leżałam na patologii ciąży i modliłam się, aby moje dzieciątko przeżyło, na sali ze mną leżała dziewczyna kilka dni przed porodem, która bez zażenowania mówiła o tym, że pali całą ciążę i co jakiś czas po prostu wychodziła na papierosa.
Na wszelkich forach internetowych często trwają dyskusje pomiędzy palącymi i niepalącymi. Te pierwsze zauważyłam, że dzielą się na dwie grupy- takie, które palą i wstydzą się tego, wprost mówiąc,że nie umieją rzucić (choć nigdy tego nie zrozumiem, dla swojego dziecka matka jest w stanie zrobić WSZYSTKO), i takie, których argumentem jest "kilka nie zaszkodzi", "tamta paliła i dziecko zdrowe" i nic sobie nie robią z tego, że szkodzą swojemu dziecku. Bo to,że tamta paliła i ma dziecko zdrowe, nie daje Ci matko gwarancji, że w twoim przypadku też tak będzie. Matkom, które mówią o tym, że palenie w ciąży jest złe i nieodpowiedzialne zarzucają, że zgrywają idealne i świętsze od świętych. Nie wiem tylko, czy takie kobiety zdają sobie z tego sprawę, że problemy zdrowotne u dziecka, którego matka paliła mogą nie ujawnić się od razu, a dopiero po miesiącach, czy latach.

Jakie mogą być skutki palenia w czasie ciąży? 
-niska masa urodzeniowa dziecka
-wady rozwojowe dziecka, wady serca, mózgu
-astma
-poród przedwczesny
-wyższe ryzyko poronienia
-mniejsza odporność dziecka
-zaburzenia w rozwoju fizycznym, psychicznym, intelektualnym, emocjonalnym (co może ujawnić się np. dopiero jak dziecko pójdzie do szkoły)
-alergie
-niedotlenienie płodu, niewydolność łożyska- w konsekwencji porażenie mózgowe u dziecka

To pewnie tylko część ze skutków, które niesie za sobą palenie w ciąży. Przyszła matko, czy ty widząc taką listę naprawdę uważasz, że papierosami nie robisz swojemu dziecku krzywdy? Jeśli tak myślisz, to jesteś w błędzie. Gdy pali mama, to jednocześnie pali dziecko. Równie dobrze po porodzie możesz noworodkowi wsadzić fajkę do ust i stwierdzić, że mu tym nie szkodzisz.
Zastanów się kobieto, co jest dla ciebie najważniejsze- twoje dziecko czy twoja przyjemność? Zdrowie maluszka, który rozwija się pod twoim sercem, czy twój nałóg? Odpowiedź powinna być oczywista. Jeśli palisz i właśnie dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży to rzuć jak najszybciej. To mit, że w ciąży nie można rzucać palenia. Można i trzeba! Niestety nawet niektórzy lekarze twierdzą inaczej...

Warto też wiedzieć, że dla dziecka groźne jest nie tylko palenie papierosów przez matkę, ale również samo wdychanie przez nią dymu tytoniowego, czyli bierne palenie. Wdychane szkodliwe substancje również docierają do dziecka w łonie matki.

Ja na szczęście nigdy nie miałam problemów z nałogiem tytoniowym. Wręcz przeciwnie, papierosy do tego stopnia mi śmierdzą i mnie obrzydzają, że nigdy nie wzięłam tego do ust. Niestety w naszym kraju wśród palących wciąż brak kultury. Niewiele sobie robią z zakazu palenia np. na przystankach czy po prostu w miejscach publicznych. Stoją na przejściu dla pieszych z papierochem w ustach i trują wszystkich wokół. Jako matka małego dziecka i kobieta w ciąży robię wszystko, aby takich ludzi unikać. Staram się stać jak najdalej, żeby smród papierosa nie dotarł do mnie i do moich dzieci- tego w wózku i tego w brzuchu.

Palaczu, jeśli chcesz truć siebie, to twoja wola, ale nie truj przy okazji innych! Nigdy nie wiesz, czy siedząca obok ciebie na przystanku kobieta nie jest w pierwszych tygodniach ciąży. Może właśnie twój dymek dociera do kilkutygodniowego dziecka, które dopiero się rozwija!

Dlaczego dołączyłam do akcji "Nie palę w ciąży- również biernie"? Bo uważam, że o paleniu w ciąży, również tym biernym mówi się zdecydowanie za mało! Wciąż pokutują stwierdzenia, że stres związany z odstawieniem papierosów jest gorszy dla dziecka niż samo palenie, że kilka nie zaszkodzi, a palić można wszędzie, bez względu na innych. Warto coś zmienić. Warto uświadomić przyszłe mamy, że każdy wypalony przez nie papieros może być zgubny w skutkach i za każdy ten papieros odpowie Bogu ducha winne dziecko...

Odsyłam do kilku artykułów, z których korzystałam przy pisaniu posta:


Organizatorką akcji jest autorka bloga http://dzieciaczkowo-kolorowo.blogspot.com/

Patronat nad akcją objął Rzecznik Praw Dziecka Pan Marek Michalak, serwis Familie oraz serwis Mądrzy Rodzice. 







sobota, 15 sierpnia 2015

Jarmark Jagielloński 2015

Co roku w dniach 14-16 sierpnia w naszym mieście ma miejsce Jarmark Jagielloński. Jest to duże wydarzenie kulturalne, które przyciąga prawdziwe tłumy ludzi. Oparte jest na różnych ludowych tradycjach, są stragany, na których twórcy ludowi wystawiają swoje dzieła, różne warsztaty, koncerty kapel ludowych. Dzieje się naprawdę sporo. Nas oczywiście najbardziej interesują atrakcje dla dzieci. A tych jest niemało, bo całe Błonia pod Zamkiem zamieniają się w jeden wielki plac zabaw! Ale jest to plac zabaw niezwykły, bo również oparty na dawnych tradycjach i zabawach. Są tu przeróżne zabawki i zabawy, które mogą zająć dzieci na kilka godzin! Naprawdę wybór jest ogromny. Pamiętam jarmark sprzed kilku lat, gdzie dla dzieciaków było dosłownie kilka ludowych gier. Od jakiegoś czasu jednak to się zmieniło, co mnie bardzo cieszy. Oprócz zabawek dla dzieci jest też dużo miejsc siedzących, a nawet leżaków na których można odpocząć.
Filipek bawił się świetnie! Wszystko go interesowało, ale jednocześnie nie mógł zająć się na dłużej jedną rzeczą, bo zaraz kusiły go kolejne. Hitem były drewniane klocki, drewniane kurki, które trzeba klepnąć i wtedy schodzą w dół oraz Podwórko Bajkostworów. To ostatnie składało się z wielkich miękkich poduch i stworków i przyciągnęło mnóstwo dzieciaczków.
Zrobiliśmy dużo zdjęć, więc sami zobaczcie, co organizatorzy Jarmarku Jagiellońskiego przygotowali dla najmłodszych:
















Oczywiście to, co na zdjęciach to wierzcie mi-naprawdę bardzo niewielka część atrakcji, które czekały na dzieci na błoniach. Jeśli nie macie pomysłu na spędzenie niedzieli, to koniecznie wybierzcie się pod Zamek, bo Jarmark trwa jeszcze 16.08.
Ale, żeby nie było, że same ochy i achy, to jeszcze wspomnę o tym, co mnie wkurza na tego typu imprezach. A mianowicie trzy typy ludzi:
1. Palacze- idą tacy w tłumie ludzi i kopcą fajkę;/ Nie zastanawiają się, czy wszyscy inni mają ochotę ten dym wdychać. Kiedy tłum przesuwa się powoli, a przed nami znajdą się osoby z papieroskiem w ręku, to naprawdę nie mamy innego wyjścia jak wdychać ten syf, bo zazwyczaj nie ma jak takich wyminąć. Mnie dzisiaj tacy ludzie doprowadzali do szału, bo trafialiśmy na nich co chwilę. Jeszcze niesie taki papierosa w opuszczonej ręce, a cały dym leci wprost na buzię dziecka w wózku;/ Ludzie myślcie trochę o innych, nie każdy lubi być biernym palaczem!
2. Torujący drogę. W tłumie ludzi, który przesuwa się powoli wg mnie obowiązują jakieś niepisane zasady. Niestety niektórzy mają to gdzieś. Co chwila natykaliśmy się na osoby, które przepychały się pod prąd, albo stawały sobie na środku, żeby pogadać lub popatrzeć na stragany. Patrzeć oczywiście trzeba, porozmawiać też, ale chyba można zejść na bok i nie tarasować drogi?
3. Rodzice nie pilnujący dzieci. Mam na myśli rodziców dzieci starszych w wieku powiedzmy ok 8- 10 lat. Zdarzały się dziś takie dzieciaki, które robiły, co chciały zupełnie niepilnowane przez rodziców (których to w ogóle nie widziałam i nie wiem gdzie byli). Nie mam na myśli wszystkich dzieci, ale były takie, które np. wyrywały zabawki maluchom i zachowywały się jakby wszystko należało do nich. Jeden chłopak rzucił kamień, który odbił się od zabawki i przeleciał tuż koło Filipka. Na miękkim placu zabaw sama zwróciłam jednemu chłopakowi uwagę (na oko 10 lat), bo wszystkie poduchy zabierał mniejszym dzieciom i je przeganiał. Dzieci trzeba uczyć kultury również w zabawie.
To tyle z mojego marudzenia. Podsumowując-Jarmark Jagielloński to super sprawa i naprawdę warto się wybrać. My jeździmy co roku.
A rok temu było tak: http://mama-filipka.blogspot.com/2014/08/jarmark-jagiellonski.html

środa, 12 sierpnia 2015

Mamo, tato włóż mi majtki

Sezon letni w pełni, upał nie odpuszcza. Wiele osób szuka odpoczynku nad morzem, jeziorem czy też innym zbiornikiem wodnym. W takich miejscach można spotkać dużo rodzin z dziećmi. Niestety często z gołymi dziećmi. Dziś chcę napisać kilka słów o tym.
Bardzo często widuję na plaży dzieciaczki biegające jak je Pan Bóg stworzył. Niby nie ma w tym nic złego,  ale czy na pewno? Czy to, że dziecko nie odczuwa jeszcze wstydu daje upoważnienie do tego, żeby biegało nago? Otóż według mnie nie. I jest wiele argumentów za tym przemawiających.
Pierwszy i najważniejszy- nigdy nie wiesz, kto wypoczywa na tej samej plaży. A niestety na świecie pełno jest zboczeńców. Skąd wiesz, czy na sąsiednim kocu starszy pan z brzuszkiem nie jara się widokiem twojego dziecka? Zboczony scenariusz, ale niestety pedofile istnieją. Skąd wiesz czy nie cyknie fotki? Otóż nie wiesz, bo w dobie  smartfonów z wbudowanym aparatem zrobienie dyskretnego zdjęcia jest bajecznie proste. Zastanów się nad tym zanim puścisz swoje dziecko na golasa w tłumie ludzi.
Warto też pomyśleć, czy dla innych osób widok nagiego małego człowieczka nie jest krępujący. Bo dla mnie na przykład zawsze był. Nie jestem zboczona, nie jestem "cnotka", a mimo to jest to zawstydzające. Po prostu.
Myślę, że dziecko warto uczyć właściwych zachowań od małego. A takie mamy normy społeczne, że szanujemy swoją intymność i nie chodzimy nago przy obcych. Skoro my, dorośli zakładamy stroje kąpielowe, to czemu dziecko ma być inne? Umówmy się- majtki nie gryzą. Ten kawałeczek materiału nie sprawi, że dziecko roztopi się z gorąca. A zupełnie inaczej to wygląda. Zastanów się nad tym.
Często podczas wypoczynku robimy naszym pociechom zdjęcia. Jeśli lubicie, kiedy rodzinny album wypełniają fotki małego gołego aniołka, to wasza sprawa, ale pomyślcie czy za kilka lat nie będzie to dla waszego dziecka źródłem wstydu. Ja mam kilka gołych zdjęć w rodzinnym albumie i okropnie się wstydziłam, kiedy cała rodzina te zdjęcia oglądała, szczególnie moi kuzyni...
Majteczki na pupie nie zrobią dziecku krzywdy, a wręcz przeciwnie. Dużo ładniej to wygląda.
A pomyślcie jeszcze o takiej sytuacji- ktoś robi zdjęcie swojemu dziecku na plaży, a w tle widać waszego małego golaska. Potem to zdjęcie wrzuca na facebooka i już wasza naga pociecha zasila internetowe zbiory...Może to głupie scenariusze, ale czy takie sytuacje nie mają miejsca?
Moje dziecko nigdy nie chodzi na golasa przy ludziach. W domu-tak, jeśli ma ochotę, ale poza domem nie ma takiej możliwości. I Filipek to rozumie, bo zawsze tak było, bo takiego zachowania go uczymy.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Puszczacie swoje dzieci na golasa, czy majteczki na pupie to rzecz obowiązkowa?

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Canpol babies po raz drugi-testowanie z blogosferą

Już po raz drugi razem z Filipkiem dostaliśmy się do testowania z blogosferą Canpol babies. Pierwszym razem otrzymaliśmy zestaw Wesołe zwierzątka, który z powodzeniem nam służy. Tym razem testujemy zestaw z kolekcji "Piraci".
W paczce otrzymaliśmy- dwie butelki, dwa fartuszki-śliniaczki (jeden 24 m+, drugi 36 m+) oraz zestaw miseczka, talerzyk, kubeczek i sztućce.

Dla Filipka oczywiście największą radością jest rozpakowywanie paczki:)



Tak prezentowała się jej zawartość:


Wszystko od razu trafiło do wypróbowania:) Fartuszek 24 m+ leży na Filipku idealnie (ten drugi jest sporo za duży). Jest to śliniaczek z ceratki, który po prostu zmywa się wodą, kiedy się zabrudzi. Ma długie rękawy i kieszonkę na to, co spada. Ogólnie bardzo fajna sprawa, ale że Filipek je dość czysto, to raczej nie będziemy tego używać. Już nawet nie pamiętam, kiedy stosowaliśmy jakikolwiek śliniak. Ale taki fartuszek może z powodzeniem służyć np. przy malowaniu farbami.



Filipkowi najbardziej spodobała się butelka. Stwierdził, że ta używana dotychczas jest fuj i teraz wieczorne mleczko będzie pił z nowej;) Początkowo miał problem z nowym kształtem smoczka, ale szybko się przyzwyczaił. Mi natomiast podoba się szeroka szyjka w butelce- bardzo ułatwia to rozmieszanie mleka czy kakao.


Zestaw obiadowy też od razu został wypróbowany:) Mieliśmy już wcześniej bidon z kolekcji Piraci, więc wszystko nam do siebie pasuje.


Cały zestaw bardzo mi się podoba i cieszę się, że po raz kolejny mamy przyjemność testować z Blogosferą. Filipkowi bardzo podobają się nadruki z papugą i misiem .Lubię produkty Canpol babies, bo są dobrej jakości i nie mają wygórowanych cen.
Przypomnę jeszcze, że Blogosfera Canpol Babies co miesiąc daje możliwość testowania produktów oraz organizowania konkursów przez blogujące mamy. My zgłaszamy się każdego miesiąca i jak na razie testowaliśmy dwa razy. Mam nadzieję, że kiedyś załapiemy się także do zorganizowania konkursu.
Na stronie blogosfery, po prawej stronie na dole jest lista blogów, na których aktualnie można wygrać opisany przeze mnie zestaw "Piraci".

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...