wtorek, 25 października 2016

Brzydki problem- pleśniawki

Od razu na wstępie zaznaczam, że ten post to nie jest porada lekarska i takiej nie zastąpi, bo ja lekarzem nie jestem. Potraktujcie to czysto informacyjnie, chcę się podzielić z wami moim doświadczeniem dotyczącym problemu, z którym często borykają się rodzice małych dzieci. Pleśniawki. Ten temat przerabiamy właśnie w domu po raz drugi.
Pierwszym razem przytrafiło się Filipkowi jak miał około półtora roku. Bawił się przed domem i nagle zaczął lizać bramę. Na drugi dzień na języku brzydki nalot. Od razu poszłam do pediatry i dostaliśmy na receptę robiony specyfik. Po kilku dniach pleśniawki zniknęły i już nigdy nie wróciły.
Tym razem dopadło Kubusia. Nie wiem skąd to się wzięło, bo nawet nie wychodziliśmy z domu. Ale są- najpierw na języku, później także na podniebieniu i na wewnętrznej stronie ust. Sytuacja trochę bardziej skomplikowana, bo do pediatry mamy dość daleko, a jeszcze sezon przeziębień i niespecjalnie miałam ochotę ciągać malucha do przychodni. Postanowiłam spróbować zadziałać sama.
Jak się okazuje na pleśniawki jest sporo sposobów, które można zastosować. Zacznijmy może od początku, czyli od tego, czym w ogóle są pleśniawki. Jest to biały nalot, takie plamki-grudki pojawiające się w buzi dziecka. Wywołane są przez drożdżaki.
Co można zrobić, kiedy się pojawią?
Po pierwsze Aphtin, lek kosztujący grosze i chyba wszystkim znany. Aphtin brałam na jałowy gazik i przecierałam Kubie języczek. Brzmi łatwo, ale w praktyce trudne do wykonania, bo mały cwaniak zaciskał usta jak tylko się zbliżałam. Jak już udało mi się wepchnąć palec, to zaraz mnie gryzł.
Witamina C-pleśniawki nie lubią kwaśnego środowiska, więc można przecierać je witaminą c w kroplach lub rozgnieść tabletkę i rozmieszać z wodą. Ja po prostu podaję po kilka kropelek witaminy c na łyżeczce, kilka razy dziennie. Do tego do jedzenia kwaskowate owoce- mandarynki, pomarańcze, kiwi.
Ponieważ pleśniawki trzymały się nadal sięgnęliśmy po trochę drastyczniejszy środek- 1 % wodny roztwór fioletu gencjanowego (nie alkoholowy!). Wygląda to okropnie jak dziecko ma w środku całą fioletową buzię, ale muszę przyznać, że jest skuteczne, bo pleśniawek z języka szybko się pozbyliśmy. Pierwszym razem posmarowałam język za pomocą gazika, drugim-podaliśmy dosłownie pół kropelki fioletu na łyżeczce.
Oprócz tego za radą farmaceutki podajemy probiotyk-6 kropelek na noc. Chodzi o to, żeby przywrócić w organizmie równowagę mikroflory.
Stosujemy także Tantum verde w sprayu- psikamy kilka razy dziennie na gardło, bo tam jeszcze pleśniawki się trzymają.
Do picia podaję Kubie rumianek, który ma działanie łagodzące. Daję mu na łyżeczce po troszeczkę, bo w inny sposób by nie wypił.
Można także przecierać pleśniawki szałwią, a także rozcieńczoną 1:1 wodą utlenioną, ale tego ostatniego sposobu nie próbowałam.
Jest jeszcze jeden stary sposób, który poleca wiele mam- przecieranie pleśniawek moczem dziecka.  No cóż sposób podobno skuteczny, ale dla mnie nie do wykonania. Nie jestem w stanie zrobić tego dziecku, siuśki mają trafiać do pieluszki, a nie do buzi. Dlaczego jeszcze ten sposób nie jest dobry- bo skoro pleśniawki są w buzi, to prawdopodobnie są i w moczu, a więc mija się to z celem. Identyczne działanie powinno mieć przecieranie witaminą c, bo w sposobie z moczem chodzi prawdopodobnie o jego odczyn.

Z języczka pleśniawek udało się dość łatwo pozbyć. Gorzej z podniebieniem i gardłem, bo tam nie mogę sięgnąć palcem.  Skonsultowałam się telefonicznie z naszą pediatrą, bo prawdę mówiąc sama już nie wiedziałam co robić. Mamy zwiększyć dawkę probiotyku i poczekać jeszcze 2 dni. Jeśli nic się nie zmieni, to trzeba będzie pojechać i pewnie zastosować coś silniejszego.
Na szczęście Kubusiowi pleśniawki nie przysparzają problemów- ma apetyt, je normalnie, ssie pierś. Gdyby pojawiły się z tym problemy nie czekalibyśmy z wizytą u lekarza. Podobnie, gdyby pojawiła się gorączka.
Mam nadzieję, że pozbędziemy się resztki pleśniawek i nie trzeba będzie sięgać po antybiotyki.

Mieliście kiedyś podobny problem? Jak radziliście sobie z pleśniawkami u dziecka?

piątek, 14 października 2016

Konkurs "Ulubiona zabawka mojego dziecka"

Dziś przybywam do Was z konkursem, który mam przyjemność organizować w ramach programu Blogosfera Canpol babies .

Temat konkursu brzmi: "Ulubiona zabawka mojego dziecka", a zadanie konkursowe jest banalnie proste- wystarczy, że zgłosicie zdjęcie, które będzie to obrazować:) Może być pojedyncze zdjęcie lub kolaż z maksymalnie trzech fotografii. Miło jeśli dołączycie krótki opis. Zdjęcia możecie wysyłać na maila: aneta.sawicka05@gmail.com (w temacie wpisując konkurs), w prywatnej wiadomości na facebooku lub wstawiać w komentarzach pod postem konkursowym na fanpagu Mama Filipka i Kubusia.

A teraz to, co najprzyjemniejsze, czyli NAGRODA. Jej fundatorem jest firma Canpol babies, a do wygrania jest zestaw ze zdjęcia. A właściwie 2 zestawy, bo nagrodzone zostaną dwie osoby, których zdjęcia najbardziej mi się spodobają.


Konkurs trwa do 23 października, a wyniki postaram się opublikować w ciągu trzech dni od jego zakończenia. Osoby, które wyślą zdjęcia w prywatnych wiadomościach, w razie wygranej zgadzają się na opublikowanie ich na blogu, w tym poście.
Proszę Was, abyście zapoznali się z regulaminem konkursu, który znajduje się poniżej.

Oczywiście warto polubić profil Mama Filipka i Kubusia oraz Canpol babies na facebooku.
Mile widziane są wszelkie udostępnienia informacji o konkursie oraz zapraszanie znajomych do zabawy.

Zapraszam do udziału!

WYNIKI
Wszystkie zdjęcia, które wzięły udział w konkursie były bardzo ładne. Miałabym ogromny problem z wybraniem osób, które zostaną nagrodzone, więc postanowiłam po prostu wylosować. Myślę, że to sprawiedliwe i najlepsze rozwiązanie.
Tym sposobem ogłaszam, że nagrody powędrują do pań:
Chmura Karolina (która wysłała zdjęcie na maila) oraz do Karolina Karola (zdjęcie na facebooku w poście konkursowym).
Serdecznie gratuluję i czekam trzy dni na dane adresowe, które przekażę do sponsora.
 

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com we współpracy z programem Blogosfera Canpol babies
2. Nagrodą w konkursie jest zestaw ufundowany przez firme Canpol babies.W skład zestawu wchodzi kubek niekapek oraz zestaw butelek.
3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa sponsor konkursu.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.
6. Konkurs trwa od dnia 14.10.2016 do dnia 23.10.2016 do godz. 23:59. 
7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 28.10.2016. Wyniki zostaną opublikowane na blogu.
8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej zobowiązuje się do podania swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.
9. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń (poniżej 15 osób)
11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857)
12. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
13. Facebook nie uczestniczy w organizacji konkursu, nie jest sponsorem nagrody. Facebook nie ponosi żadnej odpowiedzialności za dzialania Organizatora w związku z przeprowadzanym konkursem.

środa, 12 października 2016

Mama czyta- "Pieśń o Bernadetcie"

Lourdes. Myślę, że każdy katolik zna tą nazwę. Ja również ją znałam, ale w sumie nic poza tym. Wiedziałam, że były tam jakieś cuda i objawienia, że jeżdżą tam pielgrzymki, coś obiło mi się o uszy o jakiejś wodzie (dostałam kiedyś od znajomego księdza flakonik z taką wodą). Ale nic poza tym. Natomiast już od kilku dni nie jestem taką ignorantką w tej dziedzinie. Co się zmieniło? Przeczytałam powieść "Pieśń o Bernadetcie" wydaną przez wydawnictwo Promic.


Jest to dość obszerna opowieść o tym, co wydarzyło się w połowie XIX wieku w tym malutkim miasteczku u stóp Pirenejów. Tam, razem ze swoją rodziną, w wielkiej biedzie żyła dziewczynka Bernadetta Soubirous. Nie wyróżniała się niczym szczególnym, wręcz przeciwnie, uważano ją za lenia i nieuka. Tak to już jest, że Pan Bóg często tych najmniejszych postanawia wyróżnić. Tak stało się tym razem, kiedy to Bernadetcie zaczęła ukazywać się przepiękna tajemnicza Pani. Długa była droga dziewczynki, wiele musiała ona wycierpieć zanim świat jej uwierzył. Nie będę zdradzać szczegółów, żeby nie psuć Wam przyjemności czytania.
Nie będę oszukiwać, że jest to lekkie czytadło. O nie, to zdecydowanie coś o wiele więcej. Były momenty, że czytało mi się dość trudno, a były takie, że pochłaniałam dziesiątki stron nawet nie wiedząc kiedy.
Lubię książki, które pozwalają mi poszerzyć moją wiedzę. Obojętnie czy chodzi o postacie historyczne, miejsca, czy postaci świętych. Zawsze czytając sięgam do Internetu i weryfikuję informacje. Tym razem również w połowie książki zaczęłam wyszukiwać czegoś więcej o głównej bohaterce. Zajrzyjcie tutaj i poczytajcie.
Czy poleciłabym tą powieść? Zdecydowanie tak. Dla mnie Lourdes było do tej pory tylko nazwą miejsca pielgrzymek, teraz już wiem o wiele więcej. Chciałabym kiedyś tam pojechać i na własne oczy zobaczyć to miejsce. Po dziś dzień mają tam miejsce cuda i uzdrowienia...

Kilka informacji o książce:
Autor: Franz Werfel
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Liczba stron: 692
Rok wydania: 2016
Cena: 38,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa: tutaj



czwartek, 6 października 2016

Testowanie z blogosferą-zestaw Forest Friends

Program Blogosfera Canpol babies już na pewno znacie. Kilkakrotnie pojawiały się na blogu recenzje produktów otrzymanych przeze mnie do testowania. W ostatnim miesiącu kolejny raz miałam okazję testować z blogosferą. Tym razem otrzymaliśmy zestaw Forest Friends.
Najlepszy moment, to ten, kiedy pojawia się kurier z paczką;) Moi chłopcy uwielbiają rozpakowywać przesyłki.



W paczce otrzymaliśmy: butelkę, kubek niekapek, kubek z rurką oraz zabawkę.


Zabawka-przytulanka urzekła mnie od pierwszej chwili. Jest mięciutka i przyjemna w dotyku. Kolorowe metki , szeleszczące elementy oraz jej kształt to idealne zestawienie dla malucha. Zabaweczka występuje w trzech wzorach (tu możecie je zobaczyć), a jej koszt to ok 20-25 zł.



Kubek-niekapek- przeznaczony jest dla dzieci powyżej 9 miesiąca życia. Posiada silikonowy ustnik, jest wolny od BPA. Ma wygodne uchwyty, które ułatwiają dziecku trzymanie kubeczka. Pojemność 230 ml. Więcej o kubeczku możecie przeczytać tutaj. Jego cena to ok. 20 zł.


Butelka EasyStart o pojemności 240 ml. Jest to butelka szklana. Powiem szczerze, że od kiedy jakiś czas temu otrzymałam do testowania (przy okazji innej akcji) szklaną butelkę Canpol babies, nie używam żadnych innych. Butelki szklane są dużo lepsze od popularnych plastikowych. Nie zużywają się, nie są porysowane nawet po wielu użyciach, nie tracą obrazka. A przede wszystkim są "zdrowsze" niż plastik. Co prawda u nas butelka służy tylko do podawania picia, ponieważ Kubuś nadal jest karmiony piersią. Z czystym sercem mogę jednak polecić. Dokładnie o tego typu butelkach możecie poczytać tutaj .Koszt ok. 20-25 zł.


Bidon z rurką-to typ kubeczka dla dzieci, który bardzo lubię. Posiada słomkę, którą można schować po przekręceniu nakrętki. Jest to bardzo wygodne. Ma też pasek do noszenia, który można oczywiście odczepić. Tego typu kubeczki przeznaczone są dla dzieci, które opanowały już picie przez rurkę. Jego pojemność to 400 ml. O bidonie możecie poczytać tutaj. Jego cena to około 15 zł.





Nasze poprzednie testy w ramach programu Blogosfera Canpol babies znajdziecie tutaj



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...