wtorek, 28 października 2014

Humor słowny

Filipek rozumie praktycznie wszystko, co do niego mówimy. Jednak jest jeszcze zbyt mały, żeby zrozumieć niektóre wyrażenia czy przenośnie. Często też wyrazy bierze zbyt dosłownie. Dziś mam dla Was kilka śmiesznych scenek z udziałem Fifcia.
Oto humor słowny w wykonaniu mojego syna.

Scenka I
Filipek siedział w wózku, bawił się butelką, do której wrzucił mniejszą zabawkę i próbował ją wydostać. Podpowiedziałam mu "weź do góry nogami". Na co mój synek podniósł do góry swoje nóżki.

Scenka II
Rozmawiałam z mężem o tym, że zapchał się zlew. Filip słysząc słowo zlew, zaczął wydawać dźwięk lwa.

Scenka III
Filipek strasznie rozrabiał, biegał i nawet na chwilę nie siadł. Spytałam go w końcu "Czy ty masz jakiś motorek w pupie?". Na co Filip usiadł i zaczął zaglądać w spodnie w poszukiwaniu motorka.

Scenka IV
U moich rodziców jest porcelanowy jeż, którym Filip lubi się bawić. Dziś Filipek zaczął pokazywać na regał (na którym ten jeż stoi), jednocześnie pokazując buzią jakby jadł. Na początku nie mogłam zrozumieć o co mu chodzi. Długo próbowaliśmy dojść do porozumienia, aż nagle mnie olśniło. Filip chciał jeża, a dlaczego pokazywał jakby jadł? No bo "jeż", Filipek słyszy tak samo jak "jesz"! Rozbawił mnie tym do łez.

Postanowiłam zapisywać takie różne scenki. Kiedyś miło będzie do nich wrócić.


niedziela, 26 października 2014

Co nowego u Filipka?

Dawno nic nie pisałam o Filipku. Ale to jest taki wiek,że dziecko rozwija się w niesamowitym tempie, co chwila nabywa nowych umiejętności i ciężko to wszystko spisać. Mój syn kończy dziś równo 19 miesięcy. Jest taki mądry i wspaniały, że po prostu rozpływam się jak czekolada na słońcu, kiedy na niego patrzę. A mówić mogłabym o nim godzinami. Dobrze, że mam bloga, bo na żywo raczej mało kto by to wytrzymał;)
W wielkim skrócie napiszę wam, parę zdań o Filipie.

Charakter
Mój synek jest bardzo pogodnym i roześmianym dzieckiem. Jest niezwykle kontaktowy i otwarty, w ogóle nie boi się ludzi. Sam zaczepia obcych, na spacerach czy w sklepie. Często jadąc w wózku macha do ludzi:D Kiedy mamy gości od razu przynosi im swoje zabawki i zachowuje się zupełnie naturalnie. Jest po prostu sobą w każdej sytuacji. Cieszę się, że jest śmiały w kontaktach z ludźmi i nie chowa się za moją "spódnicą", kiedy pojawi się obca osoba. Również,kiedy my odwiedzamy kogoś,nie mamy żadnych problemów z Filipkiem. No może poza tym, że w obcym miejscu Fifi jest tak zaciekawiony wszystkim, że nie dajemy sobie rady z upilnowaniem go. Musi zajrzeć w każdy kąt, każdą szafkę otworzyć, wszystko obejrzeć. I biega na tych swoich małych stopkach, że czasem ciężko go złapać. Jeśli chcemy załatwić jakąś ważniejszą sprawę, Filipka musimy zostawiać u moich rodziców. Raz wzięliśmy go do banku-to był błąd, chcieliśmy z nim załatwiać sprawy z kupnem mieszkania-też błąd. Przy Filipie spraw się nie załatwia,przy Filipie ćwiczy się biegi i refleks;)
Ale,ale żeby nie było tak słodko to synuś ma też niezły charakterek. Jak sobie coś ubzdura to nie ma zmiłuj. Potrafi wymuszać płaczem, obrażaniem się, a nawet kładzie się na podłogę i żali się,jakby mu się krzywda działa. Staramy się nie ulegać takim zachowaniom. Kiedy Filip zaczyna histeryzować, biorę go za rączki i spokojnym tonem powtarzam, żeby na mnie popatrzył,bo chcę mu coś powiedzieć. Kiedy spojrzy i przestaje płakać, tłumaczę mu dlaczego danej rzeczy nie mogę mu dać.
Ma też już swoje upodobania, są rzeczy, które lubi i takie, których nie cierpi. Tyczy się to m.in ubrań- ostatnio nie lubi spodni ogrodniczek i jak tylko próbowałam mu włożyć, to był wrzask. Raz się udało, ale dotąd stał przy swojej szafce z ubraniami, ciągał się za te spodnie,że musiałam go przebrać. Nie lubi też niektórych moich swetrów-jak je nałożę,to jest tak nieszczęśliwy, próbuje mnie rozbierać i pokazuje na inne ubrania. Uwielbia za to czapki i swoje ciapki (po obudzeniu rano zawsze woła "kaaaaaaapki" ) :D Nie znosi też moich długich włosów, szczególnie mokrych oraz biżuterii.
Jest bardzo uczuciowy i straszny z niego pieszczoszek. Uwielbia się przytulać, chętnie rozdaje buziaki, lubi być głaskany i całowany szczególnie po uszach. Jest też czuły w stosunku do dzieci, zwierząt i zabawek-często je przytula,kołysze i całuje. Potrafi kołysać nawet naklejki z małym zwierzątkiem:)

Sen
Filipek zasypia zazwyczaj około 21, najczęściej kładziemy się razem z nim w naszym łóżku, często zasypia też w wózku. Po przeprowadzce spróbujemy nauki zasypiania w łóżeczku. Kiedy uśnie mocnym snem przekładamy go do łóżeczka. W nocy najczęściej przebudza się ok 4-5 rano i przychodzi do nas, czasami też śpi u siebie do rana. Wstajemy zazwyczaj około 7-7:30. Po obudzeniu jakieś pół godziny leżymy razem w łóżku, przytulamy się i oglądamy bajki lub teledyski dla dzieci. Drzemkę Filipek ma zazwyczaj około południa i śpi od 40 min do 2,5 godziny-drugą opcję lubię zdecydowanie bardziej.

Jedzenie
Od dawna nie gotuję już Filipowi oddzielnych obiadów, je to,co my. Na śniadanie zazwyczaj dostaje kanapeczki, kaszki mleczne, jajko itd. Raz na jakiś czas w ramach obiadu dostaje gotowe danie ze słoiczka (jeśli gotuję coś,czego nie chcę mu dawać-np.jakiś obiad na szybko z proszku, danie z grzybami itd). Uwielbia pieczywo, przy każdych wspólnych zakupach zawsze musi dostać jakąś bułkę (uwielbia paluchy czosnkowe i cebularze:D). Je również słodycze w niewielkich ilościach, a także chrupki, paluszki juniorki itd. Przepada za owocami, szczególnie jabłkami i malinami. Jeśli chodzi o jedzenie raczej nie mamy z nim żadnych problemów. Karmię go nadal piersią.

Mowa 
Filip mówi coraz więcej. Nawet nie próbuję już wypisywać wszystkich słów, które zna. Praktycznie każdego dnia mamy coś nowego-ostatnio kaliiii (kaloszki), Fifi, miś, dach, kok (sok). Często próbuje po nas powtarzać wyrazy. Zna wszystkie odgłosy zwierząt, literki A,M,T, a inne próbuje powtarzać. Podczas zabawy "nadaje" cały czas. Czasem mam z niego niezły ubaw, bo sam sobie zadaje pytania i sam odpowiada np.bawi się samochodem i pyta siebie "tędy?"-"kak" ;)

Zabawy
Jeśli chodzi o zabawki to numerem jeden są wszelkie układanki drewniane i puzzle. Świetnie sobie z nimi radzi, często potrafi ułożyć układankę bez naszej pomocy! Lubi też samochody i wózek na zakupy. Nie za bardzo interesują go klocki. Uwielbia książeczki-bardzo często je przynosi, aby mu czytać i oglądać obrazki. No i naklejki oczywiście, o tym pisałam już w poście Naklejkowe szaleństwo.


Lubi oglądać bajki-jego ulubione to Masza i niedźwiedź (czyli Lala), nowa Pszczółka Maja, Domisie, Jedyneczka, Mama i Ja, Miś i Margolcia oraz Kubuś Puchatek. Lubi teledyski z piosenkami dla dzieci.
Hitem jest także elektronika. Mąż, kiedy zajmuje się Fifciem wyciąga ze swojej szafy swoje rzeczy elektroniczne,części, sprzęty i tak razem przy tym siedzą nawet i 2 godziny. Aż się boję pomyśleć, co będzie jak Filip podrośnie.



Umiejętności
Nawet nie wiem od czego zacząć, tyle już tego jest. Filip rozumie praktycznie wszystko,co do niego mówimy. Wykonuje polecenia, wie,co gdzie jest w domu,co gdzie trzeba schować. Kiedy znajdzie papierek, wyrzuca go do kosza, brudne pranie wkłada do pralki, wyjmuje zmiotkę i zamiata podłogi. Wariuje na widok odkurzacza, biega za mnie z okrzykiem "ti,ti,ti", co oznacza,że on chce odkurzać (nadal o sobie mówi "ti" zamiast "ja"), strasznie płacze,kiedy odkurzacz chowam.


Rozumie,że nie można podchodzić jeśli mówię, że coś jest gorące, albo że tam jest prąd. Jest czyścioszkiem,kiedy tylko ubrudzi rączki, od razu wyciera w pieluszkę tetrową, albo biegnie do łazienki,żeby mu umyć. Potrafi pokazać, co w danej chwili chce. Woła kupę na nocnik, a czasem również siusiu. Wie, do czego służy praktycznie każda rzecz w domu oraz każda jego zabawka.
Próbuje sam jeść i pić z kubeczka. Uwielbia rozpakowywać zakupy. Moja mama nie może do nas przyjść bez siatki, bo Filip pierwsze co robi,to biegnie rozpakowywać:D
Potrafi odnaleźć odpowiednie kształty w sorterze, ułożyć drewnianą układankę, połączyć klocki, umyć samodzielnie ząbki, włączyć telewizor.


Wie,że nie można iść po ulicy, a przechodząc przez nią trzeba trzymać się za rączkę. Boi się, kiedy obok przejeżdża samochód.
Potrafi zrobić wiele min (zmarszczenie brwi, zmarszczenie noska, mrugnięcie oczkami, mina Gargamela,mina zdziwienia jak leci samolot itd), świetnie panuje nad mimiką twarzy. Zna mnóstwo gestów i sztuczek, szybko łapie szczególnie te głupie;D Ostatnio dziadzio go nauczył, że jak ksiądz dotknie go w nosek w kościele,to Filip ma zrobić "no no no":D Podłapał od razu.
Filip uwielbia chodzić na zakupy do Biedronki:D Kiedy miniemy sklep, nie wchodząc do środka, to krzyczy "tam,tam". Zna też drogę do moich rodziców, kiedy tylko wejdziemy na ulicę, którą zawsze chodzimy od razu powtarza "baba,dziadzia". Kiedy tą ulicę miniemy to też krzyczy "tam,tam".

Macie pewnie dość, więc więcej nie wypisuję. Każda jego umiejętność nieustannie mnie zachwyca i ciężko mi uwierzyć, że ten mój maleńki, dwukilogramowy noworodek jest już takim mądrym chłopcem:)
Jeszcze tylko dodam, że Filipek ma 8 ząbków- 5 na górze i 2 na dole. Póki co każdy z nich wyszedł zupełnie bezobjawowo.

Ostatnio mało piszę na blogu, ale pochłaniają mnie przygotowania do przeprowadzki-to już za kilka dni! Ciekawa jestem jak Filip zareaguje na nowe mieszkanie. Codziennie mu tłumaczymy,że będziemy mieli nowy dom, a Filipek swój własny pokoik.

czwartek, 16 października 2014

Wycieczka do Warszawy

Jesienną porą wybraliśmy się na wycieczkę do naszej pięknej stolicy. Szczerze mówiąc zupełnie tego nie planowaliśmy. Ale kiedy okazało się, że moja siostra nie ma jak dojechać na lotnisko, to pomyśleliśmy "czemu nie?". Tym bardziej, że płaciła za paliwo. I tym sposobem w środku tygodnia zrobiliśmy sobie rodzinny wypad.
Plan był taki, że wyjedziemy w nocy, zostawimy siostrę na lotnisku (miała być tam o 6), a sami pojedziemy zwiedzać Warszawę. Jednak okazało się, że godzina wylotu została zmieniona i Paulina musiała być na lotnisku już o 4 rano. Nie było więc opcji, żeby od 4 chodzić po mieście, a tym bardziej siedzieć z dzieckiem w samochodzie. Z tego powodu postanowiliśmy pojechać dzień wcześniej i przenocować u naszej cioci. 
Jak to zwykle bywa,wyjechaliśmy później niż było zaplanowane, droga się dłużyła i u cioci byliśmy dopiero o 20:30. Filipek był niesamowicie dzielny! Nie spał całą podróż, usnął dopiero 15 minut przed końcem trasy. Miałam nadzieję, że na śpiocha przeniosę go do mieszkania i będzie spał już do rana. Jednak, kiedy tylko zobaczył,że jest w obcym domu błyskawicznie przeszła mu ochota na spanie. Zaczął biegać, zwiedzać, otwierać wszystkie szafki (przy okazji stłukł cioci wazon:/). Na szczęście później położył się grzecznie spać. Obudził się jedynie w nocy, kiedy moja siostra szykowała się do wyjścia (ale nie ma się co dziwić-potwornie hałasowała!).
Rano zjedliśmy u cioci śniadanie  i wyruszyliśmy do samego centrum Warszawy. Mąż musiał załatwić służbową sprawę w ambasadzie. Na szczęście okazało się, że obok jest park-Ogród Krasińskich, więc mieliśmy gdzie pospacerować. 







Później postanowiliśmy wybrać się do zoo. Początkowo myśleliśmy o Starówce lub Łazienkach, ale doszliśmy do wniosku, że Ogród Zoologiczny dużo bardziej zainteresuje Filipka. I nie myliliśmy się. Filip był bardzo zadowolony i z dużym zainteresowaniem oglądał zwierzęta. Najbardziej spodobało mu się wielkie akwarium, w którym przy samej szybie pływały ryby.















Po zwiedzeniu zoo skierowaliśmy się na cmentarz. Jest tam pochowana moja siostra cioteczna, która zmarła 5 lat temu na białaczkę. Do dziś nie mogę pogodzić się z jej odejściem...Rzadko mam okazję odwiedzać jej grób, ale jak już jestem w Warszawie, jest to dla mnie punkt obowiązkowy.
Prosto z cmentarza zebraliśmy się w drogę powrotną. Baliśmy się warszawskich korków, ale na szczęście nie było tak źle. Filip usnął jak tylko ruszyliśmy i spał uwaga-do momentu wyjazdu z Warszawy. A później aż do Lublina nie zmrużył oka. Na szczęście bardzo lubi podróżować i nie mamy z nim większych problemów nawet przy dłuższej trasie. Choć wiadomo, że momentami zaczyna marudzić i cały czas muszę go czymś zajmować. Za jakiś czas koniecznie będziemy musieli kupić tablet i specjalne uchwyty do jego zamontowania w aucie, dzięki czemu synek będzie mógł w podróży oglądać np. bajki czy piosenki dla dzieci.
Do domu wróciliśmy przed 20, potwornie zmęczeni, a jednocześnie zadowoleni z wycieczki. W tym sezonie to pewnie już ostatnia. Choć liczę na to, że jesień jak najdłużej będzie nas rozpieszczała piękną pogodą!


piątek, 3 października 2014

Naklejkowe szaleństwo

Filipek ma półtora roku, a już ma swoją pierwszą małą pasję. Są to książeczki z naklejkami. Synek to uwielbia! Żadna inna zabawa nie jest w stanie wciągnąć go tak, jak przyklejanie naklejek. Przynosi książeczki po kilka razy dziennie i pokazuje,że chce aby z nim przyklejać. Mamy już cały stosik takich wyklejonych książeczek.
Niesamowite jak w ciągu kilku miesięcy zmieniły się umiejętności Filipa. Na początku nie potrafił sam przyklejać, trzeba było prowadzić jego rączkę we właściwe miejsce. Z czasem zaczął przyklejać samodzielnie, ale gdzie popadło. Teraz nie dość, że przykleja wszystko sam, to jeszcze we właściwe miejsce na obrazku! Potrafi też odnaleźć konkretną naklejkę- patrzy na obrazek, wskazuję mu różne szczegóły, po czym odwracamy stronę i Filipek wskazuje właściwą naklejkę. Rzadko się myli.
Co daje dziecku taka zabawa? Maluszek rozwija swoje zdolności manualne-stara się precyzyjnie przyklejać obrazki, wybiera właściwe miejsce, chwyta naklejkę w dwa paluszki. Uczy się nowych słów- każda naklejka, każdy obrazek to okazja do zapoznawania dziecka z nowymi słowami. Filipek dzięki naklejkom już podłapał kilka nowych wyrazów np. "tyk" czyli byk;) Nie wszystkich słów używany na co dzień, więc zabawa, czytanie książeczek czy właśnie naklejki są świetną okazją, aby poszerzać słownictwo maluszka.
Dziecko uczy się także np. rozpoznawania kształtów, kolorów, różnych zależności. Ćwiczy też spostrzegawczość. Jak dla mnie same plusy.
Oczywiście nie jest to zabawa dla każdego półtoraroczniaka. Jeśli nasze dziecko woli walory smakowe naklejek lepiej zaczekajmy z tym jeszcze. Mój Filipek na szczęście nigdy nie był zainteresowany smakiem naklejek, więc mogliśmy zacząć bardzo wcześnie. Może raz czy dwa próbował ich posmakować. Większość takich książeczek jest przeznaczona dla dzieci od drugiego lub nawet trzeciego roku życia.
Oczywiście Filip zawsze przykleja naklejki pod naszym czujnym okiem.

Tyle książeczek już wykleiliśmy:


Tą zajmujemy się aktualnie:


A te dwie czekają w kolejce:


Mamy już swoje ulubione serie książeczek: "Baw się z nami naklejkami", "Wesołe zwierzątka" (były niedawno w ofercie Biedronki) oraz seria "Poznajemy 200 słów/zwierząt itd". Ta ostatnia ma bardzo duże naklejki, idealne na początek. Ale ma też swój minus- słowa w tej książeczce często są zbyt trudne dla małych dzieci.






Filipek zazwyczaj przykleja naklejki w wyznaczone miejsca,


a czasem realizuje swoje artystyczne wizje:




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...