sobota, 31 stycznia 2015

Puzzlomania

Od jakiegoś czasu Filip stał się puzzlowym maniakiem. Układa ciągle! Zauważyłam, że prawie nie sięga po zabawki tylko co chwila puzzle. Ma kilka rodzajów i układa na zmianę.
Mniej więcej od trzech miesięcy potrafi bez niczyjej pomocy układać puzzle z oznaczeniem wiekowym 2+ (dowód na to, że wybierając zabawki nie trzeba  aż tak bardzo kierować się tymi cyferkami).


Zaczynał od drewnianych układanek. Ostatnio jednak prawie w ogóle ich nie układa, zrobiły się zbyt łatwe i widocznie nie satysfakcjonują go już. Jedynie literki są trudniejsze, ale pomimo to Filipek sobie z nimi dobrze radzi (tak na marginesie, zna już praktycznie pół alfabetu:D). Zadziwia mnie jego pamięć wzrokowa- potrafi nie tylko powiedzieć jaka literka powinna być w danym pustym miejscu, ale również mówi jaki obrazek przy literce (np. pokazując na puste miejsce dla literki t mówi 'tutut" czyli słoń).








Jedne z pierwszych puzzli, które zaczął układać Filipek to "Zestaw maluszka" firmy Trefl, które wygrałam w konkursie. Filipek miał niewiele ponad roczek, kiedy sam układał samochodzik z dwóch elementów. Od długiego czasu układa już wszystkie pojazdy praktycznie bez zastanowienia. Pomimo, że Filip te puzzle uwielbia, to ja ich nie polecam. Są dość słabo wykonane, bardzo szybko zaczęły się rozwarstwiać.




Naszym drugim nabytkiem były "Zwierzątka do pary" firmy Czuczu, której jestem fanką. Również wygrane w konkursie;) Puzzle super wykonane, nie rozwarstwiają się i praktycznie nie widać po nich śladów zużycia, chociaż Filip dręczy je od kilku miesięcy;) Bardzo polecam, naprawdę warto kupić. Nie kosztują też dużo. Z tej serii są jeszcze puzzle z literkami i cyferkami, na pewno kupię za jakiś czas. Produkty Czuczu można obejrzeć tutaj




Na Gwiazdkę Filipek dostał od nas puzzle konturowe firmy Trefl. Ten produkt zdecydowanie polecam. W przeciwieństwie do Zestawu maluszka również tej firmy, są bardzo solidne, grube i nie rozwarstwiające się.  Są to puzzle konturowe składające się odpowiednio z 2-3-4 i 5 elementów. Filip je uwielbia, układa po kilka razy dziennie. Widzę jednak, że ułożenie ich nie sprawia mu już jakiejkolwiek trudności, robi to bez zastanowienia. Myślałam o kupieniu innych wzorów z tej serii ( są m.in ze świnką Peppą oraz innymi zwierzątkami), ale nie wiem czy jest sens skoro dla Filipka są one tak łatwe.
Może jednak zapłacę trochę więcej i skorzystam z oferty firmy Castorland, która posiada puzzle konturowe o ciut większym stopniu trudności. Zobaczyć można tutaj .







Te puzzle mają jeszcze jedną fajną zaletę- opakowanie z rączką. Filip uwielbia paradować ze swoimi puzzlami po mieszkaniu;)
Mamy jeszcze puzzle drewniane na deseczce, ale Filipek dużo mniej je lubi. Mamy też książeczkę z puzzlami, ale po nią także sięga rzadziej.


Ostatnio natomiast kupiliśmy puzzle maxi, przeznaczone dla dzieci od 3 roku życia. Puzzle składają się z 24 elementów. Oczywiście dla Filipka są jeszcze za trudne, minie trochę czasu zanim ułoży je sam. Jednak z naszą pomocą układanie idzie mu bardzo sprawnie. Wyszukuje odpowiednie elementy, łączy ze sobą, wie, gdzie co powinno być. No i oczywiście do tego dochodzi element wspólnej zabawy-rzecz bardzo ważna:) Na puzzlach jest obrazek z Peppą, którą Filipek bardzo lubi, a to dodatkowo mobilizuje go do układania.






Stwierdziliśmy z mężem, że w tego typu puzzle będziemy inwestować, bo posłużą na dłużej i prędko Filipek nie nauczy się układać na pamięć.
Cieszę się, że Filip wykazuje zainteresowanie taką zabawą, wiem, że dzięki temu nabywa wiele umiejętności. Ja jako dziecko też uwielbiałam puzzle.
Na koniec jeszcze pochwalę się, że moje dziecko jest niesamowicie porządne. Kiedy kończy układać, wszystkie elementy zbiera do pudełeczka, a następnie zanosi do swojej szafki i chowa. Nie mamy problemu z walającymi się wszędzie elementami układanek, Filip nie lubi bałaganu!




czwartek, 22 stycznia 2015

Humor słowny część 5

Filip bawił się w kuchni kręglami. W pewnym momencie piłeczka podleciała mi pod nogi, więc ją kopnęłam. Na co usłyszałam z wielkim wyrzutem:
-Lali to! No no no!
To samo usłyszał mój mąż, kiedy zmienił mruganie światełek choinkowych. Światełka też są przecież Lali;) Jak i większość rzeczy w domu, bo od kilku dni "Lali to" słyszymy po kilkanaście razy dziennie. Filip wciąż mówi o sobie "Lala", choć ostatnio coraz częściej "Fifi".

Filip uwielbia, ku mojej rozpaczy kręcić kurkami od kuchenki gazowej. Ostatnio mówię do niego:
-Filip, ile razy mam ci mówić, że nie wolno kręcić gazem?
Na co Filip:
 - Pim (pim oznacza pięć)

Kilka dni temu kupowaliśmy fotele. Zanim podjęliśmy decyzję oczywiście mierzyliśmy miejsce, w którym fotele staną. Dzień później Filip wziął kabel od odkurzacza i zaczął obmierzać swój pokój mówiąc co chwilę:
-Pim, pim, pim (pim=pięć). Kolejnym razem po wizycie księdza dorwał różaniec i w ten sam sposób mierzył ścianę w kuchni;)

-Filipku jak ma na imię babcia?
-Aśka
-Jak ma na imię dziadzio?
-Jalo (czyt.Janio)
-Jak ma na imię tatuś?
-Kyyyś
A jak ma na imię mama?
-maaaamooooo :D
Mama jest bezimienna:D

Filipek rozmawia z sąsiadką na klatce schodowej.
Sąsiadka go pyta:
-A jak ty masz na imię?
-Fifi
-a jak ma na imię twój tatuś?
-Kyyyyś
-a twoja mamusia?
-Mimi!

Fifi kazał babci chuchać na szybę w swoim pokoju i na tym "nachuchaniu" pisać literki. Moja mama pyta go:
-a kto potem szybę będzie mył?
Na co Filip:
-mama (tonem "przecież to oczywiste, nie zadawaj głupich pytań")


Opowieść Filipa:
" Tata ku kuj łeeee lala" co oznacza: tata wyniósł choinkę, a Filip płakał:D
Póki co muszę jeszcze robić za tłumacza, kiedy Filipek z kimś rozmawia;)

czwartek, 15 stycznia 2015

Teczka kreatywna z Biedronki

Od dziś w ofercie Biedronki możemy znaleźć teczki edukacyjne w kilku wariantach. Ja te teczki zauważyłam w ofercie już kilka dni temu, więc dziś z Filipem udaliśmy się z samego rana do sklepu.
Teczka kosztuje 14,99 zł- wybrałam wzór Farma, bo stwierdziłam, że najbardziej zainteresuje Filipa. Widziałam, że były jeszcze autka, jakieś księżniczki, myszka Minnie.
Filip dumnie całą drogę do domu trzymał wielką tekę przed sobą:D Wyjątkowo szybko chciał kończyć spacer- zazwyczaj nie mogę go zaciągnąć do domu. Dziś jednak nie mógł  doczekać się zabawy.



A co kryje się w środku? Kilka kolorowanek w rozmiarze A3 (póki co schowałam, aż Filip zacznie rzeczywiście kolorować, a nie tylko mazać po obrazkach), dwa arkusze z naklejkami, oraz dwa arkusze z tekturowymi figurkami. Wnętrze teczki jest dużą planszą, na której przykleja się naklejki.





Filip zaczął od przyklejania świnek w błocie:



A następnie zajął się ułożeniem jajek w koszyczku:



Gdy nacieszył się naklejkami wzięliśmy się za figurki. Niestety koń został porwany w kilka minut i na tym zakończyliśmy zabawę. Po drzemce pobawimy się znowu. Chociaż figurki chyba schowam, bo Filipek jeszcze nie rozumie, że one łatwo ulegają uszkodzeniu.

A to według Filipka "dziadzia" ;)



Wady teczki:
-cena 14,99 zł niby nie dużo, ale wg mnie mogłoby kosztować mniej.
-naklejki za bardzo przezroczyste, po naklejeniu na planszę słabo je widać
-kartonowe figurki zdecydowanie dla starszych dzieci

Zalety:
-ładna, kolorowa szata graficzna
-naklejki wielokrotnego użytku, dziecko może kreatywnie bawić się, zmieniać ich miejsce itd.
-wytrzymała, tekturowa plansza
-fajny sposób na ciekawą zabawę
-kilka różnych rzeczy w zestawie- naklejki, kolorowanki, figurki
-teczka może posłużyć np. do przechowywania rysunków
-kilka wersji teczek do wyboru

Czy warto?
Według mnie tak. Mój synek uwielbia zabawy z naklejkami. Teczka jest dla niego czymś nowym i ciekawym, innym od książeczek z naklejkami, które kupujemy zazwyczaj. Widzę, że ucieszył go ten zakup, a przyklejanie naklejek na dużej planszy bardzo go pochłonęło.  Nie żałuję, że kupiłam.

środa, 14 stycznia 2015

Zabawy z dzieckiem -nr 4

Witam Was w kolejnej odsłonie cyklu "Zabawy z dzieckiem". Dziś mam dla Was kilka kolejnych pomysłów jak kreatywnie spędzić czas z maluchem. Zapraszam!

1. Farby do malowania palcami

Myślę, że nikogo nie muszę przekonywać, że malowanie farbami to wspaniała i rozwijająca zabawa dla dziecka. Nasze farbki kupiłam niedawno w Lidlu za niewielkie pieniądze. Są one bezpieczne dla malucha i bardzo łatwo się zmywają. Bez obaw możemy dziecku pozwolić malować paluszkami. Nie trzeba bać się nawet o ubranka, bo wszystko  bez problemu się odpiera.
Filip malowanie farbami uwielbia. Często przychodzi i powtarza: "arby, arby". Malujemy zawsze w kuchni na podłodze, na której rozkładam plandekę do prac plastycznych (czyli gruby, duży worek na śmieci;) ). Jedynym problemem jest to, że Filip nie lubi być brudny (straszny z niego czyścioszek) i co chwila chciałby myć rączki.



 Malowanie po tacie to też fajna zabawa:D



2. Masa solna

Prosty przepis- szklanka mąki, szklanka soli, 125 ml wody. Ja robię z połowy składników. Można lepić, gnieść, wykrawać wzorki. Wytwory można upiec lub wysuszyć na powietrzu. My ograniczamy się do lepienia prostych rzeczy i póki co nic nie suszymy. Ja niestety jestem beztalencie jeśli chodzi o lepienie;) A Filip na razie też nie lepi nic konkretnego. Ale zabawa fajna i myślę, że rozwijająca dla małych rączek.





 3. Stempelki

Pieczątki w czasach mojego dzieciństwa były bardzo popularne. Pamiętam, że miałyśmy ich z siostrą sporo i można je było kupić w sklepie osiedlowym. Jakiś czas temu pomyślałam o stempelkach dla Filipka i zaczęło się wielkie szukanie. Obeszłam wszystkie sklepy w okolicy i nigdzie nikt o takich stempelkach nie słyszał. Bywały, owszem, ale tylko pieczątki z oddzielnym zbiorniczkiem z tuszem. Takich ja nie chciałam. I w końcu po długich poszukiwaniach znalazłam to, co chciałam na allegro:)
Tak jak myślałam Filipowi bardzo spodobały się te stempelki. Zajmuje go to na długi czas. Siada przy stoliku i pilnie tworzy:D






4. Piosenka o krasnoludku 

Znacie tą piosenkę? "Wąską ścieżką przez ogródek maszeruje krasnoludek. Dokąd idziesz mój malutki? Idę do swej krasnoludki (...)". Wystarczy w youtube wpisać hasło "krasnoludek" i pojawia się jako pierwszy na liście sympatyczny filmik z tą piosenką. Filip ją uwielbia, jest to ostatnio nasz hit numer jeden. Razem do niej tańczymy i maszerujemy przez cały pokój jak te krasnoludki.

5. Kaczuchy

Nie znam osoby, która nie zna tego tańca, hitu każdej imprezy od domówki po wesele;) My z Filipkiem w domu też sobie tańczymy kaczuchy.

6. Liiiii

Liii to zabawa wymyślona przez tatusia, czyli zjeżdżalnia dla samochodów. Najczęściej budowana z klocków. Choć ostatnio tata użyczył długą deskę, która też spełniła swoją funkcję;) Filip uwielbia się w to bawić i zawsze jak pytam go w co  będzie się bawił z tatą jak ten wróci z pracy to Filip wykrzykuje: "Liiii".
Jest też inna wersja liii, czyli huśtanie Filipa w kocu lub kołdrze-taki hamak, tylko zamiast drzew są rodzice:D


Może podsuniecie jakieś pomysły na zabawy z dzieciaczkami? Chętnie poczytam i wypróbuję:)


niedziela, 4 stycznia 2015

Spodenki DIY

Dziś mam dla Was krótki przewodnik po tym jak w łatwy sposób uszyć spodnie dla dziecka. Być może uśmiechniesz się z politowaniem myśląc "po co szyć skoro półki w sklepach uginają się od towaru". Owszem kupić możemy praktycznie wszystko, ale zrobienie czegoś samodzielnie daje ogromną satysfakcję!
Kto ciekawy, to zapraszam:)

Do uszycia spodenek potrzebujemy spodni w większym rozmiarze. Ja kupiłam zwykłe dresy w ciuchlandzie za złotówkę;) Spodenki naszego dziecka (takie, które lubimy,wiemy, że są dobre wymiarowo itd.) przykładamy do tych większych w ten sposób i odrysowujemy np. białą kredą:


A następnie wycinamy ten odrysowany kształt:



W ten sposób otrzymujemy zarys spodenek- od wewnętrznej strony od razu gotowych:



Następnie odwracamy całość na lewą stronę  i jedną z nogawek spinamy szpilkami po całej długości, tak aby otrzymać taką szerokość nogawki jaką chcemy mieć. Następnie to samo robimy z drugą nogawką dbając o to,aby szerokości były takie same (najlepiej złożyć spodnie na pół i zaznaczyć).
Kolejnym krokiem jest zszycie nogawek, ja zszyłam na maszynie, ale można to zrobić ręcznie.



Kiedy obie nogawki są gotowe trzeba zszyć je od dołu. Najlepiej też założyć sobie szpilkami (trzeba dobrze wymierzyć, aby obydwie nogawki miały tą samą długość). Takie rzeczy ja szyję ręcznie, bo niestety szycia na maszynie dopiero się uczę.


Kiedy nogawki są gotowe czas na górę, czyli wszycie gumki. W tym celu zakładamy materiał na ok 1-1,5 cm (spinamy sobie szpilkami) tak, aby powstała przestrzeń w którą wsuniemy gumkę. Zszywamy, zostawiając miejsce na wejście i wyjście gumki. Gumkę przytwierdzamy do agrafki i wsuwamy.


Następnie zszywamy gumkę i spodenki. Spodnie są już praktycznie gotowe.


Można je oczywiście dodatkowo ozdobić. Ja naszyłam samochodzik z filcu.


Niby te spodenki to nic specjalnego (wiem wiem szwy mi krzywe wyszły), ale mój Filipek jest zachwycony:) Nałożyłam mu, żeby zobaczyć jak leżą, a jemu tak się spodobały, że nie pozwolił ich ściągnąć aż do wieczornej kąpieli.





Widzę, że Filipkowi w tych spodenkach jest wygodnie, więc jestem zadowolona z efektu.

To już drugie uszyte przeze mnie spodenki, pierwsze możecie zobaczyć w poście Kropeczkowo nam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...