czwartek, 31 lipca 2014

Zabawy z dzieckiem

Dziś opowiem Wam, w co bawię się z Filipkiem. Może okaże się, że którejś z tych zabaw nie znacie i przyda Wam się nowy pomysł. Chętnie poczytam też w co wy bawicie się ze swoimi maluchami, zachęcam do pisania w komentarzach!
Oczywiście Filip ma mnóstwo zabawek- pluszaki, samochody, klocki, układanki, grajki, pchacze itd. Czasem się nimi bawi, a czasem wcale go nie interesują i muszę stawać na głowie jak mojego małego pana zająć.
Oto kilka naszych zabaw:

1. Balonik

Bierzemy dziecko za rączki (Filip uwielbia kiedy w zabawie uczestniczy więcej osób np. dziadkowie czy rodzice) i mówimy : Baloniku mój malutki, rośnij rośnij okrąglutki. Balon rośnie, że aż strach (podnosimy ręce i rozciągamy najbardziej jak się da), przebrał miarę no i bach (puszczamy ręce, upadamy itd.)

2. Prace domowe

Małe dzieci uwielbiają naśladować dorosłych, To jeszcze ten etap, kiedy chcą pomagać, choć niekoniecznie ta pomoc jest nam potrzebna (jak urosną pewnie będzie odwrotnie:D). Kiedy sprzątam np. wycieram kurze, daję Filipowi ściereczkę i pozwalam wycierać regał. Kiedy wstawiam pranie Filip wrzuca ubrania do pralki. Przy ścieleniu łóżka podaje poduszki do schowania. Kiedy prasuję, Filip pakuje ubranka do miseczki i mi przynosi. Ostatnio nawet pomagał tatusiowi myć samochód.

3. Miska skarbów

Do kuchennej miski wrzucam różne przedmioty, np. puste opakowania, zmywak kuchenny, jakieś akcesoria domowe (oczywiście tylko te nieostre i zupełnie bezpieczne). Filipek uwielbia przeglądać takie skarby.
Ostatnio dostał też do zabawy duży słoik, a w nim 4 duże baterie. Fisher Price może się schować;)



4. Pomocnik tatusia

Filip uwielbia obserwować tatę podczas majsterkowania. Jego radość jest jeszcze większa, kiedy tata pozwala mu potrzymać sprzęt lub nawet co nieco pomagać. Ostatnio wspólnie rozkręcili samochodzik i Filipek pod czujnym okiem taty próbował go skręcać.


5. Rysowanie

 Kupiłam blok i kredki i sobie bazgrolimy. Filip próbuje mazać sam, ale bardziej lubi, kiedy to ja mu coś rysuję.


6. Straszenie

Filip uwielbia wszelkie zabawy polegające na straszeniu się. Często udaje lwa i wtedy ja muszę uciekać i chować się za meblami. Czasem też chowam się tak, żeby nie widział gdzie jestem i kiedy podchodzi to go straszę. Jak on się wtedy śmieje! Uwielbia też być goniony. Najlepiej wychodzi mu uciekanie na rękach u tatusia;)

7. Robaczki

Ta zabawa ma u nas dwie wersje. Pierwsza-"idę" palcami po pleckach Filipka, mówiąc: idą robaczki, po pleckach robaczki (zaczynam Filipka gilgotać po szyjce lub paszkach) robaczki,robaczki!
Druga to szukanie robaczków pomiędzy paluszkami u stóp- robaczkami są kłaczki od skarpetek.

8. Zgadywanki

Kładę przed Filipkiem np. dwie karty z obrazkami i pytam np. "gdzie jest jajko". Filip wskazuje właściwy obrazek. Można też kłaść przedmioty, wydrukowane obrazki, pytać o przedmioty znajdujące się w domu, obrazki w książce itd.

9. Przyklejanie naklejek

Kupiłam kilka książeczek z naklejkami i wspólnie je przyklejamy. Coraz częściej Filip przykleja całkiem sam oraz znajduje odpowiednią naklejkę. Przy okazji opowiadam o obrazkach, uczę nowych słów.

10. Tańce i śpiewy

Śpiewamy piosenki i tańczymy, najlepiej całą trójką. Lub po prostu puszczamy muzykę z radia.

11. Zabawa z piłką

Turlanie, rzucanie, kopanie, chyba każde dziecko lubi.

12. Sroczka

Zabawa znana chyba każdemu. Tu tu tu sroczka, kaszkę ważyła-temu dała na miseczkę, temu dała na łyżeczkę, temu, bo ładnie prosił, temu,bo wodę nosił, a najmniejszemu nic nie dała, tylko ogonkiem pomachała i frrrr frrr frrrr poleciała.

Dużo różnych fajnych wierszyków i rymowanek można znaleźć w sieci i sobie wydrukować. Polecam zajrzeć tutaj i tutaj

13. Szukanie zabawek

Chowamy zabawkę i szukamy jej.

14. Mini kręgle

Uzbierałam kilka małych buteleczek (po Monte Drink,ale mogą być też inne). Ustawiam je, a Filipek turla piłkę, tak, żeby wszystkie przewrócić. Bardzo podoba mu się ta zabawa.
Oczywiście w sklepach są plastikowe kręgle dla dzieci, ale zauważyłam, że dzieciaczki często wolą bawić się takimi zrobionymi zabawkami, niż kupionymi.



15. Pudło zabawek

Na regale stoi u nas pudełko, w którym chowam rzeczy dla kolejnego dziecka. Mam na myśli zabawki, jakieś akcesoria itd. Raz na długi czas Filipek może w tym pudle poszperać.



Jakie jeszcze zabawy dopisalibyście do tej listy?

poniedziałek, 28 lipca 2014

Kolejny weekend za nami...

W tym roku lato nas naprawdę rozpieszcza jeśli chodzi o pogodę! Aż chce się żyć:) Wiele osób pewnie narzeka na upały, ale ja nie będę. Dla mnie im gorętsze lato tym lepiej!
Kolejny piękny, ciepły weekend za nami. Spędzony tak jak lubię, czyli rodzinnie.
W sobotę wybraliśmy się na Stare Miasto na Carnaval Sztukmistrzów. Jest to wydarzenie organizowane co roku w naszym mieście. Tym razem troszkę się zawiodłam, bo jakoś mało ciekawych rzeczy się działo. Ale możliwe też, że po prosu trafiliśmy na taki moment. Filipowi najbardziej spodobali się ludzie chodzący po linach.





 W niedzielę rano poszliśmy na jogging, czyt. bieganie za Filipem w kościele, a później pojechaliśmy na działkę. Filip uwielbia tam jeździć, my zresztą też.






Wspomnę też, że w sobotę mój malutki synek skończył 16 miesięcy! Nie wiem,kiedy to zleciało. Dopiero co był takim maleńkim bobaskiem, a tu już jest sporym, rezolutnym i coraz mądrzejszym chłopczykiem. Ciągle mnie zaskakuje nowymi umiejętnościami i nowymi słowami, które potrafi powiedzieć. Umie już tyle rzeczy, że nawet nie biorę się za wymienianie. Rozumie wszystko, co do niego mówimy (chociaż czasem udaje,że jest inaczej, szczególnie gdy mówię-nie wolno, nie dotykaj, nie idź tam itd.:D). Jest kochanym małym urwisem i niesamowitym śmieszkiem. Wszystko potrafi go rozśmieszyć, a najbardziej, kiedy go gonimy lub straszymy.
Coraz więcej mówi, tworzy już sobie swój filipkowy słownik. Potrafi powiedzieć
kaaaaa- czyli głaskanie
tat, tatat- tata
kółko
cześć
dom
daj
pan
tam
am am
mama
tap tap
tak
nie
nie ma
si-siusiu
kot
pa
Czasami udaje mu się powiedzieć kukułka, kałko (kakao), baba i dziadzia. Coraz częściej próbuje powtarzać wymawiane przez nas słowa. Co tu dużo mówić, jest super i już;)

A na koniec przypominam o trwającym konkursie i zachęcam do udziału!

sobota, 26 lipca 2014

Uwaga: KONKURS!

Mam dla Was kolejny konkurs! Tym razem do wygrania jedna książka z naszej biblioteczki "Poeci polscy dzieciom". Bardzo ładnie ilustrowana, z wierszami najbardziej znanych polskich poetów. Wszystkie te wierszyki powtarzają nam się w innych książkach, więc przekazujemy ją dalej. Oprócz tego zwycięzca otrzyma również dwie saszetki produktów Hello Day- owsiankę i płatki.


Co trzeba zrobić, aby wygrać? Zasady jak zwykle bardzo proste:

1. Polub stronę Mama Filipka na facebooku klik jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś

2. Udostępnij w jakiś sposób informację o konkursie np. publicznie udostępnij grafikę konkursową na facebooku, umieść baner na swoim blogu itd.

3. W komentarzu pod tym wpisem umieść takie informacje:

  na facebooku lubię jako:
  udostępniłam informację poprzez:

   oraz odpowiedz na pytanie konkursowe: Wymień tytuły dwóch książek, które ma Filip w swojej biblioteczce. (podpowiedź można znaleźć w jednej z ostatnich notek lub klikając w odpowiednie etykietki po prawej stronie)

Możesz też zostawić swojego maila, w przypadku wygranej otrzymasz wiadomość. Wyniki zostaną również opublikowane na blogu.

Wśród osób, które spełnią wszystkie wymagane punkty oraz poprawnie odpowiedzą na pytanie konkursowe Filip wylosuje jedną, do której powędruje nagroda.

Zapraszam do udziału!!!

Poniżej regulamin konkursu, proszę się z nim zapoznać.

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu oraz sponsorem nagrody jestem ja-autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com
2. Wysyłka nagrody następuje na mój koszt, jest możliwa tylko na terenie RP.
3. Nagrodą jest książka "Poeci polscy dzieciom" oraz dwie saszetki produktów Hello Day.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić wszystkie punkty wymienione wyżej w treści notki.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu trafiają na czarną listę- w przyszłości będą wykluczone z możliwości brania udziału w  konkursach.
6. Osoby, które nie spełnią warunków konkursu zostaną wykluczone.
7. Zastrzegam sobie prawo do odwołania konkursu, jeśli zgłosi się mniej niż 15 osób. 
8. Celem konkursu jest m.in. poszerzenie grona czytelników. Jeśli jesteś tu pierwszy raz nie krępuj się wziąć udziału!
9. Zwycięzca zostanie wybrany do dnia 20 sierpnia. Na adres do wysyłki nagrody będę czekać maksymalnie 5 dni od daty ogłoszenia wyników. Jeśli zwycięzca się nie zgłosi,wybiorę kolejną osobę. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu. 
10. Konkurs trwa od 26.07 do 16.08.2014 do godziny 23.59.
11. Zastrzegam sobie możliwość zmian regulaminu konkursu, łącznie z przedłużeniem jego trwania lub odwołania w przypadku zbyt małej ilości uczestników. 
Niniejszy konkurs nie jest grą losową lub zakładem wzajemnym,  w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U. 2010.127.857)

środa, 23 lipca 2014

Jak przygotować się do podróży z dzieckiem-moja kolejna wygrana

Dziś dotarła do mnie kolejna wygrana w konkursie. Tym razem wygrałam konkurs na portalu babyboom. Zadanie polegało na udzielenie odpowiedzi na pytanie : jaki jest twój sposób na podróż z dzieckiem?
A że niedawno odbyliśmy taką wielogodzinną podróż nad morze, nie miałam problemów z odpowiedzią na pytanie. Odpowiedziałam w kilku punktach, oto one:

1.Fotelik dla dziecka-koniecznie wygodny i bezpieczny
2. Na podróż warto przygotować zabawki-pluszaki (pamiętajmy,że cięższe zabawki mogą zrobić dziecku krzywdę w przypadku gwałtownego hamowania), audiobooki, piosenki dla dzieci
3. Warto wcześniej przygotować listę rzeczy do zabrania, aby mieć czas na dopisywanie do niej nowych pozycji. Do samochodu zawsze pakuję oddzielną torbę z rzeczami pierwszej potrzeby-ubranko na zmianę, pieluszki, jedzenie, zabawki, mokre chusteczki itd.
4.Warto zabrać jakieś ulubione rzeczy dziecka np.maskotkę, kocyk
5.Długie podróże warto odbywać w nocy, wtedy jest szansa, że dziecko podróż prześpi, a w lecie nie będzie doskwierał upał.
6.Jeśli podróżujemy w dzień koniecznie trzeba mieć zasłonki na okna- u nas najlepiej sprawdziła się pieluszka flanelowa przytrzaśnięta szybą. Dodatkowo, podróżując w upał, pieluszkę warto zmoczyć, odrobinę chłodzi to dziecko.
7. W długiej podróży robimy postoje na krótki spacer, rozprostowanie nóg, chwilę zabawy

8.Na podróż dziecko ubieram jak najwygodniej, w lecie jest to po prostu pieluszka i koszulka, w razie czego mam pod ręką kocyk
9. Jakiś czas temu uszyłam z kolorowych dziecięcych materiałów organizer na siedzenie samochodowe. Mamy w nim zabawki i podręczne drobiazgi.

10.Jeśli dziecko bardzo poci się w foteliku (mieliśmy ten problem przy naszym mniejszym foteliku), dobrym rozwiązaniem jest rozścielenie w nim pieluszki flanelowej. Na allegro są też dostępne specjalne oddychające wkładki, które mają ograniczać pocenie
11. Dobrym pomysłem może być też kupienie dziecku jakiejś nowej książeczki lub zabawki, specjalnie na podróż, tak,aby wcześniej jej nie widziało. Jest szansa,że nowa rzecz pochłonie malucha na dłużej.
12. Trzeba myśleć pozytywnie. Jeśli będziemy zestresowani, nerwy udzielą się także dziecku. W podróż warto więc wyruszyć z dobrym humorem i uśmiechem na ustach.

A nasza nagroda to zestaw maluszka składający się z 5 puzzlowych układanek. Dodatkowo w zestawie są też mini gry edukacyjne wyrysowane na bokach pudełka,. Filipowi bardzo spodobały się te puzzle, szczególnie samochodzik, który jest złożony tylko z dwóch elementów i Fifci szybko załapał jak złożyć je w całość:)








sobota, 19 lipca 2014

Moje wygrane i nie tylko-czyli o nowych książeczkach Filipa

Od czasu ostatniego posta dotyczącego Filipowej biblioteczki (pojawił się kilka miesięcy temu) znacznie się ona powiększyła.
Szczęście dopisało mi w konkursach. Jakiś czas temu wygrałam dla Filipa książkę "Boże drogowskazy", a w zeszłym tygodniu kolejną- "Syfon pies taki jak ty".




Dla siebie również wygrałam dwie książki;) Jeszcze nie przeczytane, czekają w kolejce.


Dwie książki kupiłam Filipkowi, korzystając z promocji- były po 4,99!




Kiedyś przy okazji kupiłam książeczkę-samochód, a od cioci dostał książeczkę z krówką.




Filipek odkrył zabawę w przyklejanie naklejek, więc w naszej kolekcji zagościły książeczki z naklejkami.



Ale to jeszcze nie wszystko. W czerwcu wygrałam w konkursie Lays ekartę empik o wartości 300 zł. Wygrana dotarła do mnie tydzień temu i od razu złożyłam pierwsze zamówienie. Na razie wydałam 163 zł, zostało mi jeszcze 137 do zagospodarowania. Bardzo chcę kupić książkę "Jeździec miedziany", ale na razie jest niedostępna. Tym razem kupiłam grę Dobble dla mnie i męża, a dla Filipa kilka książek. Część z nich jest dla starszych dzieci, ale jak to się mówi- jeść nie chcą, a Filip do nich dorośnie.








Oprócz tych książek kupiłam jeszcze wiersze dla dzieci Danuty Wawiłow, ale nie mam pojęcia dlaczego, empik uznał, że jest to zupełnie inne zamówienie i do odbioru będzie w przyszłym tygodniu. Dziwne to, bo zamawiałam wszystko razem.

A tak wygląda biblioteczka Filipka w całej okazałości:




Na niższej półce są książeczki z kategorii trudno zniszczalnych, Filipek ma do nich nieograniczony dostęp. Natomiast wyżej, są książki, które Fifi dostaje pod naszym nadzorem, które razem oglądamy lub czytamy.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Bajka o naszym małżeństwie

Dziś mam dla Was bardzo nietypowy wpis. Jest to wierszyk, który napisałam dla mojego męża w prezencie urodzinowym:)

To był wrzesień, liceum początek
ze stresu aż bolał wszystkich żołądek.
Tego dnia miła dziewczyna Aneta
poznała w klasie fajnego bruneta.

Mijały tygodnie, miesiące całe
i przyszedł czas na bliższe poznanie.
Godziny mijały na długich rozmowach
i na myśleniu "co w sercu chowasz"?

Długie spacery, tańce we dwoje
i wtedy mocno splecione dłonie.
Aż wreszcie wyznał jej szczerze Krzysiek:
"Ty już od dawna podobasz mi się"!

I pewnej pięknej nocy majowej
zostali parą w domu przyszłej świadkowej.
Minęło liceum, studia się rozpoczęły,
te studia również razem zaczęli.

Trzy lata minęły jak z bicza strzelił
A Krzysiek w myślach swoich się ośmielił
"Moja Aneto kocham Cię szalenie,
chyba się z Tobą kiedyś ożenię".

Kupił pierścionek, wszystko przygotował,
w pokoju razem z kolegą się schował.
I wtedy Anetę niczego nie świadomą
zapytał wzniośle: "Czy będziesz moją żoną?"

Aneta ochoczo TAK odpowiedziała
a w duszy z radości cała skakała.
Mijały miesiące w narzeczeńskim stanie
Aneta rzekła: "ślub w końcu weźmy mój miły panie."
W piątą rocznicę się pobierzemy,
19 maja ślub mieć będziemy!

Ślub ten miesiące był planowany,
aż w końcu wreszcie się doczekali.
Nadeszła godzina równo szesnasta-
od teraz na zawsze razem i basta!

Na ślub zjechała cała rodzina,
pięknie śpiewano Ave Maria,
kościół w kwiatach aż tonął cały
Marsz Mendelsohna organy grały.
Potem wesele do białego rana
i ciągłe toasty "Niech żyje Młoda Para".

Potem nadeszła zwykła codzienność,
życie sprawiało im wielką przyjemność.
Aż w pewien piękny wieczór sierpniowy
Aneta zrobiła test prosty-ciążowy.

Radość jej była nieopisana,
gdy druga kreska się pokazała.
"Muszę podzielić się z Krzysiem nowiną,
niedługo będziemy prawdziwą rodziną!"
Niebawem w naszym domu zagości,
prawdziwy owoc naszej miłości!

Brzuszek ciążowy rósł coraz większy,
aż nadszedł dla nich dzień najpiękniejszy.
Tego wieczoru marcowego,
ujrzeli swego Pierworodnego.
Filipek imię dla niego wybrali
i tak w urzędzie go zapisali.

Synek ten jest dowodem miłości,
a dla rodziców źródłem radości.
Coraz mądrzejszy jest z każdą chwilą
ah jak to wspaniale jest być rodziną!

Rodzina to jest dar najpiękniejszy,
a nasza na pewno jeszcze się powiększy.
Jak tylko pragnienie takie poczujemy,
następne Dzieciątko mieć przecież będziemy.

To jednak nie koniec jest tej opowieści,
następne zwrotki niech życie zamieści!

wtorek, 8 lipca 2014

"Dzieci z chmur"-polecam!

Ci, którzy mnie znają lub czytają bloga wiedzą zapewne, że należę do tych osób, które można określić mianem książkowego mola. Czytam dużo (teraz niestety mniej) i raz na jakiś czas trafiam na książkę, która wywiera na mnie większe wrażenie. Tak było właśnie kilka dni temu, kiedy przeczytałam "Dzieci z chmur" autorstwa Justyny Bigos i Beaty Mozer.


Jest to książka niezwykła. Głównie za sprawą tego, że jest autentyczna. Tu nie ma fikcji literackiej, jest natomiast prawdziwe życie. Autorki opisują swoje zmagania z zajściem w ciąże. Piszą o tym jak wyglądało zagadnienie od strony praktycznej, ale również opisują swoje uczucia i ból towarzyszący niepowodzeniom. Ukazują drogę prowadzącą do tego, że podjęły decyzję o adopcji. Następnie opisują jak toczy się postępowanie adopcyjne, aby wreszcie opisać spełnienie ich największych marzeń o macierzyństwie. W książce starają się pokazać, że są zwyczajną rodziną, pomimo tego, że nie są biologicznymi rodzicami swoich dzieci.
Dla mnie ta książka była pewnego rodzaju zaskoczeniem. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak może wyglądać życie rodziny adopcyjnej. Przyznaję, że o takich rodzinach myślałam, że są trochę inne. Po przeczytaniu "Dzieci z chmur" wiem, że nie tylko mi towarzyszyło takie myślenie. Adopcja jest pewnym rodzajem tabu. A czy taka rodzina jest inna? Nie.
Czytając o tym jak autorki walczyły o to,żeby zajść w ciąże dotarło do mnie, jak wielkie szczęście mnie spotkało. Jak wielki dar otrzymałam w postaci zdrowego dziecka, które poczęliśmy bez żadnych problemów. Nie wiem jakie to uczucie podejmować kolejne próby kończące się niepowodzeniem. Nie wiem jakim rozczarowaniem może być jedna kreska...Czytając zastanawiałam się, co ja bym zrobiła, gdyby okazało się,że nie możemy mieć swoich dzieci? Przecież od kiedy tylko sięgam pamięcią marzyłam o swojej rodzinie, o dzieciach. Już w gimnazjum oglądałam się za wózkami i myślałam o tym, jaki kupię swojemu maleństwu. Nie wiem co bym zrobiła. Wiem tylko, że spotkało mnie ogromne szczęście.
Polecam tą książkę z całego serca. Myślę, że może ona dać wiele do myślenia każdemu rodzicowi. Dodam jeszcze, że czyta się ją błyskawicznie, ani się obejrzałam, a już dotarłam do końca.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Wypoczynek weekendowy

Za nami piękny, prawdziwie (w  końcu!) letni weekend. Spędziliśmy go rodzinnie, poza miastem.
W sobotę z samego rana wyruszyliśmy w drogę na wieś- najpierw do mojej Babci. Tam czekała na nas moja mama z przepysznymi jagodowymi bułeczkami! Były też inne atrakcje, które szczególnie spodobały się Filipkowi, a więc maleńkie kociaczki, traktor i rower, na którym jeździł przy pomocy dziadka.







Po obiedzie pojechaliśmy nad jezioro Zagłębocze. Posiedzieliśmy na kocyku, a Filipek pospacerował z dziadkiem.





Wieczorem pojechaliśmy do mojego dziadka. Filipek bardzo cieszył się na widok kur i konika. Szybko odkrył też, że dom pradziadka zbudowany jest tak, że można chodzić w kółko przechodząc z pokoju do pokoju. Biegał tak przez cały wieczór, tym samym odkrywając ulubioną zabawę swojej mamy z dzieciństwa;)





Do Lublina wróciliśmy w niedzielę rano. Zjedliśmy szybki obiad, przepakowaliśmy się i pojechaliśmy na działkę. Nareszcie pogoda sprzyjała wypróbowaniu basenu, który Filip dostał na Dzień Dziecka. Okazało się jednak, że to dość spory basen, spokojnie może wejść do niego kilka osób. No i niestety potrzeba dużo wody, a co za tym idzie długo się ona nagrzewa. W tym tygodniu kupimy Filipkowi mniejszy basenik.









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...