środa, 26 lutego 2014

11 miesięcy Filipa

Dziś Filip kończy 11 miesiąc życia i zaczyna 12. Niestety towarzyszy nam przy tym katar, który męczy Filipcia niesamowicie. Mam nadzieję, że szybko przejdzie. Robimy co możemy- zakraplamy nasivin, sól fizjologiczną, odciągamy aspiratorem, stawiamy w pokoju kubek z parującymi ziołami, dajemy do picia sok malinowy i herbatkę z lipy. Wieczorem pojawił się stan podgorączkowy. Jeśli jutro się nie poprawi, to będzie trzeba udać się do lekarza. Ale póki, co jestem dobrej myśli, że jednak opanujemy sytuację.

Dziś krótkie podsumowanie mijającego miesiąca, który był bardzo intensywny jeśli chodzi o naukę nowych rzeczy. Filip opanował do perfekcji raczkowanie oraz zaczął wstawać w łóżeczku, przy meblach, przy nas (szczególnie jeśli akurat mamy coś dobrego do jedzenia). Stawia też pierwsze kroczki przy pchaczu i w łóżeczku.
Bardzo szybko pojmuje teraz znaczenie słów i gestów. Potrafi zrobić papa,cześć,piątkę,brawo, tu tu tu sroczka, no no no, nie, bam bam. Wyciąga paluszek do całowania. Daje buziaki- uwielbiam jego przypływy czułości, kiedy całuje tak,że jestem cała obśliniona. Włącza pozytywkę, kiedy go o to poproszę, wskazuje różne przedmioty np. gumową kaczkę, szczeniaczka-uczniaczka, piłkę, chomika, nos,oko,ucho. Rozpoznaje pieska na obrazku. Informuje o swoich potrzebach poprzez wyciągnięcie wskazującego paluszka w kierunku danego przedmiotu, który chce. Dzięki temu nareszcie wiem, kiedy chce pić lub kiedy się nie najadł i chce jeszcze. Wie, które rzeczy służą do jedzenia-potrafi je sam wkładać do buzi (wczoraj znalazł pod fotelem chipsa i mało brakowało a by go zjadł! a jego mina na widok zdobyczy-bezcenna). Rozpoznaje poszczególne osoby z rodziny, ale nie boi się też obcych, a nawet sam zaczepia. Kiedy mówię, że tata zaraz wróci, albo zaraz przyjdzie babcia/dziadek to Filip patrzy na drzwi i czeka. Wie, że pilot służy do obsługiwania telewizora i kieruje go w stronę ekranu. Uwielbia piosenkę o jagódkach, którą puszczamy mu na telewizorze. Jagódki potrafią momentalnie uspokoić nawet bardzo płaczącego Filipa. Bardzo lubi muzykę i jak tylko usłyszy to od razu zaczyna po swojemu tańczyć. Bardzo śmiesznie wygląda to w czasie jazdy samochodem, kiedy Filip tańczy w foteliku.
Dużo tych umiejętności jest i ciężko wszystko opisać. Ale podsumowując Filip rozwija się pięknie i jest praktycznie bezproblemowym dzieckiem zarówno jeśli chodzi o zachowanie, jak i jedzenie czy spanie. Owszem jest zwiercony, ciężko go utrzymać w miejscu, potrafi wymuszać swoje racje piskiem lub krzykiem, ale to nic w porównaniu z tym ile innych problemów nas omija.

A co u mamy?
Mama nadal jest typową kurą domową i nie prędko ta sytuacja ulegnie zmianie. Jednak teraz będę miała częściej wychodne, ponieważ od jutra zaczynam kurs na prawo jazdy. Już nie mogę się doczekać! Poza tym planuję  przyjęcie urodzinowe Filipka, które zbliża się wielkimi krokami. Nie będzie to nic szczególnego, tylko najbliższa rodzina, ale wiadomo, że co nieco trzeba przygotować.

czwartek, 20 lutego 2014

Pudełko na zabawki

Dziś pokażę Wam zrobione przeze mnie pudełko na Filipowe zabawki. Bardzo lubię znajdować zastosowanie dla różnych rzeczy, które normalnie powędrowałyby do śmieci. Tym razem wykorzystałam duże pudełko po pampersach.


W takiej formie pudełko funkcjonowało przez długi czas. Dziś nareszcie zmobilizowałam się, aby dokończyć to, co zaczęłam.  Pudełko postanowiłam obszyć materiałem, głównie ze względu na to, że po odcięciu wieczka powstała nierówna krawędź. Każdy, a przynajmniej większość wie jak nieprzyjemnie można zranić się zwykłym papierem. Mnie ta "przyjemność" spotkała kilka dni temu. Niby niewielka ranka, a boli dość mocno.


Do zrobienia pudełka na zabawki wykorzystałam dziecięcy śpiworek kupiony w ciuchlandzie za 3 zł.


Materiałem ze śpiworka obszyłam pudełko dookoła. Myślałam, że to będzie dużo trudniejsze, jednak okazało się, że przyszywanie do tektury wcale nie jest gorsze niż zwykłe szycie.
Efekt oceńcie sami. Dodam tylko, że ja jestem bardzo zadowolona.




Oczywiście na rynku dostępnych jest mnóstwo tego typu artykułów, ale ja mimo wszystko lubię zrobić coś sama. Dodatkowo ta opcja nie dość, że jest dużo tańsza, to jeszcze możemy mieć pudełko w ciekawym wzorze.

Maluszkowe promocje

Zauważyliście, że jak w jednym hipermarkecie pojawi się "Tydzień maluszka", to zaraz we wszystkich innych też są promocje dla dzieci? Ostatnio było w Lidlu, później w Tesco, a obecnie Carefour i Real. Tym razem skorzystałam i ja. Wczoraj wyciągnęłam męża na małe zakupy. Zabraliśmy też Filipka. Do tej pory zawsze zostawiałam go u rodziców, a do sklepu jechałam tylko z mężem. Tym razem K. uparł się, żeby Filip pojechał z nami. Pierwszy raz synek miał okazję jeździć w wózku sklepowym. Był zachwycony, wszystko go interesowało, wyciągał rączki, żeby dotykać różnych rzeczy i zaczepiał obcych.
Kupiliśmy kilka słoiczków z jedzeniem oraz akcesoria na pierwsze urodziny Filipka, które zbliżają się wielkimi krokami!


Kupiliśmy też dwie bluzeczki.



A jak jesteśmy przy ubrankach, to szykuję post o Filipkowej garderobie. Pojawi się wkrótce.

Przy okazji zajrzałam do saloniku Inmedio, aby wymienić opakowania z ciasteczek Petitki-Lubisie na zestaw edukacyjny Czuczu ( więcej o tej promocji tutaj). Nagroda jest przeznaczona dla dzieci 3+, ale przecież Filip kiedyś do tego dorośnie, a szkoda nie skorzystać. Tak wygląda otrzymany zestaw:


Od przyszłego tygodnia również Biedronka ma dla nas ciekawą ofertę. W sprzedaży będą drewniane układanki przeznaczone dla dzieci już powyżej pierwszego roku życia. Koniecznie muszę kupić-bardzo lubię zabawki, które jednocześnie uczą i rozwijają. Moja siostra też zapowiedziała, że w prezencie urodzinowym możemy spodziewać się układanki;) W promocji będą również klocki Wader.Jeśli okażą się odpowiednie dla małych dzieci, to także kupię, ponieważ planuję w prezencie na roczek kupić m.in klocki.



Ostatnio do Filipkowej rodziny zabawek dołączył Szczeniaczek-Uczniaczek. Synek od razu polubił tą zabawkę. Często daje szczeniaczkowi buziaki- ostatnio częściej niż mi;)

niedziela, 16 lutego 2014

Gdzie podziały się zdjęcia?

Być może zauważyliście, że z bloga jakiś czas temu zniknęło większość zdjęć Filipa. Postanowiłam nie publikować wizerunku synka, bo nigdy nie wiadomo, kto wchodzi na bloga.
Kiedy rozpoczynałam blogowanie postanowiłam, że nie będę publikować twarzy dziecka. Po jakimś czasie stwierdziłam jednak, że bez zdjęć jest jakoś tak pusto i przełamałam się. Od tego czasu fotki pojawiały się praktycznie w każdym poście.
Kilka dni temu koleżanka spytała mnie, czy nie mam oporów przed umieszczaniem zdjęć dziecka na blogu. Uświadomiła mi,że na moją stronę mogą wchodzić nie tylko życzliwe osoby, ale także takie, które mają złe zamiary. Przestraszyłam się i zdałam sobie sprawę, że nie powinnam szastać zdjęciami mojego dziecka.
I choć chciałabym całemu światu pochwalić się jakiego mam wspaniałego,pięknego synka, to jednak jego buzi nie będę więcej pokazywać. Co nie oznacza, że na blogu zabraknie zdjęć- one oczywiście będą, ale w taki sposób, aby nie ukazywać całego wizerunku Filipa.
Mam nadzieję, że czytelników nam przez to nie ubędzie;)


czwartek, 13 lutego 2014

Menu małego człowieka

Filipek ma już ponad 10 miesięcy. W związku z tym staram się coraz bardziej urozmaicać jego menu. Chcę, żeby poznawał jak najwięcej smaków i przyzwyczajał się do dorosłego jedzenia.
Dziś krótko o tym, co Filipek je.
Zaraz po przebudzeniu dostaje mleko z piersi. Karmienie piersią jest nadal bardzo ważnym elementem diety Filipa.Karmimy się przed snem, w nocy raz lub dwa, i czasami w ciągu dnia. Około 9 Filip zjada śniadanie. Obiad pierwszy raz ok. 12, drugi raz w okolicach godziny 15. Mniej więcej o 17 podwieczorek i o 19 kolacja. W A co jemy?

Śniadania/kolacje: kaszki błyskawiczne lub naturalne kasze: manna, kukurydziana, płatki ryżowe, kleik na mleku modyfikowanym, płatki owsiane ( w połączeniu z kaszką błyskawiczną,bo samych nie lubi), kaszka do picia Nestle (czasami jako dodatek do śniadania). Zazwyczaj do kaszki dodaję owoce- jabłko, banan lub gotowe przeciery owocowe ze słoiczka. Co kilka dni na śniadanie jajko ugotowane na twardo, pogniecione widelcem i do tego trochę mleka modyfikowanego.

Obiad: ugotowana przeze mnie zupka z warzywami gotowanymi na parze, czasem obiadek ze słoiczka dla urozmaicenia lub kiedy nie mam jak sama ugotować. Coraz częściej Filip zjada nasze zupy (warzywa z zupy gniotę widelcem i dolewam do tego zupę). Obiad Filip dostaje dwa razy-pierwszy raz zazwyczaj w takiej formie jak ugotuję, drugi raz to np.ziemniaki czy ryż, które gotuję dla nas polane tym,co ugotowałam specjalnie dla dziecka.

Podwieczorek: owoce, jogurt-danonek

Oprócz tego pomiędzy posiłkami Filip czasem coś przekąsi: biszkopty, petitki-lubisie, bułeczka z masłem, jakiś owoc, mleko z piersi, lub po prostu to, co ktoś z nas je, a Filip jak tylko widzi,że mamy coś do jedzenia to nie odstępuje nas na krok i musimy się podzielić.

Od jakiegoś czasu zaczął też całkiem sporo pić- dostaje zazwyczaj herbatkę owocową Hipp, herbatkę malinową z Herbapola lub domowy sok malinowy rozcieńczony z wodą. Muszę po raz kolejny spróbować z gotowymi sokami i nektarami, może teraz Filip je zaakceptuje.

Na szczęście żywienie synka nie przysparza nam żadnych problemów. Od początku je bardzo chętnie. Czasami zdarza się, że coś mu nie posmakuje i wtedy pluje, wytrąca łyżeczkę, odkręca głowę lub ma odruch wymiotny. Od razu przerywamy wtedy jedzenie i zazwyczaj dajemy coś innego. Szanujemy to, że nasze dziecko ma swoje upodobania i pewne rzeczy po prostu mogą mu nie smakować. Nigdy nie karmimy na siłę i nie wmuszamy. Oczywiście nie twierdzę, że Filip je jak aniołek. Zazwyczaj wierci się, wygłupia, odkręca,żeby dotknąć coś, co sobie upatrzył. Staram się podczas jedzenia czymś go zajmować-jeśli karmimy się w krzesełku to na blat kładę mu np. nakrętki, kubeczek, czy cokolwiek innego,co skupi jego uwagę. Jeśli widzę, że naprawdę nie chce jeść po prostu przerywam. Ja czasami też mam gorszy dzień i mniejszy apetyt. Staramy się też uczyć Filipka, że podczas jedzenia nie ma przemieszczania się, tylko trzeba usiąść i zjeść. Chcemy za wszelką cenę uniknąć ganiania za dzieckiem z łyżeczką. Mam nadzieję, że osiągniemy swój cel i zawsze nasze posiłki będą przebiegały w spokoju, razem przy stole.


niedziela, 9 lutego 2014

Organizer na siedzenie samochodowe

Kiedy wybieramy się w dłuższą podróż z dzieckiem wiadomo,że musimy mieć pod ręką wiele rzeczy-zabawki, napój, jakieś przekąski. Można to wozić w torbie, a można też skorzystać z innej opcji. W sprzedaży są gotowe organizery na siedzenia samochodowe. Ja postanowiłam taki organizer uszyć sama.
Na razie nie jest to bardzo potrzebne. Ale kiedy Filip zacznie jeździć w dużym foteliku przodem do kierunku jazdy myślę, że organizer będzie bardzo przydatny. A szczególnie na letnie wycieczki.

Do uszycia organizera wykorzystałam dziecięcą matę kupioną w ciuchlandzie za kilka złotych. Ma ona dwie zalety- ładny, kolorowy wzór oraz gruby, dość sztywny materiał. Dół maty podwinęłam i przyszyłam po bokach, dzięki czemu powstała duża kieszeń. Z płaskiej maskotki z żyrafką, którą Filip i tak się nie bawił zrobiłam mniejszą kieszonkę. Dodatkowo naszyłam gumki, które posłużą nam jako uchwyty na butelkę czy kubek niekapek. Całość jest przymocowana do siedzenia za pomocą gumy.



A tak prezentuje się gotowy organizer:


Może nie jest to mistrzostwo sztuki krawieckiej, ale mam nadzieję, że okaże się przydatne.

[16 luty edit]
 W praktyce organizer okazał się zbyt miękki, ściąga się z fotela. Aby go usztywnić zamierzam rozpruć górę i w środek włożyć tekturę, wtedy na pewno będzie już w porządku.
A w tym tygodniu w Lidlu będą organizery za 16 zł, chyba się skuszę i będziemy mieć dwa.

niedziela, 2 lutego 2014

Domowe biszkopciki

Jakiś czas temu przejrzałam wszystkie nagromadzone w czasie ciąży gazetki "Mam dziecko" i powycinałam z nich przepisy z daniami dla dzieci. Powklejałam sobie do zeszytu,żeby wszystko mieć w jednym miejscu.
Dziś wypróbowałam jeden z nich i upiekłam Filipkowi biszkopty.
Przepis jest następujący:

Składniki: 4 jaja, ok.1/2 szklanki cukru, 1 szklanka mąki

Przygotowanie: Dokładnie umyj i sparz jajka (ja nigdy nie sparzam, nawet nie wpadłam na coś takiego). Następnie oddziel żółtko od białek. Do żółtek wsyp cukier i utrzyj kogel mogel. Dodaj do niego białka ubite na sztywną pianę i delikatnie wymieszaj.Przesiej mąkę, a potem starannie połącz ją z masą z jajek. Nagrzej piekarnik do 180 stopni. Wyłóż formę papierem do pieczenia.Nabieraj łyżeczką ciasto i nakładaj na blachę tak,aby powstały ciasteczka. piecz ok 15 minut, wyjmij z piekarnika gdy się lekko zarumienią

Biszkopciki wychodzą pyszne! A co najważniejsze nie zawierają żadnych spulchniaczy, barwników i środków zapachowych. Mi niestety nie do końca wyszły tak,jak chciałam ponieważ na blaszce zlały mi się w jedno i powstał jeden duży biszkopt. Prawdopodobnie dlatego, że robiłam za duże porcje (nakładałam łyżką). Następnym razem zrobię lepiej. Ciasteczek wychodzi naprawdę dużo, więc z powodzeniem można upiec z połowy składników.

Postanowiłam też ograniczyć kupcze kaszki błyskawiczne na rzecz naturalnych kasz. Jakiś czas temu zrobiłam Filipowi kaszę jaglaną i płatki owsiane. Niestety obydwie próby zakończyły się niepowodzeniem. Natomiast ostatnio zrobiłam synkowi kaszę kukurydzianą na mleku modyfikowanym z dodatkiem soku malinowego i zajadał, aż miło! Tak samo posmakowała mu kasza manna. Wypróbowaliśmy też płatki ryżowe- pierwszych kilka łyżeczek zjadł, a później zaczął się denerwować i nie chciał jeść. Nie wiem, czy denerwowała go konstystencja lub smak, czy po prostu był już bardzo śpiący. Jutro kupię też kaszę kuskus. 
Coraz częściej Filipek dostaje już dorosłe jedzenie. Ostatnio jadł naleśniki i rosół. Z naszych zup wyciągam mu warzywa, gniotę widelcem i zalewam zupą. Normalne jedzenie smakuje Filipowi dużo bardziej, niż zupki gotowane specjalnie dla niego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...