piątek, 30 sierpnia 2013

5 miesięcy Filipka

Miałam nie pisać, ale każdy miesiąc podsumowałam, to i piąty wypada.
Miesięcznica stuknęła nam w poniedziałek. Niewiarygodne jak ten czas leci-dopiero co nosiłam przed sobą brzuszek, a już noszę ośmiokilowego, pięciomiesięcznego brzdąca.
No to kilka słów o Filipku.

  • Jest niesamowicie wesołym dzieckiem. Ciągle się uśmiecha (nawet do obcych), a kiedy się go rozbawi to śmieje się na głos.
  • Reaguje na swoje imię.
  • Pięknie bawi się zabawkami. Potrafi je sam podnieść, potrząsnąć, a nawet przełożyć z rączki do rączki. Ostatnio próbował zrozumieć jak to się dzieje, że grzechotka wydaje dźwięk-powolutku ją obracał i bacznie obserwował.
  • Uwielbia bawić się przedmiotami codziennego użytku- do jego ulubionych "zabawek" należy firanka, pielucha tetrowa oraz wiszący kalendarz w kuchni-Filipek go rozhuśtuje, a później się cieszy:D
  • Bardzo interesują go książki- niestety skończyło się moje beztroskie czytanie przy karmieniu. Teraz silniejsza od głodu jest ciekawość-Filip się odwraca, dotyka książkę, próbuje przekręcić mi stronę (no i dziś mamy za sobą pierwszą szkodę-porwana kartka w książce z biblioteki).
  • Uwielbia zakładać na nas nóżki- czy to przy karmieniu, czy przy zabawie, spaniu, a nawet przy kąpieli zawsze jego nóżki muszą wędrować na moje nogi, brzuch czy ręce. Całkiem wdał się we mnie- od małego też tak robiłam, a już szczególnie będąc w ciąży (oj namasował się mąż tych moich nóg;) )
  • Interesuje go wszystko co się znajduje dookoła. Oczywiście co tylko uda mu się dostać w małe łapki od razu wędruje do buzi. Przy przewijaniu odkręca się na wszystkie strony, ciągnie za chusteczki, podkład, pampersa, ubranko i za wszystko co się da. Siłuje się ze mną jak tylko próbuję mu odebrać zdobycz.
  • Uwielbia łapać za włosy, policzki, nos, oczy. Oj czasem boli...
  • Wszystko skrobie pazurkami, a już szczególnie upodobał sobie dłonie osoby trzymającej go.
  • Pięknie zjada przecierki- uwielbia te warzywne, nie przepada za jabłkami, które są widocznie za kwaśne. Nie chce nic pić, chociaż czasem udaje mu się wcisnąć herbatkę. Woli jeść z łyżeczki niż z butelki. Oczywiście nadal podstawą jest karmienie piersią, które zamierzam kontynuować przynajmniej do skończenia przez Filipka roku, lub nawet dłużej.
  • Uwielbia spacery. Praktycznie nigdy na nich nie płacze, pięknie przygląda się nam z wózka i bawi się zabawkami, lub też pieluchą tetrową mająca na celu osłonę przed słońcem;) Jeszcze jeździmy w gondolce, ale pewnie niedługo założymy spacerówkę. Jesteśmy też w trakcie kupowania drugiej spacerówki, takiej poręcznej "parasolki", żebym miała na codziennie spacery.
  • Straszna z niego gaduła- praktycznie cały czas podczas zabawy wydaje z siebie jakieś dźwięki. Najczęściej gu w przeróżnych formach, ale także wiele wiele innych. Ostatnio słyszałam nawet "ma" czyżby wstęp do "mama"?;)
  • Okręcił sobie wokół palca, zarówno nas, jak i swoich dziadków;)
Oj dużo mogłabym jeszcze pisać o moim synku, bo wiadomo, że każda rzecz u takiego maluszka cieszy i jest godna uwagi. Filip jest cudowny, a ja czuję się szczęśliwą spełnioną kobietą- żoną i matką. Każdy dzień z własnym dzieckiem jest piękny, każdy wyjątkowy, każdy warty zapamiętania. 


*   *   *
Ostatnio mój blog ma sporo wyświetleń (myślę, ze to zasługa udostępnienia na facebooku;) ) i bardzo chciałabym się dowiedzieć jakie czytelniczki/czytelnicy tu przeważają. Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie znajdującej się po prawej stronie. 

sobota, 24 sierpnia 2013

Dwie kreski

Równo rok temu ujrzałam najpiękniejsze dwie kreski na świecie:




Kilka godzin później, kiedy mąż wrócił z Warszawy (pracował wtedy przez kilka tygodni i wracał na weekendy) oznajmiłam mu wspaniałą nowinę. A właściwe nie, nie oznajmiłam, sam to sobie oznajmił.

-Kochanie muszę Ci o czymś powiedzieć....
-Jesteś w ciąży?

Tak właśnie pozbawił mnie przyjemności powiedzenia, że będziemy mieli dzidziusia;)

A na koniec co ciekawe, wczoraj zorientowałam się, że rzeczywiście miałam źle policzoną ciążę. Na pierwszej wizycie podałam lekarzowi złą datę ostatniej miesiączki i ten błąd tak się ciągnął przez cały czas;D Tak więc Filip nie urodził się 5 tygodni przed czasem tylko 3 lub 4. 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Trzecie szczepienie i trochę aktualności

Wczoraj po południu byliśmy na trzecim szczepieniu. Musieliśmy odczekać w kolejce, bo niestety ze względu na upały wiele dzieci miało odroczone szczepienie. Filipek chyba czuł, że będzie się działo coś niedobrego, bo jak tylko słyszał, że jakieś dziecko płacze, to od razu robił smutną minę i też zbierał się do płaczu.
Na szczęście znów trafiliśmy na tą samą fajną panią doktor, co ostatnio. Filipek waży już 7780 g! Ma 63 cm. Doktorka pochwaliła, że pięknie przybiera. Powiedziała też, że dobrze, że zaczęliśmy dawać przecierki i kazała powoli wprowadzać gluten. Mówiłam jej też, że po ostatnim szczepieniu Filipek miał 2 dni gorączkę- kazała zbijać w razie gdyby sytuacja się powtórzyła oraz zaszczepiła go tą lepszą-oczyszczoną szczepionką, za którą normalnie powinno się płacić. Swoją drogą to jest okropne, że większość dzieci dostaje nieoczyszczone szczepionki! A jak chce się lepszą to trzeba słono za to zapłacić!
Samo szczepienie oczywiście koszmar;/ Filip płakał strasznie;/ Dobrze, że po wyjściu z gabinetu dość szybko się uspokoił. Po przyjeździe do domu od razu uspałam go na noc (było już po 18). No i tym razem synek czuł się dobrze, nie miał gorączki, pięknie przespał noc, a rano jak zwykle obudził się z uśmiechem...ufff....Kolejne kłucie za 6 tygodni, na szczęście już tylko jeden zastrzyk.

*     *     *
Wczoraj rano pojechałam odebrać mój dyplom magisterski, a później ruszyłam na zakupy do Rossmanna;) Oto efekty:


Kaszki Bobovita w promocji-przy zakupie dwóch, druga za 50 % ceny. Do tego kupiłam troszkę przecierków, soczki jabłkowe oraz kaszkę z glutenem od 4 m-ca. Nareszcie udało mi się znaleźć, bo do tej pory wszystkie, które widziałam, były dopiero od 6 m-ca.



Kupiłam też skarpetki z grzechotką, które od razu przypadły Filipkowi do gustu:



Wczoraj też przyszła paczka z pościelą dla Filipka. Muszę ją jeszcze wyprać, ale nie mogłam się powstrzymać i włożyłam do łóżeczka, żeby zobaczyć jak się prezentuje:



Rozszerzanie diety idzie super:) Na razie wprowadziliśmy marcheweczkę i brokuła ze słoiczków Bobovity. Jedno i drugie bardzo Filipkowi posmakowało, chociaż przy pierwszej łyżeczce brokuła jak zwykle się krzywił. Na szczęście szybko się rozsmakował i zakończenie karmienia poskutkowało płaczem. Cieszę się, że mały tak ładnie je, bo troszkę się bałam, że nie bardzo będzie chciał coś innego niż mleczko. Dziś na obiadek będzie marchewka z ziemniakiem. I do tego zaczynamy ekspozycję na gluten. Od jutra chyba wprowadzimy też kaszkę na śniadanie.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Cała Polska czyta dzieciom,czyli o czytaniu naszym maluchom

Dziś kilka słów o czytaniu naszym dzieciom. Od dawna prowadzone są różnorodne kampanie społeczne promujące czytelnictwo wśród najmłodszych. Specjaliści zachęcają aby czytać dzieciom od urodzenia, przynajmniej 20 minut dziennie. Dlaczego? Nasze maleństwo ma dzięki temu okazję wsłuchiwać się w brzmienie ojczystego języka, poznawać nowe słowa. Czytanie pobudza wyobraźnię i przyczynia się do rozwoju mowy naszych pociech. Poza tym jest doskonałym sposobem spędzania czasu z dzieckiem, tworzenia rodzinnych więzi i rozwijania pozytywnych nawyków.
Przyznam się szczerze, że pomimo, że sama uwielbiam książki i czytam bardzo dużo, to jednak nie mogłam się zebrać aby rzeczywiście czytać Filipkowi od urodzenia. Jakoś głupio było mi zrobić ten krok, dziwnie się czułam siedząc z książką nad kilkudniowym dzieckiem. Na szczęście szybko się przełamałam i mniej więcej od drugiego miesiąca życia czytam synkowi codziennie. Zaczęliśmy od wierszy Brzechwy. Teraz na czytaniu spędzamy nawet godzinę każdego dnia. Filipek to uwielbia. Grzecznie słucha, śmieje się. Moja mama jeszcze niedawno śmiała się, że kupuję książeczki dla czteromiesięcznego dziecka. Przekonała się, że warto kiedy sama zobaczyła jak moje dziecko reaguje, kiedy mu czytam. 
Jak czytam? Kładę Filipka na łóżku, a sama siedzę naprzeciw niego. Książeczkę trzymam z boku- tak, aby Filip mógł patrzeć na obrazki oraz na mnie-w zależności, co w danym momencie go bardziej interesuje. Zależy mi na tym, aby synek widział ruch moich warg podczas wypowiadania poszczególnych słów. Zawsze staram się czytać mu bardzo wyraźnie, zwracając uwagę na to, aby poprawnie wymawiać wszystkie słowa- wierzę, że dzięki temu maluch uczy się prawidłowo mówić.
Ostatnio czytaliśmy sobie na świeżym powietrzu:


Warto także zachęcić tatusiów do czytania swoim maluszkom. Mój mąż świetnie sobie z tym radzi:)






Do tej pory mieliśmy tylko trzy książeczki- wiersze Brzechwy (polecam to wydanie, jest rewelacyjne!), oraz dwie książeczki z serii Baby Looney Tunes:


Jednak w ciągu kilku ostatnich dni nasza kolekcja znacznie się powiększyła:) Od babci Filipek dostał wiersze Tuwima:




Natomiast ja upolowałam za niewielkie pieniądze dwie aukcje na allegro z kompletami książek dla dzieci:

Allegro 42,90 zł z przesyłką



Allegro 11,25 zł z przesyłką



Pokazując  te zdjęcia mam na celu przekonanie Was, że kupowanie dziecku książeczek to nie musi być duży koszt. Wcale nie trzeba połowy pensji zostawić w Empiku, żeby kupić coś fajnego. Czasem wystarczy poszperać w Internecie. Wielu rodziców wyprzedaje książeczki za niewielkie pieniądze. Te które mi się udało kupić są w rewelacyjnym stanie, po niektórych w ogóle nie widać śladów użytkowania.  Także drogie mamy- naprawdę warto! Ja jako wielka miłośniczka książek i czytania na pewno będę się starała zaszczepić to zamiłowanie także w swoim synku;) I Was zachęcam do tego samego:) 

Przedstawiam Wam także kilka świetnych według mnie spotów reklamowych akcji "Cała Polska czyta dzieciom".
Jako pierwszy mój ulubiony:

Oraz kilka innych:



poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Chrzest Filipka:)


Filipek już ochrzczony:) Wielkie wydarzenie miało miejsce w niedzielę, 18 sierpnia w kościele Matki Bożej Fatimskiej w Lublinie. A oto relacja:)


Już w sobotę zaczęliśmy przygotowania do przyjęcia, które odbywało się u nas w mieszkaniu. Zrobiliśmy z mężem małe przemeblowanie, rozstawiliśmy stoły, przygotowaliśmy ubrania. Na szczęście całym gotowaniem zajęła się moja mama, bez której nawet nie mielibyśmy co myśleć o imprezie w domu. 
W niedzielę wstaliśmy o 6, zrobiłam rosół i zaczęliśmy nakrywać do stołu.


Około 8 przyjechali moi rodzice. Ja z mamą przygotowywałyśmy sałatki, śledzie itd. Wszystko wykładałyśmy na półmiski. Mój tata zajmował się Filipem, a mąż pomagał nam w kuchni. Po 10 przyszła moja siostra- chrzestna Filipka, pobawiła się z Małym i tradycyjnie zrobiła makijaż mi i mamie;) 
O 11 zaczęłyśmy wspólnie ubierać Filipka w jego ubranko do chrztu.


Około 11:20 wyruszyliśmy spacerkiem do kościoła. Przybyliśmy jako pierwsi;)  Mąż razem z chrzestnymi podpisali dokumenty i spokojnie czekaliśmy na rozpoczęcie Mszy św. Nasz syn przez pierwsze kilkanaście minut jak zwykle podziwiał w wielkim skupieniu kościelne żyrandole (a żyrandole on uwielbia pod każdą postacią:D). Do momentu chrztu pięknie leżał w wózeczku. Kiedy podeszliśmy już pod ołtarz chyba zorientował się,że coś się świeci, bo na początku miał baaaardzo smutną minkę;)


Na szczęście przytulenie i szeptanie do uszka pomogło i Filip zajął się intensywnym dojeniem mojej ręki:D


Sam moment chrztu zniósł bardzo dzielnie, nawet nie jęknął, kiedy ksiądz polał mu główkę wodą.


Całą mszę do końca też zniósł bardzo dzielnie. Był najgrzeczniejszy ze wszystkich chrzczonych dzieci- wszystkie mamy musiały ze swoimi szkrabami po kilka razy wychodzić do zachrystii, a my nie wyszliśmy ani razu. Na koniec ksiądz poświęcił pamiątki chrztu. Razem z mężem kupiliśmy Filipkowi obrazek z Aniołem Stróżem, który powiesiliśmy na łóżeczkiem.


Wybraliśmy taki obrazek, ponieważ bardzo kojarzy mi się z moim dzieciństwem. W rodzinnym domu ( a konkretnie w domu moich dziadków) taki sam obrazek, tylko, że czarno biały wisi w kuchni. Kiedy byłam mała moja świętej pamięci Babcia zawsze pokazując mi go, opowiadała jak dzieci szły przez kładkę a Anioł Stróż czuwał, aby nie spadły. Ten obrazek jest mi więc szczególnie bliski, głównie ze względu na kochaną Babcię, która niestety już odeszła. Od zawsze wiedziałam, że jak będę miała dziecko, to ten obraz zawiśnie nad jego łóżeczkiem.

Ale wracając do relacji z chrzcin- po mszy św. oczywiście nadszedł czas na sesję zdjęciową, bo każdy chciał mieć zdjęcie z Filipkiem.


Po zdjęciach spacerkiem udaliśmy się do naszego mieszkania na przyjęcie. Bohater dnia słodko usnął:



Na przyjęciu w domu łącznie z nami było 16 osób. Na początku oczywiście obiad, a na deser kawka, herbatka i torcik:


A później to już swobodna gościna przy stole aż do wieczora. Filipek został oczywiście wypieszczony przez gości:) Na szczęście całe przyjęcie był bardzo grzeczny, dopiero wieczorem zaczął troszkę marudzić, kiedy nadeszła już jego pora spania.
Filipek dostał oczywiście kilka prezentów.
Od chrzestnej zabawkę, śpioszki i skarpetki:


A także książeczkę i chustkę na główkę od Babci, paczkę pieluszek i ręcznik od mojej chrzestnej, oraz świecącego aniołka od małej Julki:

Do tego oczywiście nazbierał sporo pieniążków, które zamierzamy przeznaczyć m.in. na zakup spacerówki, fotelika samochodowego oraz pościeli do łóżeczka (dziś zamówiłam na allegro;) ).

Podsumowując- chrzciny udały się znakomicie, nasz synek jak zwykle był bardzo grzeczny i podbijał serca wszystkich gości. Bawiliśmy się dobrze, spotkaliśmy się z rodziną, no a przede wszystkim nasze dziecko stało się pełnoprawnym chrześcijaninem:)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Dzień na działce, sprawy przedchrzcielne i zakupy dla Filipka

Dziś spędziliśmy bardzo miły, rodzinny dzień. Po mszy i spowiedzi przedchrzcielnej pojechaliśmy razem z moimi rodzicami na działkę:) Filipek przez cały dzień pobył na świeżym powietrzu i korzystał ze słoneczka (chociaż niestety nie było aż tak bardzo ciepło i dość mocno wiało).
Jak zwykle został wypieszczony przez dziadków;)

 Z wielkim zainteresowaniem oglądał kwiatuszki i wszystko co znajdowało się dookoła:)


Grzecznie słuchał wierszyków czytanych przez mamę:

Rozpoczęliśmy także naszą przygodę z wprowadzaniem do menu Filipka nowych smaków. Na pierwszy rzut poszła tradycyjnie marcheweczka (ze słoiczka Bobovity). Na początku Filip był bardzo zdziwiony. Ale jak już się rozsmakował to jadł pięknie. Aż sama byłam zdziwiona:) Tak mu smakowało, że aż się niecierpliwił jak za długo nabierałam kolejną łyżeczkę. Niestety na pierwszy raz nie mogłam mu pozwolić zjeść zbyt dużo, ale na jutro czeka kolejna porcja:)

Na działeczce posiedzieliśmy do 18 i wróciliśmy do domku:) Filipek zasnął jeszcze na działce, spał w drodze powrotnej i od razu po przyjeździe do domu usnął już na noc:) Świeże powietrze dobrze mu zrobiło:)




*                    *                        *
Już w niedzielę chrzciny Filipka. Powoli bierzemy się za przygotowania. W poniedziałek byliśmy na konferencji w kościele. Prowadził bardzo miły ksiądz, powiedział krótko, zwięźle i na temat. Wyjaśnił co po kolei mamy robić, gdzie udać się, kiedy dziecko będzie płakało, trzeba będzie nakarmić, czy przewinąć. W środę poszłam do kancelarii spisać akt chrztu. Jutro niestety czeka mnie sprzątanie mieszkania, a w sobotę szykowanie imprezy, odebranie tortu itd. Przyjęcie robimy u nas w domu, więc będzie trochę zabawy;)

*                    *                        *
A na koniec kilka najnowszych zakupów dla Filipka:)

 Dwie pary śpioszków zakupionych w Carefourze po promocyjnej cenie 7,99/szt
Carefour cena: 7,99/szt

 Komplecik: śpioszki i kaftanik zakupione okazyjnie na allegro
Allego 15 zł za komplecik


Zabawka lew firmy Euro Baby z zawieszką do wózka itd. Filipkowi bardzo się spodobała;) Jest lekka, wykonana z przyjemnego materiału i bezpieczna dla dziecka. Niestety większość posiadanych przez Filipka grzechotek okazało się nieodpowiednich dla tak małego dziecka- kilka razy zdarzyło się, że synek uderzył się po buzi i zaczął płakać. A chyba nie o to chodzi w zabawkach. 

Wczoraj zrobiliśmy też zapas pieluszek- Pampers Sleep&Play -promocja w sklepach sieci Stokrotka: 25 zł za paczkę przy zakupie dwóch opakowań. Na te same pieluszki jest też promocja w Carefourze 25,99 zł za opakowanie.

czwartek, 8 sierpnia 2013

O szczepieniu, którego nie było, miłym popołudniu i postępach Filipka

Dziś Filipek miał mieć 3 dawkę szczepienia. Zanim poszliśmy do przychodni wybraliśmy się do mojej mamy. Szczepienie maiło być o 11, jednak o 10 było już tak gorąco, że coś okropnego. Stwierdziłyśmy z mamą, że nie ma sensu dziecka męczyć w taki upał. Poszłam więc do przychodni z pytaniem, czy moglibyśmy to przełożyć na inny termin. Okazało się, że wszystkie szczepienia są odwołane ze względu na upały. Uff...Mamy się zgłosić za jakieś 2 tygodnie w chłodniejszy dzień. Moglibyśmy załatwić to za tydzień, ale z kolei nie chcę Filipka szczepić przed chrzcinami, bo wiadomo,że dziecko kilka dni jest osłabione, a tu nie dość, że goście w domu to jeszcze trzeba na mszy w kościele być.
A ponieważ mąż dziś miał wolne, to postanowiliśmy spędzić miło popołudnie i wybraliśmy się nad Zalew Zemborzycki. Nad wodą i w lesie nie było na szczęście tak gorąco, więc trochę odpoczęliśmy. Najpierw poleżeliśmy sobie na kocyku nad wodą, później nakarmiłam Filipka i wybraliśmy się na spacer po lesie. Synek był oczywiście bardzo grzeczny i widać, że nasz rodzinny wypad bardzo mu się podobał. W ogóle Filipek jest już bardzo zainteresowany tym, co się wokół niego dzieje, więc z chęcią obserwuje nowe miejsca i rzeczy:)


Poza tym mamy kolejne osiągnięcia:) Wczoraj Filipek nauczył się sam potrząsać wiszącymi zabawkami. Najpierw udało mu się to na macie edukacyjnej, a później bawił się zawieszką od smoczka, którą nad nim trzymałam. I ta zawieszka okazała się najlepszą zabawką, chyba z 15 minut sobie ją trącał;)
Poza tym coraz więcej i głośniej się śmieje. Uwielbia jak go całuję po szyjce i pyzach, niesamowicie się wtedy śmieje:D W ogóle to jest straszny pieszczoch, który uwielbia jak się go przytula i całuje.  Poza tym kocha trzymać coś w rączkach-przy karmieniu zawsze trzyma mnie za bluzkę lub biustonosz, a jak usypia to obowiązkowo musi trzymać zabawkę, mój palec lub pieluszkę tetrową. I jest też bardzo, bardzo grzeczny (obym tylko nie przechwaliła!). Rzadko płacze, zazwyczaj raczej się tylko tak wyżala np. kiedy leży w wózku, a ja coś gotuję. Żali się wtedy strasznie, ale ostatnio poskutkowało opowiadanie mu wierszyków i śpiewanie piosenek podczas robienia obiadu;) W dodatku niezły cwaniak z niego-kiedy tylko widzi moją mamę, to od razu wymusza na niej noszenie na rękach. To samo robi ze swoim tatusiem;) Owinął sobie wszystkich wokół palca, ale na szczęście załapał, że ja nie mam siły nosić go całymi dniami i ode mnie tego nie wymaga;)
Co tu dużo mówić, jest cudowny i tyle;)

sobota, 3 sierpnia 2013

Nowe osiągnięcia Filipka

W ciągu ostatnich trzech dni mój synio zdobył dwie nowe umiejętności:) Najpierw nauczył się tak śmiesznie "klekotać" języczkiem o dziąsełka. Potrafi tak robić przez kilka minut:) A jaki przy tym zadowolony:) Fajnie to wygląda jak układa ten swój malutki języczek. A jeszcze fajniej jak mu nie wychodzi i musi próbować kilka razy:D
A dziś po południu kolejna niespodzianka- Filipkowi udało się odkręcić z brzuszka na plecki! Swój wyczyn powtórzył dwa razy, a za trzecim już był chyba zmęczony, bo zaczął się denerwować. Miło się złożyło, że akurat razem z mężem siedzieliśmy przy synku, więc oboje byliśmy świadkiem jego nowej umiejętności.
Niesamowite jak bardzo cieszy patrzenie na rozwój swojego dziecka:)

piątek, 2 sierpnia 2013

Nigdy nie mów nigdy

Dzisiaj kilka słów o tym jak życie weryfikuje nasze poglądy i przekonania.
Kiedy jeszcze nie spodziewałam się dziecka, czy nawet kiedy byłam w ciąży miałam zupełnie inne spojrzenie na macierzyństwo i wychowywanie dziecka. W praktyce moje założenia okazały się kiepskie.
Zawsze powtarzałam, że nigdy nie popełnię błędu pt. spanie z dzieckiem w jednym łóżku. Pierwsza noc po powrocie ze szpitala rzeczywiście tak wyglądała, że Filipek spał oddzielnie. W kolejnych już Filipka zaczęłam brać do siebie do łóżka, bo okazało się, że jest to dla mnie dużo wygodniejsze. Łatwiej było nakarmić dziecko, nie musiałam wstawać, rozbudzać się. Później doszedł odruch wymiotny, więc nie było już mowy o tym, żeby synek spał oddzielnie- bałam się, że w razie czego go nie usłyszę. No i tak zostało. Filip ma ponad 4 miesiące i śpi razem z nami w łóżku. I powiem Wam, że ja to po prostu lubię i nie chcę na razie tego zmieniać. Mój synek jest strasznym pieszczoszkiem, uwielbia spać wtulony we mnie. No i jak tu takiego słodkiego maluszka położyć spać samego? Poza tym właśnie karmienie jest dużo wygodniejsze-ostatnio nawet Filipek się nie zdąży wybudzić, dostaje pierś do buzi jak tylko zaczyna się kręcić-je przez sen i dzięki temu nie ma problemu z ponownym usypianiem. Skutek-jestem naprawdę wyspana pomimo,że mam małe dziecko:) I pomimo, że mam świadomość, że pewnie za jakiś czas ciężko będzie tą sytuację zmienić, to jednak zaryzykuję i na razie nie będę Filipa kłaść oddzielnie. Zaczniemy próbować jak mały będzie przesypiał cale nocki bez budzenia się na jedzonko.

Kolejna rzecz-kiedyś mówiłam- nigdy nie będę dawała swojemu dziecku gotowych dań ze słoiczka, będę wszystkie przeciery robiłam sama. A tymczasem:
Teraz widzę już, że gotowe dania ze słoiczka to świetna sprawa- nie trzeba samemu robić, a dodatkowo są bezpieczne dla dziecka i mamy pewność, że pochodzą z dobrych źródeł. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy jak to jest mieć małe dziecko- nieraz nie mam czasu zrobić normalnego obiadu, a co mówić o takich przecierkach. Zresztą ciężko byłoby np. brokuła przetrzeć tak, żeby nie miał grudek. Tak więc do diety Filipka zamierzam wprowadzić takie gotowe jedzonko. A tak apropo diety to lada dzień zaczniemy już ją rozszerzać- na pierwszy rzut przecierki warzywne i oczywiście gluten w postaci kaszki. A wprowadzanie nowych dań i smaków postanowiłam przeprowadzić z programem Bobovita- 5 kroków. Oczywiście będę się dzielić naszymi postępami na blogu:)

A na koniec jeszcze pochwalę się Filipkową kreację na chrzciny:)

Ciężko chłopca ubrać do chrztu- dziewczynkę dużo łatwiej. Chociażby w upał założyłoby się sukienkę, a chłopcu jednak trzeba założyć spodenki. No i jak dziewczynka za dużo urośnie, to najwyżej będzie miała krótszą sukieneczkę;) Mam nadzieję, że mój synek nie wyrośnie przez te 2 tygodnie, bo w za krótkich spodniach wyglądałby śmiesznie;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...