piątek, 2 sierpnia 2013

Nigdy nie mów nigdy

Dzisiaj kilka słów o tym jak życie weryfikuje nasze poglądy i przekonania.
Kiedy jeszcze nie spodziewałam się dziecka, czy nawet kiedy byłam w ciąży miałam zupełnie inne spojrzenie na macierzyństwo i wychowywanie dziecka. W praktyce moje założenia okazały się kiepskie.
Zawsze powtarzałam, że nigdy nie popełnię błędu pt. spanie z dzieckiem w jednym łóżku. Pierwsza noc po powrocie ze szpitala rzeczywiście tak wyglądała, że Filipek spał oddzielnie. W kolejnych już Filipka zaczęłam brać do siebie do łóżka, bo okazało się, że jest to dla mnie dużo wygodniejsze. Łatwiej było nakarmić dziecko, nie musiałam wstawać, rozbudzać się. Później doszedł odruch wymiotny, więc nie było już mowy o tym, żeby synek spał oddzielnie- bałam się, że w razie czego go nie usłyszę. No i tak zostało. Filip ma ponad 4 miesiące i śpi razem z nami w łóżku. I powiem Wam, że ja to po prostu lubię i nie chcę na razie tego zmieniać. Mój synek jest strasznym pieszczoszkiem, uwielbia spać wtulony we mnie. No i jak tu takiego słodkiego maluszka położyć spać samego? Poza tym właśnie karmienie jest dużo wygodniejsze-ostatnio nawet Filipek się nie zdąży wybudzić, dostaje pierś do buzi jak tylko zaczyna się kręcić-je przez sen i dzięki temu nie ma problemu z ponownym usypianiem. Skutek-jestem naprawdę wyspana pomimo,że mam małe dziecko:) I pomimo, że mam świadomość, że pewnie za jakiś czas ciężko będzie tą sytuację zmienić, to jednak zaryzykuję i na razie nie będę Filipa kłaść oddzielnie. Zaczniemy próbować jak mały będzie przesypiał cale nocki bez budzenia się na jedzonko.

Kolejna rzecz-kiedyś mówiłam- nigdy nie będę dawała swojemu dziecku gotowych dań ze słoiczka, będę wszystkie przeciery robiłam sama. A tymczasem:
Teraz widzę już, że gotowe dania ze słoiczka to świetna sprawa- nie trzeba samemu robić, a dodatkowo są bezpieczne dla dziecka i mamy pewność, że pochodzą z dobrych źródeł. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy jak to jest mieć małe dziecko- nieraz nie mam czasu zrobić normalnego obiadu, a co mówić o takich przecierkach. Zresztą ciężko byłoby np. brokuła przetrzeć tak, żeby nie miał grudek. Tak więc do diety Filipka zamierzam wprowadzić takie gotowe jedzonko. A tak apropo diety to lada dzień zaczniemy już ją rozszerzać- na pierwszy rzut przecierki warzywne i oczywiście gluten w postaci kaszki. A wprowadzanie nowych dań i smaków postanowiłam przeprowadzić z programem Bobovita- 5 kroków. Oczywiście będę się dzielić naszymi postępami na blogu:)

A na koniec jeszcze pochwalę się Filipkową kreację na chrzciny:)

Ciężko chłopca ubrać do chrztu- dziewczynkę dużo łatwiej. Chociażby w upał założyłoby się sukienkę, a chłopcu jednak trzeba założyć spodenki. No i jak dziewczynka za dużo urośnie, to najwyżej będzie miała krótszą sukieneczkę;) Mam nadzieję, że mój synek nie wyrośnie przez te 2 tygodnie, bo w za krótkich spodniach wyglądałby śmiesznie;D

4 komentarze:

  1. Heh, no niestety, pojawienie się dziecka zmienia pogląd na wiele spraw. Nam się na szczęście udało Arturka przestawić na łóżeczko kilka tygodni temu i w nocy łóżko jest tylko nasze, ale trzeba się liczyć z dwoma pobudkami i karmieniem Małego na siedząco, kiedy oczy dosłownie same się zamykają.
    Co do słoiczków ze sklepowej półki, to ja od zawsze byłam za kupowaniem, ale mój mąż jak dotąd wierzy, że będzie robił sam Małemu jedzonko. Zobaczymy... :D
    Jeśli chodzi o ułatwienia, to ja też piorę ubranka Artusia razem z naszym praniem, w zwykłym proszku i nigdy nie prasuję, tylko dobrze strzepuję przed rozwieszeniem. Nic złego się Artusiowi nie dzieje ze skórą. :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj w zwykłym proszku to bym się jednak bała prać ubranka dziecka. Ja za to, żeby nie robić oddzielnego prania za każdym razem, to piorę nasze rzeczy razem z rzeczami Filipka, tylko, że w proszku dla dzieci.
      A w nocy to bym się też bała karmić na siedząco, że usnę i dziecko mogłoby wylecieć. Jednak na leżąco jest dużo bezpieczniej;) Ale fakt, że łóżko dla siebie to duży plus, ja niestety mam bóle kręgosłupa od spania z Filipem, bo śpię w innej pozycji niż zwykle spałam.

      Usuń
  2. Mąż pewnie jest zachwycony ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachwycony nie jest, ale na szczęście wyrozumiały. Zresztą nie narzeka, bo ostatnio często się zdarza, że Filip zasypia w wózku i dopiero późno w nocy ląduje w naszym łóżku:P

    OdpowiedzUsuń