czwartek, 30 marca 2017

Czy przedszkole=chorowanie?

U nas niestety tak!

Filipek zanim poszedł do przedszkola bardzo mało chorował. Przez 3,5 roku swojego życia zaliczył ze 4 lekkie wirusówki i ospę (przyniesioną z przychodni tak na marginesie). Nigdy nawet nie brał jakiegoś konkretnego leku. Szczyciłam się tym, że ma taką super odporność. O ja naiwna! To nie jego odporność była super, tylko brak styczności z tymi wszystkimi patogenami...

Od końca sierpnia zaczął przedszkole i wtedy się zaczęło. Najpierw jakaś wirusówka, zaraz po tym zapalenie ucha i pierwszy w życiu antybiotyk. A potem to już prawdziwa jazda bez trzymanki- 3 dni przedszkola i zaraz katar, kaszel i dwa tygodnie w domu (niedawno pani dyrektor przedszkola uświadomiła mnie, że z katarem powinnam go puszczać i niepotrzebnie za każdym razem siedział w domu). Początkowo Kuba zarażał się tylko katarem, ale z czasem zaczął łapać już wszystko.

Na dobre zaczęło się od grudnia, a w styczniu zaliczyliśmy już kolejny antybiotyk na początek zapalenia płuc. Zrobiliśmy ponad miesiąc przerwy od przedszkola. Od marca poszedł, zaliczył wirusówkę a po kolejnym tygodniu następne zapalenie płuc i antybiotyk. Dziś właśnie byliśmy na kontroli i nareszcie Filip jest zdrowy. Kuba jeszcze walczy z kaszlem, ale udało się bez antybiotyku.

Większość zimy przesiedzieliśmy w domu, to jest horror. 24 godziny na dobę w czterech ścianach z dwójką zasmarkanych kaszlących dzieci. Zwariować można! Inhalacje, leki, dziesiątki chusteczek...
Plus jest taki, że mamy wspaniałą panią doktor, która antybiotyki zapisuje naprawdę w ostateczności. Zawsze próbuje chłopców wyciągnąć z choroby łagodniejszymi metodami. Stosujemy inhalacje, bańki (oczywiście bezogniowe!). Rewelacyjnie sprawdza się u nas moczenie nóżek w ciepłej wodzie z solą epsom i imbirem.

Niestety Filipek musi mieć znowu przerwę od przedszkola.Choć on kocha tam chodzić, nie chcę rujnować mu zdrowia. Powiesz pewnie, że dziecko musi się wychorować, ale ja jestem innego zdania. Szkoda mi ich dzieciństwa. Chcemy biegać po dworze i kopać piłkę, a nie kisić się w domu. Liczę na to, że wraz z nadejściem ciepła choroby trochę odpuszczą. Mamy też zastosować kurację preparatem Entitis. Spróbujemy, bo naprawdę brak mi już sił do tych wszystkich chorób. Do przedszkola Filipek wróci dopiero w maju.

Kiedy zapisywałam Filipka do przedszkola liczyłam się z tym, że będzie chorował. Nie sądziłam jednak, że aż tak bardzo! Może gdyby inni rodzice bardziej odpowiedzialnie podchodzili do zdrowia dzieci i nie puszczali chorych maluchów sytuacja wyglądałaby inaczej. Rzeczywistość niestety wygląda tak jak wygląda, dzieci z gilami z nosa, kaszlem, niewyraźne, a niekiedy nawet z gorączką to przedszkolna  norma...
A dla nas normą stało się ciągłe siedzenie w domu, smarkanie i kaszel:( Tak więc jeśli puszczasz do przedszkola swoje chore dzieci to zastanów się przez chwilkę ile dzieci dzięki tobie zaliczy kolejne leki i tygodnie zamknięcia w domu.

A na koniec nasz Pan Misio Inhalator, na którego już patrzeć nie mogę;) Moi chłopcy zresztą też.





wtorek, 28 marca 2017

Kilka pomysłów na zabawy z kolorowymi pomponikami

Jeśli posiadacie w domu kolorowe małe pomponiki możecie je wykorzystać do zabawy z dzieckiem. Oto kilka propozycji:

  • Przenoszenie pomponików za pomocą szczypiec
Doskonałe ćwiczenie na precyzję i motorykę małą. Filipek przenosił pomponiki z jednego pudełeczka do drugiego za pomocą małych szczypiec.


Popatrzcie na to skupienie!



  • Układanie napisu
Na kartce napisałam wielkimi literami FILIP i Filipek wypełniał literki pomponikami.



  • Segregowanie kolorami
    Naszykowałam kilka pojemniczków i Filipek rozdzielał pompony według kolorów.


  • Układanie według wzoru

    Na kartce ułożyłam wzór z pomponów. Zadanie Filipka polegało na utworzeniu takiego samego wzoru.


     
    •   Zabawa w skojarzenia
Na kartce narysowałam kilka rzeczy- słońce, chmurę, rzekę, telefon, usta, listek. Filipek przyporządkował pomponiki w odpowiednim kolorze do poszczególnych elementów.

  • Nauka dodawania

    A na koniec wykorzystaliśmy pomponiki do prostych działań matematycznych. Filipek zaczyna swoją przygodę z dodawaniem. Pochwalę się też, że potrafi już samodzielnie napisać wszystkie cyfry!



     Jak Wam się podobają nasze pomysły? Macie jakieś inne propozycje na zabawy z pomponikami?

sobota, 25 marca 2017

Mama czyta- "Ewangelia według gangstera"



W ostatnim czasie, kiedy dzieci już zasnęły, wieczory uprzyjemniała mi bardzo ciekawa książka. Książka, która wciągnęła mnie od pierwszej strony- "Ewangelia według gangstera" wydana przez wydawnictwo Promic.
Już sam tytuł jest intrygujący, prawda? "Ewangelia" i "gangster" jakoś nie specjalnie do siebie pasują. Okazuje się jednak, że życie pisze nieprzewidywalne scenariusze. Życie, a raczej Ten, który to życie stworzył...

Autorem, a jednocześnie bohaterem powieści jest John Pridmore. Poznajemy go jako londyńskiego gangstera, bezwzględnego, nie mającego żadnych zahamowań. Włamania, bójki, narkotyki, przygodny seks, tak wyglądało jego życie. Głęboko poraniony w dzieciństwie przez rozwód rodziców odreagował popadając w egzystencję pełną zła i przemocy. Staczał się na dno, aż pewnego dnia jego życie się odmieniło. John nawrócił się! Dzięki Bożej łasce porzucił swoje dotychczasowe zachowania i wszedł na ścieżkę pełną wiary i miłości. Stał się gorliwym głosicielem Ewangelii. Rozpoczął życie we wspólnotach, prowadził rekolekcje, a przede wszystkim uwierzył, że Bóg mu wybaczył i dał drugą szansę.

Książka jest niesamowitym świadectwem, które pokazuje, że nigdy nie jest za późno aby odmienić swoje życie. Wystarczy uwierzyć i otworzyć się na Bożą miłość. Skłania do refleksji. Czyta się ją bardzo dobrze i tak jak napisałam wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Polecam!

Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 360
Okładka: miękka
Cena: 28,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa tutaj



niedziela, 19 marca 2017

Skąd się bierze piasek w nerkach? Historia prawdziwa...

Kilka miesięcy temu miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć ataku kolki nerkowej. Ból niesamowity, aż do wymiotów. Nie życzę najgorszemu wrogowi. Na szczęście cała akcja trwała u mnie pół godziny. Lekarz rodzinny dał mi skierowanie na usg, które na szczęście nic nie wykazało.

Kilka dni temu mama pyta mnie o to badanie:
-a wtedy na tym usg to co ci wyszło?
-no właśnie nic, lekarz powiedział, że albo był kamień i wyszedł, albo to "tylko"piasek w nerce
Na co z pokoju odzywa się Filip:
 -mamo.....,bo ja już wiem czemu cię wtedy tak bolało. To wszystko przeze mnie! W lecie jak byliśmy na placyku to ja ciebie obsypałem piaskiem, potem cię poklepałem łopatką i to na pewno wtedy ty ten piasek łyknęłaś! To wszystko moja wina!

Także kochani, uważajcie na placu zabaw i nie łykajcie piasku;)

środa, 15 marca 2017

Biuro Cudów, czyli kolejne spotkanie z Antkiem i jego Aniołem.

Na blogu już kilka razy mieliście okazję przeczytać recenzje książek "Twój Anioł z nieba", które ukazały się nakładem wydawnictwa Promic. Są to urocze, niezbyt długie opowiadania dla dzieci, w których głównym bohaterem jest mały Antek oraz jego Anioł Stróż. Dziś chciałaby pokazać Wam szóstą część cyklu, czyli "Biuro Cudów".


Tym razem większość akcji koncentruje się wokół Anioła. Otrzymał on od Antka list z prośbą o pomoc. Okazało się, że Antek modlił się za swoją mamę, której groziła utrata pracy. Chłopiec bardzo się przejął i poprosił o pomoc swojego Anioła. Anioł Stróż, jeszcze niedoświadczony zwrócił się o pomoc do swojego Wychowawcy. Co z tego wynikło? Czy prośba chłopca została wysłuchana? I gdzie w ogóle trafiają takie modlitwy? W jaki sposób są rozpatrywane? Tego wszystkiego młodzi czytelnicy mogą dowiedzieć się na kartach książeczki.
Opowieść, tak jak poprzednie części wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Napisana jest zabawnym, zrozumiałym językiem, a także sporą czcionką- to idealna książka dla dzieci, które już samodzielnie czytają.
To nie tylko opowiadanie dla dzieci, ale także piękna szkoła dobra i wartości. Młodzi czytelnicy mogą dowiedzieć się, że w każdej sytuacji można odnaleźć dobre strony i nie zawsze to co z pozoru jest niekorzystne, rzeczywiście takie się okazuje. Czasem smutne wydarzenia niosą za sobą nowe szanse i pozytywne aspekty.
Książeczka jest godna polecenia, myślę, że warto takie tytuły mieć w dziecięcej biblioteczce. Wartości, które przekażemy naszym dzieciom zaowocują w przyszłości.


Kilka informacji o książce:
Wydawnictwo: Promic Wydawnictwo Księży Marianów
Liczba stron: 64
Rok wydania: 2017
Okładka: miękka
Cena: 14,90 zł
Książka na stronie wydawnictwa kliknij



piątek, 3 marca 2017

Humor słowny #11

Jesteście gotowi na solidną dawkę humoru? To zapraszam;)

-Filip musimy Ci włosy obciąć.
-czemu?
-bo już masz bardzo długie
-i będę głupi jak dziewczyna?


Filip ogląda misia Uszatka.
-Wiesz Filipku, ta bajka już stara jest. Ja ją oglądałam jak byłam dzieckiem
-Nooo, to bardzo stara...


Filip do Kuby, jak ten go zdenerwował:
-Nie lubię Cię! Nie jesteś moim bratem! Jesteś Ko-szma-rny!


Któregoś ranka podczas ubierania się stwierdził:
-wszystkie spodnie ze mnie wyrastają


Rozmawiam z mamą przez telefon i żalę się na chłopców.
-Ciągle tylko biją się, walczą...
Na to odzywa się Filip:
-bo my jesteśmy walcuchy


-Mamo ta bajka o Księżniczce Zosi to jest taka porąbana bajka, prawda?

-Mamo, rzęs mi się zagiął!

-Kuba to jest ostatnio taki pożądliwy (miał na myśli, że Kuba jest porządny, bo często sprząta)

Filip do Kuby:
-Znowu coś zeżarłeś, ty mały śmietniku?

-Tata mnie wychowuje na złe dziecko


Kuba się przewrócił pchnięty przez Filipa. Słyszę a Filip mówi do niego:
-no cicho, nie bec, psesies to był tylko drobny wypadek


Rozwiązujemy książeczkę. Mówię do Filipka:
-teraz narysuj jabłka
-a mogą być spleśniałe?
-spleśniałe? Nie no ładne narysuj
-A mogą być niedokwitłe?


-Mamo, mogę iść do Mikołaja? (kolega Filipka mieszkający w tym samym bloku)
-Nie dziś nie możesz
-Ale Mikołaj był wczoraj u mnie, to wypada, żebym ja się teraz zaprosił do niego


Filip do Kuby:
-Kubaaaaa, chodź na pogadankę


-Mamo dziewczyny już się za mną oglądają. Ja nie jestem jeszcze na to przygotowany.


Kubuś nosi jakąś zabawkę śrubokręt. Ja do niego:
-Kubuś, chodź ci pokażę jak się naprawia
Na co Filip z politowaniem:
-A ty cokolwiek umiesz naprawiać mamo?


Tata w zabawach w Tabalugę, jest Arctosem. Któregoś dnia, kiedy był w pracy Filip mówi do Babci:
-Babciu, pobawimy się w Tabalugę? W odcinek bez Arctosa


Filip je na obiad kluski z jagodami. Nagle stwierdza:
-mam zakalec!
-gdzie? w makaronie?
-nooo, albo w jagodach


Któregoś dnia przy śniadaniu nam oznajmił:
-Ta Pani w przedszkolu to jest taka głupia. Ona chce, żebym ja dotknął językiem do nosa. Co ona myśli? Że ja jestem krową?


Ja do Filipa:
-Filip nie oszukuj, bo ci urośnie nos jak u Pinokia
-i będę miał taki długi jak twój?


-Mamo, a czemu wy pijecie kawę a ja nie?
-bo jesteś dzieckiem, dzieci nie piją kawy
-Nie mów tak, bo mi tylko sprawiasz przykrość. Ty jesteś taka schamska!


Filip czyści mokrą chusteczką krzesełko do karmienia. Babcia, czyli moja mama do niego:
-Filip, co robisz?
A Filip:
-myję, ciołku, nie widzisz?


Dziś mi oznajmił, że powiedział Paniom w przedszkolu, że mają go nie przytulać, bo mama nie lubi jak pachnie innymi kobietami:D


Coraz lepsze ma te teksty i musimy się bardzo pilnować, co przy nim mówimy. Niby nie słucha, a w najmniej oczekiwanym momencie potrafi wszystko powtórzyć.  Jest wesoło;)
A jakimi śmiesznymi powiedzonkami zaskoczyły was wasze dzieci?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...