poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Warsztaty "Bezpieczny maluch"

Dzisiaj uczestniczyłam w Akademii Bezpiecznego Malucha. Jest to akcja organizowana każdego roku w wielu miastach Polski. Skierowana jest do rodziców oczekujących dziecka i tych, którzy dziecko już mają. Dotyczy bezpieczeństwa dziecka w podróży, a także udzielania pierwszej pomocy.

Dzisiejsze spotkanie miało miejsce w jednej z sal hotelu Mercure. Ponieważ byłam trochę wcześniej, miałam okazję nawiązać rozmowę z innymi mamami, dzięki czemu przez całe spotkanie miałam do kogo się odezwać, a czasem i skomentować to, co się dzieje. Na warsztatach byłam sama, choć początkowo miał ze mną pójść mąż. Jednak okazało się, że moja mama jednak nie będzie mogła zostać z Filipkiem. Nie chciałam małego zabierać ze sobą, więc mąż musiał zrezygnować z uczestnictwa. Na warsztatach było dużo rodziców z dziećmi, nawet takimi bardzo malutkimi, ale nie wydaje mi się, aby maluchy były na takim spotkaniu szczęśliwe. Nawet pomimo tego, że organizatorzy przygotowali zabawki, przewijaki itd, to jednak 2 i pół godziny w niewielkiej, dusznej sali to chyba dla dziecka żadna atrakcja.

Akademia rozpoczęła się od wykładu na temat żywienia dzieci po pierwszym roku życia. Najpierw wypowiadała się położna, a następnie przedstawicielka marki Emfamil. Ta część spotkania nie podobała mi się. Po pierwsze ani razu nie było wspomniane o karmieniu piersią, autorzy prelekcji z góry założyli, że dzieci po 1 roku piją już tylko mleko modyfikowane. Ogromny błąd, bo nawet koło mnie siedziała mama karmiąca już 16 miesięcy. Po drugie nie podobały mi się same treści zawarte w wykładzie. Bez przerwy podkreślano, aby broń Panie Boże nie dawać dziecku cukru w żadnej postaci. Nawet owoce suszone uznano za złe. No cóż...ja jestem zdania, że cukier jest źródłem energii i w rozsądnych ilościach jest potrzebny tak, jak wszystko inne. Oczywiście nie chodzi o faszerowanie dziecka słodyczami, ale jak zje powiedzmy raz dziennie coś słodkiego, to myślę, że świat się nie zawali. Oczywiście to tylko moje zdanie. Ciągle podkreślano też, aby nie pozwalać dziecku podjadać między posiłkami- jak dla mnie niewykonalne- kiedy ja coś jem Filip momentalnie znajduje się koło mnie, mlaska języczkiem i krzyczy am am. Nie potrafię mu nie dać choćby odrobinki.

Po krótkiej przerwie rozpoczęła się część dotycząca bezpieczeństwa dziecka w samochodzie, prowadzona przez przedstawiciela firmy Maxi Cosi. Dużo cennych rzeczy się dowiedziałam, choć niektóre fakty znałam też wcześniej. Pokrótce w punktach:
-Dziecko najbezpieczniej przewozić na tylnym siedzeniu po środku, jeśli można tam wpiąć fotelik. Jeśli nie ma takiej możliwości to nie ma znaczenia, czy przypniemy na miejscu za kierowcą czy za pasażerem.
-Dużo bezpieczniej jest przewozić dziecko tyłem. Powinniśmy zwlekać z przesiadką w fotelik montowany przodem najdłużej jak się da. Najwcześniej można gdy dziecko waży 13 kg, lub główka wystaje mu poza oparcie fotelika mniejszego. Za jakiś czas ma wejść ustawa, która będzie zakazywała przewożenie przodem dzieci przed 15 miesiącem życia.
-Pasy w foteliku nie powinny być zapinane na kurtkę i wiele warstw ubrań. Najbezpieczniej jest dziecko rozebrać i dopiero zapiąć pasy. Później można oczywiście przykryć lub zapiąć kurtkę na pasach.
-Prawidłowo zapięte pasy w foteliku pozwalają na włożenie pod nie dłoni, ale jednocześnie po włożeniu jednego palca nie dają się uszczypnąć dwoma kolejnymi.
-Na tylnych szybach powinny być osłonki przeciwsłoneczne lub folia ochronna- chroni to dziecko przed odłamkami szkła z szyby w razie wypadku. Nie montujemy rolet w samochodzie, ponieważ są one niebezpieczne dla dzieci- zawierają ciężki element, który w razie wypadku może wyrządzić poważną krzywdę. A ja miałam właśnie takie rolety kupić!
-Dla dziecka bezpieczniej jest, kiedy z tyłu nie ma innego pasażera.
-Popularne podstawki, podkładki,poddupniki nie zapewniają dziecku żadnego bezpieczeństwa! Chronią jedynie kierowcę od mandatu i podwyższają dziecko. Nie powinno się tego w ogóle używać!
-Przed zakupem fotelika należy przymierzyć do niego dziecko (m.in dziecko nie powinno mieć  w nim za dużo wolnej przestrzeni), a fotelik przymierzyć, czy pasuje do naszego auta-czasem zdarza się, że mamy np. za krótki pas i dany model fotelika nie może być przez nas zamontowany.

Po kolejnej przerwie rozpoczęła się część dotycząca udzielania dziecku pierwszej pomocy. Świetnie poprowadzona przez ratownika medycznego. Prowadzący pokazał jak udzielać pomocy niemowlęciu i starszemu dziecku w przypadku bezdechu, zakrztuszenia czy zachłyśnięcia. Pokazał jak prawidłowo reanimować dziecko. Mówił także o tym, jak zbijać wysoką gorączkę. Bardzo podobał mi się sposób prowadzenia tych pokazów, mam nadzieję, że wszystko zapamiętałam i że nigdy  nie wykorzystam tej wiedzy w praktyce. Na koniec chętne mamy mogły poćwiczyć na fantomach.

Na koniec spotkania rozlosowano kilka nagród. Niestety żadnej nie zdobyłam;)

Tutaj link do strony warsztatów klik . Zachęcam do udziału, bo naprawdę można dowiedzieć się sporo przydatnych rzeczy.

11 komentarzy:

  1. Na szybko i zupełnie nie w temacie...
    Ze względu na sprawy osobiste zmieniłam prywatność bloga. Teraz będzie on tylko dla zaproszonych osób. Jako, że nie chcę, by pewne osoby (które próbują zniszczyć moje relacje z rodziną wykorzystując do tego bloga) miały jakąkolwiek szansę uzyskania dostępu, nie było posta o zmianie prywatności. Podczytujących mnie próbuję odzyskać w inny sposób. Jeśli chcesz mnie jeszcze odwiedzać, to potrzebuję adresu mailowego do wysłania zaproszenia :) Najlepiej na beti.13@wp.pl
    Tyczy się to też oczywiście innych osób, które mojego bloga czytały, a na komentarz trafiły tutaj :)
    Pozdrawiam, Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, że chcę później Ci wyślę maila

      Usuń
  2. Ja byłam, jak byłam w ciąży. Podobało mi się;) A teraz jakoś przegapiłam, a żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda,że przegapiłaś- może poznałybyśmy się na żywo:)

      Usuń
  3. Cześć, też byłam (pytałam o przewożenie trójki dzieci w aucie). Racja - pierwsza część to porażka, chociaż z mojej perspektywy poza brakiem o karmieniu naturalnym jeszcze z wielu innych powodów. Porażka totalna.

    Ratownik jest bratem mojej koleżanki. Wspaniale szkoli również dzieciaki, polecam!
    I pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak pierwsza część była beznadziejna. Co chwila padały zdania, z którymi nie mogłam się zgodzić. Już pomijając fakt nachalnej reklamy enfamilu;)

      Usuń
  4. Ale tak czy siak, wyszlas zadowolona ;) Dodam, ze w ogole wszelkiego rodzaju zabawki, kubeczki i inne rzeczy ktore sa wokol dziecka w samochodzie stanowia zagrozenie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wiem o tym i przygotowuję notkę na ten temat, chcę zebrać wszystkie wiadomości, które uzyskałam na warsztatach i podczas kursu na prawo jazdy. Może dziś uda się dodać:)
      Ja Filipowi do samochodu biorę tylko pluszaki.

      Usuń
  5. super te warsztaty:) u nas też podjadanie między posiłkami głównymi jest-bo Lili ma podobnie jak Filipek. A poza tym kiedy zje mało śniadanka czy obiadku daje coś jeszcze po godzinie-lub jak ma brak apetytu daję po troszku co jakiś czas.Dzięki Tobie wiem ,że mam żle dopasowane pasy w foteliku-musze koniecznie to poprawić.Moje dziecko chyba długo będzie korzystało z fotelika tyłem bo jest do 13 kg a ona ma dopiero ponad 7 więc pewno do zimy jeszcze w tym pojeżdzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my też mieliśmy źle zapięte pasy, dopiero po warsztatach poprawiłam. Nasz już długo w małym foteliku nie pojeździ, ale póki się da to nie zmieniamy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...