Pierwsza kąpiel maluszka- konkurs

Pierwsza kąpiel maluszka to nie lada wyzwanie dla młodych rodziców. Szczególnie jeśli nikt wcześniej nie pokazał i nie wyjaśnił jak to się robi. Dziecko jest takie maleńkie i bezbronne, całkowicie zdane na nas.
Pamiętam jak stresowałam się przed pierwszym domowym kąpaniem Filipka. Poprosiłam mamę, aby została z nami na noc i pokazała co i jak. Kąpaliśmy sami pod czujnym okiem Filipkowej babci. Później było już z górki, choć przez pierwsze dni dzidziuś strasznie nam płakał przy kąpaniu. Okazało się, że chyba było mu za zimno (kąpaliśmy w pokoju), bo kiedy przenieśliśmy się do uprzednio ogrzewanej łazienki płacze się skończyły. Z czasem wypracowaliśmy system, dzięki któremu każda kąpiel przebiegała miło i sprawnie.

Dzięki uprzejmości firmy Canpol babies mam przyjemność zorganizować dla Was konkurs pt. "Pierwsza kąpiel maluszka". Chciałabym, abyście w zgłoszeniu konkursowym opisali jak to było, jakie emocje wam wtedy towarzyszyły. Czy był stres, czy wręcz przeciwnie? Sięgnijcie pamięcią do pierwszych dni waszego maluszka i podzielcie się swoimi kąpielowymi wspomnieniami.
A jeśli wasze maleństwo jeszcze nie przyszło na świat, napiszcie jak wyobrażacie sobie tą pierwszą kąpiel i co czujecie kiedy o niej myślicie.
Nagrodą są dwa zestawy pielęgnacyjne od firmy Canpol babies.

Zabawa potrwa do 31 grudnia. Kochani nie jest to konkurs fotograficzny. Jeśli chcecie wstawić jakieś zdjęcie to oczywiście możecie, ale szanujcie intymność waszych maluszków i nie dzielcie się fotografiami nagich dzieci. To taka moja prośba do was. Nigdy nie wiecie,  kto te zdjęcia zobaczy i co z nimi zrobi.
Wasze zgłoszenia możecie dodawać w komentarzach pod tym postem lub pod postem konkursowym na Facebooku. Nie zapomnijcie o przeczytaniu regulaminu konkursu.

*****WYNIKI*****
Kochani, chociaż wszystkie wasze opowieści są piękne i wyjątkowe, musiałam wybrać tylko dwie:(
Tak więc zwycięzcami zostają tym razem j.cygan Cygan oraz Anna Jadwisieńczak. 
Proszę o wiadomość prywatną lub maila (aneta.sawicka05@gmail.com) z adresem pod który sponsor ma wysłać nagrodę:)
 
Zachęcam do polubienia stron Mama Filipka i Kubusia oraz Canpol babies. Udany początek macierzyństwa na Facebooku.

Konkurs organizowany jest w ramach programu Blogosfera Canpol babies

Regulamin konkursu:


1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com we współpracy z programem Blogosfera Canpol babies

2. Nagrodą w konkursie są dwa zestawy ufundowane przez firme Canpol babies.

3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa sponsor konkursu.

4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.

5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.

6. Konkurs trwa od dnia 13.12.2017 do dnia 31.12.2017 do godz. 23:59. 

7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 07.01.2018. Wyniki zostaną opublikowane na blogu.

8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej zobowiązuje się do podania swoich danych adresowych w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.

9. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń (poniżej 15 osób)

11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857)
12. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.

Komentarze

  1. Pierwsza kąpiel Leosia odbyła się w domu po wyjściu ze szpitala. Dlaczego dopiero wtedy? To co zostaje na ciele dziecka po porodzie jest bardzo cenne,dlatego zależało mi by maluszek nie miał od razu kontaktu z wodą. Poza tym to ja chciałam pierwszy raz wykąpać swoje dziecko, nie chciałam by robiła tego pielęgniarka. Ta pierwsza kąpiel jest tak ważna, pierwszy kontakt z wodą w życiu pozamacicznym. Coś cudownego. Gdy wzięłam to maleńkie ciałko w ręce i delikatnie zanurzylam w wodzie, w jego oczkach widziałam przerażenie i nie wyobrażam sobie, by wtedy ktoś innny go trzymał. Bo dziecko czuje. A nawiązywanie więzi nawet w taki sposób jest niezwykle ważne. Kąpiel przebiegła w spokoju, ciszy. Tylko ja i on. I wiem, że nie byłoby to tak wyjątkowe, gdyby odbyło się to w szpitalu w obecności pielęgniarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://m.facebook.com/daria.wieckowska.5?ref=bookmarks
      Zgłasza Daria Więckowska :)

      Usuń
    2. Święte słowa! Ja mam traumę po tym jak przy mnie pielęgniarka wykapala Kubusia pod kranem. Masakra!!!

      Usuń
  2. Pierwsza kąpiel - do dziś ją pamiętam, ponieważ druga i trzecia już takie kolorowe nie były. Wiedzy teoretycznej miałam nad podziw dużo, ale praktyka, to praktyka. Zależało mi na tym, żebyśmy byli w trójkę - bez babci, dziadka i innych osób, które pragną z całego serca pomóc. Czy aby na pewno woda jest w dobrej temperaturze, czy dobrze ją trzymamy, czy zaraz nie będzie płakać... Pytań na pewno w naszych głowach było wiele, ale wszystko przebiegało w cichej i miłej atmosferze. Niestety później, tak jak w Twoim przypadku, było gorzej - na szczęście również znaleźliśmy winowajcę, a płacze ustały i tak jest do dnia dzisiejszego :)

    Brawo dla Ciebie, że nie chcesz zdjęć - według mnie też to nie jest dobry pomysł.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w przyszłości do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza kąpiel- słowa te zawsze powodowały u mnie dreszcze. Naczytałam się, naoglądałam filmików, a gdy przyszło, co do czego nie wiedziałam od czego mam zacząć. Tosia była taka malutka, drobniutka... Bałam się, że ją skrzywdzę. Pieczołowicie przygotowaliśmy wodę w wanience, pilnując temperatury. Wsadziliśmy podkładkę, takiego bucika, a na niego pieluchę. Uzyliśmy go raz- okropne rozwiązanie, sztywne, córka się zsuwała. Nie zdał u nas rezultatu. Rozebrałam Tosię i nastąpiła aria operowa. Niemiłosierny płacz... Kąpiel trwała może 10 sekund- żeby tylko ją umyć... Szybkie owinięcie ciepłym ręcznikiem (nagrzanym na kaloryferze) i przystawienie do piersi;) Dopiero, gdy podjadła mogłam ją ubrać.
    Później się nauczyliśmy się, że w pokoju musi być porządnie nagrzane- wtedy jest spokojniejsza. Przed kąpielą zawsze ciut podjadała, a po się najadała;)
    Nauczyłam się jednego- z dzieckiem nic nie jest pewne. Dziś nienawidzi jak jest ciepło w pokoju i najchętniej biegałaby nago;) Pewnie niejednokrotnie mnie zaskoczy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam właśnie 8 miesiąc ciąży więc pierwsza kąpiel jeszcze przed nami.Oczywiście jestem przerażona tym wydarzeniem, ale czekam na to już od tych ośmiu miesięcy, bo to będzie znaczyć że nasz Czaruś już jest z nami.
    W pierwszą kąpiel na pewno zaangażujemy tatę, który nigdy nie miał takiego maleństwa na rękach więc boi się że zrobi mu krzywdę, że go uszkodzi, albo upuści. Ale wiem, że będzie cudownym tatą a takie lęki wynikają z tego że bardzo mu zależy.
    Tak naprawdę przydotowania do pierwszej kąpieli zaczęły się juz w wakacje, kiedy z powodu przyjścia maluszka na świat, wymieniliśmy ogrzewanie i wyremontowaliśmy łazienkę, żeby było cieplej, milej, BEZPIECZNIEJ

    OdpowiedzUsuń
  5. Do pierwszej kąpieli myśleliśmy, że jesteśmy super przygotowani. Mieliśmy wanienkę, delikatny płyn do kąpieli, okrycie kąpielowe, czystą pieluszkę i termometr. Można powiedzieć, że wszystko czego trzeba jest przygotowane- niestety wyszło zupełnie inaczej. Podczas szkoły rodzenia położna zawsze mówiła o spokoju, nie można wykonywać ruchów gwałtownie, trzeba być po prostu opanowanym bo maluszek wszystko wyczuje. Kiedy nadeszła pora kąpieli sprawdziłam temperaturę w pokoju, gdzie stała już wanienka. Przyniosłam niezbędne akcesoria do pielęgnacji dziecka. Córka była już nakarmiona i leżała spokojnie. Mąż zaczął dolewać przegotowaną wodę do wanienki, sprawdził czy temperatura jest odpowiednia- ja natomiast w tym czasie rozbierałam naszą kruszynkę. Dolaliśmy płynu do kąpieli i zaczęłam powoli wkładać małą do wody. Bałam się tego okropnie, że zrobię jej krzywdę czy zamoczę pępuszek. Wtedy zaczęła strasznie piszczeć, mi natomiast zaczęły ręce drżeć a w oczach miałam ogromne przerażenie. Było coraz gorzej, nie wiedziałam co zrobić… Mąż pewnym ruchem wziął do siebie córeczkę i przytulił do siebie, zaczęła się uspokajać. Mówił do niej czule i zaczął ją kołysać. Wszelki płacz zniknął, mąż zatem spróbował sam wykąpać małą. Wszystko przebiegło w spokoju i ciszy, mała nawet nie zajęknęła. Ja tylko przyglądałam się czule z jaką troską mój mąż potrafi zaopiekować się naszym maleństwem. Maluszek po prostu wyczuł moje zdenerwowanie co udzieliło nam się obu. Jeszcze przez następne dni wolałam kiedy to mąż kąpał. Z czasem doszłam do takiej wprawy, że na spokojnie mogłam sama wykąpać córeczkę. W kąpieli bardzo ważne jest podejście, nie można się stresować choć wiadomo, że przy pierwszym dziecku jest to wręcz niemożliwe. Ja pierwszą kąpiel pierworodnej zapamiętam na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz wykąpałam swojego synka dopiero, gdy miał 7 miesięcy! Szok co? Przez pierwszy miesiąc jego życia oglądałam go przez szybkę inkubatora a co tu dopiero mówić o kąpieli... Gdy już byliśmy w domku to kąpiele należały do tatusia. Nie dlatego, że bałam się kąpać malucha o wadze 2 kg. Kąpiel należała do tatusia, bo to był jedyny czas jaki mógł spędzić z synkiem po pracy. Wiem, że potrzebowali tego czasu oboje. Nadszedł jednak taki moment, że mąż musiał wyjechać w delegację a ja zostałam sama z synkiem. Filip miał 7 miesięcy więc myślałam, że pójdzie łatwo. Zupełnie na luzie podeszłam do sprawy. Bawiliśmy się w przelewanie wody z butelki do kubeczka. Nawet nie spodziewałam się, że taka prosta zabawa może być aż tak pasjonująca. Po dłuższej chwili zaczęło się... Filip zaczął marudzić i było widać, że nie pasuje mi zmiana codziennych rytuałów. Kilka razy musiałam go wyciągnąć z wody i przytulić... Pamiętam do dzisiejszego dnia, że woda była w całej łazience a nawet na korytarzu. Nie wspominając o moim ubraniu. Na szczęście jakoś udało nam się przebrnąć przez to wszystko bez płaczu. Do tej pory podziwiam męża, że tak sprawnie i czysto szły mu te kąpiele.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza kąpiel to było dla mnie nie lada wyzwanie :) Wszystkiego było trzeba się nauczyć – na nic się zdały porady innych i różne lektury bo rzeczywistość wszystko zweryfikowała a dopiero praktyka czyni mistrza! Córeczka była bardzo malutka i drobniutka, że bałam się żeby mi się nie wyślizgnęła podczas kąpieli. Na nie położyłam pieluszkę tetrową aby ciało maluszka nie ślizgało się pod wpływem dodanych emolientów. Wanienkę miałam postawiona obok przewijaka aby sprawnie córeczkę rozebrać, szybko znalazła się w wanience i z powrotem na przewijaku. Jaka była radość, gdy córeczka grzecznie leżała i nawet uśmiechnęła się po kąpieli. Teraz pytanie czy grzecznie leżała bo była tak samo bardzo przerażona jak ja czy kąpiel jej się podobała :D i czy uśmiech pojawił się, że była zadowolona, że wreszcie już nie musi być w wodzie czy była szczęśliwa :D Na te pytania niestety odpowiedzi nigdy nie uzyskam ale wiem, że obecnie gdy moja roczna córeczka bawi się podczas kąpieli i jest uśmiechnięta to kąpiel sprawia jej wiele radości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już pewien czas minął od najbardziej wzruszającej kąpieli w moim życiu – dzień wcześniej wróciliśmy do domku z naszą 9 – dniową Zosią – jest popołudnie dziecię me krzyczy w niebo głosy – ona płacze i ja wraz z nią debiutująca w roli matki. Zosia nakarmiona ani myśli o chwyceniu piersi, pieluszka sucha, przy ubraniu brak metek, nic nie uwiera, nie jest jej za zimno ani za ciepło. W mojej głowie jedna myśl wracająca co kilka sekund do mnie jak bumerang „jestem złą matką – nie potrafię uspokoić mojego dziecka”. Moje pomysły na wyciszenie Małej powoli się kończą, noszenie nie działa, kołysanie podobnie, otulanie w pieluszkę wprawia Zosię w większą złość. Mój Mąż wpada na pomysł aby wykąpać Zosie – ja po namyślę mówię, że wykąpie się z Zosią razem – przygotowujemy łazienkę, włączamy relaksującą muzykę, nalewam wody do wanny – zanurzam się pierwsze ja – proszę mojego męża, aby rozebrał Zosię powoli i delikatnie mi ją podał – Zosią ląduje początkowo na moich kolanach, płacz i jej złość powoli topnieje niczym kra na wpółzamarzniętym jeziorze – przytulam moje dziecię do piersi – to pierwszy tak ogromnie bliski kontakt skóra do skóry w naszym życiu – bo w szpitalu ze względu na ciężki poród i konieczność zabrania Zosi na szczegółowe badania nie zaznałam tego uczucia, ani nie zaznało go mojej dziecię. Po takim przytuleniu, głaskaniu, szeptach do uszka Zosi moje dziecię uspokoiło się całkiem. A ja poczułam się 100% mamą tej Kruszynki i zobaczyłam jak silna więź nas łączy.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Polub nas na Facebooku:)

Aneta S.
Mama dwóch chłopaków- Filipa (ur.2013 r.) i Kubusia (ur.2015 r.). Miłośniczka książek dla dzieci i mol książkowy. Fanka zabaw kreatywnych i wycieczek po Polsce.

Etykiety

Pokaż więcej