Koszmarny Karolek ma już 25 lat! Recenzja+konkurs!

Ja tu tak ciągle o książkach edukacyjnych, ale wszyscy dobrze wiemy, że nie samą edukacją człowiek żyje. Nie da się ukryć, że często to te zwariowane i niekoniecznie edukacyjne książki są szczególnie lubiane przez małych czytelników. Nic tak nie zachęca dzieci do czytania, jak książka, która jest śmieszna i szalona,  a jej bohaterowie niekoniecznie prezentują poprawne zachowania.
Taką książką zdecydowanie jest "Koszmarny Karolek", którego właśnie czytam moim chłopakom. Wyobraźcie sobie, że z Karolkiem po raz pierwszy spotkałam się wiele lat temu, kiedy sama byłam dzieckiem. Uwielbiałam chodzić do biblioteki i wypożyczać książki do czytania i tak właśnie pewnego razu trafiłam na Karolka. Jego przygody tak mi się podobały, że wypożyczałam wszystkie części po kolei, a później zaśmiewałam się przy ich czytaniu. Stąd też do Koszmarnego Karolka pozostał mi ogromny sentyment.
Dowiedziałam się niedawno, że książki oraz sam bohater mają już 25 lat i są bestsellerem sprzedawanym na całym świecie w tysiącach egzemplarzy. W Polsce w 25-lecie Karolka została wydana nowa część z kolejnymi opowiadaniami, a także wznowiona część pierwsza, która już nie była dostępna w księgarniach.


Każda książka o Karolku to zbiór kilku śmiesznych opowiadań, w której główny bohater przeżywa różne przygody, a także pakuje się w kłopoty. Kim w ogóle jest Karolek? To kilkuletni chłopak, który swoim niegrzecznym zachowaniem doprowadza do rozpaczy rodziców i nauczycieli. Wszyscy twierdzą, że Karolek jest koszmarny, ale czy to na pewno prawda? On po prostu ma głowę pełną pomysłów i nadnaturalny dar do robienia innym psikusów i wpadania w tarapaty.


Opowiadania w książce są dość krótkie i mają dużą czcionkę, są więc idealne dla dzieci, które czytają już samodzielnie. Przy takiej lekturze na pewno nie będą się nudzić i przekonają się, że czytanie jest naprawdę super!

W najnowszej części przygód "Koszmarnego Karolka" znajdziecie opowiadanie o tym jak Karolek wraz z rodziną po raz pierwszy leci samolotem na wakacje, jak pisząc wypracowanie z historii niechcący sprawia, że będzie musiał reprezentować szkołę na olimpiadzie historycznej, jak Karolek postanawia zdobyć odznaki, aby zasłużyć na wycieczkę oraz o tym jak Karolek wpada w kłopoty w parku rozrywki.



"Koszmarny Karolek" to prawdziwy klasyk wśród książek rozrywkowych dla dzieci. Bawi kolejne pokolenia i liczy już naprawdę sporo części. W Polsce wydawany jest przez wydawnictwo Znak.

Książki możecie kupić w księgarni internetowej:
Koszmarny Karolek. Paskudne początki- kliknij tutaj
Koszmarny Karolek i odlot z polotem- kliknij tutaj



Lub możecie powalczyć o nie w KONKURSIE. 

Aby wziąć udział napiszcie w komentarzu tutaj lub na Facebooku, jaką śmieszną psotę zrobiliście w dzieciństwie. Sięgnijcie pamięcią do młodych lat i przypomnijcie sobie chwilę, kiedy sami byliście koszmarni. Jestem ciekawa, co ciekawego udało Wam się zmalować;)  

Konkurs potrwa do 3 listopada. Po tym czasie wybiorę jedną osobę, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba. Nagrodą jest zestaw dwóch książek o Koszmarnym Karolku. Wyniki opublikuję w tym poście w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu. Zachęcam do wzięcia udziału.  

***WYNIKI***
Jak zawsze wyłonienie zwycięzcy było zadaniem bardzo trudnym i w organizowaniu konkursów to jest ten moment, którego szczerze nie znoszę. Niestety wybrać muszę jedną osobę i tym razem konkurs wygrywa Pan Michał Biała, który zgłoszenie dodał w poście na Facebooku. Dziękuję wszystkim za zabawę i zachęcam do obserwowania strony, bo już niedługo planuję konkurs ze świąteczną nagrodą:)

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.mama-filipka.blogspot.com we współpracy z wydawnictwem Znak.
2. Nagrodą w konkursie jest zestaw dwóch książek z serii "Koszmarny Karolek".
3. Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski. Koszt wysyłki pokrywa organizator konkursu.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy wypełnić wszystkie jego warunki wymienione w treści posta konkursowego. W przypadku nie dopełnienia któregoś z punktów osoba zostaje wykluczona z konkursu.
5. Osoby, których polubienia znikną po zakończeniu konkursu zostają wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach organizowanych przez autorkę bloga www.mama-filipka.blogspot.com.
6. Konkurs trwa od dnia 20.10.2019 do dnia 03.11.2019 do godz. 23:59.  

7. Zwycięzca zostanie wybrany przez autorkę bloga najpóźniej do dnia 8.11.2019. Wyniki zostaną opublikowane na blogu. 
8. Zwycięzca konkursu po poinformowaniu o wygranej dobrowolnie podaje swoje dane adresowe w celu wysyłki nagrody. Dane te nie zostaną wykorzystane do innych celów ani przekazane osobom trzecim.
9. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmian w niniejszym regulaminie, bez podawania przyczyny jak również do odwołania konkursu w przypadku zbyt małej liczby zgłoszeń (poniżej 15 osób) 

10. Niniejszy konkurs nie jest grą losową ani zakładem wzajemnym, w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r.(Dz.U.2010.127.857) Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
11. Jedna osoba może dodać jedno zgłoszenie. 
12. W przypadku trudności z wybraniem zwycięzcy nagroda przypada osobie, która jest bardziej aktywna na blogu lub na Facebooku (przez aktywność rozumie się lubienie i udostępnianie treści, a także dodawanie komentarzy)

13. Zgłoszenie konkursowe nie może być publikowane w identycznej formie na innych blogach organizujących konkurs.

 

Komentarze

  1. Stary byk już z tego Karolka :D
    Choć taki stary, to w dzieciństwie jakoś się z nim nigdy nie spotkałam.
    Wszystkim uczestnikom życzę powodzenia!

    Pozdrawiam,
    https://tamczytam.blogspot.com/2019/09/gaeziste.html

    OdpowiedzUsuń
  2. O Wow! nie wiedziałam, że ta książka ma już tyle lat :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja czytam sporo a o Karolku jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. wstyd się przyznać lecz widzę je pierwszy raz;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak byłam mała to podkradalam mamie ampułki i strzykawki (była pielęgniarką) I robiłam zastrzyki lalkom. Potem w lalek wyciekala "woda"

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako dwa urwisy bliźniaki robiliśmy sąsiadom różne psikusy, które mimo upływu czasu pamiętamy wszyscy. Razem z bratem przyszło nam na myśl zasypać studnie sąsiadowi. Wrzucaliśmy do środka cegły, deski po budowie, siano z pola, bryły ziemi. Tak się napracowaliśmy, że byliśmy bardzo confused, że się wszyscy złoszczą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka największa psota A zarazem horror jakiego dostarczylam mojej mamie miał miejsce gdy miałam 2 latka. Z racji tego że od najmłodszych lat wszystko mnie ciekawiło postanowilam że sprawdzę czy piec ( jeszcze w tedy kaflowy) na którym babcia gotowała obiadek będzie ciepły. Przylozylam łapkę no i się okazało jednak że był ciepły moja mama która była w tedy w 8 miesiącu ciąży z moim bratem tak się przestraszył że najpierw zabrali mnie na pogotowie A potem mamę bo się okazało że zaczynała rodzic...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ubierałam kotki sąsiadów w dziecięce ubranka:)

    Uwielbiałam zwierzęta:) one chyba przez jakiś czas mnie mniej ....:)


    OdpowiedzUsuń
  9. O Koszmarmym Krolku oczywiście dużo słyszałam ale niestety nie ma go jeszcze na naszej półce z książkami więc to super okazja żeby to zmienić 😁

    W dzieciństwie psot sąsiadom w moim wykonaniu trochę było najpopularniejsze było dzwonienie do drzwi i uciekanie 🙈 tyle emocji przy tym było..najglupsze z perspektywy czasu był żart w prima aprilis. Pobiegła do niekubianej sąsiadki krzycząc że Łukasz (jej syn) się topi kobieta oczywiście prawie zemdlala po czym szybko odpowiadając na pytanie gdzie dodałam że w kałuży 🙈
    Oczywiście moim dzieciom nie mam jak narazie zamiaru opowiadać o swoim dzieciństwie żeby czasem im pomysłów nie zawsze mądrych nie posunąć 🙈

    OdpowiedzUsuń
  10. Siostra, brat i ja- najmłodsza :) Wszędzie nas było pełno ;)
    Mnóstwo czasu spędzaliśmy na dworze i jakoś nigdy nie pamiętam, abym myślała: "Ale mi się nudzi!". Czasami potrafiliśmy narozrabiać ;) I moje wspomnienie dotyczy właśnie takiego "dnia dokuczania". Jako obiekt żartów wybraliśmy dziadka, co było dość odważne, bo był on mężczyzną surowym, ciągle nas strofował, nie pozwalał za głośno krzyczeć, choć przecież mieszkając na wsi, w jednorodzinnym domu, nikomu nie przeszkadzały nasze śmiechy i piski. Dziadek miał ulubione miejsce odpoczynku, na starej kanapie ustawionej na tarasie. W ręku trzymał laskę, którą od czasu do czasu groźnie w nas kierował. W końcu jednak wstał i zaczął doglądać dobytku, tak dla porządku :) Wszedł do obórki, a nad drzwiami wystawała taka dłuższa rura (nie wiem do czego służyła). Brat wpadł na świetny pomysł. Powiesił na tej rurze starą dętkę, którą bawiliśmy się z psem, a potem nakazał odwrót i szybko się schowaliśmy. Gdy dziadek wychodził z obórki, drzwiami trącił dętkę, która spadła mu na głowę i zawiesiła się na szyi. I o to właśnie nam chodziło, śmialiśmy się do rozpuku, choć już leciały na nas słowne gromy ;)
    Źle jest dokuczać, zwłaszcza starszej osobie, ale to wspomnienie błogości, szaleństwa, śmiechu i nie myślenia o konsekwencjach jest kwintesencją mojego dzieciństwa. A dom rodzinny to przecież te cudowne lata, ciepło rodzicielskiej miłości i przygody związane z odkrywaniem świata :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana starsza siostra pomaga przygotować przepyszne kanapeczki z książki kucharskiej swojej młodszej. Dziewczynki są same w kuchni. Mama czeka na pyszną niespodziankę w pokoju obok. Książka otworzona na kolorowych kanapeczkach w kształcie łódki, myszki i biedroneczki. Z racji, że Izabela poszła niedawno do szkoły nie potrafiła jeszcze dobrze czytać. Patrycja jako ta starsza była w czytaniu już biegła i pomagała we wszystkim młodszej siostrze. Czytała wszytko dokładnie. Dziewczynki dokładnie kroiły jajko, ser zółty, sałatę i rzodkiewkę. Wszytko musiało być przygotowane perfekcyjne. Wszak to wszytko było dla ich kochanej mamusi. Po skończonej pracy Patrycja dodała 'Tu jeszcze pisze tak: PROSZĘ TYLKO NIE OTRUĆ RODZINY'. To wywołało wielkie zaniepokojenie i niedowierzanie Izabeli. Dlatego czym prędzej pobiegła do mamy wraz z książeczką kucharską i zapytała o to. Mama mocno uściskała córkę i powiedziała, że tu pisze 'SMACZNEGO'.
    Teraz przez te wszystkie lata śmiejemy się z tego bardzo;)
    Z takich innych śmiesznych psot jakie zapamiętałam toooo naszykowanie zupy dla taty po powrocie z pracy....tata lubił trochę dodać pieprzu do talerza. No i kiedy tata zaczął jeść w momencie zrobił się cały czerwony i nie mógł złapać powietrza. Okazało się, że za dużo pieprzu się mi nasypało. Kolejna psota tooo powycinane kółeczka na firance. O torych mama dopatrzyła się jakieś 5 lat później.
    Izabela Borusińska

    OdpowiedzUsuń
  12. Wstawiłam kubek z mlekiem do szafki z pościelą, miało ono być dla krasnoludków, aby mogły sobie podjadać kiedy tylko będą mnie odwiedzać. Mleko zasmrodziło się, w domu unosił się straszny odór i nikt nie wiedział jaka jest tego przyczyna, a ja po prostu o tym zapomniałam. Dopiero kiedy mama zmieniała pościel i sięgnęła po świeżą, odkryła ten kubek wypełniony po brzegi szaro-zieloną pleśnią. Innym razem namówiłam młodszego brata, aby zimą przy minusowej temperaturze polizał językiem metalową korbę przy pobliskiej studni, która miała niby smakować jak waniliowe lody. Sytuacja zrobiła się niebezpieczna, bo do przemarzniętej korby język przylgnął jak posmarowany dzisiejszym Super-Glue, a po oderwaniu skóra została na tej nieszczęsnej korbie, a nam ukazała się krwawiąca rana w buzi. Nie muszę pisać co działo się, kiedy brat popędził do domu - kara mnie nie ominęła!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Polub nas na Facebooku:)

Aneta S.
Mama dwóch chłopaków- Filipa (ur.2013 r.) i Kubusia (ur.2015 r.). Miłośniczka książek dla dzieci i mol książkowy. Fanka zabaw kreatywnych i wycieczek po Polsce.

Archiwizuj

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej