Bałtyk 2019- Ustka

Zaledwie przedwczoraj wróciliśmy z naszego corocznego wyjazdu nad morze. Zakochałam się w Bałtyku od pierwszego wyjazdu z małym Filipkiem i teraz nie wyobrażam już sobie lata bez odwiedzenia naszego wybrzeża. Tak, jak niedawno opisywałam co roku jeździmy w czerwcu, by uniknąć tłumów i naprawdę wypocząć. W tym roku nasz wybór padł na piękną Ustkę i muszę powiedzieć, że byłam zaskoczona dość dużą ilością turystów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co tam się dzieje w lipcu...
Chłopcy już od dobrych kilku tygodni przeżywali wyjazd. Nic więc dziwnego, że o pierwszej w nocy obudzili się bez problemu, aby wyruszyć w drogę. No może tak nie do końca- Kuba był świeżutki jak skowronek (sam nas obudził!), ale Filipciowi ciężko było opuścić łóżko...Myślałam,że większość drogi chłopcy prześpią, ale jak zwykle emocje wzięły górę i przez całą drogę spali łącznie może ze 2 godziny. Podróż upłynęła nam bardzo spokojnie, a najbardziej podobały nam się postoje na leśnych parkingach. Do tej pory zwykle stawaliśmy na stacjach, jednak odpoczynek w lesie jest dużo lepszy!
Najgorszym punktem okazał się przejazd przez samą Ustkę, gdzie akurat tego dnia zmieniono organizację ruchu i ciężko było trafić pod konkretny adres korzystając tylko z ulic jednokierunkowych. Na szczęście właściciele mieszkania, które wynajęliśmy bardzo nam pomogli.
Tym razem nie zatrzymaliśmy się tak, jak zwykle w pensjonacie, ale wynajęliśmy prywatne mieszkanko w apartamentowcu zwanym "Dom Rybaka". Budynek ten mieści się przy ul.Marynarki Polskiej i widać,że został podstawiony w celach turystycznych, bo większość mieszkań przeznaczonych jest pod wynajem. Z Domu Rybaka jest dosłownie kilka kroków do portu i bardzo blisko do plaży. Właściciele naszego mieszkania okazali się niezwykle sympatyczni i pomocni, a sam apartament czyściutki, zadbany i w pełni wyposażony (były nawet książeczki dla dzieci!). Bardzo nam się tam podobało i jeśli ktoś chciałby namiary na to mieszkanie, to chętnie się podzielę.

Wyjazd upłynął nam bardzo przyjemnie, w dużej mierze dzięki wspaniałej pogodzie. Podczas, gdy cała Polska narzekała na męczące upały, w Ustce było bardzo cieplutko, ale jednocześnie przyjemnie. Jedynie czwartek zaskoczył nas chłodniejszą temperaturą (ale tylko do południa), a także niedziela, która cała była wilgotna, wietrzna i zimna. Jest to jednak duży plus- to był nasz ostatni dzień nad morzem i dzięki temu nabraliśmy ochoty na powrót do domu.

Dzięki temu, że pogoda była naprawdę doskonała, dużo czasu spędzaliśmy na plaży, a chłopcy nawet brodzili w wodzie, choć dla mnie była ona lodowata. Plaża w Ustce jest piękna, szeroka i sądząc po ilości turystów bardzo lubiana;)




Czas na plaży spędzaliśmy nawet w te chłodniejsze dni-muszę przyznać, że lubię to ze względu na małą ilość ludzi. Chłopcy mogą swobodnie biegać i bawić się.



W czwartkowy wieczór, kiedy piasek był mokry zrobiliśmy sobie długi spacer plażą. Kusiło nas, żeby dojść aż do klifu w Orzechowie, jednak chmury na niebie nas od tego powstrzymały.


Ze spaceru wróciliśmy lasem, gdzie odkryliśmy punkt widokowy, z którego roztacza się przepiękny widok:


Natknęliśmy się także na plac zabaw:


Oprócz pięknej plaży Ustka może się także poszczycić sporym portem, który był naszym punktem spacerów każdego dnia. Miałam ogromną chęć na rejs statkiem, niestety Filip się bał, w dodatku każdego dnia na morzu były spore fale i bałam się,że takiego kołysania bym nie zniosła (nie mogę się nawet huśtać na huśtawkach czy patrzeć na kręcące się przedmioty). Statki podziwiałam, więc tylko z daleka:




W Ustce duże wrażenie zrobiły na nas mewy. Te piękne ptaki są tam dosłownie wszędzie! Jednocześnie ich obecność nie jest uciążliwa.


Jedną z najbardziej znanych atrakcji Ustki jest ruchoma kładka nad kanałem portu. Teoretycznie jest otwierana dla turystów o każdej pełnej godzinie na 20 minut, w praktyce jednak nie jest to tak ściśle przestrzegane. Kładką można dostać się na drugą część Ustki, gdzie m.in jest mniej zatłoczona plaża zachodnia, niedokończone poniemieckie molo oraz Bunkry Bluchera.


Jak co roku mieliśmy mnóstwo planów dotyczących zwiedzania i jak zawsze udało się odwiedzić tylko część miejsc. Byliśmy w :

Muzeum minerałów-mieszczącym się w niewielkim budynku na promenadzie. Muzeum usytuowane jest w dawnych schronach, wstęp kosztuje jedynie 6 zł (dzieci do lat 5 wchodzą za darmo). Ponieważ ekspozycja znajduje się pod ziemią jest tam dość chłodno (ok 17-18 stopni). Odradzono nam też zwiedzanie popołudniem w upał, tłumacząc to faktem, że na witrynach zbiera się para wodna. Muzeum bardzo podobało się chłopcom, a szczególnie Filipowi. Oczywiście największym hitem okazała się ostatnia ekspozycja z rekonstrukcją szkieletu dinozaura:




Odwiedziliśmy także Bunkry Bluchera. W miejscu tym można obejrzeć wiele ciekawych przedmiotów z czasów wojny, obejrzeć interaktywne wystawy, mapki, filmy, zwiedzić nadziemne części dawnych niemieckich terenów wojskowych. Przez sam bunkier ja musiałam przejść bardzo szybko ze względu na to, że Kubuś się bał. Faktycznie manekiny żołnierzy robią straszne wrażenie, szczególnie pan śpiący na pryczy i chrapiący (to już było dla Kuby za wiele). Natomiast Filip był tak zainteresowany, że mąż musiał z nim wrócić i jeszcze raz na spokojnie wszystko obejrzeć. W środku bunkrów jest niestety zakaz fotografowania, ale na pocieszenie można sobie zrobić zdjęcia na zewnątrz, szczególnie w miejscu z którego rozciąga się przepiękny widok na Ustkę:



Od razu z bunkrów udaliśmy się na Latarnię morską. I tu była wielka radość, gdy okazało się, że nie ma ograniczenia wiekowego i Kubuś nareszcie może wejść na górę (rok temu w latarni Stilo nie został wpuszczony). Był zachwycony! Latarnia morska nie jest zbyt wysoka, ale roztacza się z niej piękny widok:



Niedaleko latarni znajduje się niewielki skwerek z kotwicą i kołami sterowymi, na którym nasi chłopcy chcieli sobie codziennie robić sesję zdjęciową;D


Podobał im się również plakat z latarniami morskimi polskiego wybrzeża. W ogóle latarnie morskie oraz kotwice to dwa ulubione motywy chłopaków.


Pisząc o Ustce nie sposób nie wspomnieć o pięknej promenadzie na której można sobie urządzać długie spacery.Wzdłuż promenady znajduje się wiele punktów gastronomicznych oraz sklepików z pamiątkami. Na uwagę zasługuje również molo, które jest dość straszne- z jednej strony nie ma wcale barierek. Nie lubię takich miejsc, więc w całości molo przeszliśmy tylko jeden raz. Na jego początku znajduje się słynny pomnik usteckiej Syrenki. Jest to także świetne miejsce do pięknych zdjęć.





Ostatniego dnia podjechaliśmy samochodem do pobliskiego Orzechowa, gdzie udaliśmy się na spacer po lesie. Jest to świetne miejsce do długiej wędrówki, nam jednak nie sprzyjała pogoda, więc nie przeszliśmy całej trasy. Udało nam się jednak zobaczyć wydmę Orzechowską oraz piękny klif. 




Ustka to piękne miasto, które zrobiło na nas naprawdę duże wrażenie. Plusem jest duża ilość atrakcji, sklepów, piękne widoki, szeroka plaża. Największy problem mieliśmy ze znalezieniem dobrego punktu do jedzenia obiadów. Ostatecznie codziennie stołowaliśmy się w restauracji Neptun naprzeciwko naszego mieszkania, gdzie było w miarę tanio i smacznie. Pod tym względem zeszłoroczna Łeba podobała nam się bardziej. Ogólnie jednak Ustka jest świetna i bardzo chciałabym tutaj kiedyś wrócić.
Nad morzem spędziliśmy kilka pięknych dni i choć tęskniliśmy już za domem, to szkoda nam było wyjeżdżać. Niestety każde wakacje muszą się skończyć i w poniedziałek przed 6 rano wyruszyliśmy w drogę powrotną. Chłopcy po raz kolejny okazali się cudownymi dziećmi do podróżowania- w naszym aucie było tak spokojnie, że w czasie jazdy przeczytałam prawie całą książkę;) Oczywiście zrobiliśmy sobie kilka krótkich postojów i jeden dłuższy- w Grudziądzu. Tam zrobiliśmy sobie spacer uliczkami miasta oraz poszliśmy na pyszne lody i kawę do lodziarni Gelateria Italiana- polecam to miejsce- lody i kawa przepyszne, a ceny również przyjemne.




Podsumowując polecam Ustkę i już tęsknię za naszym pięknym morzem. Teraz pozostaje mi tylko szukać kolejnego pięknego miejsca, które odwiedzimy w przyszłym roku.

   *   *   *
Jeśli jesteście ciekawi naszych poprzednich wypraw nad morze, to zapraszam do archiwalnych wpisów:
Łeba
Jastrzębia Góra/Władysławowo
Chłapowo
Jastrzębia Góra/Władysławowo
Dlaczego jeździmy w czerwcu


Komentarze

  1. W Ustce byłam, gdy jeszcze nie było na świecie dzieci. Uwielbiałam wieczorne spacery promenadą.Może w przyszłym roku pomyślę o Ustce i wybierzemy się tam całą rodziną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy jeszcze nie byłam w Ustce, ale Twój post zachęca, aby tam się wybrać...

    Pozdrawiam

    PS: bardzo podobają mi się zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Ustce jeszcze nie byliśmy, ale na pewno się tam wybierzemy - bo słyszeliśmy mnóstwo pozytywnych opinii na temat tego miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam w Ustce. Widzę, że pobyt się udał. 🙂 My juz w poniedziałek wyjeżdżamy nad polskie morze! Zatrzymamy się w Gdyni, jak co roku, a stamtąd będziemy jeździć. Na pewno pojedziemy do Gdańska i na Hel. 🙂 Relacja z wypadu również pojawi się na blogu. Już teraz Cię zapraszam.😉

    OdpowiedzUsuń
  5. To mieliście fantastyczne wakacje, kocham morze i bardzo lubię ten okres wakacyjny :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tęsknię już za polskim morzem, polską plażą, nie ma cudowniejszych miejsc na świecie, jak dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My planujemy podróż pociągiem na morze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Za niedługo planuję wyjazd nas polskie morze. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tam byłem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ustka jest piękna. W tym roku planuję właśnie odwiedzić polski Bałtyk wraz z rodziną. Już zarezerwowaliśmy czarter jachtu http://www.twistyacht.pl/ i nie możemy doczekać się wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna relacja! Ustka to przepiękne miejsce nad Bałtykiem. Miałam okazję być tam na kilka dni w tamtym roku i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam pojadę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedno z moich ulubionych miejsc nad polskim morzem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miejsce idealne na wakacje. Sama zamierzam się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Polub nas na Facebooku:)

Aneta S.
Mama dwóch chłopaków- Filipa (ur.2013 r.) i Kubusia (ur.2015 r.). Miłośniczka książek dla dzieci i mol książkowy. Fanka zabaw kreatywnych i wycieczek po Polsce.

Archiwizuj

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej