czwartek, 15 czerwca 2017

Nasze wakacje-Bałtyk 2017

Rok temu, wracając z nad morza zgodnie stwierdziliśmy "za rok nie jedziemy". Planowaliśmy góry, jednak już w połowie zimy zaczęło nam się tęsknić za Bałtykiem...I tym sposobem ponownie zarezerwowaliśmy wczasy nad naszym pięknym morzem.
Tym razem namówiliśmy na wspólny wyjazd naszych znajomych. I to był strzał w dziesiątkę, bo wakacje w większej grupie okazały się dużo fajniejsze i dla nas,i dla dzieci. Skorzystaliśmy dużo więcej niż zwykle. Wspólne wędrówki bardziej mobilizują i cały wyjazd spędziliśmy bardzo aktywnie.
Pojechaliśmy 5-10 czerwca. Zatrzymaliśmy się, tak jak za pierwszym razem w Jastrzębiej Górze w pensjonacie Willa Pionier, który polecam z całego serca, szczególnie dla rodzin z dziećmi. Dzięki dwóm salom zabaw i placowi zabaw nawet w brzydką pogodę, czy po prostu wieczorami jest co robić z dziećmi. Moi chłopcy byli zachwyceni:)
W podróż wyruszyliśmy około godziny 23. Chłopcy byli bardzo podekscytowani, ale po kilkunastu minutach zasnęli. Budzili się tylko na postojach, w bardzo dobrym humorze. Na miejsce dojechaliśmy rano i od razu poszliśmy przywitać się z morzem. Minusem podróży w nocy jest to,że później w dzień byliśmy niewyspani i zmęczeni. A że pogoda nie sprzyjała zrobiliśmy sobie tylko krótki spacer pod Latarnię w Rozewiu, a następnie odpoczywaliśmy w pensjonacie.



Drugi dzień przywitał nas lepszą pogodą, więc wybraliśmy się do pobliskiego Władysławowa. Najpierw jak na wczasowiczów przystało trochę poplażowaliśmy. Chłopcy byli zachwyceni plażą i pięknie się bawili. Później wybraliśmy się na spacer po miasteczku oraz do portu. Do pensjonatu wróciliśmy wieczorem, padnięci, ale zadowoleni.






Środę zarezerwowaliśmy na spacery po Jastrzębiej Górze. Chcieliśmy wejść na Latarnię Morską jednak po pierwsze byłą ogromna kolejka wycieczek szkolnych, po drugie okazało się, że nie można tam wchodzić z dziećmi poniżej 4 roku życia. Kubuś musi więc trochę podrosnąć. Pospacerowaliśmy więc po miasteczku i piękną ścieżką z widokiem na morze. A popołudnie spędziliśmy na zabawach w pensjonacie.



W czwartek wybraliśmy się na Hel. Po drodze zatrzymaliśmy się w Jastarni, gdzie pospacerowaliśmy w porcie oraz odwiedziliśmy plażę. Na Helu zrobiliśmy sobie spacer portem, a następnie lasem doszliśmy na sam koniec Helu. Bardzo nam się tam podobało i następnym razem planujemy szukać pensjonatu w tamtych okolicach. Hel jest przepiękny i tyle tam miejsc do spacerów! I port, i las i piękna nie zatłoczona plaża. Rewelacja! Przeszliśmy 13 kilometrów i Filip dzielnie maszerował równo z nami!



Ostatniego dnia większość czasu spędziliśmy na plaży. Pogoda była idealna. Później jeszcze pospacerowaliśmy po Władysławowie i posiedzieliśmy w sali zabaw. I niestety nadszedł czas pakowania.


W sobotę rano pożegnaliśmy pensjonat i ruszyliśmy w drogę powrotną. Początkowo planowaliśmy zahaczyć o Sopot, ale ostatecznie sobie podarowaliśmy. Kubuś dostał kataru, bardzo wiało i nie chciałam już go ciągać. I dobrze zrobiłam, bo pod koniec podróży dostał nawet niewielkiej gorączki. Droga, pomimo, że w dzień minęła nam bardzo dobrze. Chłopcy byli dzielni i pomimo 600 km zrobiliśmy tylko2 postoje. Dojechaliśmy w niecałe 10 godzin pobijając tym sposobem nasz rekord;)

Wyjazd był bardzo udany. Wypoczęliśmy, pozwiedzaliśmy, naładowaliśmy akumulatory. Pomimo, że chłopcy trochę odchorowali (Kuba jeszcze ma katar) to jesteśmy zadowoleni i za rok ruszamy znowu.

Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że warto jeździć w czerwcu, jeszcze przed sezonem. Jest dużo taniej (sam pensjonat kosztował nas 35 zł za osobę podczas gdy w lipcu cena wynosi 60 zł). Nie ma takiego tłoku zarówno przy zwiedzaniu, w knajpkach jak i na plaży. Kolejnym razem też ruszymy w czerwcu lub we wrześniu.

A wy jak spędzacie tegoroczne wakacje? Urlop jeszcze przed wami czy już może po? Podzielcie się swoimi planami w komentarzach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...