O biedronkowych akcjach naklejkowych...

Kilka tygodni temu po raz kolejny rozpoczęła się w Biedronce akcja zbierania naklejek. Tym razem zebrane naklejki można wymieniać na urocze maskotki- Gang Słodziaków.
Tyle tytułem wstępu, bo podejrzewam, że nie ma w Polsce osoby, która by o tych Słodziakach nie słyszała.
Wraz z rozpoczęciem akcji lojalnościowej w sklepach, w Internecie stała się ona tematem numer jeden. Jedni krytykują "madki", które zbierają naklejki dla swoich dzieci, inni wyzywają osoby, które maskotki oddają swoim zwierzakom, jeszcze inni robią wszystko, żeby tylko dostać dodatkowe naklejki, łącznie z oddawaniem za nie swoich gaci (podobno takie ogłoszenie pojawiło się na popularnym portalu ogłoszeniowym). Biedronkowe naklejki wyzwalają w ludziach różne uczucia i pierwotne instynkty. Niektóre mamy uważają, że tylko dzieci mają prawo otrzymywać maskotki. Inni z kolei obrażają mamy, które decydują się dla dzieci zbierać punkty. Świat oszalał.

Zbieramy naklejki i cieszymy się, że możemy je wymienić na maskotki. Bardzo często robimy zakupy w Biedronce, niezależnie od tego, czy jest akurat jakaś akcja lojalnościowa, czy też nie. Dla nas jest to więc bardzo miłe,że możemy coś otrzymać gratis. Nie robimy zakupów po to, aby dostać naklejki, ale dostajemy naklejki za to, że robimy zakupy.
Zbieranie punktów, które można wymienić na zabawkę traktuję jako bardzo dobrą lekcję dla moich dzieci. Chłopcy uczą się, że czasami, aby coś mieć trzeba na to popracować, a przede wszystkim poczekać. Uczą się cierpliwości i wiedzą, że maskotkę otrzymają dopiero wtedy, kiedy zapełnimy naklejkami cały album. Wklejanie naklejek, sprawdzanie ile jeszcze zostało traktują jak dobrą zabawę, a maskotkę jako nagrodę za cierpliwość.
Kiedy w biedronkach trwała akcja ze sławnymi świeżakami na Facebooku krążył wpis mamy, która miała ogromne pretensje do Biedronki za to, że jej dziecko płakało przez godzinę, bo nie mogło zabrać wszystkich maskotek do domu...To właśnie my rodzice powinniśmy w takich momentach tłumaczyć i uczyć tego, że nie wszystko można mieć i czasem trzeba zwyczajnie zaczekać. Od początku uczyłam tego moich chłopców i przez 5,5 lat mojego macierzyństwa NIGDY nie miałam histerii w sklepie.

 Bardzo lubię akcje lojalnościowe w sklepach i nie uważam, aby korzystanie z nich było czymkolwiek złym. Nie rozumiem nagonki na rodziców, którzy zbierają dla dzieci naklejki.  Z drugiej strony wiem, że rodzice są różni, a niektóre mamy wydrapałyby oczy, żeby tylko dostać naklejkę dla swoich dzieciaków. Przesada w żadną stronę nie jest dobra i ze wszystkiego trzeba korzystać z umiarem. Wykorzystajcie Gang Słodziaków do tego, aby nauczyć dzieci cierpliwości. Nie zabijajcie się o naklejki, bo później Internet aż huczy od wyzywania nas matek.Nie róbcie z siebie pośmiewiska dla małego pluszaka (którego na aliexpress możecie kupić za dużo mniejszą kwotę). Nie linczujcie ludzi, którzy słodziaki zbierają dla swoich piesków;) A przede wszystkim potraktujcie całą tą akcję jak dobrą zabawę, a nie powód do kłótni, czy ubliżania innym.


A oto nasz Słodziak, wybrana przez chłopców sówka. Teraz zbierają na liska. Uda się? Super. Nie uda się? Trudno.



Komentarze

  1. Różne jest podejście ludzi do tych promocji. Są ludzie którym brakuje w tym zdrowego rozsądku. A to przecież tak nie wiele.

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat w dziesiątkę.
    Również z synkiem zbieramy slodziaki. Mamy ich już 3, ale nie w tym rzecz. Będąc aktywną na roznych grupach chcąc czy nie zetknęłam się z wieloma prośbami matek o naklejki. Nie byłoby w tym nic dziwnego,gdyby odbywalo się to na zasadzie kultury. Na jeden post musiałam po prostu odpowiedzieć. Nie mogłam przejść obok nieho obojętnie. Pewna mama napisała post coś na styl: szukam naklejek, przyjmę w każdej ilości. Czytając komentarze Panie pisały, że oddadza np za czekolade czy coś dla dziecka. Na co Pani z krzykiem czy ludzie nie potrafią czytać bo ona chce je za darmo a nie jakieś czekolady.. skomentowałam to tylko jednym zdaniem: "Jeżeli chcesz je za darmo to wybierz się poprostu do sklepu, będzie najwygodniej". Po czym fala hejtu spłynęła na mnie tak szybko jak tylko to napisałam. Usłyszałam nawet tekst typu "zamknij mord*". Moje zdanie jest takie. Póki ktoś sobie zbiera naklejki w domu i nie wyzywa nokogo i nie błaga o naklejki wszystko jest w porządku. W momencie gdy przeradza się to w agresję i naduzycie radziłabym się zastanowić czy to idzie w dobrą stronę.
    PS. Mamy takiego samego słodziaka. Jest ulubieńcem synka 💖

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Polub nas na Facebooku:)

Aneta S.
Mama dwóch chłopaków- Filipa (ur.2013 r.) i Kubusia (ur.2015 r.). Miłośniczka książek dla dzieci i mol książkowy. Fanka zabaw kreatywnych i wycieczek po Polsce.

Archiwizuj

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej