czwartek, 31 października 2013

Chory Filipek

W życiu młodej mamy i dziecka jest wiele "pierwszych razów". Pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwsze mama, wymieniać można długo. Prędzej czy później musi też nadejść czas na pierwsze chorowanie. No i u nas niestety nadszedł.
Już wczoraj Filipek pokasływał. Myślałam jednak, że gdzieś mu zachodzi ślinka, bo często tak ma. Dziś jednak od rana kaszel przybrał na sile i zrobił się bardziej mokry. Kiedy mąż wrócił z pracy stwierdziliśmy, że lepiej pojechać do przychodni, tym bardziej, że teraz przez 3 dni będzie nieczynne ze względu na weekend. Ubraliśmy więc Filipka i pojechaliśmy. Pani doktor zajrzała do gardełka, osłuchała, pomacała uszka. Osłuchowo na szczęście jest w porządku, natomiast gardełko jest zaczerwienione. Przez 5 dni mamy Małemu podawać witaminę C, wapno, fenistil i flegaminę. Do tego na noc smarować plecki i stópki spirytusem salicylowym. Mam nadzieję, że szybko przejdzie.
Przy okazji poprosiłam o zważenie Filipka. Mój mały mężczyzna waży już 9400g! Co prawda był w ubranku, to można przyjąć, że na golasa byłoby może ok 9200. Niesamowite jak on urósł! A taki był maleńki...

2 komentarze:

  1. Oj, biedny Filipek. Bardzo się męczy? Nocki są do zniesienia? A Wy z Krzyśkiem jakoś się uchowaliście przed choróbskiem?
    U nas październik zdrowotnie też pechowy, bo cała nasza trójka już dwa razy była przeziębiona, a nawet nie wiem, czy grypy nie przeszliśmy, bo jakieś bóle mięśni się dołączały. Właśnie jesteśmy na etapie zdrowienia. No niestety, ja będę pewnie regularnie ze szpitala coś przywlekać. :/
    Jeśli mogę się trochę pomądrzyć, to odradzam wszelkie homeopatyczne leki. To tylko pieniądze wyrzucone w błoto. No, ale myślę, że sami z Krzyśkiem wiecie, co to za leki. :D
    U nas pomagają inhalacje z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego, który działa odkażająco. Po prostu stawiam garnek z wrzątkiem nieopodal Małego (oczywiście w bezpiecznym miejscu i odległości), i to paruje. Dodajemy go też trochę do kąpieli i nie wiem, czy to zasługa tej metody czy czegoś innego, ale Artuś zdecydowanie lżej niż my zniósł ostatnią chorobę. Ja sobie sama raz urządziłam taką terapię i bardzo mi pomogła. ;) No, ale może to po prostu takie nasze placebo, jak dla innych homeopatia (przynajmniej o wiele tańsze ;)). Życzymy dużo zdrówka Filipkowi i mamy nadzieję na spotkanie, jak tylko się chłopaki podreperują!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę musiała wypróbować ten sposób. Nocka przebiegła spokojnie, tylko około 3 Filipek intensywnie kaszlał tak około godziny, co usnął to go znowu budziło. Ale o 4 zasnął i spał do rana bez kaszlu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...