Bałtyk w czerwcu- plusy i minusy

Od jakiegoś miesiąca żyję już nadchodzącymi wakacjami. Zarezerwowałam nam mieszkanie, tym razem Ustce- jak zawsze w czerwcu. W lipcu planujemy natomiast wyprawę w góry. Oprócz tego w planach mamy kilka mniejszych wycieczek- chcemy zaliczyć Solinę, Roztocze oraz Góry Świętokrzyskie. Plany ambitne i mam nadzieję, że uda nam się je zrealizować, bo uwielbiam podróżować z chłopcami i pokazywać im ciekawe miejsca.

Dziś jednak chcę napisać nie o naszych planach tylko o tym dlaczego warto jechać nad morze właśnie w czerwcu. Od pięciu lat jeździmy zawsze w pierwszej połowie czerwca i nie wyobrażamy sobie, żeby jechać w innym terminie. Dlaczego właśnie czerwiec uważamy za idealny czas na wakacje nad Bałtykiem?

Po pierwsze mało ludzi. Jestem osobą, która nienawidzi tłumów, lubię spokojniejszy odpoczynek, nie znoszę przepychania się i ścisku. Kiedy widzę filmy i zdjęcia z plaż w szczycie sezonu to zawsze zastanawiam się, jak ktoś jest w stanie odpoczywać w takim ścisku i hałasie. My jadąc w czerwcu zawsze mamy mnóstwo miejsca na plaży- możemy swobodnie rozłożyć się na sporej przestrzeni, chłopcy mogą biegać i grać w piłkę, a ja ich cały czas widzę, nie giną mi w tłumie. Nie wyobrażam sobie takiej swobodnej zabawy w czasie, kiedy turyści rozłożeni są jeden obok drugiego.
Będąc nad morzem w czerwcu, niezależnie o której godzinie pójdziemy na plażę zawsze mamy mnóstwo miejsca. Także wieczorem pójście na plaże jest ogromną przyjemnością- plaża jest pusta, spacerują tylko nieliczni turyści.

Zobaczcie, to jest plaża rok temu w Łebie:




A tutaj Władysławowo dwa lata temu:


Jak widzicie na zdjęciach nawet w piękną słoneczną pogodę na plaży jest mnóstwo miejsca. Co do pogody- co roku trafia nam się naprawdę korzystna- zawsze mamy co najmniej kilka dni upalnych. Jeden raz zdarzyło się, że padało dwa dni pod rząd. Niestety z pogodą zawsze jest loteria i nawet jadąc w lipcu, można trafić na deszcz i zimno.

Drugim dużym plusem są ceny. Czerwiec uznawany jest jeszcze za sezon niski, więc w większości pensjonatów obowiązują niższe ceny. Możecie sobie wyobrazić, że nie zdarzyło nam się jeszcze abyśmy płacili więcej niż 100 zł za dobę za całą naszą rodzinę? Przykładowo rok temu, w Łebie za pokój w pensjonacie płaciliśmy 85 zł! Zawsze dziwi nas to, jak ktoś twierdzi, że nad Bałtykiem jest drogo. My tego absolutnie nie odczuliśmy- zarówno obiady w restauracjach, jak i codzienne zakupy kosztują zupełnie normalnie i wcale nie więcej niż w naszym Lublinie. Jak jest w szczycie sezonu? Tego nie wiem, być może wtedy te ceny idą w górę. Jeśli już jesteśmy przy pieniądzach to dużym plusem jest również to, że w wielu miejscach nie obowiązują jeszcze opłaty za parking- np. we Władysławowie, w którym byliśmy trzy lata pod rząd nigdy nie płaciliśmy za parking przy plaży.

Brak tłumów odczuwamy nie tylko na plażach, ale także w restauracjach czy atrakcjach turystycznych. Nigdy nie mieliśmy problemów ze znalezieniem stolika, czy z oczekiwaniem na obiad. Nie ma również problemu ze znalezieniem pensjonatu- zwykle miejsce rezerwują w marcu lub kwietniu i mam naprawdę ogromny wybór, bo większość pensjonatów dysponuje jeszcze wolnymi pokojami. Nawet jadąc w ciemno, bez rezerwacji bez problemu znalazłoby się miejsce, bo na wielu pensjonatach wisi tabliczka "wolne pokoje".

Minusy wakacji w czerwcu jakie mogłabym wymienić to:
-w przypadku dzieci szkolnych czy przedszkolnych konieczność opuszczenia zajęć- ale tak naprawdę jestem zdania, że od małych wagarów nikomu nic się nie stanie;)
-spora ilość wycieczek szkolnych- jednak to odczuwa się właściwie tylko w czasie, kiedy np. chcemy zwiedzić latarnię morską i akurat trafia się tam wycieczka. Dzieciaki zwykle robią mnóstwo hałasu i zamieszania, co utrudnia nam zwiedzanie. W sezonie jednak trzeba liczyć się z obecnością grup kolonijnych, więc tak naprawdę ten problem istnieje niezależnie od miesiąca.
-w mniejszych miejscowościach dużo miejsc jest jeszcze nieczynnych. Spotkaliśmy się z tym np. w Jastrzębiej Górze, gdzie większość restauracji była jeszcze zamknięta i był problem z wybraniem fajnego miejsca na zjedzenie obiadu. W większych miejscowościach tego problemu nie ma- we Władysławowie i w Łebie w czerwcu było już praktycznie wszystko otwarte- zarówno punkty gastronomiczne, jak i wszelkie atrakcje turystyczne.

Czerwcowy wyjazd nad morze stał się już naszą tradycją. Jak dotąd opuściliśmy tylko jeden rok- wtedy, kiedy byłam w ciąży Kubusiem. Moi chłopcy całą zimę odliczają dni do czerwca, a ja razem z nimi. Nie wyobrażam już sobie, żeby nie pojechać nad nasz Bałtyk lub pojechać w szczycie sezonu.

A Wy kiedy jeździcie nad morze? Wolicie wakacje w sezonie, czy wybieracie spokojniejsze miesiące?


Komentarze

  1. Najważniejsza rzecz, to zaplanować wakacje w taki sposób, żeby faktycznie wypocząć, a nie się przepychać z innymi, tak jak to opisałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto jest wyjeżdżać poza sezonem w różne miejsce i morze jest tego przykładem

    OdpowiedzUsuń
  3. Nad morze, bez względu na porę roku, widzę tylko plusy, tak jestem zafiksowana takimi krajobrazami, zawsze chętnie się tam wybieram. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram też nie znoszę tłumów zwłaszcza na plaży. Polskie morze ma swoje uroki.

    OdpowiedzUsuń
  5. My też bardzo często wyjeżdzamy przed lub po sezonie by uniknąć tłumów. Czasem są to zapalnowane wyjazdy a czasem pod wpłyem chwili, możliwości i wolnego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam te szczęście, że mogę się wybrać kiedy chcę bo nad morze mam 30 minut jazdy ( mieszkam na obrzeżach Gdańska). Uwielbiam ten klimat nad morzem cały rok... <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem dlaczego, ale od zawsze mnie ciągnęło nad Polskie morze. Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to środek lata czy zimy to uwielbiam tam przebywać. W szczególności gdy jestem w województwie pomorskim to mogę już śmiało stwierdzić, iż nie ma ono dla mnie żadnych tajemnic. Tym bardziej zgadzam się z programem https://livemorepomerania.com/ iż miejsce to jest wręcz wymarzone do tego aby tam żyć, pracować czy się uczyć.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Polub nas na Facebooku:)

Aneta S.
Mama dwóch chłopaków- Filipa (ur.2013 r.) i Kubusia (ur.2015 r.). Miłośniczka książek dla dzieci i mol książkowy. Fanka zabaw kreatywnych i wycieczek po Polsce.

Archiwizuj

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej