Wiosenne spacery-Lublin

Przyszła wiosna i rozgościła się na dobre. Od dwóch tygodni mamy przepiękną pogodę, jest słonecznie a temperatury przekraczają 20 stopni. Czasem mamy wrażenie, że to już lato:) A jak pięknie zielono się zrobiło, i kwiaty kwitną.
Wykorzystujemy ten przepiękny kwiecień i większość czasu spędzamy na dworze. W weekendy urządzamy sobie długie, kilkukilometrowe spacery. Mam to szczęście, że moi chłopcy bardzo lubią z nami spacerować, nie marudzą. Używamy jeszcze wózka, więc czasami Kubuś zwalnia miejsce Filipkowi, sam idzie nóżkami, a Filip odpoczywa w wózku. Taki układ jest dla nas idealny, więc chyba nieprędko pożegnamy spacerówkę.
W sobotę wybraliśmy się na spacer po naszym pięknym mieście.
Najpierw zawitaliśmy na Plac Litewski, na którym są już uruchomione fontanny. Chłopcy uwielbiają na nie patrzeć (nie dotykamy wody, nie wchodzimy do środka). Musimy się tam wybrać wieczorem, kiedy fontanny będą podświetlone.


Później deptakiem udaliśmy się pod Zamek na lody. Uwaga- deptak jest rozkopany! Niestety aby dostać się do ulicy Grodzkiej, pod Bramę Krakowską czy na Zamek trzeba przejść dookoła lub przeciskać się dość wąskim przejściem.
Po drodze podziwialiśmy uroki naszego pięknego Starego Miasta- na ulicy Olejnej odkryliśmy bardzo starą, wręcz przerażającą kamienicę. Większość pewnie powie, że nic w niej pięknego, ale ja mam sentyment do takich miejsc, one mają niesamowity urok, duszę, czuć w nich historię. Filipa też one przeciągają, choć mówi, że się boi, to jednak z ciekawością ogląda.



A tu równie klimatyczna ulica Ku Farze:


Pod Zamkiem zjedliśmy lody (pamiętacie te czasy, kiedy gałka kosztowała 80 groszy?! Teraz z roku na rok ceny coraz wyższe!) i poszliśmy, nieco dookoła do Ogrodu Saskiego.  W Saskim już pięknie! Od wejścia czuć zapach przyrody. Kuba spał a Filipek z tatusiem pobawił się na (jakże zatłoczonym) placu zabaw. Ja na ławce słuchałam śpiewu ptaków...Bardzo lubimy to miejsce, zaglądamy tam od czasu do czasu. Chłopców najbardziej ciągnie na plac zabaw, który przyznaję jest bardzo fajny.

Na koniec zajrzeliśmy jeszcze do nowego budynku na Racławickich- CSK- Centrum Spotkania Kultur, na miejscu dawnego teatru w budowie. Co za niesamowite miejsce! Nawet nie wiedziałam, że można tam wchodzić i zwiedzać. W środku wystrój jest bardzo niecodzienny,byliśmy naprawdę zaskoczeni. Są też bezpłatne, czyste toalety. Windą wjechaliśmy na taras widokowy mieszczący się na czwartym piętrze. Jest jeszcze piętro 5, ale po opuszczeniu windy napotkaliśmy schody,a tak jak pisałam mieliśmy wózek.
Na tarasach wszystko jest oszklone i nie powiem, robi to wrażenie. Osobiście trochę się tam bałam.
Można spacerować po kratce, w której widać wszystko w dół (zdecydowanie to nie dla mnie):


A to oszklone korytarze:


Jest nawet mała pasieka:


A takie ściany są w środku budynku:


Jeśli jeszcze nie mieliście okazji odwiedzić tego miejsca, to naprawdę polecam. Moje dzieciaki były zafascynowane, choć odrobinę się bały. Takim pozytywnym strachem;)

Moi wytrwali chłopcy wcale nie chcieli wracać do domu. Lubimy taki aktywny wypoczynek, poznawanie nowych miejsc, zwiedzanie. W najbliższym czasie planujemy wycieczki do Ogrodu Botanicznego oraz do Warszawy. Oby tylko pogoda cały czas dopisywała!

Komentarze

  1. Nie byłam jeszcze w tym mieście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielokrotnie była w Lubinie, ale tej części miasta nie znałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam w Lublinie, może w tym roku się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lublin- tam mieszkałam podczas studiów 5 lat, piękne i klimatyczne miasto

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie byłam w tym miejscu ale dla dzieci to zapewne niezwykle interesujące miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zoo to frajda nawet dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci ;-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Polub nas na Facebooku:)

Aneta S.
Mama dwóch chłopaków- Filipa (ur.2013 r.) i Kubusia (ur.2015 r.). Miłośniczka książek dla dzieci i mol książkowy. Fanka zabaw kreatywnych i wycieczek po Polsce.

Etykiety

Pokaż więcej